WItajcie:)
Chciałabym prosić Was o obiektywną ocenę, bo chyba ciężko będzie cokolwiek poradzić:) Ale będę wdzięczna jeśli napiszecie co sądzicie:)
W sobotę byłam za zjeździe rodzinnym. Duża impreza się z tego zrobiła, na sali. Z założenia zabawa tańczona , śpiewał i grał pewien chłopak, Kuba. Rok ode mnie młodszy, kojarzę go z liceum, zawsze na wszystkich imprezach szkolnych było go pełno:)
Zawsze mi się podobał:) Chłopak jest naprawdę skromny i sprawia wrażenie nieśmiałego.
Jakoś tak wyszło w trakcie imprezy ,że mój , bardzo już pijany wuja , który go zna ( są z jednej wioski) zawołała mnie jak z nim stał i powiedział,że ja chciałam z nim śpiewać. Wierutna bzdura ale summa summarum w ten sposób się 'poznaliśmy':)
Wuja odszedł i podeszły do nas moje dwie kuzynki ( D. - która dobrze zna Kubę, i M.- która się nim zachwycała...). Staliśmy w 4 , trochę o tym śpiewaniu żartowaliśmy.Kuba powiedział ,że kojarzy mnie z naszego liceum... Zwykła gadka szmatka, nic takiego, po chwili się rozeszliśmy, on grać , my na parkiet...
Było mi trochę głupio bo sytuacja dziwna...
Kuba co jakiś czas wychodził i uparcie do kogoś dzwonił z dworu. Pomyślałam,że pewnie do dziewczyny czy coś.
Stałam na dworze ( po tej pierwszej rozmowie) a on przechodząc zagadał do mnie ( nie pamiętam już nawet o co chodziło:)) . Ale się odezwał. Weszłam z nim do środka . Pogadaliśmy , powiedziałam ,że gra w zespole z moim kumplem itp itd.Że byłam na sylwestrze na którym oni grali a Kuba stwierdził,że w takim razie musiałam tańczyć gdzieś z tyłu bo mnie nie widział. Najpierw podeszła do nas moja kuzynka D. ( miała już wypite) i mówila ,że mamy się nie podrywać,ale żadne z nas na to jakoś specjalnie nie zareagowało...Potem podeszła M. i zaczęłam próbować go poderwać ale też już miała wypite więc wyszły z tego bzdury:D
I znowu się rozeszliśmy...
Kolejnym razem, stałam pod sceną , oglądałam zdjęcia ( mieliśmy stare , porozkładane na stołach). Kuba przechodząc znowu się do mnie odezwał...Poszłam na chwilę do niego na scenę, trzymając w ręce jedno ze zdjęc ( mama kazała mi je pozbierać bo już robiło się późno i większość pojechala) . Kuba zapytał co to za zdj, kto na nim jest itp . Ja odp ,że mamy sporo takich zdjęć i jeśli ma ochotę to oczywiście może obejrzeć ,ale zaraz sprzątamy. A on odp ,że innym razem i ,że cieszy sie ,ze zobaczył chociaż to jedno które ja przyniosłam:) No to poszłam:D
On akurat zaczynał znowu grać i śpiewać , było widać jak bardzo jest juz zmęczony, podszedł do mikrofonu, popatrzył na mnie, uśmiechnął się delikatnie i westchnął...
Przez całą zabawę, jak wchodziłam na salę, stałam gdziekolwiek albo tańczyłam to on na mnie spoglądał. Kiedy ja spojrzałam na niego to nasze oczy się spotykały...(nawet przed tą pierwszą rozmową)( nie wiem, może przyciągałam go wzrokiem?).
Jak już był koniec imprezy, została resztka ludzi ,żegnałam się ze wszystkimi, wzięłam D. i poszłyśmy do Kuby się pożegnać. Ale D. sobie poszła i zostałam z nim na scenie. Usiadłam na krzesełku, on wziął drugie i usiadł blisko mnie. Powiedziałam mu,że moi rodzice z nim gadali czy zagra na 18 mojego brata. A on powiedział,że faktycznie ale nie wie czy zapisał nr... I powiedział " To może podaj mi numer Twojego taty albo swój albo nie wiem taty..." . Podałam taty , okazało się ze wszystko się zgadza ale moje kuzynostwo już zaczęło do nas krzyczeć ,że mamy się numerami nie wymieniać...:) Pijani byli bardzo:D KUba powiedzial,że zadzwoni do taty 'jutro albo pojutrze' - czyli pewnie jak znajdzie chwilę.
No i tak trochę siedzieliśmy.Opowiedział mi czym się zajmuje,że nie ma kiedy odpocząć, ma dużo na głowie, zapytał o mnie , co ja robię itp itd. Powiedział,że pewnie widzialam ,że wciąż do kogoś dzwonił,ale to było do jakiegoś klienta bo chyba zapomniał o terminie jakiejś imprezy is panikował itd. Stwierdził,że chyba nie będzie składał już dzisiaj sprzętu . Potem zmienił zdanie , zapytałam czy pomóc , odp " Nie masz wyjścia" i się uśmiechnął. Dał mi coś tam,do rozkręcenia. Ale oczywiście nie umiałam, więc pokazał tylko w którym miejscu, co i jak a resztę odkręciłam sama:) Zapytałam czy pozwijać mu kable to odp ,że nie , bo się ubrudzę.
I na scenę przyszła do nas moja kuzynka D. usiadła na Kuby miejscu , bo on zwijał wszystko. Mówiła,że mamy przestać się podrywać , ja powiedziałam,że nic takiego nie robimy a Kuba ,że no właśnie i ,że przecież płeć przeciwna może też normalnie rozmawiać...(
)... I potem chyba chciał koniecznie zwrócić na siebie uwagę bo co chwilę coś dopowiadał:)
Musiałam juz jechać , więc pożegnałam się i poszłam. Stałam jeszcze w korytarzu, dwie pary drzwi były otwarte. Jak tak stałam w jednych to widziałam ,że Kuba patrzy na mnie ze sceny, więc mu pomachałam. I odmachał:)
W niedziele , znalzłam go na fb, zaprosiłam do znajomych i napisałam ,że miło było go poznać , że następnym razem pomogę mu posprzątać wszystko. Nie odpisał, nie zaakceptował zaproszenia, ale wiem ,że odczytał...Jest wolny, nie ma nikogo.
I teraz moje pytanie...O co chodzi? Czy ja byłam jakaś nachalna? Zrobiłam coś źle?
Jest nieśmiały, wiem, ale dlatego odezwałam się jako pierwsza. Nie ma czasu, wiem ale przecież wiadomość odczytał...
Chciałam się z nim zakumplować, na luzie, bo fajny z niego facet. Na początek chodziło mi o zwykłą znajomość....
Proszę , oceńcie to obiektywnie...