Witam, to moj pierwszy post na forum
Krotkie przedstawienie, mam 26 lat, doswiadczenie w zwiazkach to jeden 6 letni zwiazek ktory sie skonczyl pol roku temu z mojej inicjatywy i wczesniej praktycznie zaden dluzszy niz rok.
Okolo 3 miesiace temu poprzez kwestie zawodowe poznalem zupelnie przez przypadek pewna dziewczyne ktora zadzwonila do mnie w pewnej sprawie biznesowej i nasza rozmowa sama przeszla na tematy prywatne bo swietnie sie rozumielismy i zeszlo nam tak z poltorej h. Pozniej byla przerwa kilkudniowa ale z racji tego ze praca sklaniala do kontaktu dzwonila jeszcze do mnie okolo 10 razy przez kolejne 2 miesiace. W miedzyczasie aktywnie rozmawialismy przez komunikator praktycznie codziennie i prawie po 8h dziennie oczywiscie z przerwami na tzw prace Co ciekawe obydwoje bylismy pracoholikami i takie rzeczy jak poswiecanie 50% uwagi na chat nie wchodzily w gre w pracy. Po okolo 2 miesiacach znalem ja juz na tyle dobrze ze zdecydowalem na zapytanie ja o nr tel zeby zwiekszyc inicjatywe. Nie chcialem wczesniej bo wiem ze nie jest b. otwartym czlowiekiem i moze sie poprostu wycofac jak za szybko cos pojdzie. Tego numeru podczas rozmowy tel nie podala mi mowiac ze nie. Wyczulem ze nie jest to dobry moment jednak bo jest w biurze i moze poprostu nie moze.... 2 tyg pozniej zartowalismy ze w sumie to dobrze ze mi nie podala wtedy bo to by oznaczalo ze latwo go rozdaje.. a mi nie o to chodzi.
Uszanowalem to i kontynuowalismy znajomosc dalej przez komunikator co od tego czasu praktycznie przestalo miec cokolwiek wspolnego z biznesem a jedynie prywatna znajomosc. W tym czasie wspieralem ja duchowo w razie problemow w rozny sposob, wysylalem np materialy do obrony mgr ktorych ona czasowo nie mogla zebrac i inne tego typu rzeczy. Mysle ze w tym momencie sie troche za bardzo zaangazowalem ale ona odwzajemniala moje wsparcie w podobny sposob ale w innym temacie gdyz tez mam aktualnie troche organizacyjnych rzeczy w pracy.
Bylo naprawde super, pomimo ze telefonicznie przestalismy sie kontaktowac - ona nie miala powodu dzwonic zawodowo a ja nr tel dalej nie mialem a nie chcialem oddzwaniac na firmowy bo nie chce sie narzucac - postawnowilem ze po 3 miesiacach podejme druga probe z tym numerem, biorac pod uwage ze mnie lepiej pozna.
Obydwoje sie zgadzamy co do tego ze przyjazn miedzy kobieta a mezczyzna nie istnieje (nie wazne teraz czy to prawda ale tak uwazamy). Poza tym dalem jej do zrozumienia ze jest traktowana w sposob szczegolny i ze jest interesujaca - to wg mnie max co mozna powiedziec na podstawie 3 miesiecy znajomosci. Ona wiem ze miala o mnie bdb zdanie tez i zdradzila sie swoim zainteresowaniem w nieporownywalnie mniejszy sposob niz ja ale na tym etapie to dosc normalne.
Po 3 miesiacach czyli po tzw zauroczeniu mi dalej nie przeszlo bo jestem staly a ona tak jakby sie odsunela tzn od tygodnia piszemy b. malo, albo ja mam delegacje a ona b. zajeta w biurze i nie pisze. W 90% przypadkow to ja pisze pierwszy i sie odzywam a 10% ona. Wiem ze zaangazowanie z mojej strony jest wieksze i to dosc trudne ale jestem w stanie poczekac i dazyc do spotkania. Z drugiej strony czuje ze okazalem jej za duze zainteresowanie ciaglym pisaniem i byciem zbyt milym przez co ona mogla poczuc sie za pewnie i nie jestem juz dla niej wyzwaniem - coz jestem naiwny i zle wyczulem granice.
Co prawda dzieli nas 700 km ale to nie problem finansowy dla mnie sie tam dostac nawet co tydzien na weekend. Poza tym moja firma moze mnie tam wyslac na przynajmniej rok na delegacje na moje zyczenie przez co mozemy sie lepiej poznac. W miedzyczasie jednak wszedl w gre watek moich przenosin do innego kraju na ta delegacje o czym ona wie. J ajednak wyraznie zasygnalizowalem ze nie jestem innym krajem zainteresowany. Widzialem ze wczesniej sie troche ucieszyla na mysl o moich przenosinach do jej miasta (ewentualnie). To wszystko b. wczesnie na jakies planowanie zwiazku ale poprostu w naszej sytuacji 700 km konieczne jest w miare blizsze mieszkanie aby to dalej zylo.
Teraz siedze i sie zastanawiam co zrobilem nie tak, czy ona poprostu po zauroczeniu stracila zainteresowanie dalsza znajomoscia, czy obrona pracy mgr w czerwcu + praca tak ja pochlonely ze sie nie odzywa. W kazdym razie nie zamierzam teraz blagac ja o kontakt ani robic awantur ze nie pisze bo do niczego jej nie zmusze a zrobi i tak jak chce. Nie wiem co lepsze, starac sie dalej o kontakt w jakichs sposob czy poprostu olac sprawe i czekac az wroci, choc mam przeczucie ze nie.
Dziwi mnie jeszcze jedna rzecz: mieszka sama w wieku 24 lat, w weekendy i wieczorem jest prawie nigdy nie uchwytna. Okazjonalnie spotyka sie ze znajomymi i jada gdzies w weekendy (tez tak robie wiem ze to nic zlego), ale ja o moich znajomych jej opowiadalem a ona jakby ich nie chciala upublicznic.
Albo spoznilem sie z kontaktem bezposrednim ale z drugiej strony uwazam ze 3 miesiace to nie jest super dlugo aby poznac co kto mysli i czy jest wart tego czasu. Teraz moze byc juz za pozno ale z drugiej strony wiem ze kobietom rzadko przechodzi tak z dnia na dzien a po jej zachowaniu wiem ze pomimo ma mase kontaktow na tym komunikatorze to jakos zawsze do mnie sie mogla odezwac i spedzic te czasem 8h dziennie - nie wierze ze robi tak z kazdym bo to fizycznie nie mozliwe.
Prywatnie nie czuje sie jakims beznadziejnym facetem, mam dobre wyksztalcenie i prace, duzo zainteresowan sportowo/podrozniczych, znam 3 jezyki obce i takie same hobby jak ona oraz b. podobne poglady. Dbam o siebie zreszta sportowo i poza tym nie wygladam do tego zle powolujac sie na opinie plci przeciwnej.
Aha obydwoje nie mieszkamy w Polsce i ona nie jest polka.
prosze o pomoc, w razie ew niejasnosci dopisze szczegoly