Witam.
Poznałam w internecie na portalu społecznościowym pewnego Mężczyznę. Zagadywał do mnie kilka razy, uległam zaczęliśmy pisać. Pisaliśmy o wszystkim, całe dnie spędzaliśmy piszcząc aż do późnej nocy. Każdego dnia gdy tylko otworzyłam oczy myślałam o tym by jak najszybciej włączyć komputer i czekać kiedy się pojawi. On ma 27 lat, jest po rozstaniu z narzeczoną.. Jest uprzedzony i bardzo zdystansowany. Jednak pisanie stało się mało wystarczalne, spodobałam mu się a on mi. Przeszliśmy do skype i wideorozmowy, miałam obawy ale uległam. Rozmawialiśmy do późnej nocy, zaczęło mu zależeć, chciał się spotkać, zabrakło mi odwagi, pomimo że pociągał mnie tak bardzo bałam się i odmówiłam. Wybaczył mi ale czekał aż ja podejmę decyzję o spotkaniu... I stało się.... Spotkaliśmy się wczoraj. Dzień minął przyjemnie, czułam się dobrze w jego towarzystwie, podczas spaceru w pewnej chwili przyciągnął mnie do siebie i zaczął całować - wszystko wirowało czułam się jak bym była pijana... oddech, tętno...
Zapadł zmierzch, odwoził mnie do domu, siedzieliśmy w aucie, nie mogliśmy się od siebie oderwać, poniosło Nas... do niczego nie doszło... ale były pieszczoty itp.. Nie mogłam się uwolnić od niego, jak całował jak dotykał... jak patrzył na mnie...
Potem się pożegnaliśmy i wróciliśmy do domu, dziś w pracy na niczym nie mogłam się skupić, czy zakochałam się w nim czy to tylko oczarowanie? Sumienie mnie gryzie do czego się posunęłam... pozwoliłam by mnie dotykał tak... Byłam tak nie rozsądna na pierwszym spotkaniu, pytałam go co myśli o tym, przepraszałam go... Nie miałam nic na swoje usprawiedliwienie, źle mi z tym... pierwszy raz coś takiego mi się zdarzyło... Myślę o tym wieczorze i ogarnia mnie smutek, co on o mnie pomyśli, czy jestem tylko jego chwilową fantazją..... Gdy zaczęłam okazywać że mi zależy mam wrażenie jakby było inaczej niż przedtem ... Powiedział że był zaskoczony obrotem sytuacji, ale nic takiego się nie stało... Wcześniej powtarzał wiele ciepłych słów... teraz mniej... Może sama wyolbrzymiam, ale sumienie mnie gryzie i nie chce by się to skończyło.. Nie chcę by myślał że jestem łatwa...
Powinnam próbować jeszcze raz z Nim rozmawiać? Jak pozbyć się tych natrętnych myśli które same przychodzą...