zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

Temat: zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:(

Mam nadzieje że ktoś poczyta, zrozumie i może wesprze...Nie wiem już co mam z tym zrobić. Bywało źle ale to co dzieje się od tygodnia to istny koszmar..zupełnie jakbym była z obcym człowiekiem.
Jestem po ślubie prawie 3 lata (12.06) a razem nie wiele dłużej bo 4 i pół. Ślub był szybko-nie wpadka-wydawałoby się miłości idealna. Zaczęło się jak zapadła klamka o ślubie. najpierw zazdrość o pracę i chłopaka z którym pracowałam, szkolenia na które nie mogłam jeździć (raz nawet się wybrałam na 3 dni, wróciłam po jednej nocy jeszcze zanim zaczęło się szkolenie tak mi dał popalić przez tel). Zrezygnowałam żeby to trochę uspokoić...niestety bez efektu. W kolejnej pracy znowu nieszczęśliwie miałam kolegę nie koleżankę-jak po roku zostałam sama w pracy to pojawił się problem szefa...Bo przecież na pewno coś mnie z nim łączy... Ale do rzeczy...2 tygodnie temu dostałam smsa od koleżanki o propozycji spotkania-nawet się ucieszyłam bo dawno nigdzie razem nie wychodziłyśmy, w weekend majowy nie wypaliło bo wiadomo każdy ma swoje plany więc pytam szanownego M. w poniedziałek po majówce czy mogę wyjść, możesz odpowiada (dziwne ale uznałam że w końcu doszedł do tego że i mi coś się należy) i potok pytań na mnie spłynął z kim gdzie na ile jak wrócę-nie wiem bo spotkanie niedogadane jeszcze ostatecznie- i foch ...koniec rozmowy. Wchodzę do pokoju i łapie go jak sprawdza mi telefon służbowy-i jazda bo kontaktowałam się z byłym pracownikiem żeby podpisał ostatnią listę płac na której widniał. No poleciały szmaty ,dz..i k...a mnie ręce opadły. tłumacze powoli normalnie jak dorosłemu-nie ma szans nic nie rozumie klapki na oczach i uszach i moje słowa nic nie znaczą... Minął tydzień w międzyczasie jednej nocy nie nocował w domu-hasał sobie w najlepsze piwkując a w nocy na miłości mu się zebrało..Wyłączyłam tel bo nie byłam w stanie od 1.30 w nocy wisieć na telefonie. A rano znowu jazda : a Ty w d0mu nie nocowałaś a co dzisiaj ubrałaś a to a tamto... ?I znowu lecą. Dzisiaj rano znowu jazda bo leginsy założyłam i tunikę koszulową-ale jak dla niego to zbyt wyzywająco...i szarpanie od rana, rzucanie we mnie spodniami wyrywanie kluczy od samochodu...To wielki skrót mojej "przygody"... Dzisiaj stwierdził że chce rozwodu i ja tez o tym co raz częściej myślę bo chyba nic innego z tym się nie da zrobić tyle że jest kredyt na 30 lat...On jest chory:czasami uprzejmy i kochany do bólu czasami patologicznie zazdrosny agresywny tez do bólu zdarza się nawet fizycznego...Mam problem jak cholera i nie wiem w którą stronę ruszyć...On chce być Panem mojego życia!!!ale ja nie mogę i nie chcę na to pozwolić bo i tak byłam zbyt uległa...co robić?jak żyć?walczyć o małżeństwo, które i tak nie będzie pewne czy przecierpieć i walczyć przede wszystkim o siebie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:(

Powinnaś poważnie rozważyć pozostanie w tym związku. Twój mąż stosuję wobec Ciebie przemoc, na razie jest to przemoc o podłożu psychologicznym jednak z czasem może to eskalować i dojdzie do rękoczynów. Zresztą żeby kogoś zranić wcale nie trzeba go uderzyć, chyba sama zdajesz sobie z tego sprawę?
Piszesz, że Twój mąż jest chory, zachowuję się bardzo odmiennie. W psychologii to zjawisko jest dokładnie opisane mówimy o kręgu przemocy, który składa się z trzech faz, najpierw budujemy napięcie, mamy do czynienia z szeregiem wydarzeń zazdrością o coś pretensjami o bałagan, ubiór, cokolwiek, atmosfera w domu robi się gęsta, może trwać to nawet rok. Następnie następuje faza przemocy, zapoczątkowany czasem jakąś drobnostką, która przeważyła szalę...Pamiętaj przemoc to nie tylko uderzenie, to wyzwiska bezpodstawne oskarżenia, gdy jesteś zmuszana do tego czego nie chcesz zrobić, to ograniczanie finansów itd. itp. Następna ostatnia faza jest nazywana fazą miesiąca miodowego, tu przemocowiec jest słodki i kochany, tak jakby dopadly go wyrzuty sumienia, jednak bywa tak, że przeprasza za awanturę ale winą za nią obarcza ofiarę, bo zaregował bym inaczej "gdybyś nie ubierała się wyzywająco" itd, itp, sprawia, że ofiara sama czuję się winna, z 3 fazy przechodzimy do 1 i koło się zamyka.

Macie dzieci? Pewnie nie, nie wspominałaś o tym, sam kredyt hipoteczny, jest komplikacją ale nie powodem, żeby unieszczęśliwiać się na całe życie. Jednak decyzja należy do Ciebie, masz dwa wyjścia, albo rozstanie albo terapia, problem sam się nie rozwiąże.


Czy u męża w domu obecna była przemoc?

GG: 1464002
"Nie ma takiej przeciwności, przeznaczenia, losu, które mogą zachwiać postanowieniem zdeterminowanej duszy"

3

Odp: zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:(

Na szczęście albo nieszczęście nie mamy...staramy może staral8iśmy się od początku ale nic z tego-myślę że ta sytuacja jest poniekąd przyczyną.

Nie sądzę żeby jego ojciec stosował wobec niego czy matki przemoc. Ale jego matka jest uległa, nie stawia się ojcu zawsze przytakuje i skacze jak służąca...i on chce żebym ja była taka sama, pokorna, na jego pretensje odpowiadała milczeniem albo przyznaniem się do winy (która myślę nigdy nie leży po mojej stronie) teraz mam świadomość że powinnam była zgasić w zalążku (kiedy nie byliśmy małżeństwem) takie sytuacje....

To co napisałaś to właśnie opis całej mojej sytuacji...Ja nawet jestem gotowa iść na jakąś terapie żeby ktoś mu z tym pomógł bo wiem że sama sobie z tym nie poradzę, ale on nie widzi swojego problemu więc uważa że terapii nie potrzebuje...

4

Odp: zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:(
guśka87 napisał/a:

Na szczęście albo nieszczęście nie mamy...staramy może staral8iśmy się od początku ale nic z tego-myślę że ta sytuacja jest poniekąd przyczyną.

Nie sądzę żeby jego ojciec stosował wobec niego czy matki przemoc. Ale jego matka jest uległa, nie stawia się ojcu zawsze przytakuje i skacze jak służąca...i on chce żebym ja była taka sama, pokorna, na jego pretensje odpowiadała milczeniem albo przyznaniem się do winy (która myślę nigdy nie leży po mojej stronie) teraz mam świadomość że powinnam była zgasić w zalążku (kiedy nie byliśmy małżeństwem) takie sytuacje....

To co napisałaś to właśnie opis całej mojej sytuacji...Ja nawet jestem gotowa iść na jakąś terapie żeby ktoś mu z tym pomógł bo wiem że sama sobie z tym nie poradzę, ale on nie widzi swojego problemu więc uważa że terapii nie potrzebuje...

Widzisz po pierwsze na razie wstrzymałabym się z decyzją o dziecku, a raczej stosowała antykoncepcję tak by na razie, dopóki wasza sytuacja się nie ustabilizuję, dziecka nie było. Nie ma co owijać w bawełnę byłaby to dodatkowa komplikacja dużo poważniejsza niż hipoteka.

Co do terapii widzisz z reguły tacy ludzie nie chcą terapii, nie widzą problemu. Zabawmy się w adwokata diabła i spójrzmy na to z jego perspektywy. Jak sama piszesz dla niego jest to normalne - widział to w domu rodzinnym - teraz próbuję odtworzyć we własnym. Dlatego on nie widzi patologii swojego zachowania. Jeśli zależy Ci na związku, i chciałabyś jakoś poszukać pomocy proponuję znaleźć gdzieś w swoim mieście, miejscowości Centrum Interwencji Kryzysowej i tak się udać, pomagają tam różnym ludziom w kryzysie, często ofiarą przemocy, skierują Cie tam w odpowiednie miejsca, zapewne na któreś spotkanie zaproszą też męża. Ze wszystkim można sobie poradzić ale do tanga trzeba dwojga inaczej nic z tego nie będzie.

Z takich domowych sposobów, chociaż dla mnie pomoc z zewnątrz jest niezbędna, możesz zdobyć się na szczerą rozmowę. Warto dobrze budować komunikaty, mówić najpierw o swoich uczuciach np. ja czuję się źle, jest mi smutno kiedy Ty robisz coś tam ...

Radzę dobrze przemyśleć sens inwestowania i brnięcia w ten związek, czy przed ślubem też tak było?

GG: 1464002
"Nie ma takiej przeciwności, przeznaczenia, losu, które mogą zachwiać postanowieniem zdeterminowanej duszy"

5

Odp: zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:(

Staram się rozmawiać ale  w momencie kiedy włącza mu się agresor nic do niego nie dociera...jak to minie i próbuję rozmawiać to zawsze przeprasza i nie chce rozmawiać twierdząc że szukam problemu:(to przykre...takie sytuacje pojawiają się co najmniej raz w miesiącu....niemalże regularnie..przed samymi świętami zrobił mega awanturę bo pojechałam z siostrą na zakupy a nie z nim...

zanim zgodziłam się zostać jego żoną nie był taki a agresywny-chociaż z perspektywy czasu myślę że były pewne sygnały że coś jest nie tak...wtedy byłam nim zafascynowana więc w odstawkę poszły koleżanki był tylko on...a jak już ślub był zaklepany to pokazał co potrafi...kiedy w pracy nie mogłam odebrać tel ( a pracowałam jak doradca klienta w banku także czasami było to porostu niemożliwe)to wydzwaniał na tel służbowe i dostawało się każdemu kto odbierał

6

Odp: zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:(

Czemu wtedy nie zareagowałaś? Dlatego, że ślub był zaklepany, bo wstyd się wycofać? Co rodzina powie itd?

GG: 1464002
"Nie ma takiej przeciwności, przeznaczenia, losu, które mogą zachwiać postanowieniem zdeterminowanej duszy"

7

Odp: zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:(

nie wiem....nie mam pojęcia...pewnie dlatego że miałam nadzieję na poprawę...jak już mu przyrzeknę to będzie pewny moich uczuć i nie będzie taki...ale sie grubo myliłam i teraz moge miec pretensje do samej siebie że nie miałam na tyle odwagi żeby to skończyć wtedy...

8

Odp: zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:(

Zapamiętaj to doświadczenie. Wyciągnij wnioski i mniej odwagę żeby zmienić to teraz. Możesz liczyć na wasprcie bliskich, dzieliłaś się z kimś tym problemem?

GG: 1464002
"Nie ma takiej przeciwności, przeznaczenia, losu, które mogą zachwiać postanowieniem zdeterminowanej duszy"

9

Odp: zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:(

Niemal wszyscy dookoła wiedzą że "trzyma mnie w klatce" że nigdzie nie mogę wyjść że z każdego kroku muszę się spowiadać...jedni znają więcej szczegółów tej historii inni mniej...o wszystkim wie moja siostra i bratowa...

boje się że całą winą ja zostanę obarczona bo dla innych jest bardzo uczynny, nikomu nie odmawia pomocy, ze wszystkimi znajdzie temat do rozmowy...dwie różne osoby-jakby miał rozdwojenie jaźni.

Nie wiem czego mam się spodziewać jak wrócę do domu...w duchu się modlę żeby nie było ani jego rzeczy ani jego...przemocy w domu nie muszę się obawiać bo mieszkamy z moimi rodzicami, ale wracając z pracy zabiera mnie z przystanku i np potrafił wozić mnie 3 godziny ubliżając bo założyłam konto na portalu społecznościowym.

Zajmujesz się psychologią, pomocą takim osobom jak ja? czy piszesz z własnego doświadczenia?

Kiedyś mój ojciec był taki a chyba nawet gorszy i zawsze mówiłam mamie żeby sobie tak nie pozwalała, mówiłam że mnie to nie będzie dotyczyło bo ja nie pozwolę żeby mnie ktoś tak traktował.
A teraz sama jestem w takiej sytuacji, nie wiem jak ją rozwiązać i za każdym razem jak tak się dzieje powtarzam że to kara dla mnie za to co mówiłam mamie...

To takie trudne...dzisiaj postanowiłam urwać kontakt,nie odbierałam tel od rana i nie odpisywałam na SMS-teraz cisza, ciekawe czy nie przed burzą

10

Odp: zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:(

Z doświadczenia nie, a przynajmniej nie własnego. Wiem dużo ale nie wynika to z studiowania psychologii, jednak na moich studiach miałam wiele zajęć prowadzonych przez terapeutów, były to zajęcia równie przerażające co ciekawe.

Skoro mieszkasz ze swoimi rodzicami masz nad nim przewagę, masz wsparcie ze strony bliskich, dodatkowo jak sama piszesz, awanturę zrobił w samochodzie nie w domu, prawdopodobnie spowodowane to było obecnością rodziców.

Na pewno znajdzie się ktoś kto powie, że to Twoja wina, ja dawno przestałam kierować się tym co ludzie powiedzą, to bardzo zdrowe, żyje dla siebie, nie dla innych. Od dawna obchodzi mnie opinia tylko osób mi najbliższych, a sama piszesz, że część bliskich wie co się dzieję. Teraz tylko Ty musisz postanowić co z tym dalej zrobić.

GG: 1464002
"Nie ma takiej przeciwności, przeznaczenia, losu, które mogą zachwiać postanowieniem zdeterminowanej duszy"

11

Odp: zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:(

Dzięki za rozmowę...

Mam nadzieje że jakoś to przetrwam i sobie z tym poradzę..

12

Odp: zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:(

Powodzenia, trzymam kciuki smile

GG: 1464002
"Nie ma takiej przeciwności, przeznaczenia, losu, które mogą zachwiać postanowieniem zdeterminowanej duszy"

13

Odp: zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:(

Najgorsze co można zrobić, to myśleć, że po ślubie się facet zmieni na lepsze.
Jeśli Twój mąż nie zrozumie, że źle postępuje, to będzie tylko gorzej....
Albo podejmie terapię, albo czarno to widzę....agresja sie na pewno nasili...

14

Odp: zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:(

Moja znajoma miała ten sam problem, na początku wszytsko ładnie pięknie super facet a potem zaczela sie jazda tylko ona oprzytomniala jak dostała porządnie od niego, że musiała uciec do łazienki bo kto wie co by jej zrobil, uwazaj aby to sie nie skończylo żle

15

Odp: zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:(

Musisz spokojnie porozmawiać i wytłumaczyć, że na to nie pozwolisz. Albo wybierzecie się razem na terapię, albo powiedz mu, że to koniec. Innego rozwiązania nie widzę. Facet musi zrozumieć, że to nie jest normalne. Choć wątpię w skuteczność, bo faceci z reguły uważają, że terapia to dla chorych psychicznie, a oni tacy nie są - męska duma.

16

Odp: zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:(

Miałam do czynienia z patologicznym zazdrośnikiem w moim pierwszym małżeństwie. To było straszne i skończyło się rozwodem. Nie da się z kimś takim żyć.

Ja bym Ci radziła, żebyś poszła na terapię bez względu na to czy Twój mąż pójdzie, czy nie. I czy Twoje małżeństwo przetrwa, czy nie.
W którymś poście napisałaś, że Twój ojciec był taki. Chodzi o to, żebyś się przyjrzała męskim wzorcom, które wyniosłaś z domu. Bardzo często się zdarza, że córki wybierają kogoś na wzór i podobieństwo swoich ojców, choćby to byli alkoholicy i przemocowcy. I choćby sobie obiecywały, że absolutnie nie powtórzą losu matek. To nie ich wina oczywiście. Ojciec jest dla córki wzorem mężczyzny.

Kredyt jest Wasz wspólny, bez względu na to czy pozostaniecie małżeństwem, czy się rozstaniecie.

17

Odp: zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:(

Próbowałam rozmowy-na nic...jeden wieczór on próbował rozmawiać ale to nie była rozmowa w stylu wypracujmy kompromis, dlatego też spokój trwał jeden dzień..wczoraj znowu jazda o bzdurę...
Powiedziałam terapia albo rozwód...to się dowiedziałam że ja jestem chora a on leczyć się nie musi...Obdzwoniłam sądy, co nie co się dowiedziałam jak wygląda kwestia rozwodu, w poniedziałek do adwokata-może nakreśli mi jak wygląda kwestia podziału majątku i co da się z tym kredytem nieszczęsnym zrobić.
Chyba już się nie da tego ratować.. Chyba mi się po prostu już nie chce tego ratować...Problem jest jeszcze jeden on nie chce tego naprawiać i nie chce odejść-tego juz nie jestem w stanie zrozumieć...Ale jestem pełna nadziei na lepsze jutro:)

18

Odp: zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:(

Świetna decyzja a to co pisze marena7 weź pod uwagę, bo o ile przeleciało mi to przez myśl to nigdzie tego nie napisałam. Czy zdarzyło Ci się kiedyś w swoim życiu mieć innego partnera, który zdradzałby jakieś oznaki agresji?

GG: 1464002
"Nie ma takiej przeciwności, przeznaczenia, losu, które mogą zachwiać postanowieniem zdeterminowanej duszy"

19

Odp: zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:(

Jest faktem że zawsze wolałam tych niegrzecznych:/ Bez wpadania w skrajności- nie takich którzy mnie lali na każdym kroku...ale jak facet była za dobry to zawsze wynajdywałam coś co z nim jest nie tak...

20

Odp: zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:(

Zastanawiam się nad rozmową z jego mamą, z jednej strony nie chce jej wciągać w to a z drugiej mam z nią dobry kontakt i wiem że pomimo tego to on jest jej dzieckiem to wiem że mnie zrozumie..Ona też zna go nie tylko z tej dobrej strony ale też z tej złej..Sama o nim mówi że ma dwie twarze... Wiem że to dziecinne (tak jak lecieć na skargę do mamusi) ale może ona by pomogła co myślicie?

21

Odp: zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:(

Możesz z teściową porozmawiać ale nie po to by wpłynęła na niego tylko po to by poznała Twoją decyzję. Jeżeli zdecydujesz się na rozwód to bądź konsekwentna. Jeśli się ugniesz to on Cię zniszczy.

22

Odp: zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:(
Ojciecpiotr napisał/a:

Możesz z teściową porozmawiać ale nie po to by wpłynęła na niego tylko po to by poznała Twoją decyzję. Jeżeli zdecydujesz się na rozwód to bądź konsekwentna. Jeśli się ugniesz to on Cię zniszczy.

Bardzo mądre słowa, miej je na uwadze.

GG: 1464002
"Nie ma takiej przeciwności, przeznaczenia, losu, które mogą zachwiać postanowieniem zdeterminowanej duszy"

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » zazdrość,wyzwiska szarpanie i...kredyt hipoteczny:(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018