Wyzwiska w trakcie klotni. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wyzwiska w trakcie klotni.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

Temat: Wyzwiska w trakcie klotni.

Jestem z facetem 2,5 roku w zwiazku. Ostatni rok to ciągle klotnie, ale nie takie zwyczajne, on rzuca talerzami, tłucze szklanki, popycha mnie i strasznie wyzywa, a ja zaczęłam wyzywać jego. On mi to ciągle wypomina, mówi że gdybym kochala nie obrazalabym jego aż tak, a ja czuje że robię źle. Czuje straszne poczucie winy, że odzywam się do niego dosłownie jak w jakimś domu patologicznym. Nie przebieram w słowach.
Przez pierwszy rok gdy się obrażał nie reagowalam na to. Mowilam spokojnym tonem, starałam się go uspokoić. W końcu nie wytrzymałam i sama wybuchłam.
W złości zabierał poduszkę i szedł spać do salonu. Gdy się klocilismy nie obrazalam jego, starałam się go bardziej uspokoić, ale on i tak nie odzywał się do mnie. Wyglądało to tak, że zrobił coś, ja chciałam z nim o tym pogadać, albo było mi przykro, więc on od razu się do mnie rzucał: o co mi chodzi?! Nie było normalnej rozmowy, tylko jego krzyk, mimo ze to on coś zrobił. Więc mówiłam mu, ze to ja mogę się tak zachowywać jak on, bo to on coś nawywijal. W zamian za to on nie odzywał się do mnie, tak jakbym nie mogła zwrócić mu uwagi, że zrobił coś co mnie zabolało.
I tak początkowo obrażał się "tylko" w co niektóre weekendy, foch trwał 2 dni, teraz doszło do fochow trwających 2/3 tyg. Początkowo zawsze starałam się go uspokoić więc gadalam i gadałam prosiłam by wrocil do mnie do sypialni,  on w zamian za moje gadanie bo jak twierdził to go wkurza najmocniej wypychal mnie z pokoju i zamykał drzwi. Później doszło do tego, że mnie wyklinal, ja zaczęłam wyklinac jego. Mowilam mu, że nie czuje się jak w związku, a jak z kolegą.
On jest raczej chłodny z natury, nie okazuje uczuć, nie lubi mówić komplementów itp, powiedzialam mu ok, nie czujesz potrzeby być miłym ok, ale nie bądź nie miły za to. 
Stał się bardzo impulsywny, nie śpi że mną już 2 tydzień, a ja już nie wytrzymuje, zablokowal mnie w telefonie, jest obrażony. Chodzę i płaszcze się przed nim, przepraszam go sama nie wiem za co. Proszę by wrocil do sypialni spać, by ze mną rozmawiał normalnie. Cisza...I ja już z nerwów płacze, proszę go, aż w końcu nie wytrzymuje i zaczynam przeklinac. On jakby na to czeka. Ostatnio cały dzień rozmawiał ze mną normlanie, smialismy się, ja już nie poruszałam tematu klotni, a na noc on i tak poszedł spać do salonu, byłam zdziwiona mówię do niego czemu to robi, on znowu cisza. Ja znowu w złość.
Cokolwiek on nie zrobi złego, na koniec zawsze to ja go przepraszam i proszę by nie odchodził. Zależy mi na nim strasznie.

Tak go chyba nauczyłam, że za każdym razem gdy on zrobił coś od czego sam wszczynal klotnie, strzelał focha, groził mi rozstaniem, a mi zależało na nim tak bardzo że sama prosiłam go o spokój. W zamian za to on się nie odzywał. W końcu ja wybucham wyzywam go od najgorszych, on mnie też, potrafi mnie popchnac, szarpać za włosy!  I gdy emocje u mnie opadaja to ja znowu przepraszam, a on wtedy siedzi zadowolony i słucha. I to ja go przepraszam, ja proszę o to by był już spokój. I to co zrobił, co było przyczyną sprzeczki nagle znika, on przez 2 tyg wypomina mi to że ja na niego krzyczałam, jak go wyzywalam, Mimo ze on wyzywal mnie. I tak po 2 tyg nie ma już tematu o co była sprzeczka, a jest temat tego, że ja w nerwach na niego krzyczę, bo on nie chce rozmawiać i śpi obrażony w drugim pokoju.
Cały czas słyszę, że gdybym go kochala to bym to nie obrazala, ale we mnie siedzi to jak on się do mnie odzywał. Mówi że denerwuje go to, że po sprzeczne nie daje mu spokoju, tylko chce od razu złagodzić spór i gadam za duzo. To prawda, zawsze chce szybko się pogodzić, dlatego gadam. Też mam zacząć strzelać fochy?
Dałam się wciagnac w jakaś chora grę. Jak z niej wyjść?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.

Rozstać się.

I nie wciskaj tutaj bajek o wielkiej miłości między Wami, bo jej nie ma.
Rozstańcie się jak ludzie i oboje na terapię.

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.
Justyskajusta napisał/a:

Jestem z facetem 2,5 roku w zwiazku. Ostatni rok to ciągle klotnie, ale nie takie zwyczajne, on rzuca talerzami, tłucze szklanki, popycha mnie i strasznie wyzywa, a ja zaczęłam wyzywać jego. On mi to ciągle wypomina, mówi że gdybym kochala nie obrazalabym jego aż tak, a ja czuje że robię źle. Czuje straszne poczucie winy, że odzywam się do niego dosłownie jak w jakimś domu patologicznym. Nie przebieram w słowach.
Przez pierwszy rok gdy się obrażał nie reagowalam na to. Mowilam spokojnym tonem, starałam się go uspokoić. W końcu nie wytrzymałam i sama wybuchłam.
W złości zabierał poduszkę i szedł spać do salonu. Gdy się klocilismy nie obrazalam jego, starałam się go bardziej uspokoić, ale on i tak nie odzywał się do mnie. Wyglądało to tak, że zrobił coś, ja chciałam z nim o tym pogadać, albo było mi przykro, więc on od razu się do mnie rzucał: o co mi chodzi?! Nie było normalnej rozmowy, tylko jego krzyk, mimo ze to on coś zrobił. Więc mówiłam mu, ze to ja mogę się tak zachowywać jak on, bo to on coś nawywijal. W zamian za to on nie odzywał się do mnie, tak jakbym nie mogła zwrócić mu uwagi, że zrobił coś co mnie zabolało.
I tak początkowo obrażał się "tylko" w co niektóre weekendy, foch trwał 2 dni, teraz doszło do fochow trwających 2/3 tyg. Początkowo zawsze starałam się go uspokoić więc gadalam i gadałam prosiłam by wrocil do mnie do sypialni,  on w zamian za moje gadanie bo jak twierdził to go wkurza najmocniej wypychal mnie z pokoju i zamykał drzwi. Później doszło do tego, że mnie wyklinal, ja zaczęłam wyklinac jego. Mowilam mu, że nie czuje się jak w związku, a jak z kolegą.
On jest raczej chłodny z natury, nie okazuje uczuć, nie lubi mówić komplementów itp, powiedzialam mu ok, nie czujesz potrzeby być miłym ok, ale nie bądź nie miły za to. 
Stał się bardzo impulsywny, nie śpi że mną już 2 tydzień, a ja już nie wytrzymuje, zablokowal mnie w telefonie, jest obrażony. Chodzę i płaszcze się przed nim, przepraszam go sama nie wiem za co. Proszę by wrocil do sypialni spać, by ze mną rozmawiał normalnie. Cisza...I ja już z nerwów płacze, proszę go, aż w końcu nie wytrzymuje i zaczynam przeklinac. On jakby na to czeka. Ostatnio cały dzień rozmawiał ze mną normlanie, smialismy się, ja już nie poruszałam tematu klotni, a na noc on i tak poszedł spać do salonu, byłam zdziwiona mówię do niego czemu to robi, on znowu cisza. Ja znowu w złość.
Cokolwiek on nie zrobi złego, na koniec zawsze to ja go przepraszam i proszę by nie odchodził. Zależy mi na nim strasznie.

Tak go chyba nauczyłam, że za każdym razem gdy on zrobił coś od czego sam wszczynal klotnie, strzelał focha, groził mi rozstaniem, a mi zależało na nim tak bardzo że sama prosiłam go o spokój. W zamian za to on się nie odzywał. W końcu ja wybucham wyzywam go od najgorszych, on mnie też, potrafi mnie popchnac, szarpać za włosy!  I gdy emocje u mnie opadaja to ja znowu przepraszam, a on wtedy siedzi zadowolony i słucha. I to ja go przepraszam, ja proszę o to by był już spokój. I to co zrobił, co było przyczyną sprzeczki nagle znika, on przez 2 tyg wypomina mi to że ja na niego krzyczałam, jak go wyzywalam, Mimo ze on wyzywal mnie. I tak po 2 tyg nie ma już tematu o co była sprzeczka, a jest temat tego, że ja w nerwach na niego krzyczę, bo on nie chce rozmawiać i śpi obrażony w drugim pokoju.
Cały czas słyszę, że gdybym go kochala to bym to nie obrazala, ale we mnie siedzi to jak on się do mnie odzywał. Mówi że denerwuje go to, że po sprzeczne nie daje mu spokoju, tylko chce od razu złagodzić spór i gadam za duzo. To prawda, zawsze chce szybko się pogodzić, dlatego gadam. Też mam zacząć strzelać fochy?
Dałam się wciagnac w jakaś chora grę. Jak z niej wyjść?

Rozstać się.

4

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.

Uciekaj jak najszybciej, do wczoraj też byłam poniżana i wyzywana przez swojego faceta, aż podniósł na mnie rękę i powiedziałam koniec.

5

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.

Rozumiem, ze najłatwiej jest mówić, że miłości nie ma, rozstancie się.
Ale mi zależy na nim. Może to, że zaczęłam ja jego obrażać, dałam się wciągnąć w te walki słowne. Jeśli przestanę na nie reagować, nie reagować na jego fochy i spanie w salonie, może to przyniesie jakiś skutek?

6 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-10-24 18:33:53)

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.
Justyskajusta napisał/a:

Rozumiem, ze najłatwiej jest mówić, że miłości nie ma, rozstancie się.
Ale mi zależy na nim. Może to, że zaczęłam ja jego obrażać, dałam się wciągnąć w te walki słowne. Jeśli przestanę na nie reagować, nie reagować na jego fochy i spanie w salonie, może to przyniesie jakiś skutek?

Rozumiem, że najłatwiej jest nie uwierzyć w najprostszą poradę od kogoś, kto już tego próbował smile A więc - próbuj smile Chcesz - daj sobie zrobić pranie mózgu, jak Cię w końcu uderzy, jeszcze go przeprosisz... Twój wybór.

Nie przychodzi Ci do głowy analogicznie, że - gdyby on Cię kochał, to by Cię nie obrażał, nie wyzywał, nie popychał, nie rzucał szklankami itp.?

7

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.

Twój partner cię tresuje i kontroluje. Wie, że ma nad tobą władzę. Dla niego "przyjemniejsze" są stany, w których nie dopuszcza ciebie do siebie.
Co robić? Na początek przestać przepraszać i zagadywać, bądź usmiechnięto-obojętna. Żadnego straszenia rozstaniem, krzyczenia, obrażania. Zaakceptuj, że on teraz spi w salonie. Jak ochłoniesz zacznij z "boku" obserwować siebie i jego. Zapytaj się samej czy odczuwasz lęk i dlaczego, czy czujesz się wolna by stanowić o sobie?
Poszukaj plusów w tej dziwnej sytuacji, to da ci siłę aby się od niego uwolnić mentalnie.

Oczywiście możesz zacząć od terapii;)

Kiedyś byłam bardzo zakochana w chłopaku, który bawił się moimi uczuciami. Ciągle chciałam być blisko, on mnie odrzucał ale potem się troszkę przybliżał. To był obłęd.
Zrobiłam kalendarz i zaznaczałam w nim każdy dzień, w ktorym nie odzywałam się do niego. Z każdym tygodniem było łatwiej, poczułam, że gram sama ze sobą. Po miesiącu on się odezwał, zabrakło mu "niewolnika" emocjonalnego.
Tak się składa, że  trochę znam jego życie i powiem ci, że każda kobieta miała/ma z nim bardzo ciężko. Ja uwolniłam się od tego ciężaru.

8

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.

Dokładnie to staram się robić, uśmiecham się, ale nie potrafię być obojętna. Gdy próbowałam do niego zagadywac tak na neutralny temat on krzyczal zawsze coś w stylu, czemu mnie zagadujesz! Więc przestałam.
Możliwe że sama przesadzam, dla mnie mieszkając pod jednym dachem i nie odzywając się do siebie przez 2 tyg to coś niezrozumialego. hmm

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.
Justyskajusta napisał/a:

Rozumiem, ze najłatwiej jest mówić, że miłości nie ma, rozstancie się.
Ale mi zależy na nim. Może to, że zaczęłam ja jego obrażać, dałam się wciągnąć w te walki słowne. Jeśli przestanę na nie reagować, nie reagować na jego fochy i spanie w salonie, może to przyniesie jakiś skutek?

Czegoś nie rozumiem......dlaczego jesteście razem?
Wyzwiska, kłótnie, brak rozmów, osobne sypialnie......
Sprawia to wam jakąś przyjemność, satysfakcję???

10

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.

Mi jak widać żadnej, dlatego próbuje to naprawić...

11

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.

Nie szanujecie się

12

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.

Nie widzisz, że tu nie ma co naprawiać? On się nie zmieni na lepsze. Nigdy. Uciekaj póki możesz bo będzie tylko gorzej.

13

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.

Najłatwiej powiedzieć : „kopnij go” albo „kopnij ja”.

Trudniej doradzić jak szukać dróg na pokonanie barier.

A najtrudniej wprowadzić w życie te sposoby na wzajemnie zrozumienie siebie.

Co wolisz ?

Jeżeli potrudzić się , poszukaj literatury o nauce komunikacji w związku i przegadaj  to z facetem.
Jak Wam starczy czasu i chęci to idźcie na jakaś terapie par, może na jakiś kurs o takiej tematyce.

Wy nawet nie macie kryzysu.
To fochy o pierdoly.
Albo się dotrzecie albo zrobi się z tego potworny kryzys.

A najważniejsze, w tym albo w innym związku :
- niech gniew miedzy Wami zachodzi razem ze słońcem .
Zanim pójdziecie spać pogódźcie się.
Jezeli wstaniecie zagniewani, to z każdym kolejnym rankiem będzie Wam trudniej się pogodzić .

14

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.
Justyskajusta napisał/a:

Mi jak widać żadnej, dlatego próbuje to naprawić...

Co próbujesz naprawić?

Zrozum ty nie masz żadnej kontroli w tym niby związku. Jesteś tylko pionkiem.
Możesz sobie naprawiać do woli, nic nie osiągniesz bo jesteś słaba czego najwyraźniej nie pojmujesz.

Że niby twoja miłość go uleczy;), zejdź na ziemię zanim życie ci da jeszcze większego kopa.

15

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.
Secondo1 napisał/a:

Najłatwiej powiedzieć : „kopnij go” albo „kopnij ja”.

Trudniej doradzić jak szukać dróg na pokonanie barier.

A najtrudniej wprowadzić w życie te sposoby na wzajemnie zrozumienie siebie.

Co wolisz ?

Jeżeli potrudzić się , poszukaj literatury o nauce komunikacji w związku i przegadaj  to z facetem.
Jak Wam starczy czasu i chęci to idźcie na jakaś terapie par, może na jakiś kurs o takiej tematyce.

Wy nawet nie macie kryzysu.
To fochy o pierdoly.
Albo się dotrzecie albo zrobi się z tego potworny kryzys.

A najważniejsze, w tym albo w innym związku :
- niech gniew miedzy Wami zachodzi razem ze słońcem .
Zanim pójdziecie spać pogódźcie się.
Jezeli wstaniecie zagniewani, to z każdym kolejnym rankiem będzie Wam trudniej się pogodzić .

Foch, który trwa ponad 2 tyg? Nie, to jest przemoc psychiczna. Przecież autorka się do partnera nie może przebić, stąd puszczają nerwy.

16

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.
Secondo1 napisał/a:

Wy nawet nie macie kryzysu.
To fochy o pierdoly.
Albo się dotrzecie albo zrobi się z tego potworny kryzys.

A najważniejsze, w tym albo w innym związku :
- niech gniew miedzy Wami zachodzi razem ze słońcem .
Zanim pójdziecie spać pogódźcie się.
Jezeli wstaniecie zagniewani, to z każdym kolejnym rankiem będzie Wam trudniej się pogodzić .

A czy Ty czytałaś post Autorki, czy tak sobie filozofujesz tylko? Facet ją popycha i wyzywa, a Ty jej wyjeżdżasz z "niech gniew miedzy Wami zachodzi razem ze słońcem"?

17 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2018-10-24 23:38:25)

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.
santapietruszka napisał/a:
Secondo1 napisał/a:

Wy nawet nie macie kryzysu.
To fochy o pierdoly.
Albo się dotrzecie albo zrobi się z tego potworny kryzys.

A najważniejsze, w tym albo w innym związku :
- niech gniew miedzy Wami zachodzi razem ze słońcem .
Zanim pójdziecie spać pogódźcie się.
Jezeli wstaniecie zagniewani, to z każdym kolejnym rankiem będzie Wam trudniej się pogodzić .

A czy Ty czytałaś post Autorki, czy tak sobie filozofujesz tylko? Facet ją popycha i wyzywa, a Ty jej wyjeżdżasz z "niech gniew miedzy Wami zachodzi razem ze słońcem"?

A przeczytałaś dobrze ?
Nawzajem się naparzają na siebie i podbijają atmosferę .

Nie wiem co znaczy „popychanie” , skoro autorka nie pisze tym dokładniej.  Skoro  nie opisała tego jako stosowanie to zakładam ze przemocy fizycznej nie ma.

Jest przemoc psychiczna która nawzajem wobec siebie stosują, każde czując sie pokrzywdzone.

A teraz wracając do popychania - najczęściej jest wynikiem przemocy psychicznej.
Autorka sama pisze, że nie szczędzi mu obelg i poniżeń jak najgorsza patologia.

Obydwoje maja problem ze sobą do rozwiązania.

Tak, że podaruj sobie z tym „wyjeżdżaniem”,  bo mam dzisiaj dzień obniżonej pobłażliwości na przemadrzalskich i mogę pokąsać smile

18

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.
Secondo1 napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
Secondo1 napisał/a:

Wy nawet nie macie kryzysu.
To fochy o pierdoly.
Albo się dotrzecie albo zrobi się z tego potworny kryzys.

A najważniejsze, w tym albo w innym związku :
- niech gniew miedzy Wami zachodzi razem ze słońcem .
Zanim pójdziecie spać pogódźcie się.
Jezeli wstaniecie zagniewani, to z każdym kolejnym rankiem będzie Wam trudniej się pogodzić .

A czy Ty czytałaś post Autorki, czy tak sobie filozofujesz tylko? Facet ją popycha i wyzywa, a Ty jej wyjeżdżasz z "niech gniew miedzy Wami zachodzi razem ze słońcem"?

A przeczytałaś dobrze ?
Nawzajem się naparzają na siebie i podbijają atmosferę .

Nie wiem co znaczy „popychanie” , skoro autorka nie pisze tym dokładniej.  Skoro  nie opisała tego jako stosowanie to zakładam ze przemocy fizycznej nie ma.

Jest przemoc psychiczna która nawzajem wobec siebie stosują, każde czując sie pokrzywdzone.

A teraz wracając do popychania - najczęściej jest wynikiem przemocy psychicznej.
Autorka sama pisze, że nie szczędzi mu obelg i poniżeń jak najgorsza patologia.

Obydwoje maja problem ze sobą do rozwiązania.

Zgadzam się, że obydwoje mają problem. Ale doczytaj - on zaczął. Autorka robi to w odwecie za przemoc i zaczyna mieć objawy prania mózgu. Kiedyś uważałam Twoje posty za dojrzałe i pomocne, ale albo ja dojrzałam, albo Ty przestałaś czytać dokładnie.

19

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.

Niech autorka oceni kto ma rację, ona najlepiej zna sytuacje i tylko ona potrafi ocenić kto zaczął , kto przegiął i czy jest przemoc.

20

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.
kejt38 napisał/a:
Secondo1 napisał/a:

Najłatwiej powiedzieć : „kopnij go” albo „kopnij ja”.

Trudniej doradzić jak szukać dróg na pokonanie barier.

A najtrudniej wprowadzić w życie te sposoby na wzajemnie zrozumienie siebie.

Co wolisz ?

Jeżeli potrudzić się , poszukaj literatury o nauce komunikacji w związku i przegadaj  to z facetem.
Jak Wam starczy czasu i chęci to idźcie na jakaś terapie par, może na jakiś kurs o takiej tematyce.

Wy nawet nie macie kryzysu.
To fochy o pierdoly.
Albo się dotrzecie albo zrobi się z tego potworny kryzys.

A najważniejsze, w tym albo w innym związku :
- niech gniew miedzy Wami zachodzi razem ze słońcem .
Zanim pójdziecie spać pogódźcie się.
Jezeli wstaniecie zagniewani, to z każdym kolejnym rankiem będzie Wam trudniej się pogodzić .

Foch, który trwa ponad 2 tyg? Nie, to jest przemoc psychiczna. Przecież autorka się do partnera nie może przebić, stąd puszczają nerwy.


Dziękuję, lepiej bym tego nie ujęła. Dokładnie nie mogę się do niego przebić. Obraża się I koniec. Nie jestem dumna z tego że krzyczę, że obrażam to tak jak on mnie. Ale z tego wszystkiego dosłownie tak jak napisałaś puszczają mi nerwy, bo chodzę i proszę go o spokój kilka dni, a dostaje tylko ciszę, chamskie odżywki gdzie uwaga: to nie ja zrobiłam coś złego, a on. Ja nie zrobiłam mu za to awantury, a powiedzialam ze nie podobało mi się co on zrobił, to on wszczyna za moje słowa awanture.

Dziękuję wam wszystkim za opinie, czytam wszystko i biorę sobie do serca.

21 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-10-24 23:51:06)

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.
Secondo1 napisał/a:

Niech autorka oceni kto ma rację, ona najlepiej zna sytuacje i tylko ona potrafi ocenić kto zaczął , kto przegiął i czy jest przemoc.

Jakby Autorka umiała ocenić, to by nie pytała na forum. No cóż, trudno, można się pomylić w ocenie postów i ich Autora smile

Do Autorki - tak, to jest przemoc psychiczna, co on Tobie robi i nie, nie daj się nabierać na jakieś "zachody słońca".

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.
Justyskajusta napisał/a:

Mi jak widać żadnej, dlatego próbuje to naprawić...

Ależ tu nie ma co naprawiać. To zaszło już za daleko.
Co najwyżej dojdzie do paktu o "nieagresji" przy całkowitej oziębłości.
Ale chyba nie o to chodzi......

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.

Toksyczne związki, w których co najmniej jedno jest psychopatą, nie mają szansy przetrwania.
Twój facet cierpi na jakieś zaburzenia i powinien się udać na terapię. Ty, będąc z nim, stałaś się uzależniona od niego, od jego emocji i zachowań. Myślisz, że jak go zaczniesz przepraszać, błagać o wybaczenie, udowadniasz mu swoją wielką miłość. Poświęcasz się dla niego, robisz wszystko tak jak on chce, sprowadzasz swoją osobę do poziomu podłogi, by on zobaczył jak bardzo go kochasz. Problem w tym, że ani to nie jest wielka miłość, ani Twoja metoda nie jest z tych, co wyrażają uczucia, a dla niego to i tak za mało.  Jemu potrzeba poczucia kontroli, Twojego zniewolenia i panowania. Ty masz silną potrzebę akceptacji, chcesz by Cię kochał i robisz to co robisz.
Wyjść z tego jest ciężko, bo wymaga to Twojej gotowości i chęci. Powinnaś się udać do psychologa, jak trzeba to i do psychiatry i zacząć terapię. Fundujesz sobie traumę na lata, będąc w toksycznym związku.

24

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.

Wg mnie fochy to jest jakas pomyłka ale fochy na 2tyg to już jakiś koszmar. I to u dorosłego faceta?
Wiałabym! Albo razem na terapię I zobaczyć co z tego będzie (jeśli masz siłę spróbować)

25 Ostatnio edytowany przez Esthere (2018-10-25 09:23:17)

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.

Poczytaj sobie artykuly o cichych dniach w związku. Jest ich sporo. Dowiesz sie z nich, że to także forma psychicznej przemocy.

Masz ewidentnie symptomy osoby poddanej manipulacji i przemocy. Jesteś na etapie zastanawiania się co z Tobą jest nie tak oraz usprawiedliwiania przemocowego partnera.

Nabierz dystansu do sytuacji.
Co byś poradzila swojej przyjaciółce, której partner dwa tygodnie by milczał, separowal od sypialni, popychał, rzucał talerzami?

Zapisuj w kalendarzu dni kiedy czujesz sie z nim dobrze. Ile jest tych dni w skali miesiąca? Jaki jest bilans?

Piszesz, że go kochasz, ze tak strasznie Ci zależy. Ale co to jest miłość? Sa różne jej definicje. Ale kiedyś usłyszałam, że miłość to wzajemność. Jeśli tylko jedna osoba dąży do zmiany, próbuje, ratuje - a druga jest bierna, nie reaguje na Twoje potrzeby, stan, emocje - to juz wiadomo z góry że to nie miłość.

Miłość to dążnie do czyjegoś dobra. To stawianie, WZAJEMNE, dobra tej osoby ponad swoje. Prawdziwa milość sprawia, że czujesz sie dobrze, radośnie, masz więcej energii i jest Ci łatwiej, lepiej żyć. Pomagacie sobie, chronicie sie, wspieracie, troszczycie. Jesteś ważna dla tej osoby i czujesz to.
Z tym nie ma dyskusji.
Jest tak albo nie jest.
To miłość albo nie miłość.
Więc analogicznie - warto w tym być lub nie warto.

Problem jest w tym że aby kogoś zdrowo kochać to najpierw trzeba mieć dobrą relację z samym sobą. Co to znaczy? Wbrew pozorom to nie jest frazes rodem z nowoczesnej psychologii.
Słyszałaś pewnie wiele razy " miłuj bliźniego swego jak SIEBIE samego". Zbyt często nie dostrzegamy, że podstawą miłości jest uprzednia umiejętność kochania samego siebie. A to znaczy podchodzenie do siebie samego z szacunkiem, troską, uznanie swoich potrzeb, prawa do bycia traktowanym dobrze, z empatią, z uznaniem dla swojej godności, z uszanowaniem uczuć, pragnien, możliwości, ograniczeń itd. To prawo do czucia sie bezpiecznym, zaopiekowanym, ważnym.
Osoba która kocha siebie nie pozwala nikomu na złe traktowanie bo dąży do tego by chronić siebie, swoją godność, dobrostan fizyczny i psychiczny.

To co robi Twój partner jest poniżej tych standardów traktowania kogoś. To, na co pozwalasz,  jest z kolei dużo poniżej standardow traktowania siebie samej.
Przemyśl to.
Jeśli chodzi o radę - nie masz wpływu na niego. Zobacz jak czasem my jako ludzie chcemy coś w sobie zmienić, mówimy : od jutra chodzę na siłownię, nie jem słodyczy. I jak nam wychodzi zmiana siebie, swoich nawyków? Choć jesteśmy wolni i sami o sobie decydujemy, taka zmiana często powoduje opór.
Pomyśl jak zatem musi być ciężko gdy ktoś próbuje zmienić kogoś. Jaki to musi rodzić bunt. Twój partner nawet gdyby sam chcial sie teraz zmienić, to zmiana będzie trudna, bo zwyczajnie jest trudno zarządzać zmianą swoich zachowań. A jeśli zmianę próbuje wymusić ktoś inny, to już w ogóle.

Rada? Możesz tylko zmienić samą siebie, próbować modyfikować własne zachowania. U Was jest ciągle tak samo bo tak samo się zachowujecie oboje co przynosi wciąż ten sam efekt (to logiczne) .
To jak dodawanie do zupy tych samych składników. Ciągle masz ten sam smak. Chcesz zmiany? No to zrob coś inaczej i obserwuj efekt. Ale zrób to patrząc na to co TOBIE przyniesie korzyści emocjonalne. Bo to TY jesteś ofiarą tutaj. No to zrób w końcu coś co będzie gestem w Twoją własną stronę. Jak powinna się tu zachować osoba o zdrowym poczuciu wartości? Ktoś kto kocha, szanuje i chroni siebie samego? Ktoś przekonany, że zasługuje na wszystko co najlepsze?

Wierzysz w to, że zasługujesz na to wszystko co najlepsze czy nie? Jak to jest? Napisz.

26

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.

Autorko,
Mam dla Ciebie fragment z książki "Toksyczne słowa" Patrici Evans. Myślę, że jest bardzo trafny w Twojej obecnej sytuacji:

Krzyczenie na coś, co żyje, może zabić w tym czymś ducha. Kije i kamienie mogą nam połamać kości, ale slowa mogą złamać nasze serca.
ROBERT FULGHUM

Większość ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że wyzwiska są wyrazem słownej agresji. Jeżeli ktoś nazywał cię idiotką, głupią krową, szmatą lub używał jakichkolwiek innych obelżywych określeń, przejawiał wobec ciebie słowną agresję. Obrzucanie wyzwiskami jest najbardziej jaskrawym przejawem słownej agresji, nietrudnym do rozpoznania. Inne je formy są mniej oczywiste. Rozpoznanie ich w związku dwojga dorosłych ludzi może być bardzo trudne z wielu powodów. Oto najważniejsze z nich:

1. Najczęściej przejawy słownej agresji pozostają w ukryciu. Ich świadkiem jest zazwyczaj jedynie ofiara agresji.
2. Słowna agresja nasila się z czasem. Jej ofiara przyzwyczaja się i oswaja z nią.
3. Słowna agresja przybiera różne formy i oblicza.
4. Słowna agresja nieprzerwanie dyskredytuje odczucia ofiary.

Zjawisko słownej agresji jest w pewnym sensie częścią naszej kultury. Dominacja, wymuszanie uległości, umniejszanie cudzych osiągnięć i zawyżanie własnych, dławienie oporu, manipulacja, krytyka, stosowanie nacisku i zastraszanie to akceptowane przez wielu reguły gry. Kiedy za sprawą jednego z partnerów zaczynają one obowiązywać w związku, zaś agresywny partner wypiera się ich stosowania, jedynym efektem może być chaos.
Poniżej znajduje się kwestionariusz samooceny, dzięki któremu sprawdzisz, czy jesteś w swoim związku ofiarą słownej agresji. Postaw krzyżyk przy każdym stwierdzeniu, które odnosi się do twojego związku:
1. Kilka razy w tygodniu lub częściej twój partner okazuje ci irytację lub gniew, chociaż nie zrobiłaś nic, co mogłoby go wyprowadzić z równowagi. Za każdym razem jesteś zaskoczona jego reakcją. (Kiedy go pytasz, dlaczego się złości, odpowiada, że wcale nie jest zły, lub sugeruje, że to ty w jakiś sposób ponosisz za to winę).
2. Kiedy czujesz próbujesz przekazać mu swoje odczucia, nie masz wrażenia, że sprawa została załatwiona, nie odczuwasz zadowolenia ani ulgi, nie czujesz, że “się pogodziliście”. (On pyta: “Chcesz, żebyśmy zaczęli się kłócić?” albo w inny sposób wyraża niechęć do omawiania sytuacji).
3. Często masz mętlik w głowie i czujesz się sfrustrowana jego reakcjami, ponieważ nie potrafisz sprawić, by zrozumiał twoje intencje.
4. Martwisz się nie konkretnymi sprawami – ile czasu ze sobą spędzacie, gdzie pojedziecie na urlop itd. – ale brakiem porozumienia w waszym związku: co on zrozumiał z twojej wypowiedzi, jak ty odczytałaś jego słowa.
5. Czasami się zastanawiasz: “Co się ze mną dzieje? Nie powinnam czuć się aż tak źle”.
6. Twój partner rzadko – jeśli w ogóle – wyraża chęć się z tobą swoimi myślami i planami.
7. Twój partner ma przeciwne zdanie na praktycznie każdy poruszony przez ciebie temat, a swoich wypowiedzi nie próbuje stonować słowami: “moim zdaniem”, “myślę’, lub “uważam” – jak gdyby to on miał zawsze rację, a nie ty.
8. Czasami masz wątpliwości, czy twój partner uważa Cię za samodzielną istotę ludzką.
9. Nie przypominasz sobie, abyś kiedykolwiek przerwała mu wami: “Dosyć tego!” lub “Przestań!”
10. Kiedy próbujesz przedyskutować z nim jakiś problem, twój partner albo się złości, albo “nie ma pojęcia, o czym mówisz”

Jeżeli postawiłaś krzyżyk przy co najmniej dwóch stwierdzeniach, ta pomoże ci rozpoznać przejawy słownej agresji. Jeżeli powyższe sytuacje cię nie dotyczą, książka ta pomoże ci zrozumieć ofiary słownej agresji. Jeżeli powyższe sytuacje wydają ci się znajome, ale nie jesteś pewna, czy odnoszą się do ciebie, po prostu czytaj dalej.
Przejawy słownej agresji mogą być jawne, przybierając na przykład formę wybuchów gniewu skierowanych na partnerkę lub zawoalowanego ataku (“Jesteś przewrażliwiona”). Mogą też być ukryte, zamaskowane, jak w przypadku: “Nie wiem, o czym mówisz”, podczas gdy w rzeczywistości partner doskonale wie, o co chodzi.
Ukryta agresja słowna jest bardzo niebezpieczna, ponieważ nie przejawia się bezpośrednio. Najczęściej przyjmuje postać zawoalowanego ataku lub wymuszenia. Ten rodzaj agresji jest opisywany jako “prowadzący do obłędu”. Jest to “forma wzajemnego oddziaływania dwojga ludzi, wynikająca z tłumienia agresji, która w poważny sposób zaburza zdolność ofiary do rozpoznawania i radzenia sobie z rzeczywistością interpersonalną” (Bach i Goldberg, 1974, s. 251). W przypadku tego typu agresji kobieta nie odbiera żadnych konkretnych sygnałów. Musi zaufać własnej intuicji i – jakkolwiek bolesne by to było – przyjąć do wiadomości, że partner jej nie kocha, nie ceni i nie szanuje.

27

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.

tu nie ma miłości, to jest pogorzelisko.

28

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.

Justa, nie jestescie małżeństwem nie ma dzieci… nie warto, odejdz, znajdziesz innego, który będzie Cię szanował.
Opiszę (postaram się krótko) swoje małżenstwo: on jest nerwowy, stresująca praca..., po 1 dziecku tak wyszło jakoś, nie, nie było wcześniej takich sytuacji.. były ciche dni, kłotnie ale nie tak by obrażał. Teraz to nagminne, bez szarpania, popychania (staram się używać siły argumentów, staram się nie być agresywna.. do momentu jak on zacznie wtedy czasem mi nerw pusci – nie chce uczyć córek że kobieta ma potulnie znosić czyjeś humory i najpierw wycofywałam się ale to nic nie dawalo wiec zaczelam „pyskować” ale nie obrażać) z reguły mówię sam jesteś taki i owaki (zależnie od epitetu)…. I uczę dzieci jeśli ktoś tak mówi mają reagować, nie pozwalać!! ale to też nie tak.. muszę chyba je uczyć i siebie ze "nie będe rozmawiać jak jesteś w takim stanie, porozmawiamy jak się uspokoisz", bo córy już mu pyskują więc też nie tędy droga....  Starsza córka (bardzo wrażliwa) jest teraz na psychoterapii jako dziecko wycofane asymilujące się od grupy. Psycholog jak usłyszał jak wygląda sytuacja w domu tez powiedziała o relacji z przemocą psychiczną, mąż nie zgadza się na terapię przecież to ja mam problem (i dzieci), poza tym nikt mu nie będzie mówił co ma robic.
Scenka z życia która mi utkwiła: jesteśmy w kuchni jakies 2 m od siebie.. on nalewa wodę ale upuszcza szklankę i klnie… ja że nic się nie stało to tylko szklanka.. on że to moja wina…ja śmiejąc się że przecież nawet nie jestem blisko on ale tu jesteś, foch na kilka godzin, bo się śmiałam (sory dotąd widzę jakie to tragikomiczne)…
Rzuca mięsem podczas jazdy samochodem na innych kierowców nawet jak jadą z nami dzieci.. ja komentuję by się hamował, i drze się na mnie i kłótnia…  Rzuca mięsem jak gra w grę komputerową (gra dużo, do póżna bo musi się odstresować, dzieci na to patrzą … i uczą się by nic nie robić, ja jestem ta zła która goni do sprzątania, nauki, itp., itd.).  Poza tym jest kochającym ojcem, sprząta, czasem przy lekcjach pomoże, czasem gotuje (ja też przecież pracuję), czasem do rany przyłóż, wyjezdzamy wspólnie na wakacje..ze znajomymi i jest prawie super – sama z nim chyba bym nie dała rady…. Generalnie jest… poprawnie ale moja rodzina go .... toleruje – dał się poznać… nie odwiedzają nas….
Dotąd nie odeszłam, ja też święta nie jestem – PROWOKUJĘ (jego słowa, no tak bo mam swoje zdanie .. czasem odmienne). Terapia małżenska mysle moglaby cos poprawić ale ja sama …to nie ma sensu, chyba tylko aby mnie popchnąć do odejścia i poszukania sobie może jeszcze kogos na jesien życia jak dzieci odejdą….  Serio nie trać energii na taką relację, póki nie jesteście malzenstwem, potem będzie tylko trudniej…. 
Podoba mi się co ktoś napisał o zmianie w sobie… i tak .. zmieniłam się trochę jakiś czas temu, weszłam (kurde przypadkiem) w relację.. „emocjonalno-emailową” z …żonatym (wiem wiem.. nie ..oceniajcie mnie) ale on mnie „słucha”, rozmawia ze mną... to dzięki niemu olewam bardziej.. poprawiło się wręcz między nami bo mąż zaczął się trochę jakby starać, opanowywać... a może to ja odpuszczam?  ciężko to utrzymać, nie da się tak na dłuższą metę… nie chcę angażować się w te drugą relację… bo.. to tak trochę z jednej patologii w drugą… teraz mamy "ciche" dni, mijamy się, rozmawiamy jak musimy o dzieciach... próbuję znaleźć w sobie siłę by mąż poczuł że jest tym samcem alfa (ja "pyskuję", zarabiam podobnie, organizuję dużo rzeczy), trudne to, chyba muszę jakoś czasem zgrywać ...nieporadną?? chyba  zakręciłam się..... co ja gadam... sory wyszło trochę długo...
Justyskajusta - nie warto....

29

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.

Boże, zawsze mnie zastanawia, dlaczego kobiety tak się nie szanują. Już po pierwszym akapicie miałam w głowie tylko: Rozstańcie się, zanim pojawi się dziecko.

30

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.

Rozmawiałam z nim on twierdzi, że wszystko jest moja wina bo to obrażam w trakcie klotni, że to wyzywalam okropnie. Tylko on pierwszy to zrobił i ja pewnego dnia nie wytrzymałam już tych nerwów, tego że do niego nie docierają żadne argumenty, peklam i zaczęłam się wydzierać, mowic to co on do mnie. Znowu mam ogromne poczucie winy, że dalam się ponieść emocjom.
Dziękuję wam wszystkim za wpisy. Postaram się znaleźć książkę która polecasz Issabella.

31

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.
Georne napisał/a:

Boże, zawsze mnie zastanawia, dlaczego kobiety tak się nie szanują. Już po pierwszym akapicie miałam w głowie tylko: Rozstańcie się, zanim pojawi się dziecko.

Tak się tylko mówi, byłam kiedyś po tej stronie co Ty. Miałam normlany związek przed tym, dopóki mi się nie przytrafił ten. Zwyczajnie byłam w szoku z tym co on do mnie mówi, jak się zachowuje,  szukałam logicznego wyjaśnienia zawsze. Mieszkamy razem, na początku był cudowny, do znajomych również jest wspaniały. Ciężko to wytłumaczyć.

32

Odp: Wyzwiska w trakcie klotni.

Trudno to nazwać związkiem i z całą pewnością nie ma tu żadnej miłości.
Moim zdaniem wasze wspólne mieszkanie i to że jesteście razem Nie ma kompletnie żadnego sensu.
Rozstańcie się jak ludzie i niech każdy idzie w swoją stronę.

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wyzwiska w trakcie klotni.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024