Nie wiem co o tym myśleć. Chłopak twierdzi, że kocha mnie bezgranicznie a nie rozumie mnie. Zamieszkaliśmy razem, zna fakt że moja sytuacja finansowa jest trudna, on pracuje, ja studiuję ciężki kierunek. Wydawało się że on będzie trochę dopłacał do mieszkania i zakupów, a okazuje się że jeszcze ja więcej wydaję a mogłabym sobie kupic np. książkę albo ubranie. Ostatnio byłam chora a on mówi, że pójdzie mi kupić do apteki tabletki na gardło tylko mam dać pieniądze. Nie wiem co jest, ja nie powiedziałabym tak, przykładów mnożyć.
Nie mam dobrych warunków do nauki, narzekam na brak biurka apo nim to spływa jak po kaczce, mam przecież chory kręgosłup. Ciągle mi przeszkadza i zagaduje a tutaj tyle nauki, ciągle musi być wszystko na swoim miejscu. Narzeka na brak pieniędzy a tyle zarabia... Nawet na prezerwatywy go nie stać. Jestem wkurzona, co o tym myślicie?
Podobne tematy
Rozmawiałaś z nim o tym?
Tak, mówiłam mu o swojej sytuacji finansowej kilka razy, ale nie jestem żebrakiem żeby nie wiem jak boleć nad tym. O biurku mówiłam, o warunkach, o wszystkim, ogólnie nie trafia to do niego. Jego świat chyba jest inny, inaczej to sobie wyobraża, pracuje i nie studiował więc nie może zrozumieć ![]()
Nie ustalaliście niczego przed wspólnym zamieszkaniem? Kto i za co będzie ponosił koszty?
Dlaczego zamieszkałaś z chłopakiem skoro Cię na to nie stać? Gdzie wcześniej mieszkałaś i skąd miałaś pieniądze na życie?
Twój chłopak nie ma żadnego obowiązku płacić więcej za to samo. Może pomóc, ale nie musi.
W dojrzałym związku nie ma miejsca na: "bo ja przypuszczałam", "wydawało mi się oczywiste", "bo on powinien się domyślić itp. W dojrzałym związku jest miejsce na rozmowę, ustalenie zasad, wzajemną konfrontację oczekiwań i możliwości.
PS. Gratulacje za naprawdę intrygujący tytuł wątku. Takich oksymoronów, to naprawdę dawno nie widziałam.
Skoro dobrze zarabia, to na co wydaje pieniądze? Może pomaga rodzinie, może ma jakieś długi, kredyt? Wydaje na duperele wszystko..? W skarpetę ich chyba nie odkłada kosztem Ciebie...
Błąd popełniłaś na samym początku, bo mogłaś ustalić, że dzielicie wszystkie koszty na pół i nie byłoby takich problemów. To że potrzebujesz biurka nie świadczy o tym, że on powinien Ci je kupić, nie jesteście w jakimś związku małżeńskim, aby sobie nawzajem jakieś rzeczy kupować (nie mówię tu o prezentach), takie jest moje zdanie na ten temat... Myślę, że mimo tego, że mówisz mu o swoich problemach finansowych, on tego nie rozumie, być może owych problemów nigdy nie miał i uważa, że zwyczajnie przesadzasz. No cóż - bieda najlepszą wychowanką życia.
Ale chwilunia... czy ja dobrze rozumiem, że CHŁOPAK WPROWADZIŁ SIĘ DO CIEBIE?
Czegoś tu nie rozumiem. Pracujący chłopak wprowadził się do Ciebie i za nic nie płaci?
Nawet za prezerwatywy? Nie może Ci leku na gardło nawet kupić?
Chyba to jakaś pomyłka. On płaci rachunki i kupuje jedzenie prawda?
Jak długo jesteście razem, od kiedy razem mieszkacie, kto do kogo się wprowadził?
Czegoś tu nie rozumiem. Pracujący chłopak wprowadził się do Ciebie i za nic nie płaci?
Nawet za prezerwatywy? Nie może Ci leku na gardło nawet kupić?
Chyba to jakaś pomyłka. On płaci rachunki i kupuje jedzenie prawda?
No właśnie.
To, że nie są małżeństwem, to nie znaczy, że ma u niej mieszkać za free a ona ledwo wiązać przez to koniec z końcem. Jak facet nie kupi prezerwatyw, to nie uprawiaj z nim seksu! Może to go nauczy. Żebyś musiała za dorosłego chłopa kupować prezerwatywy - jeszcze za swoją kasę?! Tabletek na gardło nie może kupić? Przecież kosztują jakieś grosze.
O biurko chyba jednak sama powinnaś zadbać mimo wszystko, meblował mieszkania przecież nie będzie. Poza tym, jak będzie dokładał się do czynszu i żarcia to sobie uzbierasz na biurko. A co do tematu wątku - jak się kogoś kocha, to się go nie wykorzystuje, pomyśl o tym.
Chłopak Cie ewidentne wykorzystuje, nie szanuje, nie kocha na pewno. Na prezerwatywy powinien sam wydawać, bo to zabezpieczenie dla niego. Nie interesuje go czy będziesz miała warunki do studiowania i czy skończysz studia, bo nie planuje z Tobą dalszej przyszłości bynajmniej urodzenie dziecka i zamieszkanie razem i to nie jest w jego interesie więc go to nie obchodzi. Na lekarstwa też powinien sam wyłożyć i Ci kupić, ba, nawet je zrobić i Ci pomasować kręgosłup żebyś szybciej doszła do zdrowia i była dla niego zdrowa i uśmiechnięta - gdyby mu zależało. Chłopak tylko ewidentnie korzysta z tego, że śpicie w jednym łóżku (tak to nazwijmy) i reszta go nie obchodzi. Zwykły gnojek, skończ to od razu, bo ani studiów nie zrobisz przy nim, a on Cię prędzej czy później zostawi.
P.S Pracując i zarabiając więcej, gdyby myślał o Tobie poważnie, dołożyłby się do pomagania Tobie żebyś szybciej skończyła edukację, mogła podjąć zatrudnienie i żyć z nim. To nie jest miłość, on myśli krótkofalowo. Nienawidzę takich drani... jesteś w rozpaczliwej sytuacji ![]()
Ja jestem zdania, że jeżeli chłopak kocha i jest miłość to na dobre i na złe ludzie się kochają, nawet jak jest taka bieda, że nie ma na lekarstwa.. A całą resztę trzeba omijać szerokim łukiem ![]()
Już nie mówiąc o tym, że Cię ciągle zagaduje itd flirtuje na swoją stronę ,a Ty nie możesz się uczyć przez to, mimo ,że zapewne go prosisz. To jest po prostu egoizm całkowity i skończ ten związek puki w jakąś ciążę wpadniesz i skończą się plany o studiowaniu a zaczną się kupki, pieluszki, liczenie ostatnich drobnych na kaszki itp., a plany będziesz mogła odłożyć na conajmniej 10 dobrych lat. Życzę Ci wszystkiego dobrego i z Bogiem
)
kicia2000- no nie mogę, może jestem staroświecka, przecież to nie jest facet!