Moja córka i imprezy. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Moja córka i imprezy.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 47 ]

Temat: Moja córka i imprezy.

Witam.
Mam do was pytanie - na ile pozwalacie swoim dzieciom jeśli chodzi o imprezy etc? O ile oczywiście na nie chodzą, bo są takie które po prostu dobrze czują się same. Czy raczej trzymacie swoje dzieci pod kloszem i potwornie się o nie boicie czy raczej macie z nimi dobry kontakt, nie zawiodły waszego zaufania i mogą wracać o której chcą? Ja mam córkę, ma 17 lat i może wracać o której chce, zależy mi tylko na tym żeby wracała trzeźwa i w czyimś towarzystwie. I wcześniej poinformowała mnie o której wróci telefonem. Jak na razie mnie nie zawiodła. Myślicie że dobrze robię? W sumie co to za różnica czy ona wraca 1 czy o 3? W kontekście bezpieczeństwa to na jedno wychodzi, bo sama wracam o różnych porach do domu i widzę, zresztą ona zawsze ma kogoś obok siebie i mniej się o nią martwię.

Jakie są wasze zasady?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moja córka i imprezy.

Ja w wieku Twojej córki musiałam nieźle kombinować żeby gdzieś wyjść ze znajomymi. Do dzisiaj w gronie moich przyjaciół się z tego śmiejemy jak musiałam wychodzić z imprezy, żeby zadzwonić do mamy, że już się kładziemy do łóżek u koleżanki, albo że oglądamy "Dumę i uprzedzenie". Do dzisiaj zastanawiam się, czy byli naiwni i we wszystko mi wierzyli czy po prostu wiedzieli, że kłamię co do tego gdzie jestem, ale też wiedzieli że do kaloryfera nie są w stanie mnie przywiązać. Nie żebym była z tego dumna, ale tak po prostu było. I nie żałuję, bo mimo to nie robiłam głupstw, żadnych narkotyków, seksu z byle kim. Gdyby nie to, że nie byłam z nimi szczera to krążyłabym tylko między szkołą a domem, a jak się jest nastolatką to to nie wystarczy. Teraz jak mam 21 lat i wychodzę gdzieś wieczorem, nawet "pod opieką" mojego chłopaka to moja mama nie śpi tylko na mnie czeka. Histeria po prostu wink
Fajnie ma Twoja córka. Jeśli nigdy Cię nie zawiodła, jest świadoma zagrożeń, i tak jak mówisz nigdy nie jest sama to jak dla mnie okej. Ale sama jestem jeszcze młoda i nie mam dzieci, ale zazdroszczę Twojej córce wyluzowanej mamy.

3 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-05-12 11:00:29)

Odp: Moja córka i imprezy.

Sorry za upierdiwosc, ale kobietooooo.Pochwal sie tutaj na ilu forach gdzie sie da juz zadalas te pytanie,i jeszcze ci odpowiedzi malo (przynajmniej naliczylam 5)

4

Odp: Moja córka i imprezy.

ja wychodziłam już jako 17 latka na całonocne imprezy,w moim wieku były to po prostu dyskoteki,w dodatku oddalone o co najmniej 15 km od mojej miejscowości
pozwalano mi,ale wiem że moja mama nie spała po nocach do póki nie wróciłam -mówiła natomiast że jak będę miała swoje dzieci to zobacze co to znaczy smile dzisiaj już wiem,co to znaczy martwić sie o własne dziecko,zwłaszcza że czasy są teraz inne,wtedy np.narkotyki były ale sporadycznie,np,jakaś marycha,teraz na każdym kroku są ,więc i niepokój większy

5

Odp: Moja córka i imprezy.

Napisałam o tym tu i w dwóch innych miejscach, rzadko korzystam z internetu,nie wiem gdzie spotkam inteligentniejszych ludzi, więc zadałam pytanie w różnych miejscach.

Pozdrawiam

6

Odp: Moja córka i imprezy.

choćbyś pytała setki razy, to żadna odpowiedź nie sprawi, że  dostaniesz rogrzeszenie. Bo chyba na to liczysz.. a w każdym razie ja..

Moja córka ma niespełna 17 lat i zaczęło się: osiemnastki, grile, kluby. Wraca zawsze o tej godzinie, na którą się umawiamy. Nie pije (nie jestem naiwna, pewnie jakieś piwo przez cały wieczór się trafi), ale mimo wszystko czuję niepokój. Zdaniem mojego męża (nie jest biologicznym ojcem) popełniam błąd. Twierdzi, że córka ma zbytni luz; to nie przystoi, żeby nieletnia dziewczynka nocami włóczyła się po klubach. Martwi się o jej bezpieczeństwo, ale twierdzi także, że akceptując jej imprezowanie narażam ją na kosztowanie dorosłości zbyt wcześnie. Pytanie kiedy tak naprawdę będę mogła spać spokojnie wiedząc, że córka jest do trzeciej nad ranem w klubie? Gdy skończy 18, czy może 20 lat? Jego zdaniem granice nikomu nie zaszkodziły, a zbytnie folgowanie i owszem.

7

Odp: Moja córka i imprezy.

Rozgrzeszenie? Nie, nie sądzę, wiem, że robię dobrze, ciekawi mnie tylko jak to jest u was.

Osobiście nic mnie bardziej nie śmieszy niż wyrażenie "nie przystoi". Nie przystoi robić czego właściwie? Przebywanie poza domem to jest coś czego "nie przystoi robić"? Przecież idzie do klubu w tym samym mieście a nie wyjeżdża na tydzień sama do Brazylii. Rozumiem, że twój mąż chciałby ją ograniczyć? Co konkretnie zrobić?

8

Odp: Moja córka i imprezy.

Dostalas obszerne wypowiedzi ,i to nie pojedyncze , w pozytywnym swietle i odbiorze,na 5 forach innych ,na ten temat, Ciebie to nic nie zadowoli
Odpowiadając na glowne pytanie ,aby nie bylo ze odbiegam od tematu, to tak, jestes wspaniala mama, która pozwala corce 17 l .na powroty nocne kiedy chce, jesli masz do niej tyle zaufania ,i wiesz ,ze dobrze robisz.Jestes super mama ,jesli jeszcze malo ci pochwal i poklasków dot. twoich met.wych.

9

Odp: Moja córka i imprezy.

Nie przywiązywałabymm tak dużej wagi do sformułowań.. "nie przystoi" to bardziej mój tekst, niż cytat.
Konkretnie jest zdania, że w tym wieku powiedzmy... nie wypada....  żeby spędzać noce na imprezach. Twierdzi, że gdyby nie daj Boże coś poważnego się wydarzyło (próba gwałtu, napad w drodze powrotnej), to winę za to ponosiłabym ja jako rodzic odpowiedzialny za dziecko.

Powiesiałam osobny post szerzej opisujący nasze relacje. Zamierzam ukrócić tego rodzaju wypady. Zbliżają się wakacje i okazji będzie więcej. Chyba pora zapanować nad tą sytuacją i zachować zdrowy rosądek. Jak mawia mój koleja - z dzieckiem jak z mydłem. Jeśli za lekko przytrzymasz - wypadnie; jeśli za mocno ściśniesz - wypadnie...

Bynajmniej nie oceniam Twojego podejścia. Wiem tylko, że w moim wypadku to raczej strach przed konfrontacją z niezadowoleniem córki w momencie odmowy. Mam nadzieję, że znajdę w sobie siłę, żeby powiedzieć NIE i wytrzymać stak, który po tym nastąpi

10 Ostatnio edytowany przez renata70 (2013-05-12 14:15:46)

Odp: Moja córka i imprezy.

mortisha - po co ta ironia?

zuzanna, cóż jeśli to dobra dziewczyna to się dogadacie wink co do powrotów - to tak jak pisałam, musi mieć kogoś przy sobie, nie może wracać sama i ja zawsze mojej zwracam na to uwagę. i z tego co widzę zawsze ktoś ją do domu odprowadzi, nie wiem jak jest u Ciebie. Pozdrawiam.

Ale z tego co teraz czytam w twoim temacie to problem masz poważniejszy... widzisz, moja córka nigdy się nie buntowała, była spokojna, a twoja ma charakterek. Ciężka sprawa.

11

Odp: Moja córka i imprezy.

To nie ironia, uwazam, ze rozsądnie podchodzisz do wlasnego dziecka,jesli nie masz powodod ,aby corce nie ufac.Ty to wiesz , jestes pewna swojej dobroci do corki.Chyba ,ze liczysz na krytyke za brak trzymania na krótkiej smyczy ,i teksty o ciązy.Tak,jestes dobra liberalna  mama, ktora ma ugodową, beproblemową nastolatke.Gratulować

12

Odp: Moja córka i imprezy.

Nie widzę nic złego w tym, że 17letnia dziewczyna wychodzi ze znajomymi pobawić się do klubu i wraca późno wieczorem. Ja też tak wychodziłam w jej wieku, a że mieszkałam poza miastem to spałam zawsze u jednej z koleżanek. Nigdy się jakoś nie upijałyśmy bardzo, a jak byłyśmy w końcu pełnoletnie to też szaleństwa nie było, wypiło się 3 drinki i tyle. Właśnie najważniejsze jest, żeby nie wracać do domu samemu. Albo taksówką albo z koleżanką/kolegą.

13

Odp: Moja córka i imprezy.
Zuzanna75 napisał/a:

Zamierzam ukrócić tego rodzaju wypady. Zbliżają się wakacje i okazji będzie więcej. Chyba pora zapanować nad tą sytuacją i zachować zdrowy rosądek.

Moim zdaniem w ten sposób spowodujesz u córki poczucie ogromnej krzywdy i w efekcie jeszcze większy bunt. Skoro widzisz, że Twoja córka zachowuje się odpowiedzialnie, wraca o umówionej godzinie i trzeźwa, to jakie masz argumenty przemawiające za zabronieniem jej takich wypadów? W tym wieku takie wyjścia ze znajomymi są dla nastolatka ogromnie ważne. Jeśli córka zobaczy, że jej jako jedynej lub jednej z niewielu mama zabrania chodzić do klubu, i to pomimo, że zachowuje się grzecznie i odpowiedzialnie, poczuje się traktowana niesprawiedliwie. I na drugi raz nie będzie mieć wcale ochoty być wobec Ciebie fair - bo będzie wiedziała, że nie jest to przez Ciebie doceniane.

Myślę, że za bardzo ulegasz mężowi i jego opiniom. To nie jest już małolata, tylko prawie dorosła dziewczyna, która ma swoje życie towarzyskie i odmawianie jej tego - szczególnie w wakacje, czas wolności i beztroski, którego w prawdziwie dorosłym życiu już nie zazna - jest bezsensownym, przesadnym rygorem.

14

Odp: Moja córka i imprezy.

mortisha - ok, wybacz za nieporozumienie.

15

Odp: Moja córka i imprezy.

A ja się zastanawiam, o co chodzi z tym wracaniem "w czyimś towarzystwie". To jest mężczyzna, który w razie napadu obroni nastolatkę? Czy to jest osoba dorosła, która wybije dziewczynie z głowy ewentualne głupie pomysły? Bo chyba nikt nie twierdzi na serio, że dwie rozchichotane, skąpo odziane, będące pod wpływem alkoholu (albo nawet i nie) dziewczynki są bezpieczniejsze w środku nocy niż jedna taka dziewczynka?

16

Odp: Moja córka i imprezy.

No w naszym przypadku to generalnie grupa znajomych mojej córki - różnej płci. Co do liczby osób to różnie - 4,5,6.

Oj chyba nie spotkałam osoby na imprezie z opiekunem 2 razy starszym nawet za moich czasów wink wyobraź sobie jak Ty byś się czuła w takiej sytuacji gdyby ktoś za toba chodził cały wieczór.

17

Odp: Moja córka i imprezy.

odnośnie odprowadzania - najwet najliczniejsza grupa odprowadzana od jednego domu do drugiego w koncu spowoduje, że ktoś jest ostatni..

Anemonne - masz sporo racji - ostatnio przy negocjowaniu godziny powrotu jako argumentu córka użyła faktu, że ostatnim razem zgodziłam się na powrót od 3, więc dlaczego teraz ograniczam ją do 1.?

Przyszedł mi do głowy pomysł, że będę ja odbierała z imprezy - podjadę po nią samochodem eliminując ewentualne ryzyko napadu..
Czy jest to jakieś rozwiązanie, czy uleganie?

18

Odp: Moja córka i imprezy.

Ja zaczęłam szaleć po 14 roku życia. Piłam alkohol dzień w dzień, paliłam papierosy i imprezowałam.
A wracałam do domu przed 21. Wierz mi w niedziele rano już potrafiłam być pijana, że na kolanach chodziłam a wieczorem byłam trzeźwa i na czas.
Także, tak naprawdę co najwięcej daje to dobry kontakt z dzieckiem.
Moja mama wiedziała, jak ja szaleje. Rozmawiała ze mną o wszystkim, bez prawienia kazań.
Dzięki temu przed 18 już się wyszalałam. A wódkę piłam ostatni raz w wieku lat 17.

Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

19

Odp: Moja córka i imprezy.

Sama niedawno byłam w tym wieku i wydaje mi się, zauważyłam przynajmniej po znajomych, że to jest lekka "siara", jak rodzice podjeżdżają na imprezę po swoje pociechy. Co nie zmienia faktu, że to jest jedno z najlepszych rozwiązań.

Ja, kiedy chodziłam na imprezy czy spotkania ze znajomymi za nastolatki, musiałam wracać w piątki czy soboty o 24, w niedzielę o 23. Bo daleko od centrum mieszkam, w autobusach nocnych wiadomo co się dzieje, tak samo jak na peryferiach miasta. Nie powiem, strasznie mi to przeszkadzało. Kilkukrotnie zdarzyło się również, że wracałam później. Teraz, gdy jestem już "bardziej dorosła", umawiam się z mamą, o której wrócę i czy ewentualnie potrzebuję na taksówkę. Jeśli wracałam z chłopakiem, nie było problemu, grunt, żeby w tygodniu nie wracać później niż o 24, bo brat szedł do szkoły, a mama do pracy.

Co do głównego tematu wątku. Z jednej strony chciałabym mieć tak liberalną mamę. Ale myślę, że na lepsze mi wyszło to, co miałam. Bo teraz mam większy luz, ale to może kwestia tego, że mam 21 lat, a nie 17. Powroty z koleżankami? No proszę, a od kiedy dwie czy trzy dziewczyny są w stanie się obronić, gdyby dwóch gości ich napadło? Myślę, że całkiem sensownym rozwiązaniem byłaby taksówka. Z klubu prosto do domu. Jednak, jak wiadomo, to dosyć spory koszt.
Przyklaskiwać nie będę, nie mam jeszcze dzieci, więc też ciężko mi się postawić z drugiej strony. Dziewczyna się cieszy, bo ma luz, Ty nie dostajesz zawału, bo wiesz, kiedy będzie, że nie wróci sama ani kompletnie pijana czy na haju. Ale różnie może być po przekroczeniu 18 roku życia.

'I can feel the magic floating in the air
Being with you gets me that way...'

20

Odp: Moja córka i imprezy.

igla16 - 24 to wcale nie tak wcześnie wink zresztą takie limity niewiele mają wspólnego z troską bo bądź co bądź to i tak jest środek nocy i niebezpieczeństwo jest podobne jak w późniejszych godzinach.
Tłumaczyłam, że to towarzystwo zawiera dziewczyny i chłopaków, nie wracają tylko w damskim gronie.

Co masz na myśli pisząc że masz większy luz? Ciężko żeby w tym wieku ktokolwiek nakładał na Ciebie zakazy wink A o to co będzie po 18 roku się nie martwię, to właśnie dzieciaki trzymane krótko, "zrywają sie ze smyczy", moja córka... nie ma z czego się zrywać.

Jeszcze jedno - ona praktycznie nie chodzi do klubów. Bardzo rzadko, tylko na osiemnastki, z których wraca stosunkowo wcześnie bo nie leżą jej jakoś kluby. Najczęściej to chodzi do znajomych do domów i wraca rano, więc jest bezpiecznie.

21

Odp: Moja córka i imprezy.
renata70 napisał/a:

No w naszym przypadku to generalnie grupa znajomych mojej córki - różnej płci. Co do liczby osób to różnie - 4,5,6.

Oj chyba nie spotkałam osoby na imprezie z opiekunem 2 razy starszym nawet za moich czasów wink wyobraź sobie jak Ty byś się czuła w takiej sytuacji gdyby ktoś za toba chodził cały wieczór.

Oj, no nie NA imprezie, bo to obciach wink Ale ktoś dorosły może przyjechać po imprezie i porozwozić dzieciaki do domów. Jeśli już koniecznie muszą bawić się tak długo. Siara nie siara, dziecko w tym wieku powinno rozumieć, że to dla jego dobra, i dziękować, że w ogóle może imprezować po nocach.

Ja do 18 roku życia musiałam być w domu o 22. Byłam wściekła, wiadomo big_smile Moje koleżanki włóczyły się po mieście do rana i wtedy strasznie im zazdrościłam. Dziś jest mi ich żal.

22

Odp: Moja córka i imprezy.

Dla mnie to przesada... nie róbmy z nich niepełnosprawnych, wystarczą mi jej znajomi (faceci) według mnie. A moja córka tak z reguły się organizuje. Choć wiadomo że byłaś tak wychowywana a nie inaczej, dlatego tak to postrzegasz.

Cóż, tak jak pisałam moja córka wraca z reguły bardziej rano i nie preferuje klubów, więc to bezpieczeństwo też jest większe. A jeśli wraca w nocy to jest tak jak wcześniej wspomniałam.

Czemu jest Ci ich żal?

Swoją drogą, czemu akurat do 18 roku życia? To jest jakaś magiczna granica? Nie rozumiem twoich rodziców, przecież później też byłaś na ich utrzymaniu i dalej mogli przestrzegać wcześniejszych zasad smile Że niby jak masz 18 to już Cie nikt na ulicy nie zaczepi i zapominamy że mamy kochaną córeczkę? Ja wychodzę z założenia że albo dziecku ufam albo nie a jakieś śmieszne umowne granice prawne nie mają dla mnie znaczenia.

23 Ostatnio edytowany przez BabaOsiadła (2013-05-12 17:35:46)

Odp: Moja córka i imprezy.

O.k., jakiś system zabezpieczeń zatem jest, jeśli wraca rano, a w nocy była u kogoś w domu, z sensownymi ludźmi.

Moje koleżanki akurat tego nie miały, szwędały się we dwie od klubu do klubu, po jakichś parkach, z przygodnie poznanymi chłopakami. Żal mi ich, ponieważ na ich miejscu czułabym się niekochana przez rodziców.

Tej magicznej granicy 18 lat akurat też nie rozumiem wink, pisałam tylko, jak było u mnie.

I to nie chodzi o zaufanie do córki, tylko o brak zaufania do ludzi, których może spotkać.

24

Odp: Moja córka i imprezy.

"I to nie chodzi o zaufanie do córki, tylko o brak zaufania do ludzi, których może spotkać."

Oj, różnie to bywa. Teraz to może nie, bo stara już jestem wink ale wiele lat wracałam w nocy i o wypadek trzeba się serio postarać. Komuś może się wydawać że wyjście z domu nocą skończy się tragedią, bo przecież w mediach mówią o jakiś tragediach, ale to jest po prostu pech, i to duży. Z reguły takie zdarzenia mają miejsce na patologicznych osiedlach, w ciemnych bramach. To tak jakby nie robić prawa jazdy bo przecież możemy zginąć w wypadku nie z naszej winy.

Sama nigdy nie dowiesz się jak było, może po prostu sprytnie oszukiwały rodziców? A jeśli oni o wszystkim wiedzieli to cóż mam powiedzieć. Jeśli miały taką "puszczalską naturę" to na studiach po wyprowadzce prowadziłyby takie życie... także, bez różnicy wink

25

Odp: Moja córka i imprezy.
renata70 napisał/a:

"I to nie chodzi o zaufanie do córki, tylko o brak zaufania do ludzi, których może spotkać."

Oj, różnie to bywa. Teraz to może nie, bo stara już jestem wink ale wiele lat wracałam w nocy i o wypadek trzeba się serio postarać. Komuś może się wydawać że wyjście z domu nocą skończy się tragedią, bo przecież w mediach mówią o jakiś tragediach, ale to jest po prostu pech, i to duży. Z reguły takie zdarzenia mają miejsce na patologicznych osiedlach, w ciemnych bramach. To tak jakby nie robić prawa jazdy bo przecież możemy zginąć w wypadku nie z naszej winy.

Sama nigdy nie dowiesz się jak było, może po prostu sprytnie oszukiwały rodziców? A jeśli oni o wszystkim wiedzieli to cóż mam powiedzieć. Jeśli miały taką "puszczalską naturę" to na studiach po wyprowadzce prowadziłyby takie życie... także, bez różnicy wink

W ciemnych bramach? Na Starym Rynku w Poznaniu nie byłaś big_smile Nie wracałaś wieczorem o tej samej porze, co kibice ze stadionu Lecha big_smile Naprawdę nie trzeba się starać, żeby stało się coś złego.

I ja nie mówię, żeby nie puszczać dziecka na zabawy, tylko żeby jakoś zadbać o jego bezpieczeństwo. Moi rodzice mieli na to fajne sposoby i chwała im za to, niektóre wykorzystam, jak moje dziecko podrośnie.

A koleżanki się nie puszczały, one z tymi chłopakami nie uprawiały seksu, po prostu bezgranicznie ufały obcym osobom. Szły gdzieś, na przykład na jakieś domówki do kogoś poznanego sekundę wcześniej, nie myśląc, że tam może nie być żadnej imprezy, tylko przykra niespodzianka.

26

Odp: Moja córka i imprezy.

Może i nie byłam, ale w każdym mieście są kibole i dobrze znam godziny meczów wink Chodziło mi o to że setki razy wracałam w nocy i nigdy mi się nic nie stało. Fakt że często z kimś, ale sam fakt że nigdy nas nikt nie zaczepił o czymś świadczy wink

Jasne, masz rację. Bezpieczeństwo bezpieczeństwem, ale imprezy to rzecz normalna i kazanie dziecku wychodzić o 22 podczas gdy wszyscy jeszcze ani myślą o wyjściu jest dość krzywdzące wobec pociechy i tyle.

27

Odp: Moja córka i imprezy.

Ehh, byłam wczoraj na imprezie i muszę dodać jedną rzecz: to, jak dana osoba zachowuje się po alkoholu nie zależy kompletnie od wieku... Byliśmy ze znajomymi u koleżanki I., piliśmy sobie spokojnie w jej domu, a potem wyszliśmy na miasto. Niestety koleżanka H. upiła się bardzo, bo w szybkim tempie wypiła całą flaszkę wina (ja w tym czasie byłam na moim 3. piwie). Ludzie różnie reagują na alkohol. Ona staje się pięcioletnią dziewczynką. Biega, skacze, daje nam całusy, jest super radosna, ale też irytująca. No i co z taką zrobić? Poszliśmy do klubu, jakimś cudem ją wpuścili, ale alkoholu jej nie pozwoliliśmy już kupić, tylko wodę dostała. Niemniej jednak latała ciągle za jakimiś chłopakami, wieszała im się na szyi, tańczyła z nimi etc. Ma dziewczyna szczęście, że jej pilnowaliśmy, bo gdyby tak wyszła sama to na bank by ją ktoś zaciągnął do kibla i zgwałcił. Ja się urwałam z imprezy wcześniej, więc jedynie zakładam, że reszta ją wsadziła zwyczajowo w taksówkę, bo z nią tak jest zawsze. Laska ma 22 lata... Więc wiek naprawdę nie ma tu znaczenia. Ważne jednak, żeby w razie czego znajomi pomogli pijanej osobie dokulać się do domu.

28

Odp: Moja córka i imprezy.
renata70 napisał/a:

imprezy to rzecz normalna i kazanie dziecku wychodzić o 22 podczas gdy wszyscy jeszcze ani myślą o wyjściu jest dość krzywdzące wobec pociechy i tyle.

Aż tak to bym nie przesadzała, że krzywdzące. Jeszcze będzie kiedy się wyszaleć. Możliwe, że akurat Twoja córka jest rozsądna w tak młodym wieku, ale większość dzieci nie jest.

29 Ostatnio edytowany przez renata70 (2013-05-12 18:43:53)

Odp: Moja córka i imprezy.

." Jeszcze będzie kiedy się wyszaleć."

Przez to jedno zdanie poziom studentów w Polsce jest tak tragiczny smile Dzieciaki trzymane pod kloszem idą na studia żeby uwolnić się od rodziców i myślą że wszystko im wolno bo mama już nie patrzy. Popadają w nałogi, zawalają studia i kończą na dnie. Niestety zbyt dużo znam takich przypadków żeby się mylić. Studia = nauka i poważne życie, nie przedłużenie dzieciństwa.

Jak dziecko nie jest rozsądne to nawet siedząc do 22 zrobi coś głupiego.

Jeszcze jedno - nie taka młodzież straszna jak ją malują.

30

Odp: Moja córka i imprezy.

Ja byłam w miarę rozsądna, ale największą głupotę zrobiłam o 14 w biały dzień. Także tu masz racje.
Nie ma specjalnej godziny do robienia głupot

Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

31

Odp: Moja córka i imprezy.
renata70 napisał/a:

." Jeszcze będzie kiedy się wyszaleć."

Przez to jedno zdanie poziom studentów w Polsce jest tak tragiczny smile Dzieciaki trzymane pod kloszem idą na studia żeby uwolnić się od rodziców i myślą że wszystko im wolno bo mama już nie patrzy. Popadają w nałogi, zawalają studia i kończą na dnie. Niestety zbyt dużo znam takich przypadków żeby się mylić. Studia = nauka i poważne życie, nie przedłużenie dzieciństwa.

Jak dziecko nie jest rozsądne to nawet siedząc do 22 zrobi coś głupiego.

Jeszcze jedno - nie taka młodzież straszna jak ją malują.

Imprezy to zdecydowanie najmniej tragiczne z tragiczności dzisiejszych studentów wink

I tu się różnimy - ja nie uważam, że dzieciństwo=imprezy do świtu (ze wszystkimi ich zaletami i wadami). A studia? Nauka, owszem, jest bardzo ważna, ale tak samo ważna jest w liceum. Czemu zatem nie można poimprezować na studiach, skoro można w liceum? smile A poważne życie to znaczy co? Zamknięcie się w domu? Zakładanie rodziny?

Ja wiem, że młodzież nie jest straszna smile Ale czasy są straszne.

32

Odp: Moja córka i imprezy.

Nie mówię, że dzieciństwo to imprezy do świtu bo co za dużo to niezdrowo, ale ściąganie dziecka z imprezy o 22 to już nadopiekuńczość, tylko o to mi chodzi. wink

Subtelna różnica pomiędzy studiami a liceum jest taka że w liceum jest dużo mniej nauki i masz więcej czasu wolnego. Jasne, że można poimprezować na studiach, ale moim zdaniem to nie powinien być priorytet.
Tak - poważne życie to właśnie uspokojenie się, patrzenie na życie właśnie pod kątem rodziny, ustatkowania się, pracy, odpowiedzialności, zarządzania pieniędzmi. Niestety mało z tych haseł pasuje do dzisiejszych studentów, oczywiście nie mówię że wszyscy tacy są.

33

Odp: Moja córka i imprezy.

Ja uważam za stratę czasu imprezowanie już po 20 roku życia.

Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

34

Odp: Moja córka i imprezy.
renata70 napisał/a:

ściąganie dziecka z imprezy o 22 to już nadopiekuńczość, tylko o to mi chodzi. wink

Pozwolę sobie pozostać innego zdania smile


renata70 napisał/a:

Subtelna różnica pomiędzy studiami a liceum jest taka że w liceum jest dużo mniej nauki i masz więcej czasu wolnego.

yikes Zaskoczyłaś mnie. Aż chyba założę o tym oddzielny wątek, bo jestem bardzo ciekawa, jak inni to widzą. Ja uważam zupełnie odwrotnie! big_smile 


renata70 napisał/a:

Jasne, że można poimprezować na studiach, ale moim zdaniem to nie powinien być priorytet. Tak - poważne życie to właśnie uspokojenie się, patrzenie na życie właśnie pod kątem rodziny, ustatkowania się, pracy, odpowiedzialności, zarządzania pieniędzmi. Niestety mało z tych haseł pasuje do dzisiejszych studentów, oczywiście nie mówię że wszyscy tacy są.

Nie mówię, że imprezy to ma być priorytet smile Ale rodziny w czasie studiów to ja bym nie zakładała, bo "manie" wink rodziny dopiero trudno pogodzić z nauką.

35

Odp: Moja córka i imprezy.

mi matka zabraniała szwendać się po nocach do 17 r.ż  Strasznie mnie to denerwowało, bo miałam starsze rodzeństwo, którym było więcej wolno w moim wieku. No, ale mnie mama odbierała inaczej- najmłodsza, bardziej od nich infantylna. Ogólnie jak mi mama nie pozwalała, to "sama sobie pozwalałam" i kończyło się tak, że wychodziłam z domu i wracałam o której mi się podobało. W nocy.. nad ranem.. Mama odchodziła od zmysłów, a ja miałam to gdzieś. Krnąbrna byłam wink Żadne kary na mnie nie działały. W zasadzie największe głupoty młodzieńczych lat i tak miały miejsce za dnia wink
Myślę, że jakby mama dała mi więcej luzu to nie musiałabym się uciekać do różnych kłamstw. Lepiej by było umówić się na późniejszą godzinę powrotu, telefon z informacją -niż nie wiedzieć nic.
Do 18 r.ż nieźle się wyszalałam smile potem już mi się tak nie chciało smile

Głupia stałość jest ulubieńcem ciasnych umysłów
*Ralph Waldo Emerson

36 Ostatnio edytowany przez renata70 (2013-05-12 20:09:16)

Odp: Moja córka i imprezy.

"Pozwolę sobie pozostać innego zdania"

Dlaczego?

"Zaskoczyłaś mnie. Aż chyba założę o tym oddzielny wątek, bo jestem bardzo ciekawa, jak inni to widzą. Ja uważam zupełnie odwrotnie! "

Odbiegamy od tematu, więc na szybko wytłumaczę. Liceum - jeśli ktoś jest głupi to będzie się uczyć ze wszystkiego, jeśli mądry - tylko z tego co wiąże się z jego przyszłością. Matura to śmiech na sali dziś, średnio rozgarnięty nastolatek jest w stanie zdać podstawę na wysoki procent, powtarzając parę rzeczy i wykazując MINIMALNY wysiłek.

A któż mówi o zakładaniu rodziny na studiach? wink Ale powoli szukasz mężczyzny który będzie dobrym ojcem a nie kolegę z którym spędzisz szaloną noc, przecież wolno, mama nie widzi!

37

Odp: Moja córka i imprezy.
renata70 napisał/a:

igla16 - 24 to wcale nie tak wcześnie wink zresztą takie limity niewiele mają wspólnego z troską bo bądź co bądź to i tak jest środek nocy i niebezpieczeństwo jest podobne jak w późniejszych godzinach.
Tłumaczyłam, że to towarzystwo zawiera dziewczyny i chłopaków, nie wracają tylko w damskim gronie.

Co masz na myśli pisząc że masz większy luz? Ciężko żeby w tym wieku ktokolwiek nakładał na Ciebie zakazy wink A o to co będzie po 18 roku się nie martwię, to właśnie dzieciaki trzymane krótko, "zrywają sie ze smyczy", moja córka... nie ma z czego się zrywać.

Jeszcze jedno - ona praktycznie nie chodzi do klubów. Bardzo rzadko, tylko na osiemnastki, z których wraca stosunkowo wcześnie bo nie leżą jej jakoś kluby. Najczęściej to chodzi do znajomych do domów i wraca rano, więc jest bezpiecznie.

Jako takich zakazów nie mam, ale wciąż mieszkam z mamą, więc pewnych reguł trzeba przestrzegać. Ona idzie do pracy, a brat do szkoły, więc powroty o 3 w nocy średnio wchodzą w grę. I tak, 24 to już nie jest wczesna pora, ale żebym dojechała do tej pory, musiałam skończyć o 22:00 NAJWYŻEJ swoje imprezowanie, żeby dojść na przystanek, poczekać na autobus, dojechać(a to zajmuje ok 45-60min), a później jeszcze iść kilometr do domu. Także różnie to bywa. Będąc w Polsce miałam o tyle lepiej, ostatnio przynajmniej, że mieszkał z nami mój eks. Mogliśmy wracać, kiedy chcemy, bo mogliśmy pozwolić sobie na taksówki. Poza tym nie imprezowaliśmy za dużo, jak już to w weekendy, więc nie było problemu.

'I can feel the magic floating in the air
Being with you gets me that way...'

38

Odp: Moja córka i imprezy.
Zuzanna75 napisał/a:

choćbyś pytała setki razy, to żadna odpowiedź nie sprawi, że  dostaniesz rogrzeszenie. Bo chyba na to liczysz.. a w każdym razie ja..

Moja córka ma niespełna 17 lat i zaczęło się: osiemnastki, grile, kluby. Wraca zawsze o tej godzinie, na którą się umawiamy. Nie pije (nie jestem naiwna, pewnie jakieś piwo przez cały wieczór się trafi), ale mimo wszystko czuję niepokój. Zdaniem mojego męża (nie jest biologicznym ojcem) popełniam błąd. Twierdzi, że córka ma zbytni luz; to nie przystoi, żeby nieletnia dziewczynka nocami włóczyła się po klubach. Martwi się o jej bezpieczeństwo, ale twierdzi także, że akceptując jej imprezowanie narażam ją na kosztowanie dorosłości zbyt wcześnie. Pytanie kiedy tak naprawdę będę mogła spać spokojnie wiedząc, że córka jest do trzeciej nad ranem w klubie? Gdy skończy 18, czy może 20 lat? Jego zdaniem granice nikomu nie zaszkodziły, a zbytnie folgowanie i owszem.

Dlaczego sądzisz, że do czegoś złego dojdzie o 3 nad ranem w klubie a nie o 12 w nocy na prywatce u znajomych? Albo o 14 w południe w centrum miasta? Czy będziecie ją tak samo ograniczać po skończeniu 18 rż - będzie już wtedy dorosłą osobą.


Dlaczego zakładasz, że córka pije i kłamie? Ja mając 18 lat chodziłam co tydzień na dyskoteki, wracałam koło 3-4 i nie piłam. Było mi zwyczajnie szkoda pieniędzy plus bałam się, że narobię sobie kłopotów (straszenie o dosypywaniu czegoś tam do drinków zrobiło swoje), a chodziłam w miejsce, gdzie bywali różni ludzie. Kupowałam sobie jedynie Red Bulla. Do tego obiecałam w domu, że kłopotów nie będzie i nie było - ale ja chodziłam tam z uwagi na muzykę (techno rąbanka) a nie wyrywanie facetów.


Chciałabym też zwrócić uwagę, ze niesprawiedliwym traktowaniem córki doprowadzicie jedynie do tego, że albo na serio narobi problemów, albo dla świętego spokoju zacznie kłamać. Jeśli będzie miała ochotę zaćpać, wypić lub przespać się z kimś to i tak ro zrobi i żadne płacze, awantury ani zamykanei w domu jej nie powstrzyma.

39

Odp: Moja córka i imprezy.
renata70 napisał/a:

"Pozwolę sobie pozostać innego zdania"

Dlaczego?

Ponieważ uważam, że nastoletnia dziewczyna nie powinna przebywać do 3 w nocy w okolicznościach potencjalnie niebezpiecznych. Bo jest młoda i zazwyczaj jeszcze głupiutka, bo jest dziewczyną, bo w nocy łatwo o napaść a trudno o ratunek, bo teraz czasy są jeszcze gorsze, bo..., bo... Podkreślę, że chodzi mi o bieganie po mieście od klubu do klubu i o samotne powroty do domu. Co innego domówka z zaufanymi osobami, kiedy wiem, gdzie córka jest (ufając, że rzeczywiście tam jest) i spokojny powrót rano.

Może demonizuję, ale wolę tak, niż kiedyś dzwonić na policję, bo dziecko zaginęło i na pytania: "Gdzie córka była? W jakim klubie? Z kim? Dlaczego dziecko może być tak późno poza domem?" odpowiadać: "Eeeee... nie wiem..."

Nie mówię, że u Ciebie tak będzie, z całym szacunkiem. Pytałaś, co sądzimy, więc piszę, co sądzę wink



Lecę założyć oddzielny wątek o tych studiach i priorytetach, bo faktycznie odbiegamy, a to jest bardzo ciekawy temat smile

40 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-05-12 20:36:43)

Odp: Moja córka i imprezy.

BaboOsiadła, z tym rozumem u 17 - 18 latek różnie bywa. Czasami trafiają się takie, które mają go więcej od niektórych 30 latek...
Natomiast chciałabym rozwiać Twoje złudzenia co do bezpieczeństwa domówki u znajomych - największe "wiochy" (z punktu widzenia dorosłych) miały miejsce właśnie na owych ponoć bezpiecznych domówkach. Oczywiście mam tutaj na myśli domówkę w towarzystwie damsko-męskim a nie nasiadówę u koleżanki w domu przy jedzeniu i filmach, bo to co innego.

41

Odp: Moja córka i imprezy.

Heh, rozumiem po części twoje obawy, ale widzę że zachowanie twoich koleżanek z młodości ma tu też wpływ na Ciebie i to też w sumie rozumiem, po prostu inaczej to wszystko postrzegasz. wink Co do limitów to wypowiadałam się, że w kwestii bezpieczeństwa nie mają aż takiego sensu bo noc to noc, a jak w klubie panuje syf (klub klubowi nie równy, to inna sprawa) to przez cały wieczór mogą być kłopoty. Tak jak też wspominałam mnie na razie ten problem nie dotyczy bo córka bardzo sporadycznie chodzi do klubów a jak już to na imprezy gdzie wstęp mają tylko zaproszeni przez solenizanta.

Jak się policjant będzie pytał to powiedz że to Ty jesteś matką i twoja sprawa jak wychowujesz dziecko, a nie jego. smile Swoją drogą, mogłoby być więcej straży miejskiej na ulicach w nocy.

42 Ostatnio edytowany przez BabaOsiadła (2013-05-12 21:00:16)

Odp: Moja córka i imprezy.
batszeba napisał/a:

BaboOsiadła, z tym rozumem u 17 - 18 latek różnie bywa. Czasami trafiają się takie, które mają go więcej od niektórych 30 latek...
Natomiast chciałabym rozwiać Twoje złudzenia co do bezpieczeństwa domówki u znajomych - największe "wiochy" (z punktu widzenia dorosłych) miały miejsce właśnie na owych ponoć bezpiecznych domówkach. Oczywiście mam tutaj na myśli domówkę w towarzystwie damsko-męskim a nie nasiadówę u koleżanki w domu przy jedzeniu i filmach, bo to co innego.

Nie, nie, ja nie twierdzę, że córka nie jest w stanie upić się/ćpać/spać z byle kim/zajść w ciążę na domówce. Piszę, że boję się łażenia po nocach w obce miejsca z obcymi ludźmi, nie daj Boże jeszcze po alkoholu czy innych substancjach odurzających. Po domówce wiem chociaż, gdzie szukać nieprzytomnej/wymiotującej dalej niż widzi/ciężarnej córki.

A z rozumem to wiadomo, dlatego napisałam, że ZAZWYCZAJ nastolatki są jeszcze głupiutkie, a nie, że wszystkie takie są smile


Pewnie, każdy postrzega przez pryzmat tego, co wokół siebie widzi smile Ale z jednym nie mogę się zgodzić:


renata70 napisał/a:

Jak się policjant będzie pytał to powiedz że to Ty jesteś matką i twoja sprawa jak wychowujesz dziecko, a nie jego. smile

To mi policjant odpowie: "To proszę sobie samodzielnie szukać córki, skoro to nie moja sprawa." wink

Tu nie chodzi o to, co sądzi policjant o moich metodach wychowawczych, tylko o to, że ja za to dziecko jestem odpowiedzialna. I mówiąc, że nie wiem, gdzie i z kim poszło oraz kiedy wróci moje NIELETNIE dziecko, robię z siebie idiotkę, a na dodatek co bardziej gorliwy policjant może mi narobić kłopotów.

43

Odp: Moja córka i imprezy.
renata70 napisał/a:

Odbiegamy od tematu...

Spieszę zawiadomić, że wątek utworzony wink

http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1521586#p1521586

Jeśli zechcesz podyskutować dalej na tematy okołoszkolne, zapraszam smile I dziękuję za dzisiejszą rozmowę. Bardzo rzadko spotyka się tak wspaniałych rozmówców jak Ty - o zupełnie innym zdaniu, ale dyskutujących spokojnie, kulturalnie i w interesujący sposób. Spędziłam naprawdę miły czas smile

44 Ostatnio edytowany przez renata70 (2013-05-13 07:55:40)

Odp: Moja córka i imprezy.

"tylko o to, że ja za to dziecko jestem odpowiedzialna. I mówiąc, że nie wiem, gdzie i z kim poszło oraz kiedy wróci moje NIELETNIE dziecko, robię z siebie idiotkę,"

Tak, tak. Ale normalna matka zawsze wie gdzie poszło jej dziecko i z kim, ale jeśli ono ją okłamuje to nie świadczy źle o niej tylko o nim. I to nie ty masz się czuć winna, bo ono też nie ma 10 lat i powinno mieć coś w głowie. Więc nie miałabyś się czego wstydzić przed jakimś policjantem.
A dziecko to dziecko - czy nieletnie czy nie...

Bardzo dziękuję za miłe słowa, wieczorem wypowiem się w Twoim temacie smile

45 Ostatnio edytowany przez HrabiniaDePompadur (2013-05-13 17:59:16)

Odp: Moja córka i imprezy.

Rodzice stawiają granice, które są słuszne według ich przekonań, a jeśli dziecko nie jest w stanie ich przestrzegać, to ewidentnie coś w relacjach nie styka. Osobiście nie wyobrażam sobie sytuacji, aby moje dziecko w odwecie na prośbę, że ma wrócić z imprezy o północy, wróciło bez słowa o szóstej nad ranem, lub w zamian za wzbronienie pójścia na imprezę, po złości, zjechało po piorunochronie i nawiało z domu. Podobnie jak nie wyobrażam sobie, aby moja nastoletnia pociecha paliła jak szewc, chlała, ćpała i wracała do domu tropem węża. Myślę, że czwarty, piąty wyskok tego typu, i nie zawahałabym się poprosić o pomoc specjalistów, bo jak już wspomniałam, to jednoznaczny dowód na to, że rodzic nie radzi sobie z wychowaniem swojego dziecka.

46 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2017-11-29 11:52:53)

Odp: Moja córka i imprezy.

Wiek nastoletni rządzi się swoimi prawami. Każda z nas zrobiła kiedyś coś głupiego. Ja w przypadku mojej córki popełniłam tragiczny błąd, ponieważ pozwalałam jej na zbyt wiele. Przestałam mieć nad nią kontrolę. Zupełnie nie wiem kiedy zaczęła mieć problem alkoholowy. I to w tym wieku. Po wielu bolesnych rozmowach zgodziła się na terapię w ośrodku [reklama]. Od tego czasu minęło pół roku. To była lekcja dla nas obu.

47 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-11-29 10:52:21)

Odp: Moja córka i imprezy.

Wydaje mi się, że najlepszym i najtrudniejszym rozwiązaniem jest znalezienie złotego środka.

Mieszkając u dziadków byłam zawsze krótko trzymana,  nic mi nie było wolno. Później zamieszkałam z mamą i wolno mi było wszystko, w ogóle nikt się mną nie interesował.
I to, i to było fatalne.

Posty [ 47 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Moja córka i imprezy.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018