Co myślimy, gdy słyszymy słowo DYSCHEZJA?
"Eeeee... yyyy... co to jest, do diabła?" ![]()
No właśnie. Mało kto słyszał o tym zaburzeniu. Dziecko płacze? Pewnie kolkę ma, pomasujemy brzuszek, damy lekarstwo albo specjalną herbatkę i przejdzie. Dziecko nie może się załatwić? To na pewno zaparcie. Tak myśli i postępuje większość mam.
Warto wiedzieć, że jest jeszcze jeden powód płaczu i kłopotów z wypróżnianiem:
Dyschezja niemowlęca (ang. Infant dyschezia) ? zaburzenie defekacji stwierdzane u niemowląt przed ukończeniem 6 miesiąca życia, należące do zaburzeń czynnościowych przewodu pokarmowego, objawiające się występowaniem nagłego krzyku przed oddaniem stolca.
Dyschezja niemowlęca jest umieszczona w najnowszej klasyfikacji zaburzeń czynnościowych przewodu pokarmowego zwanej kryteriami rzymskimi III. Zaburzenie rozpoznaje się tylko u niemowląt poniżej 6 miesiąca życia. Do jego rozpoznania wymagane jest jednoczesne wystąpienie 2 kryteriów:
-trwający co najmniej 10 minut wysiłek i płacz, po którym niemowlę oddaje bez problemu miękki stolec
-brak jakichkolwiek innych zaburzeń zdrowotnychPłaczowi dziecka może towarzyszyć zaczerwienienie twarzy. Pomiędzy okresami krzyku nie występują żadne objawy.
Za przyczynę dyschezji niemowlęcej uważa się zaburzenie koordynacji mięśni brzucha, która u niemowląt z dyschezją ulega wykształceniu w późniejszym wieku. Zaburzony jest proces zwiększania ciśnienia w jamie brzusznej przez mięśnie brzucha (tzw. tłocznia brzuszna) z jednoczesnym rozluźnieniem mięśni przepony miednicy, co normalnie ułatwia oddanie stolca.
W tym zaburzeniu czynnościowym nie stosuje się leczenia, ponieważ niemowlę uczy się stopniowo koordynować pracę mięśni brzucha i miednicy, i do ukończenia 6 miesiąca życia dyschezja niemowlęca ustępuje samoistnie. Zaleca się wyjaśnienie istoty zaburzenia rodzicom. Nie zaleca się stosowania lewatyw i czopków doodbytniczych.
Źródło: Wikipedia
Czy Wasze dzieci miały taki problem? Jeśli tak, to czy wtedy byłyście świadome, że to dyschezja? Skąd się o tym dowiedziałyście - od lekarza, z internetu? A może nie miałyście o tym pojęcia i wyrzucałyście sobie, że jesteście złymi matkami, bo dziecko płacze i płacze?