Witam
Pewnie choć raz każda z Was podróżowała w ten sposób.Napiszcie o najciekawszych czy najdziwniejszych sytuacjach.Czy nawiązałyście dzięki autostopowi jakieś znajomości,czy byłyście w niebezpiecznej sytuacji.
W jakim wieku po raz pierwszy podróżowałyście stopem?Czy zgodziłybyście się by Wasze dzieci też tak podróżowały?
I czy same bierzecie takich pasażerów?
Podobne tematy
Pewnie choć raz każda z Was podróżowała w ten sposób.
Nie, mówiąc szczerze ja na przykład nie łapałam nigdy stopa ani mi się szczególnie nie śpieszy.
Zdarzyły mi się nieprzyjemne sytuacje z taksówkarzami, którzy nie rozumieli, że nie chcę zapłacić za kurs w naturze, więc stopa nie zamierzam ryzykować.
Ja podróżowałam i fantastycznie się (wtedy) bawiłam. Dodam, że jeździłam samotnie. Niebezpieczne sytuacje, owszem, zdarzyły się, ale odbierałam je (wtedy) jako fajne przygody z dreszczykiem. Dziś cieszę się, że miałam więcej szczęścia niż rozumu. Mężowi zabraniam brać autostopowiczów, a córkę, jak wpadnie kiedykolwiek na pomysł takiej włóczęgi, przywiążę do kaloryfera.
Aha - niektóre znajomości z tamtych czasów trwają do dziś ![]()
Wydaje mi się, że większość jednak nie podróżowała autostopem ![]()
Mi się zdarzało, aczkolwiek niewiele.
Zaczęłyśmy z koleżankami w liceum. Była to atrakcja. Zamiast wracać grzecznie autobusem do naszych oddalonych o kilkanaście km miejscowości - "łapałyśmy stopa". Jeden pan obłapiał koleżankę za kolano, inny składał niemoralne propozycje - więcej niebezpiecznych sytuacji nie było.
W czasach studenckich też trochę jeździłam, ale nie były to wyprawy z góry zakładane jako autostopowe. Np. koleżanka rzucała hasło - jedziemy do Krakowa. No to jechałyśmy. Środki transportu mogły być dowolne, ale jak już zaczęłyśmy autostopem to trudno się było gdzieś na odludziu w środku nocy w pociąg przesiąść
Wtedy niebezpiecznych sytuacji nie przypominam sobie żadnych. Na pewno kwestia szczęścia, bo jak inaczej wytłumaczyć cały i zdrowy powrót z tułaczki nocami po poboczach i stacjach benzynowych?
Czy sama zabieram autostopowiczów? Czasem tak. Zależy od sytuacji. I od miejsca w samochodzie
W kwestii podróżowania autostopem mojego dziecka mam identyczne podejście jak BabaOsiadła ![]()
Wydaje mi się, że większość jednak nie podróżowała autostopem
Bo Wy inne pokolenie jesteście ![]()
W moich czasach studenckich to była norma na podróżowanie w czasie wakacji. Pociągów mało, zatłoczone, niepunktualne etc.
To był świetny sposób podróżowania, przy okazji pełen niespodzianek. Tak samo podróżowało się za granicą, choć z innych przyczyn - ceny transportu.
Jednak nigdy nie podróżowałam w taki sposób sama.
Nie mam nic przeciwko takiemu podróżowaniu przez moje dzieci, ale raczej rzadko z tego dziś młodzież korzysta - zawsze znajdą jakiś samochód (ojca, matki etc.). W innych przypadkach są wszechobecne busy - kiedyś ich nie było.
Autostopowiczów zabieramy gdy jedziemy razem z mężem. Gdy jadę sama - nie biorę.
Kilka lat temu jeździłam bardzo często, wspominam dobrze. Sama nie mam ani samochodu, ani dzieci, więc nikogo nie zabieram i nie wiem jak bym zareagowała.
mając 17-20 lat najeździłam się stopem
jednak nigdy sama zawsze z jedna lub dwoma koleżankami
wspominam te podróże dobrze,raz tylko uciekłyśmy z kumpelą facetowi zboczkowi,a tak ogólnie innych nie przyjemnych sytuacji nie było ![]()
Jakiś miesiąc, czy dwa temu pewna pani zatrzymała się na przystanku autobusowym w środku nocy, by podwieźć mnie i mojego chłopaka do domu. Było dość zimno, a akurat nam uciekł nocny, więc postanowiła nam pomóc, bo na następny byśmy czekali pół godziny. Tak oto przekonałam się po raz kolejny, że Iranki są bardzo sympatyczne
Na pytanie dlaczego się zatrzymała odpowiedziała pytaniem: "jeśli ludzie sobie nawzajem nie będą pomagać, to kto im pomoże?". Sama nie mam auta, a nawet prawa jazdy, więc nie mogę ludzi brać na stopa, ale moja mama czasem bierze i nigdy nie miała niebezpiecznej sytuacji.
Ja raczej nie jechałam stopem, a zwłaszcza daleko, uważam, że względy bezpieczeństwa są ważniejsze. Tylko zdarzyło mi się raz z chłopakiem, jego siostrą podjechać z takim facetem, który był z dzieckiem, ale to kawałek i z nimi to jeszcze czułam się bezpiecznie. Wolę uważać.
Prawa jazdy jeszcze nie mam, ale co do autostopowiczów, to wiadomo- też lepiej uważać. Choć wiadomo, jakieś studentki, osoby potrzebujące pomocy wzięłabym. Jednak uważałabym i tak, nie brałabym 'byle kogo' albo kogoś kto wydałby mi się podejrzany. Owszem, pomoc tak, ale z rozsądkiem- moim zdaniem.
Zdarzyło mi się kiedyś tak podróżowac. Trafiłam na takiego grata i kierowcę gadatliwego, że o mało ze szczęścia nie pocałowałam drogi po zakończeniu kursu.
Synowie tak jeżdżą, ale też rzadko, to ostatecznosc. Sama biorę np. kogoś przed burzą z przystanku ( ostatnia nawałnica i machali ludziska jak oszalali, bo widzieli co się szykuje), studentów po juwenaliach też wiozłam. Generalnie uważam, na długie trasy bym nie wzięła. Gdy jadę z mężem, to też zabieramy, bywa ciekawie i wesoło.
Jeśli miałabym coś doradzic, to zaraz po tym jak wsiądziecie do cudzego auta, wyślijcie sms-a z rejestracją samochodu komuś znajomemu.
chaber ciezko tak raz dwa zapamiętać rejestrację
no chyba że ktoś dopatrzy się zew znaczka na szybie ![]()
12 2013-05-09 22:30:36 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-05-09 22:32:29)
Mimo podobnego do Luc wieku rzadko jeździłem autostopem. Niemniej uważałem to za normalny rodzaj transportu w pewnych (nielubianych przez autobusy
) okolicach.
Raz zdarzyło mi się, że czterdziestoletnia pani kierowca położyła dłoń na moim nastoletnim kolanie... i zrobiło mi się głupio
.
Moim najciekawszym autostopowym środkiem transportu był radziecki transporter opancerzony (z załogą
) na terenie byłej NRD (dzisiejsze Niemcy wschodnie). Było w nim strasznie dużo błota
.
Z przypadków smutnych: pewna bliska mi dziewczyna została zgwałcona przez podwożącego ją kierowcę na terenie Bieszczad
.
Sam przez pewien czas jeździłem głownie dwuosobowym autem dostawczym i bez problemu brałem autostopowiczów (chętniej autostopowiczki
). Poza propozycjami odprowadzenia niektórych pań do domu, nie miałem dziwnych przygód.
Ciekawostką było dla mnie inne zdarzenie. Pewnej grudniowej nocy jeździłem po mieście oczekując na odebranie kogoś z pociągu (było bardzo zimno i wolałem jeździć, niż stać na parkingu). Pogoda była obrzydliwa. Padał lepiący się do wszystkiego śnieg i wiał nieprzyjemny wiatr. Wypełniony chęcią pomocy bliźnim podjechałem kilka razy pod różne przystanki autobusowe (większość autobusów była w tym dniu unieruchomiona) i proponowałem podwiezienie. Wyobraźcie sobie, że ludzie woleli marznąć niż wsiąść do mojego samochodu. Od tego czasu rzadziej biorę autostopowiczów
.
Dzieci nie mam, ale potencjalnej córce zabroniłbym z pewnością takiego środka transportu.
Ciekawostką było dla mnie inne zdarzenie. Pewnej grudniowej nocy jeździłem po mieście oczekując na odebranie kogoś z pociągu (było bardzo zimno i wolałem jeździć, niż stać na parkingu). Pogoda była obrzydliwa. Padał lepiący się do wszystkiego śnieg i wiał nieprzyjemny wiatr. Wypełniony chęcią pomocy bliźnim podjechałem kilka razy pod różne przystanki autobusowe (większość autobusów była w tym dniu unieruchomiona) i proponowałem podwiezienie. Wyobraźcie sobie, że ludzie woleli marznąć niż wsiąść do mojego samochodu. Od tego czasu rzadziej biorę autostopowiczów
.
Autostopem podróżowałem góra 3 razy. Nie miałem żadnych nieprzyjemności z tym związanych, z kierowcami bez problemu nawiązaliśmy rozmowę, także myślę, że droga im szybciej i przyjemniej minęła.
YOGI, również spotkałem się z takim zachowaniem. Zapytałem, usłyszałem odmowę, więc nie naciskałem, ich sprawa, że stoją, marzną i czekają bliżej nieokreślony czas na inny środek transportu. Nigdy się nie narzucam, więc dlaczego miałbym tym razem to zmienić? ![]()
Autostopowiczów zabieram bardzo rzadko, a jeśli już się zdecyduję, to są to najczęściej kobiety. Pamiętam jak wyjeżdżałem akurat spod firmy do Pragi. Na wprost bramy stały 2 dziewczyny z miejscem docelowym: Praga
Były to Czeszki, bardzo się ucieszyły, bo stały długo i nikt ich nie podwiózł nawet 5 km. W ramach podziękowania doprowadziły mnie do celu, nie musiałem włączać nawigacji, potem odwiozłem je pod ich dom.
A wracając do pytania, czy pozwoliłbym swoim dzieciom podróżować w ten sposób? Raczej nie, coraz więcej odmieńców stąpa po świecie, a jak już nie byłoby wyjścia, to nie samemu (w przypadku dziewczyny).
Nbm, Yogi, dziwicie się ludziom..? Ja też bym się bała wsiąść do obcego faceta. Owszem, może to dobroci człowiek, jak Wy, który chce tylko pomóc, ale może jakiś bandzior albo świr, a wtedy czasu już nie cofnę.
Więc jako marznąca na przystankach (nie mogę mieć prawa jazdy ze względu na zdrowie) dziękuję Wam w imieniu innych marznących i nie bierzcie do siebie, że ktoś nie chciał korzystać. To nie znaczy, że nie doceniamy. ![]()
Zauważyłam, że na tym autostopowaniu faceci są mocno pokrzywdzeni, bo babka faceta raczej nie weźmie, a facet też chętniej weźmie babkę niż faceta.
Nbm, Yogi, dziwicie się ludziom..? Ja też bym się bała wsiąść do obcego faceta. Owszem, może to dobroci człowiek, jak Wy, który chce tylko pomóc, ale może jakiś bandzior albo świr, a wtedy czasu już nie cofnę.
Więc jako marznąca na przystankach (nie mogę mieć prawa jazdy ze względu na zdrowie) dziękuję Wam w imieniu innych marznących i nie bierzcie do siebie, że ktoś nie chciał korzystać. To nie znaczy, że nie doceniamy.
Mi to ogólnie wisi i powiewa, nie chcą to nie. Ich argumenty wydają racjonalne.
Zauważyłam, że na tym autostopowaniu faceci są mocno pokrzywdzeni, bo babka faceta raczej nie weźmie, a facet też chętniej weźmie babkę niż faceta.
Mnie zabierali sami faceci
Wiesz, każdy boi się o swoje życie, pół biedy jak walnie czymś w łeb i zabierze dokumenty/samochód...
Jako niezamożna studentka jeździłam i owszem.Często z chłopakiem podczas wakacyjnych wędrówek.Raz zabrało nas starsze małżeństwo maluchem.Bagażnik mieli zawalony,tył też,do tego my z dwoma plecakami.Właściwie to wisiałam między siedzeniem a podłogą:). Troche się zdziwiliśmy bo gdy dojeżdżaliśmy do naszego miejsca małżeństwo zaproponowało nam byśmy pojechali do nich i zrobili sobie gruppen sex:)
Innym razem wracałam ze studiów.Ukradli mi plecak z kasą,indeksem i dokumentami.Zatrzymał się czarny mercedes z rejestracją korpusu dyplomatycznego.
No i panowie z CD odwieźli mnie pod dom:).Baardzo sympatyczni.
Ja nie podróżowałam w ten sposób, nawet nie miałam okazji
Za to z moimi rodzicami wiele razy braliśmy autostopowiczów, niebezpieczne sytuacje się nie zdarzały, przeciwnie, jedną ciekawą pamiętam bardzo dobrze. Jeden podwożony pan opowiedział rodzicom historię swojego życia i wzbudził takie zaufanie, że go przenocowaliśmy, a tata pomógł mu znaleźć pracę (bo mówiąc w skrócie pan jeździł po Polsce niemal bez grosza i szukał zatrudnienia, żeby rodzinę utrzymać). Może wydać się to wariactwem, ale wierzyliśmy w opiekę Opatrzności
I wszystko dobrze się skończyło.