netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

mój chłopak nie pozwala mi się...

43 odpowiedzi25 653 wyświetleniazałożony przez miska1359, 08.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » mój chłopak nie pozwala mi się...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 44 ]

1

Temat: mój chłopak nie pozwala mi się...

Witam wszystkich. Z moim chłopakiem jestem dosyć długo, on od początku nie pozwala mi się delikatnie malować. Chodzi o rzęsy lub czasami powieki. Też nie pozwala mi sie kobieco ubierać tzn leginsy, topy z dekoldem, spódniczki, sukienki, buty na obcasie. Prosze o pomoc, próbowałam z nim nie raz porozmawiać to sie nie dało... ponieważ się od razu oburzał ... Po mału "duszę" się w tym związku jak po mału wszystko po kolei mi zabrania. Proszę o jakieś rady związane z tym jak mam z nim rozmawiać, bo już nie mam pomysłów sad

2

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

Każdy ma to na co sobie pozwala. Jeśli słuchasz się go w takich kwestiach to daleko nie zajdziesz. To jak wyglądasz to tylko i wyłącznie Twoja sprawa. Nie każdemu musi się to podobać, ale nikt nie ma prawa o tym za Ciebie decydować. Jednak skoro już od początku tak było, a Ty się na to godzisz to nic dobrego z tego nie wyniknie.

3 Ostatnio edytowany przez ogień (2013-05-08 15:36:26)

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

a co on ma do gadania w sprawie Twojego stylu ubierania i malowania się? nie rozumiem.
dlaczego dajesz sobą dyrygować? przecież potrafisz sama się ubrać i na pewno masz swoje ulubione ubrania w których chcesz chodzić.
to tylko i wyłącznie Twój wybór...powinien być.

aha i żadne rozmowy tutaj raczej nie pomogą, jedynie pozostaje mu pokazać jak będziesz się ubierać, malować, wyglądać..

4

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

żałosne sa takie kobiety które sobie własnie pozwalaja na takie traktowanie, a co facet ma do gadania ? Ty tez mu zabraniasz ubierac rzeczy ktore on lubi ? Chce z Ciebie zrobic niewolnice, zeby nikt poza nim sie Toba nie interesował. ŻAŁOSNE.

5

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

Związek dwojga ludzi  to partnerstwo, czyli równe prawa, jeden drugiemu jest partnerem, wsparciem i pomocą. Chodzi o odrobinę wyrozumiałości, a nie dyktowanie komuś co i jak ma mówić, jak się zachować, ubierać, wyglądać, co robić w każdej chwili, a czego nie.
Piękno w tym, aby pozwolić drugiemu człowiekowi w związku być sobą, realizować się i rozwijać swoje dobre strony, dostrzegać w ukochanej osobie jej ogromny ukryty potencjał i to, co w tej osobie kochamy najbardziej. Nie ma co się oszukiwać... dyktatura to nie miłość w pełni dojrzała... a już na pewno nie miłość, którą darzy się ukochaną osobę, to skrzywiona 'miłość', ale we własnym kierunku." Szkoda niszczyć w taki sposób swoje życie w związku.

Wiec co masz szanowna autorko za relacje z partnerem???
Zwiazek tak???

Ciekawe, bo ja po tym co piszesz i bez odwolywania sie do tego, co napisalem powyzej "wycinajac" ze starych swoich postow, no to niestety nawet pod mikroskopem tego nie widze...

6

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

Partner ma prawo DORADZIĆ Ci, pomóc Ci się wysylizować i ubrać. Powinien dbać o to byś Ty czuła się dobrze ze sobą i podobała się przed wszystkim sobie, Jemu i tym którym masz ochotę.
Nie uzyłabym słów,że takie kobiety są żałosne, po prostu ciągle marudzący facet o tym,że np za duży dekolt czy za mocny makijaż jest wkurzające, więc tak dla 'świętego spokoju' godzimy się na to (sama to robię,a nie uważam żebym była żałosna lub poddana mojemu chłopakowi) .
Radziłabym Ci postawić mu sprawę jasno na zasadzie wóz albo przewóz ,bo swoim strojem wyrażasz siebie. I albo zaczyna akceptować Ciebie w takim wydaniu,jakie sama sobie zaplanowałaś albo żegnasz się z Nim. Lub po prostu stawiaj mu się np na sotkanie z Nim załóż leginsy i zachowuj się jak gdyby nigdy nic, jeśli nie powie Ci wprost o co chodzi udawaj,ze nawet nie wiesz, co ma na myśli, jeśli powie powiedz,że wybieranie Ci stroju nie należy do Jego obowiązków.

7

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...
13sadida07 napisał/a:

Partner ma prawo DORADZIĆ Ci, pomóc Ci się wysylizować i ubrać. Powinien dbać o to byś Ty czuła się dobrze ze sobą i podobała się przed wszystkim sobie, Jemu i tym którym masz ochotę.
Nie uzyłabym słów,że takie kobiety są żałosne, po prostu ciągle marudzący facet o tym,że np za duży dekolt czy za mocny makijaż jest wkurzające, więc tak dla 'świętego spokoju' godzimy się na to (sama to robię,a nie uważam żebym była żałosna lub poddana mojemu chłopakowi) .
Radziłabym Ci postawić mu sprawę jasno na zasadzie wóz albo przewóz ,bo swoim strojem wyrażasz siebie. I albo zaczyna akceptować Ciebie w takim wydaniu,jakie sama sobie zaplanowałaś albo żegnasz się z Nim. Lub po prostu stawiaj mu się np na sotkanie z Nim załóż leginsy i zachowuj się jak gdyby nigdy nic, jeśli nie powie Ci wprost o co chodzi udawaj,ze nawet nie wiesz, co ma na myśli, jeśli powie powiedz,że wybieranie Ci stroju nie należy do Jego obowiązków.

Dziękuję Ci bardzo za Twój post smile Jedyny normalny smile Na pewno zrobię tak jak napisałaś smile

8

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...
bags napisał/a:

Związek dwojga ludzi  to partnerstwo, czyli równe prawa, jeden drugiemu jest partnerem, wsparciem i pomocą. Chodzi o odrobinę wyrozumiałości, a nie dyktowanie komuś co i jak ma mówić, jak się zachować, ubierać, wyglądać, co robić w każdej chwili, a czego nie.
Piękno w tym, aby pozwolić drugiemu człowiekowi w związku być sobą, realizować się i rozwijać swoje dobre strony, dostrzegać w ukochanej osobie jej ogromny ukryty potencjał i to, co w tej osobie kochamy najbardziej. Nie ma co się oszukiwać... dyktatura to nie miłość w pełni dojrzała... a już na pewno nie miłość, którą darzy się ukochaną osobę, to skrzywiona 'miłość', ale we własnym kierunku." Szkoda niszczyć w taki sposób swoje życie w związku.

Wiec co masz szanowna autorko za relacje z partnerem???
Zwiazek tak???

Ciekawe, bo ja po tym co piszesz i bez odwolywania sie do tego, co napisalem powyzej "wycinajac" ze starych swoich postow, no to niestety nawet pod mikroskopem tego nie widze...

Pieknie to opisałes, podpisuje się !

9

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...
miska1359 napisał/a:

Witam wszystkich. Z moim chłopakiem jestem dosyć długo, on od początku nie pozwala mi się delikatnie malować. Chodzi o rzęsy lub czasami powieki. Też nie pozwala mi sie kobieco ubierać tzn leginsy, topy z dekoldem, spódniczki, sukienki, buty na obcasie. Prosze o pomoc, próbowałam z nim nie raz porozmawiać to sie nie dało... ponieważ się od razu oburzał ... Po mału "duszę" się w tym związku jak po mału wszystko po kolei mi zabrania. Proszę o jakieś rady związane z tym jak mam z nim rozmawiać, bo już nie mam pomysłów sad

Kochana, a o czym tu z Nim rozmawiać? Masz prawo robić, co chcesz, a jak mu się nie podoba, to niech znajdzie inną. Zastanów się nad tym, czy chcesz być z tyranem. Nawet sekundy mojego cennego życia nie spędziłabym z facetem, który miałby czelność narzucać mi to, jak mam się malować i ubierać. Porozmawiaj z nim odważnie, obserwuj reakcję. Niech wie, że ma do czynienia z silną babką, która odpowiada za siebie. I nie ulegaj. Lubisz się malować? Czujesz się wtedy kobieco? Masz do tego prawo. Nosić też możesz, co chcesz i jeśli on chce decydować o Tobie, to tak eksperymentalnie ponarzekaj na to, jak on wygląda i nie pozwól mu czegoś nosić. Radzę trafić w jakiś czuły punkt smile
Powodzenia!

10

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...
miska1359 napisał/a:
13sadida07 napisał/a:

Partner ma prawo DORADZIĆ Ci, pomóc Ci się wysylizować i ubrać. Powinien dbać o to byś Ty czuła się dobrze ze sobą i podobała się przed wszystkim sobie, Jemu i tym którym masz ochotę.
Nie uzyłabym słów,że takie kobiety są żałosne, po prostu ciągle marudzący facet o tym,że np za duży dekolt czy za mocny makijaż jest wkurzające, więc tak dla 'świętego spokoju' godzimy się na to (sama to robię,a nie uważam żebym była żałosna lub poddana mojemu chłopakowi) .
Radziłabym Ci postawić mu sprawę jasno na zasadzie wóz albo przewóz ,bo swoim strojem wyrażasz siebie. I albo zaczyna akceptować Ciebie w takim wydaniu,jakie sama sobie zaplanowałaś albo żegnasz się z Nim. Lub po prostu stawiaj mu się np na sotkanie z Nim załóż leginsy i zachowuj się jak gdyby nigdy nic, jeśli nie powie Ci wprost o co chodzi udawaj,ze nawet nie wiesz, co ma na myśli, jeśli powie powiedz,że wybieranie Ci stroju nie należy do Jego obowiązków.

Dziękuję Ci bardzo za Twój post smile Jedyny normalny smile

big_smile

katarzynko jasne że "nożyk się w kieszonce otwiera" czasem, ale nie tędy droga aby się odgryzać, bo może to doprowadzić do niepotrzebnych kłótni w już i tak napiętej atmosferze, ale oczywiście wiem/wiemy o co chodzi smile

11

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

A co on, Pani Wladca jest, zeby Ci dyktowac? Olej. Szczerze mowiac, ja bym nawet z kims takim nie chciala byc, bo zapedy dyktatorskie niczego dobrego na przyszlosc nie wroza. Ty mu w koncu ubran nie wybierasz, fryzjera nie nadzorujesz, to dlaczego on ma Cie traktowac jak piecioletnie dziecko. Zalosne.

12

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

Wlasnie takie kobiety jak miska potem po slubie maja przerabane, sa bite, ponizane itp bo nie maja swojego zdania i to facet nimi rzadzi.
Zalosne smile

13

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...
13sadida07 napisał/a:

Partner ma prawo DORADZIĆ Ci, pomóc Ci się wysylizować i ubrać. Powinien dbać o to byś Ty czuła się dobrze ze sobą i podobała się przed wszystkim sobie, Jemu i tym którym masz ochotę.

??? Możesz rozwinąć?  To trochę dwuznaczne.... nie wiemy czy Autorka nie jest z tych, które są przekonane, że aby facet się nie znudził musi trochę być zazdrosny ....

[...] Radziłabym Ci postawić mu sprawę jasno na zasadzie wóz albo przewóz ,bo swoim strojem wyrażasz siebie. I albo zaczyna akceptować Ciebie w takim wydaniu,jakie sama sobie zaplanowałaś albo żegnasz się z Nim. Lub po prostu stawiaj mu się np na sotkanie z Nim załóż leginsy i zachowuj się jak gdyby nigdy nic, jeśli nie powie Ci wprost o co chodzi udawaj,ze nawet nie wiesz, co ma na myśli, jeśli powie powiedz,że wybieranie Ci stroju nie należy do Jego obowiązków.

Chyba brakuje danych aby sugerować takie rozwiązanie. Wyrażanie siebie strojem mogłoby mieć granice wyznaczane przez uczucia partnera. W końcu  chyba to wszystko nie polega na tym aby żyć w ciągłym, nawet urojonym, zagrożeniu, że pojawi się "lepszy" samiec.

Strasznie szybko zrobiliście z niego dyktatora. Można wiedzieć dlaczego? Widzicie jakieś przesłanki we wpisie Autorki?

14

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...
takijedenfacet820 napisał/a:

??? Możesz rozwinąć?  To trochę dwuznaczne.... nie wiemy czy Autorka nie jest z tych, które są przekonane, że aby facet się nie znudził musi trochę być zazdrosny ....

To jest twoim zdaniem "trochę"?

takijedenfacet820 napisał/a:

Chyba brakuje danych aby sugerować takie rozwiązanie. Wyrażanie siebie strojem mogłoby mieć granice wyznaczane przez uczucia partnera. W końcu  chyba to wszystko nie polega na tym aby żyć w ciągłym, nawet urojonym, zagrożeniu, że pojawi się "lepszy" samiec.

Strasznie szybko zrobiliście z niego dyktatora. Można wiedzieć dlaczego? Widzicie jakieś przesłanki we wpisie Autorki?

Może dlatego, że zabrania autorce ubierania się tak jak ona chce. Sorry, ale jeśli chciał chłopczycę w dresie, która nie używa cienia makijażu, to mógł sobie taką znaleźć. Ale zdobył autorkę i teraz traktuje ją jak swoją własność. Osobiście bym uciekała od takiego, aż by się kurzyło. Dziś nie pozwala założyć sukienki, a jutro? Za miesiąc? Rok, dwa?

Oczywiście, można spróbować jeszcze pogadać (byle stanowczo, nie ma, że będzie "stroić fochy") i/lub dać do zrozumienia, gdzie może sobie wsadzić swoje zakazy. Jeśli efektu nie przyniesie - wiać.

15

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

Ja bym się roześmiała jakby mi facet powiedział, że mam zmyć makijaż i zmienić mini na coś bardziej przyzwoitego. Po prostu wybuchnęłabym śmiechem. Ja myślę, że to nawet nie chodzi o ten makijaż i ubrania, tylko facet próbuje na ile może Cię kontrolować i na ile będziesz mu się podporządkowywała. Teraz to są ubrania, potem mogą być inne sprawy - wychodzenie z koleżankami, praca zawodowa itp. Nie daj mu się. Możesz chodzić ubrana jak Ci się podoba, a czy jemu się to podoba to już jest drugorzędna kwestia. W ogóle co to znaczy, że Ci nie pozwala? A co Ci zrobi jak złamiesz zakaz? Obrazi się, strzeli focha? Och, proszę...

16

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...
spider123 napisał/a:
takijedenfacet820 napisał/a:

??? Możesz rozwinąć?  To trochę dwuznaczne.... nie wiemy czy Autorka nie jest z tych, które są przekonane, że aby facet się nie znudził musi trochę być zazdrosny ....

To jest twoim zdaniem "trochę"?

No dobbbra niech zostanie samo dwuznacznie

takijedenfacet820 napisał/a:

Chyba brakuje danych aby sugerować takie rozwiązanie. Wyrażanie siebie strojem mogłoby mieć granice wyznaczane przez uczucia partnera. W końcu  chyba to wszystko nie polega na tym aby żyć w ciągłym, nawet urojonym, zagrożeniu, że pojawi się "lepszy" samiec.
Strasznie szybko zrobiliście z niego dyktatora. Można wiedzieć dlaczego? Widzicie jakieś przesłanki we wpisie Autorki?

Może dlatego, że zabrania autorce ubierania się tak jak ona chce. Sorry, ale jeśli chciał chłopczycę w dresie, która nie używa cienia makijażu, to mógł sobie taką znaleźć. Ale zdobył autorkę i teraz traktuje ją jak swoją własność. Osobiście bym uciekała od takiego, aż by się kurzyło. Dziś nie pozwala założyć sukienki, a jutro? Za miesiąc? Rok, dwa?

Oczywiście, można spróbować jeszcze pogadać (byle stanowczo, nie ma, że będzie "stroić fochy") i/lub dać do zrozumienia, gdzie może sobie wsadzić swoje zakazy. Jeśli efektu nie przyniesie - wiać.

Chciałbym zrozumieć tok myślenia.
Załużmy, że on zainteresował się Autorką dzięki jej walorom, ona zainteresowała się nim gdy złapał Ją za to i owo.
Czy teraz , będąc w związku ze swoim wymarzonym i wyśnionym, nadal powinna przezentować swoje atuty? Po co? Czy jedynie tak może "wyrażać siebie"? Dlaczego on nie miałby obłapiać panienek? Przecież on tak "wyraża siebie"!.
Widok grupki dziewczyn wokół niego z pewnością pozytywnie wpłynąłby na jej samopoczucie, dodał jej wartości i skłonił do "starania się" tak jak ,prawdopodobnie , ma to nastąpić na odwrót, bo wiadomo, że facet to zdobywca.

Autorka usłyszała co chciała, rozgrzeszyła się i zwiała. Nadal nie wiadomo co to znaczy " delikatnie malować" i czy na o co być zazdrosny gdy założy swoje wdzianka.
Nie rozumiem, ale chętnie spróbuję więc proszę nie strzelać.

17 Ostatnio edytowany przez Lwica_ (2013-05-10 21:54:52)

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

To, czy się malujesz i w co się ubierasz jest tylko i wyłącznie TWOJĄ sprawą. Nikt nie ma prawa narzucać Ci tych sfer, ponieważ decydujesz o nich tylko TY.
Twój chłopak jest typem zaborczego zazdrośnika, który obawia się utraty kontroli nad Tobą.
Zastanów się - czy gdybyś powiedziała mu, że ma nie ubierać tego, co lubi, przestałby to robić? Raczej zaśmiałby się z politowaniem i zupełnie zapomniał o Twojej prośbie.
Szanuj siebie, dziewczyno. To Twoje ciało, Twoja fizyczność i masz prawo nosić na sobie to, co Ci się żywnie podoba. Nie daj sobie wejść na głowę, bo będzie tylko gorzej.
Tak to jest - zaczyna się od "zakazów malowania i ubierania spódniczek", a kończy na zakazie opuszczania domu bez pozwolenia Pana Władcy.
Bądź niezależna - będzie czuł się mniej pewnie, przez co bardziej Cię doceni.

Załużmy, że on zainteresował się Autorką dzięki jej walorom, ona zainteresowała się nim gdy złapał Ją za to i owo.
Czy teraz , będąc w związku ze swoim wymarzonym i wyśnionym, nadal powinna przezentować swoje atuty? Po co? Czy jedynie tak może "wyrażać siebie"? Dlaczego on nie miałby obłapiać panienek? Przecież on tak "wyraża siebie"!.

Chyba nie widzisz różnicy pomiędzy pokazywaniem dekoltu a ZDRADĄ FIZYCZNĄ jaką jest obłapianie innych kobiet.

18

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...
Lwica_ napisał/a:

[...]Chyba nie widzisz różnicy pomiędzy pokazywaniem dekoltu a ZDRADĄ FIZYCZNĄ jaką jest obłapianie innych kobiet.

Szukałem analogii.

Tyłki! gdyby facet latał w tak obcisłych gaciach! O! Co teraz?

19

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...
takijedenfacet820 napisał/a:
Lwica_ napisał/a:

[...]Chyba nie widzisz różnicy pomiędzy pokazywaniem dekoltu a ZDRADĄ FIZYCZNĄ jaką jest obłapianie innych kobiet.

Szukałem analogii.

Tyłki! gdyby facet latał w tak obcisłych gaciach! O! Co teraz?

Nico. Jak moj facet chce portki jak leginsy nosic, to tylko i wylacznie jego prywatna sprawa.

Ubranie jest wyrazem osobowosci, kreatywnosci a nie tylko strojeniem "atutow". Jestem w zwiazku, ale ciagle chce sie czuc ladnie, kobieco- dla siebie- zamiast latac w dresie, bez makijazu, z nieuczesanymi wlosami. W koncu zyje tez z innymi ludzmi, nie tylko jako podnozek Pana Hrabiego.

20

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...
takijedenfacet820 napisał/a:
Lwica_ napisał/a:

[...]Chyba nie widzisz różnicy pomiędzy pokazywaniem dekoltu a ZDRADĄ FIZYCZNĄ jaką jest obłapianie innych kobiet.

Szukałem analogii.

Analogią byłoby pozwalanie innym mężczyznom na obłapianie swojej osoby.

Tyłki! gdyby facet latał w tak obcisłych gaciach! O! Co teraz?

Facet nie musi latać w obcisłych gaciach, by podobać się innym kobietom. Jestem z mężczyzną, na którego inne zwracają uwagę - szczególnie, gdy ubierze się w coś, w czym wygląda bardzo atrakcyjnie. Ale co z tego? Zamknę go w klatce i będę robiła sceny zazdrości tylko dlatego, że inne na niego patrzą? Ufam mu i wiem, że tylko od niego zależy, czy na patrzeniu się nie skończy. Tym bardziej, że sam codziennie mija setki atrakcyjnych, pięknych kobiet.
I tak powinno być w każdym związku, z którym partnerzy mają do siebie i swojej ODRĘBNOŚCI szacunek.

21

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...
bounty napisał/a:

Wlasnie takie kobiety jak miska potem po slubie maja przerabane, sa bite, ponizane itp bo nie maja swojego zdania i to facet nimi rzadzi.
Zalosne smile

Amen. Nic więcej w temacie.

22

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

Może przedstawię problem z innej strony.
W wielu społeczeństwach bycie czyjąś żoną/mężem wiąże się określonym sposobem zachowania i np strojem(fryzura, widoczne elementy stroju itp). Jeśli ktoś jest w związku i zaczyna "podrywać" cudzą żonę/męża to to od razu widać, naraża się na negatywną reakcję reszty grupy społecznej.
W kulturze europejskiej oznaką związku jest pierścionek. Gdy zniknął zwyczaj aranżowania małżeństw sytuacja się skomplikowała. Ludzie przebywają razem, mieszkają, współżyją. Będąc z kimś w związku, zakładam, że z osobą "na stałe/na dłużej", należałoby chyba mieć pewną wrażliwość, zwracać uwagę czy dane zachowanie rani "ukochaną" osobę czy nie. To działa w obie strony: on nie przeklina/komplementuje innych kobiet/ogląda pronografii gdy wie, że jego wybranka tego sobie nie życzy, z kolei ona np nie ubiera się w sposób wyzywający. Przecież oboje chcą być razem, po co im konflikty? Dlaczego mają "wyrażać siebie" w sposób raniący/wzbudzający niezdrowe uczucia u drugiej połówki? To nie wymaga "zaprzedawania duszy, bycia podnóżkiem" itp tylko trochę empatii.
Dla porządku wykluczam z dyskusji wszelkie pataologiczne zachowania.

W tym wątku facet na problem i oboje powinni go rozwiązać(nie wiemy nawet jak się kłócą). Najwidoczniej mają spory problem z dogadaniem się. Ale takie jednoznaczne potraktowanie jego zachowania wydaje mi się zbyt ostre. Czyżby problemy z wyobrażeniem sobie co czuje drugi człowiek? Toż to chyba pięciolatki potrafią.

23

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

takijedenfacet820 - no jak makijaż i ubiór kogoś ranią, to ja mu serdecznie współczuję. Nagle się znalazł wrażliwy. Nie porównuj sposobu ubierania się do łapania innych za dupy i komplementowania innych kobiet, bo skoro się jest z kimś w związku, to chyba nie łapanie wszystkich wokół za dupy nie jest jakimś strasznym poświęceniem, tylko normą. Poznając ją najwidoczniej koleś nie miał problemów z jej ubiorem, nie raniło to jego wrażliwego wnętrza tongue, bo jakby to mu naprawdę sprawiało taki ból, to by się z nią nie wiązał. Jak dla mnie facet jest po prostu chorobliwie zazdrosny. To nie chodzi pewnie wcale o ten ubiór, tylko o kontrolę. Przecież jakby mu coś naprawdę nie pasowało, to rozsądny człowiek by porozmawiał co mu leży na wątrobie, a nie kategorycznie zabraniał. W ogóle jak można być zazdrosnym o makijaż?! Nie podoba mu się, że jego kobieta chce ładnie wyglądać? To przecież chore.

24

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

To działa w obie strony: on nie przeklina/komplementuje innych kobiet/ogląda pronografii gdy wie, że jego wybranka tego sobie nie życzy, z kolei ona np nie ubiera się w sposób wyzywający. Przecież oboje chcą być razem, po co im konflikty?

A dlaczego równać w dół?

Znałam kiedyś taką parę: jemu się nie spodobała jej relacja z jednym kolegą, więc jej zabronił się spotykać z kolegami, na wszelki wypadek wszystkimi. Ona się zgodziła, ale w rewanżu zabroniła mu spotykać się z koleżankami. On się zgodził, ale jej też zabronił się spotykać z koleżankami. Ona powiedziała, ok!, ale w takim razie Ty musisz przestać się widywać z kolegami. Zanim się obejrzeli byli całkiem sami, a każdy kryzys w związku był jak koniec świata, bo nie mieli kompletnie nikogo żeby choćby wyjść na głupie piwo i pogadać. Nie muszę mówić, że się po pewnym czasie rozstali.

Dlaczego ona sobie nie może zakarbować, że on potrzebuje czasem przekląć jak się wkurzy, że też ma oczy i komplementowanie innych kobiet to zwyczajna szczerość, że faceci są bardziej wzrokowcami więc porno ich kręci tak samo jak ją dajmy na to całowanie po szyi i że to nic złego? A on nie może sobie wbić do łba, że ona ubierając tak jak się ubiera czuje się bardziej atrakcyjna, a przez to bardziej pewna siebie i szczęśliwa? To nie jest wg Ciebie szanowanie uczuć i potrzeb oraz unikanie konfliktów?

Owszem, są pewne rzeczy, ktorych zaakceptować po prostu nijak nie można, ja np. nienawidzę, kiedy facet nadmiernie (co podkreślam, bo do czasu do czasu i mnie się zdarza, norma) zdrabnia. "Czajniczek, kubeczek, kanapeczka, krzesełeczko, herbatka, sratka" Cholera mnie na to bierze, serio. Ja się po prostu z takim facetem nie zwiążę. A raczej powiem mu, jak bardzo mi to przeszkadza i jeśli u niego to niezmienialny nawyk, to poszukamy sobie kogoś innego. Co byście o mnie pomyśleli, gdybym się z nim związała, a potem przy każdym zdrobnieniu poprawiała i jeszcze się wściekała, że on moich potrzeb nie chce uszanować? Ja bym o takiej osobie pomyślała, że ma nierówno.

25

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

@takijedenfacet

Ja zdania nie zmienię. "Widziały gały, co brały". Przecież nie wchodzisz w związek tak nagle, przedtem spotykasz się z daną osobą, widzisz, jak się ubiera, zachowuje i na tej podstawie oceniasz, czy chcesz z tą osobą być. Jeśli masz jakieś obiekcje, to albo mówisz to przed "formalnym" zawiązaniem związku, albo w niego nie wchodzisz po prostu, logiczne. Jasne, że z czasem mogą wyjść różne rzeczy, wtedy się o tym rozmawia (rozmawia! Nie szantażuje, etc) i jak się nie da dogadać, to ludzie się rozstają...
Jeśli ten chłopak ma jakiś problem, to ewidentnie jest to chorobliwa zazdrość i nieufność. Co to za związek bez zaufania? Jak komuś ufasz, to wiesz, że choćby i 100 ludzi się na niego/nią gapiło i podrywało każdego dnia, to zawsze odpowie "nie, dzięki, mam kogoś" i tyle w temacie. No i myślałam, że facetowi właśnie schlebia fakt "posiadania" atrakcyjnej dziewczyny... Na odwrót zresztą też tongue

26

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

Zawsze można powiedzieć "widziały gały co brały". To coś w stylu "Bóg tak chciał". Zaciemnia problem i tyle.

Ale chyba do minie dotarło: konflikt wynika z tego, że ludzie w związku wyślą częściej kategoriami "ja" niż  "my". Jest jeszcze katergoria gdy w centrum stawia się partnera, często jedna strona tak robi i z takiego podejścia też wypływają problemy. Przykładów jest dużo.
Poza tym, to jacy jesteśmy nie oznacza, że musimy być tacy. Można przeciaż pracować nad cierpliwością itp cechami. Chyba widać, że np złoszczenie się z "byle powodu" lub niską samoocenę nie prowadzi do niczego dobrego tylko nas dołuje. Dlaczego tego nie zmienić? dlaczego nie szukać drugiej połówki, która da nam siłę i motywację do zmian? To działa w obie strony. Ale trzeba widzieć problem. Jeśli podchodzi się do siebie jako do chodzącej doskonałości to rzeczywiście "gały widziały".
Dokonać trafnego wyboru - to jest sztuka. I trzeba rozmawiać, ale nie każdy robi to we właściwy sposób.

@WitchQueen
Też tak pomyślałem. Gdyby mu przeszkadzało to by się nie wiązał. Może jest tak, że zanim się kogoś znajdzie to stara się wyglądać bardziej zachęcająco :chodzi na siłownie i rozwija muskuły , kupuje ciuchy podkreslająco to co trzeba. Gdy się kogoś znajdzie, drugą połówkę, to czy nadal powinno się tak postępować? Nie można się zaniedbywać, to pewne, ale czy nie można by trochę się zmienić? Jest się z kimś czy obok kogoś? Ja mam wyglądać atrakcyjnie czy my mamy pokazać jak dobrze nam się powodzi i jacy ze sobą jesteśmy szczęśliwi, jakiego trafnego wyboru dokonaliśmy? 

@Vian
Nazywasz to "równaniem w dół" a dla mnie to "inaczej".
To co opisałaś to właśnie brak refleksji, że problem jest i po czyjej stronie. Dobrze, że się rozstali tylko czy z tej lekcji wyciągnęli wniosek inny  niż "następnym razem zabronię jemu/jej jeszcze tego czy tamtego"?
Nie wiem czy wbijanie sobie czegoś "do łba" jest najlepszym sposoben aby zrozumieć inny punkt widzenia. Tak jak w szkole: można dzieci czymś zainteresować, a można kazać wkuwać formułki i fakty. Który sposób jest lepszy?

@spider123
Strój i zachowanie powinny odzwierciedbać siłę związku i pokazywać sukces jaki w nim osiągnęli. Może Autorka ubiera się jak "na polowanie na faceta"? I jeśli zacznie się koło niej kręcić ktoś bardziej atrakcyjny niż jej luby to z pewnością nie poprawia samopoczucia ani nie wamacnia zaufania. Tym bardziej,że tych spraw najwidoczniej nie obgadali. 


Myślę i nie mogę wymyśleć czego jeszcze brakuje w moim rozumowaniu. Może zbyt chłodno i logicznie? Nierelne założenia, wnioski wzięte z sufitu? Wydaje mi się , że "ja/my" to niezły trop.

27

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

' Widziały gały co brały', jak ktoś się lubi wyzywająco ubierać, to lubi i koniec. Jak się nie podoba to się nie wiąż z taką osobą.
Zresztą o czym my tu mówimy, legginsy to ma być wyzywający ubiór? No, nie wydaje mi się.
Porządny facet nie musi się bać konkurencji.
I to nie jest tak, że ja chociażby czuje się doskonała. Ale z tego co Ty mówisz wynika, że mój mąż mógł sobie wybrać mnie a później myśleć , że po ślubie to ja będę matką polką.
Bierz skromną dziewczyneczkę w spódnicy babci jak takiej chcesz, a nie kobietę która lubi się ubrać tak by podkreślić kształty.

28

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

takijedefacet820- Ale dlaczego Twoim zdaniem dbałość o siebie i ubieranie się w to, co się lubi ma kolidować ze związkiem? To, że jest się z kimś wcale nie oznacza, że trzeba rezygnować z siebie. Zawsze się lubiłam ładnie ubrać i wystroić, chodzę ubrana często dość oryginalnie, może nie wyzywająco, ale nie stronię od dekoltów ani mini spódniczek. Póki jestem młoda, piękna i mam co pokazywać, to nie zamierzam ubierać się w worek pokutny. Oczywiście, że mój chłopak jest o mnie zazdrosny, bo mam powodzenie u mężczyzn, ale nie warczy z tego powodu na mój ubiór, ani makijaż, bo jego też to kręci. Poza tym ufa mi co najważniejsze.
Dlaczego ja miałabym rezygnować z ładnego ubioru i dbania o siebie, a na przykład mój facet z uprawiania sportów walki, czy siłowni? Bo jesteśmy razem to nie musimy? Ja to robię żeby się dobrze czuć. Pewnie, że często ubieram się tak, jak najbardziej podobam się mojemu chłopakowi, ale nie dlatego, że on mi coś nakazał, albo czegoś zakazał, tylko dlatego, że chcę mu tym sprawić przyjemność. Ja nie wychodzę z założenia, że muszę się dla kogoś zmieniać. Skoro poznał mnie taką jaką jestem i zakochał się we mnie, to co i po co ja mam coś zmieniać, skoro jest dobrze? Nie czuję, że muszę komuś pokazywać cokolwiek, ale zamierzam się czuć ze sobą dobrze i nie uważam, że to mi będzie przeszkadzać w czuciu się dobrze w związku.

29

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

Chyba byloby to dziwaczne, gdyby seksownie ubierajaca sie dziewczyna nagle w worek od ziemniakow wskoczyla, kiedy jest w zwiazku. Przeciez chce sie czuc ladnie, chce sie swojemu facetowni i innym podobac. Podobac sie, nie znaczy zdradzac. W zdrowym zwiazku ufa sie partnerce/partnerowi, ze choc wyglada jak krolowa/krol balu nie bedzie sie szlajac z kazdym podziwiajacym/-a. To chyba rozsadek, nie?

30

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

@takijedenfacet820

Ok, a spójrzmy na to z drugiej strony: spotykam się z facetem, który np. ma nadwagę, a jak już oficjalnie jesteśmy razem, to mu marudzę, że ma iść na dietę, ćwiczyć i tak dalej, a jak tego nie zrobi, to koniec... to jest w porządku? No chyba niezbyt. Weszłam z nim w związek, gdy miał nadwagę = akceptuję to. Tak samo jak niepalący, gdy zwiąże się z palaczem, nie może oczekiwać, że ten z dnia na dzień rzuci. Owszem, można zachęcić do rzucenia, bo zdrowie itd. Wtedy palacz może rozważyć, czy jest wystarczająco silny, żeby rzucić, czy to się opłaca, a przede wszystkim, czy w ogóle chce. To zupełnie inna bajka niż "masz rzucić to świństwo i koniec!". Ale w sytuacji, gdy jednak nie zechce - niepalący nie może mieć wyrzutów, bo dobrze wiedział, że ta druga osoba pali...

31 Ostatnio edytowany przez Vian (2013-05-13 05:03:52)

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

Strój i zachowanie powinny odzwierciedbać siłę związku i pokazywać sukces jaki w nim osiągnęli.

Pierwsze słyszę i kompletnie się nie zgadzam.

Może Autorka ubiera się jak "na polowanie na faceta"?

Zawsze mnie dziwił taki tok myślenia. Skojarzenie nie "chce ładnie wyglądać dla siebie", nawet nie "chce ładnie wyglądać dla mnie", ale "chce upolować innego faceta". Myślę, że taki model świadczy o konkretnych kompleksach i braku pewności siebie lub/i, jak już ktoś wcześniej napisał, braku zaufania do partnerki.

I jeśli zacznie się koło niej kręcić ktoś bardziej atrakcyjny niż jej luby to z pewnością nie poprawia samopoczucia ani nie wamacnia zaufania.

To nieprawda. Zdziwiłbyś się ile osób uważa zainteresowanie swoim partnerem/ką za komplement. Ja na pewno tak uważam, co najmniej 3 z moich byłych mężczyzn również.

Nazywasz to "równaniem w dół" a dla mnie to "inaczej".

Że równanie w dół, polegające na zakazach, jest inne niż równanie w górę polegające na dialogu i ewentualnej akceptacji, to raczej oczywista oczywistość.

To co opisałaś to właśnie brak refleksji, że problem jest i po czyjej stronie. Dobrze, że się rozstali

A ja uważam, że to przykre, zanim zaczęli się wzajemnie ograniczać i poświęcać dla siebie, byli calkiem udaną parą.

Poza tym, to jacy jesteśmy nie oznacza, że musimy być tacy. Można przeciaż pracować nad cierpliwością itp cechami.

Jasne, ale żeby jakaś zmiana była trwała i nie powodowała żadnych negatywnych następstw, powinna wypływać z własnego przekonania, a nie bo partner tak chce. Ja palę, partner prosi mnie żebym rzuciła, ja robię to wyłącznie dla niego. Następstwa są dwojakie : skoro ja zrobiłam coś dla niego, podświadomie chcę, żeby on coś zrobił dla mnie, jeśli odmówi, zbiera się we mnie żal, a dwa - przy pierwszej jego wpadce i poważnym kryzysie polecę po paczkę, bo właśnie mój jedyny powód niepalenia jest na cenzurowanym.

Natomiast jeśli partner zamiast naciskać, mędzić czy nie dajcie bogi stawiać ultimatum, spróbuje mnie przekonać do rzucenia, zaproponuje rozsądną alternatywę, jakieś rozwiązanie, kompromis, zaoferuje wsparcie, wtedy jest ogromna szansa, że rzucę to palenie sama z siebie, z własnej wewnętrznej potrzeby, która się pojawiła z czasem z inicjacji partnera.


No i nie rozumiem, dlaczego wydaje Ci się, że tylko jedna strona powinna pamiętać, że jest nieidealna i powinna nad sobą pracować. Dlaczego zakładasz, że to ta dziewczyna powinna się zmienić i pracować nad sobą, a nie ten facet powinien usiąść i zastanowić się "dlaczego się boję, że mnie zdradzi?" i zacząć pracować nad sobą, a ją zostawić w spokoju?

32 Ostatnio edytowany przez takijedenfacet820 (2013-05-13 19:11:04)

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

Przypisywanie innym swoich intencji ... To jest najprostsza odpowiedź. Ehh ... czasami człek się gapi i nie widzi .... . W kontekście wątku to facet ma problem.
Brak refleksji na uczuciami innych i myślenia w kategoriach "my" w związku to zbyt "głębokie" tropy, choć prawdziwe.
Dziękuję za oświecenie wszystkim, którzy zechcieli napisać.

33

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...
takijedenfacet820 napisał/a:

Może Autorka ubiera się jak "na polowanie na faceta"?

To znaczy jak?

Ja osobiście uwielbiam dość duże dekolty i bluzki podkreślające stosunkowo wąską talię, w ten sposób uwydatniam moje (nieliczne zresztą) atuty figury. Czy ja poluję na faceta? Nie, od 17 lat mam tego samego i na razie wink nie jestem zainteresowana nowym. Jeżeli usłyszę od jakiegoś faceta (lub kobiety) komplement dotyczący mojego wyglądu - rozkwitam smile .... i tyle. Jeżeli mój mąż zabroniłby mi się tak ubierać musiałby mieć coś nie tak z głową yikes .

Kiedys "usłyszałam" super komplement. Do sklepu wszedł klient-niemowa, ręcznie wytłumaczył co chciał, coś kupił, po czym wskazał ręką na mój dekolt, uniósł kciuk w górę i usmiechnął się big_smile . Fajne to było... big_smile

34

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

miska napisała:Witam wszystkich. Z moim chłopakiem jestem dosyć długo, on od początku nie pozwala mi się delikatnie malować. Chodzi o rzęsy lub czasami powieki. Też nie pozwala mi sie kobieco ubierać tzn leginsy, topy z dekoldem, spódniczki, sukienki, buty na obcasie. Prosze o pomoc, próbowałam z nim nie raz porozmawiać to sie nie dało... ponieważ się od razu oburzał ... Po mału "duszę" się w tym związku jak po mału wszystko po kolei mi zabrania. Proszę o jakieś rady związane z tym jak mam z nim rozmawiać, bo już nie mam pomysłów :


Rozumiem Cię doskonale Miska. Też kiedyś tkwiłam w takim związku. Rozmowy nic nie dawały i było coraz gorzej, aż w końcu czułam się jak w więzieniu- nie pozwalał mi się spotykać z koleżankami, kolegami, jak gdzieś byliśmy razem obrażał się jak z kimś innym rozmawiałam. Nie rozumiał, że to właśnie moje zachowanie jest normalne. On nikogo nie potrzebował do szczęścia, wystarczyłam mu tylko ja i nie mógł zrozumieć, po co mi przyjaciele, hobby itd. Skończyło się burzliwym rozstaniem, w czasie którego się dowiedziałam, że to wszystko moja wina, bo go nie traktowałam poważnie. Potem była ulga, a zarazem żal do samej siebie, że zdecydowanie za długo to ciągnęłam.

A zaczęło się tak jak u Ciebie- od czepiania się o ubiór i malowanie, według niego powinnam chyba chodzić w worku.

35

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

Ja po prostu uważam że jeżeli nie możesz być sobą w związku to nie warto go dalej ciągnąć, będziesz po prostu prędzej czy później nieszczęśliwa. Teraz napiszę coś dla żartu ale wydaje mi się że to nie jest głupi pomysł, jeżeli on Ci zabrania się malować itd to potraktuj go tym samym, powiedz że ma się ubierać jak (tutaj wstaw przykład, np typowy informatyk, woźny, nie wiem) i zobacz czy on sam się będzie w tym komfortowo czuł, może zmieni zdanie na ten temat. Jeżeli on może wymagać czegoś od Ciebie to równie dobrze ty możesz wymagać czegoś od niego.

36

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

Co to ma znaczyć  NIE POZWALA?! Czy Ty jesteś jego własnością??
On sam sobie, albo swojemu psu może nie pozwalać..

37

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

Powiedz, że skoro coś mu się nie podoba, to niech odejdzie. Przecież nie zamierzasz przestać robić czegoś, co lubisz, tylko dlatego, że Twój chłopak ma dziwne poglądy. Niech spada:)

38

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

Skoro próbowałaś z nim już kilka razy rozmawiać, i nie dało to żadnego skutku to może czas na podjęcie decyzji o zakończeniu tego związku? Związek to nie niewolnictwo, masz prawo ubierać się i malować jak chcesz. A jeżeli pozwolisz mu sobą rządzić to będzie coraz gorzej. Za parę lat będziesz zlęknioną kobietą, całkowicie podporządkowaną swojemu panu i władcy.
Ja nie wiem, czemu dziewczyny dają się tak traktować! Przecież jakby mój facet, zabronił mi się malować albo ubierać tak jak lubię, to zabiła bym go śmiechem.
Twarda bądź i nie daj się!

39 Ostatnio edytowany przez HrabiniaDePompadur (2013-05-15 21:54:23)

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

Być może chłopak partnerki to władczy egzemplarz topiący się w zazdrości, rozsiewający toksynę, próbujący zapanować nad jej ciałem i umysłem. Zgodzę się również z tym, że spotykając się z kimś, widzimy jak się zachowuje, w jaki sposób się wysławia, jaki ma styl, poznajemy jego ciemne strony, i mamy prawo wyboru, czy zaakceptujemy to co nam się nie podoba i wskoczymy na wyższy poziom wtajemniczenia, czy po prostu nie będziemy w stanie czegoś znieść i podziękujemy za dalszą współpracę. O tym, że partner nie ma prawa nam czegoś zabraniać i/lub zakazywać, to nawet nie wspominam, bo to oczywiste. Jednakże zupełnie nie logiczne wydaje mi się stwierdzenie, że "ubiór to wyrażanie siebie". Mój mężczyzna, to bardzo barwna osobowość, czyli rozumiem, że aby wyrazić temperament i indywidualność, powinien biegać po mieście w różowej koszulce z siateczki, seledynowych, obcisłych szortach, i złotych butach-kopytkach, wymachując przy tym figlarnie srebrną torebeczką, która miałaby odzwierciedlić jego poczucie humoru?

40

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...
HrabiniaDePompadur napisał/a:

Być może chłopak partnerki to władczy egzemplarz topiący się w zazdrości, rozsiewający toksynę, próbujący zapanować nad jej ciałem i umysłem. Zgodzę się również z tym, że spotykając się z kimś, widzimy jak się zachowuje, w jaki sposób się wysławia, jaki ma styl, poznajemy jego ciemne strony, i mamy prawo wyboru, czy zaakceptujemy to co nam się nie podoba i wskoczymy na wyższy poziom wtajemniczenia, czy po prostu nie będziemy w stanie czegoś znieść i podziękujemy za dalszą współpracę. O tym, że partner nie ma prawa nam czegoś zabraniać i/lub zakazywać, to nawet nie wspominam, bo to oczywiste. Jednakże zupełnie nie logiczne wydaje mi się stwierdzenie, że "ubiór to wyrażanie siebie". Mój mężczyzna, to bardzo barwna osobowość, czyli rozumiem, że aby wyrazić temperament i indywidualność, powinien biegać po mieście w różowej koszulce z siateczki, seledynowych, obcisłych szortach, i złotych butach-kopytkach, wymachując przy tym figlarnie srebrną torebeczką, która miałaby odzwierciedlić jego poczucie humoru?

Bez urazy ale odebrany bylby jako transwestyta hmm

41 Ostatnio edytowany przez HrabiniaDePompadur (2013-05-16 01:45:47)

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...

Apropo "odbioru" - kobiecie, która idzie wyzywająco ubrana, w mocnym makijażu, często jest doczepiany przymiotnik "łatwa". Być może chce swoim ubiorem podkreślić kobiecość, atuty, wyrazić swą ekspresyjną, drapieżną osobowość, ale ludzki umysł rządzi się stereotypami.

42

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...
HrabiniaDePompadur napisał/a:

Apropo "odbioru" - kobiecie, która idzie wyzywająco ubrana, w mocnym makijażu, często jest doczepiany przymiotnik "łatwa". Być może chce swoim ubiorem podkreślić kobiecość, atuty, wyrazić swą ekspresyjną, drapieżną osobowość, ale ludzki umysł rządzi się stereotypami.

A jak idzie mocno przylizany, ugłaskany chłopczyk o buzi laleczki w sweterku w liliowym kolorze i obcisłych spodniach, to wszystkim mimowolnie nasuwa się na myśl "gej". Co nie zmienia faktu, że ludzie powinni ubierać się tak, jak lubią.

43

Odp: mój chłopak nie pozwala mi się...
WitchQueen napisał/a:
HrabiniaDePompadur napisał/a:

Apropo "odbioru" - kobiecie, która idzie wyzywająco ubrana, w mocnym makijażu, często jest doczepiany przymiotnik "łatwa". Być może chce swoim ubiorem podkreślić kobiecość, atuty, wyrazić swą ekspresyjną, drapieżną osobowość, ale ludzki umysł rządzi się stereotypami.

A jak idzie mocno przylizany, ugłaskany chłopczyk o buzi laleczki w sweterku w liliowym kolorze i obcisłych spodniach, to wszystkim mimowolnie nasuwa się na myśl "gej". Co nie zmienia faktu, że ludzie powinni ubierać się tak, jak lubią.

Tak jak lubią - okej.
Ale nigdy nie zrozumiem czegoś takiego jak "mój strój jest odzwierciedleniem mojej osobowości".

Posty [ 44 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » mój chłopak nie pozwala mi się...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026