zacznę od początku ...od dłużego czasu bardzo nie układa mi się w facetem,w skrócie powiem to facet który nie pracuje,czasem łapie jakieś fuchy ale to wszystko ,to co zarobi wydaje na swoje przyjemności,jest na moim utrzymaniu itd...a ja już mam tego dość ,tego ciągłego braku kasy,jego długów,braku perspektyw, ciągłych problemów, finalnie sprawa wygląda tak że przez te jego nieodpowiedzialność i olewczy stosunek do ważnych spraw w związku (jak chociażby zarobienie na utrzymanie domu) po prostu przestałam go kochać i szanować,on mnie wiele razy wyśmiewał,dokuczał i nie raz mnie poniżyl w towarzystwie,do tego po alkoholu zdarza się że jest agresywany ,już nie raz mu powiedziałam że chce rozstania ,że nie będę go więcej utrzymywać itd wiec oczywiscie robi swoje "show" ,siedzi w necie i szuka ogłoszeń o prace,przymila się i manipuluje mną i gra na moich uczuciach robiąc wszystko żeby z siebie zrobić ofiarę a ze mnie te złą która odtrąca jego "wielka miłość" ,a ja już ma po dziurki tego,i coraz mocniej i mocniej pragnę zaznać smak prawdziwej miłośći,marzę o romansie o mężczyznie który będzie "mnie nosił na rękach",do tej pory trafiałam na facetów którzy chcieli być zdobywani i uwielbiali być w centrum uwagi i wykorzystywali mnie na każdym kroku,wykorzystywali moje uczucia żeby mieć wygodnie w życiu,dlatego tak bardzo pragne miłości ,że aż mnie to boli...czy będąc w takim chorym układzie gdzie mówie facetowi że go nie kocham i nie chce tego ciągnąć a do niego to nie dociera ,mam prawo szukać szczęscia gdzieś indziej? czy potrzeba miłośći i akceptacji to wystarczający powód do zdrady?
Podobne tematy
masz nie tylko prawo, ale i powinnaś. zmiany, te chwilowe o których pisałaś, miały być stałe. Dawałaś wyraźne znaki i mówiłas co Ci sie nie podoba wprost? W doatku jeżeli boisz się go takim jaki jest po alkoholu to tez nie zazdroszczę..
Ale co ze nie dociera ? Przywiazal Cie do siebie ? Jestes swiadoma ze gra wiec mowisz ze odchodzisz i to robisz, wyrzucasz go z domu jesli Twoj i szukasz prawdziwej milosci. Do czego w tym wszystkim zdrada ?
Piszesz, że nie kochasz, nie sznujesz, że chcesz odejść, że On nie daje ci tego czego oczekujesz w związku...moja droga uczciwie zakończ tą relacje zgodnie z własnym sumienie...i szukaj tego czego Ci brak.
Bez zdradzania, skoro Ci źle to odejdz, i już wiecej nie proś o zmiane jego postawy wobec szeroko pojętego życia i Ciebie.
W Tobie nie ma juz tego czegoś, dzieki czemu można by jeszcze ratować, cerować i przyszywać. Zabił to 'coś" już dawno.
Przykre ale prawdziwe.
Życzę Ci siły na podjęcie właściwej decyzji.
dziękuje Wam za zrozumie i mądre słowa.dam znać jak się to potoczy... obym to miała jak najprędzej za sobą...chociaż z jednej strony boje się samotności to z drugiej to jak wygląda teraz ten związek to chyba gorsze niż bycie samej,nią ma czułości (bo ja nie chce) nie ma sexu (bo też ja nie chce) ale jak mam chcieć jakiekolwiek bliskości z nim skoro nie kocham,nie darze zaufaniem ,nie pragnę..a chce to wszystko czuć tak bardzo chcę się zakochać ,być sobą przy drugiej osobie a nie udawać kogoś kim nie jestem tylko po to żeby się mu przypodobać,do diabła chcę być szczęśliwa!
No to odejdz od niego. Jedziesz po gosciu i po zwiazku jak po lysej kobyle a dalej z nim jestes. Dlaczego? Sama sie na to skazujesz, tu nikt za Ciebie od niego nie odejdzie.
Klasycznymezalians masz dwa wyjścia:
Zostajesz i jesteś nieszczęśliwa, albo
Odchodzisz i dążysz do bycia szczęśliwą.
Przecież podjęłaś juz tą decyzje, badź konsekwentna. Szczera rozmowa z Nim bez owijania w bawełnę... w końcu gdybyś wzieła kartkę, i zapisała na niej za i przeciw, to po tym co napisałaś wyżej, nie ma już się nad czym zastanawiać...a samotności się nie bój, podejrzewam, że będąc w związku z Nim, tez czułaś się samotna, jedyne co to świadomość miałaś inną... mianowicie, że był... i w zasadzie tyle.
Do działa dziewczyno, szkoda czasu :-) kto wie, moze za rogiem już czai sie na Ciebie to szczęście którego tak pragniesz ;-)
Powodzenia !!
wiem macie racje,wszyscy... tylko właśnie chodzi o to że już kilka razy mówiłam że chce definitywnego rozstania,a on tak zawsze mną zmanipuluje albo co gorsza zastrasza i z lęku o to że coś głupiego odwali wycofuje się z tych moich postanowień,on się czasem zachowuje nieobliczalnie i dlatego tak się dzieje ze nie dochodzi do tego ostatecznego rozstania,byłabym najszczęśliwsza na świecie gdybym po prostu wróciła do domu a tam nie byłoby już jego rzeczy cisza,tylko ja bez niego,bez jego problemów,bez jego alkoholu,marudzenia,przykrości.też nie jestem święta i wiele razy byłam nie miła i podła ale to dlatego, że inaczej sobie wyobrażałam ten związek,na początku była wielka miłość ale z roku na rok po pierwsze okazało się ze jest alkoholikiem i nie umie żyć bez alkoholu (ukrywał to doskonale)a po drugie że to ja jestem za wszystko odpowiedzialna a on sobie bimba na wszystko,ja muszę zarabiać utrzymywać dom,przecież tak długo się nie da to ja jestem i kobieta i facetem w tym zwiazku ,teraz potrzebuje żeby to mężczyzna się mną zaopiekował ma dość niańczenia facetów!
wiem macie racje,wszyscy... tylko właśnie chodzi o to że już kilka razy mówiłam że chce definitywnego rozstania,a on tak zawsze mną zmanipuluje albo co gorsza zastrasza i z lęku o to że coś głupiego odwali wycofuje się z tych moich postanowień,on się czasem zachowuje nieobliczalnie i dlatego tak się dzieje ze nie dochodzi do tego ostatecznego rozstania,byłabym najszczęśliwsza na świecie gdybym po prostu wróciła do domu a tam nie byłoby już jego rzeczy cisza,tylko ja bez niego,bez jego problemów,bez jego alkoholu,marudzenia,przykrości.też nie jestem święta i wiele razy byłam nie miła i podła ale to dlatego, że inaczej sobie wyobrażałam ten związek,na początku była wielka miłość ale z roku na rok po pierwsze okazało się ze jest alkoholikiem i nie umie żyć bez alkoholu (ukrywał to doskonale)a po drugie że to ja jestem za wszystko odpowiedzialna a on sobie bimba na wszystko,ja muszę zarabiać utrzymywać dom,przecież tak długo się nie da to ja jestem i kobieta i facetem w tym zwiazku ,teraz potrzebuje żeby to mężczyzna się mną zaopiekował ma dość niańczenia facetów!
i interpretujesz to tak, że daje ci to prawo do zdrady??
na boku będziesz miała kogoś, kto się tobą zaopiekuje?/
na boku będziesz miała kogoś kto cię zdrowo wydupczy i naobiecuje gruszek na wierzbie
zamienisz jednego manipulanta i ofiarę losu na druga
masz odwagę zdradać, masz odwagę oszukiwać
a nie masz odwagi odejśc od nieudacznika?/
zdrada świadczy o tym, że jesteś takim samym żałosnym nieudacznikiem jak on
i do tego poziomu się sprowadzisz
Moim zdaniem powinnaś go wywalić z domu i przyjrzeć się samej sobie dlaczego wybierasz sobie takich kolesi. Prawda jest taka, że wcale ich nie przyciągasz. Ty ich po prostu rozmyślnie wybierasz !!! Musisz poznać siebi i zrozumieć, zapomnij o lęku przed samotnością. Jak się będziesz bała być sama to ściągniesz na siebie same takie łajzy.
End_aluzja nie chodzi mi o wydupczenie ,nie jestem dz***ą... i wcale nie zależy mi na seksie tylko bardziej na kimś kto będzie przyjacielem i oparciem a nie ru***czem,
Ehdi może i sama wybieram sobie takich kolesi ale niestety zawsze było tak że akurat ci z którymi byłam na początku byli zupełnie inni ,ciepli,kochający itd nie wiem może to ja tak źle na nich działam że zmieniają się w takie mendy...
.czy będąc w takim chorym układzie gdzie mówie facetowi że go nie kocham i nie chce tego ciągnąć a do niego to nie dociera ,mam prawo szukać szczęscia gdzieś indziej? czy potrzeba miłośći i akceptacji to wystarczający powód do zdrady?
jak to nie chodzi ci o wydupczenie??
przeciez chodzi ci o ZDRADĘ
End_aluzja nie chodzi mi o wydupczenie ,nie jestem dz***ą... i wcale nie zależy mi na seksie tylko bardziej na kimś kto będzie przyjacielem i oparciem a nie ru***czem,
Ehdi może i sama wybieram sobie takich kolesi ale niestety zawsze było tak że akurat ci z którymi byłam na początku byli zupełnie inni ,ciepli,kochający itd nie wiem może to ja tak źle na nich działam że zmieniają się w takie mendy...
przyjaciel i oparcie? a musi byc płci męskiej jak rozumiem?
co ma wspólnego przyjaciel i oparcie z twoją deklaracją szukania przyzwolenia na zdradę?
widocznie masz w pobliżu takiego, który oferuje transakcję wiązaną?
będe dla ciebie "przyjacielem" będe dla ciebie "oparciem" ale w zamian za .. oparcie ciebie o kanapę
a propos... odniosłas się do tego w moim pośście, co było tylko ilustracją
jakoś wnioski i podsumowanie do ciebie nie dotarły...
End_aluzja masz racje przyjaciel i oparcie nie ma nic wspólnego z pozwoleniem na zdradę,może trochę źle się wyraziłam,ale bardzo Cie proszę nie atakuj mnie bo każdy ma prawo czuć się zagubiony i ma prawo szukać pomocy na forum a nie ataków i obelg.aha i żeby była jasność nie ,nie mam nikogo kto by mi proponował transakcje wiązaną! już powiedziałam że potrzebuje miłości i ciepła gdybym chciała się tylko rżnąc to poszłabym na pierwszą lepszą dyskotekę i załatwiła sprawę bez problemu a nie szukała pomocy i wsparcia na forum.
klasyczny mezalians - napisałaś, że jesteś nieszczęsliwa w związku z nieudacznikiem i czy daje ci to pozwolenie na zdradę.
napisałam:
interpretujesz to tak, że daje ci to prawo do zdrady??
na boku będziesz miała kogoś, kto się tobą zaopiekuje?/
na boku będziesz miała kogoś kto cię zdrowo wydupczy i naobiecuje gruszek na wierzbie
zamienisz jednego manipulanta i ofiarę losu na druga
masz odwagę zdradać, masz odwagę oszukiwać
a nie masz odwagi odejśc od nieudacznika?/
zdrada świadczy o tym, że jesteś takim samym żałosnym nieudacznikiem jak on
i do tego poziomu się sprowadzisz
gdzie ty tutaj widzisz obelgi i ataki?
napisałam - zdradzasz - jesteś taka jak nieudacznik, z którym żyjesz
bo zdrada jest oznaką słabości, kłamstwa, oszustwa, tchórzostwa
nie musisz zdradzać
możesz zakończyć jedną relację, i potem wejśc w kolejną
to ty się żalisz, że jestes samotna nieszczęsliwa i szukasz oparcia
ale owszem szukaj
ale czy musisz zakłądać zdradę, żeby oparcie znaleźć??
NIE MA INNEGO sposobu na szczęscie, oparcie i spełnienie w zyciu??
Chcesz sie zlapać nowej gałęzi zanim puscisz starą? Czy potrzeba bycia z kims jest tak silna ,że zatracasz w tym samą siebie? Mysle, że powinnas popracowac nad soba i własna samooceną wtedy przestaniesz "przyciagać" popaprańców, bo "oni" kobiete z glodem milosci zawsze wyczują i zwyczajnie wykorzystają.
Jestes za dobra, za mało wymagasz od swojego partnera, i tu wpadasz w pułapke, dlaczego Ty utrzymujesz dorosłego, zdrowego faceta?
Dawaj tyle ile bierzesz, nie boj się egoizmu. Zacznij od nowej" Ja" bo nawet jak znajdziesz "powiernika" to może sie okazać,że to kolejny facet - "chłopczyk - pijawa"
W tej chwili utrzymujesz pasozyta i alkoholika - pozbadź sie go ze swego zycia bo Cie tylko ciagnie w doł.
zdrada i te sprawy to nie jest dobry pomysł.
najpierw wywal gościa z domu. ( jak facet za bardzo mózgu nie posiada to zaczyna wykorzystywać kobietę która dużo dla niego/dla związku robi tzn za dużo, czyli ona zarabia, zajmuje się domem, chucha i dmucha na chłopca).
porzuć dla Ciebie zgubną ogromną potrzebę bycia z kimś (myślę że stąd Twoja przesadna dbałość o wszelkie sprawy w związku, "aby tylko ze mną był").
następnie naucz się być sama. tak tak.. najpierw powinnaś poczuć się dobrze sama ze sobą..