Mniej więcej miesiąc temu rozstałam się z chłopakiem. Byliśmy razem ponad 3 lata. On oszukiwał mnie przez cały czas trwania naszego związku. To moja pierwsza, wielka miłość, więc bardzo to przeżyłam. Dopiero teraz widzę jak byłam naiwna.
Cierpiałam strasznie, bardziej przez ostatnie miesiące naszego związku niż po rozstaniu. Łudziłam się, kiedy jeszcze byliśmy razem, że się zmieni, dawałam kolejne szanse, jednak ich nie wykorzystał.
Po przemyśleniu wszystkiego jestem zadowolona ze swojej decyzji o zakończeniu tego, chociaż łatwa nie była. Jednak ciągle odczuwam straszną pustkę. Myślałam, że kiedy wyjdę już z tej toksycznej sytuacji, uspokoję się, przemyślę wszystko i samo się ułoży. Przez cały czas brakuje mi kogoś, jednak wiem, że nie jego. Mam w sobie ogromne uczucie, które ciągle wymaga odwzajemnienia, tyle że nie z jego strony. Bardzo chciałabym się zakochać znowu, tym razem w kimś, kto mnie nie zrani. Pomimo wszystko nie boję się odrzucenia, potrafię zaufać drugiej osobie.
Zaczyna mnie martwić moje zachowanie. Tak bardzo chciałabym, aby ktoś mnie pokochał, że na wielu facetów patrzę jak na potencjalnego chłopaka. Nie zrozumcie mnie źle, nie narzucam się, nie lecę się na pierwszego lepszego. Po prostu kiedy ktoś przykuje moją uwagę moje myśli od razu same, jakby bez mojej kontroli, zaczynają iść w tym kierunku. Nie wiem co się ze mną dzieje. Wiem, że wchodzenie ze związku w związek często nie przynosi niczego dobrego. Nie chce zachowywać się jak desperatka.
Czy moje zachowanie jest zrozumiałe? Może po prostu nie umiem być sama? Może za bardzo się przyzwyczaiłam do byłego? Sama nie wiem ... Ta sytuacja przytłacza mnie tym bardziej, że studiuję w dużym mieście, z dala od domu, rodziny i przyjaciół. Mam znajomych, jednak nie zastąpią rozmowy z najlepszą przyjaciółką czy przyjacielem z którymi znam się całe życie. Czuję się tu strasznie samotna.
Nie należę do przebojowych i otwartych osób. Może nie mam dużych problemów z nawiązywaniem kontaktów, ale mój brak pewności siebie mi tego nie ułatwia.
Mam burze myśli, emocji, nie potrafię tego ogarnąć.
Boję się, że z takim nastawieniem już zawsze będę sama.