netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kocham go ale myslę o rozstaniu

3 odpowiedzi7 739 wyświetleńzałożony przez alex18, 04.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kocham go ale myslę o rozstaniu

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

1 Ostatnio edytowany przez alex18 (2013-05-04 16:05:39)

Temat: Kocham go ale myslę o rozstaniu

Witam, jestem nowa na tym forum, ale zdesperowana i szukam rady, naprawde byłabym wdzieczna za opinie innych osob w mojej sprawie, mysle że wiele by to mi dało do myślenia i pare rzeczy by to ułatwiło... Jeśli watek założyłam tam gdzie nie trzeba, lub zrobiłam cos źle z góry przepraszam
Otóż mam 18 lat, mój luby 19, jestesmy razem od roku i 8 miesiecy.Zapoznalismy sie jak miałam 16 lat on 17 na sylwestrze, widzielismy sie  tylko raz, po pół roku dowiedziałam sie że jemu sie podobam ( on mianowicie podabał sie i mnie smile) zaczelismy ze soba rozmawiac, spotykac i nagle BUM! Po tygodni miałam chłopaka o ktorym marzyłam przez ostatnie pare miesiecy. PRzedtem spotykałam sie z innym chłopakiem lecz przestałam odrazu gdy zaczełam z A. ( tak nazwę mojego chłopaka). On był że tak powiem... hmmm? DZIECIAK? Jakie dziewczyny znał jego powitanie wrecz to było klepniecie po dupie i złapanie za cycka... Nigdy nie podobała mu sie jeszcze zadna dziewczyna, nigdy specjalnie nie chciał z rzadna byc uwazal wszystkie za dosyc tepe i nie potrzebne mu do życia. Oprócz mnie. Pwoiedział że zakochał sie we mnie odrazu że nigdy takiego czegos nie czuł, wiele było pieknych slów ktore od niego usłyszałam i wiem że są szczere, znam go od takiej strony od której nie zna go własna matka i wiem że kocha mnie szczerze. A wiec w czym problem??
Otóż przez pierwsze pół roku było jak W BAJCE. Zero kłótni, prawie codienne spotkania, ciagłe smsy ( chociaz dłuuugo na nie odpisuje, no ale nie narzekam, trochu sie przyzwyczaiłam), pierwszy raz mi na kims tak zalezało i wiem że jemu na mnie tez, przy mnie sie otwierał, wylewał wszystkei żale, cieszył sie ze mną, płakał tylko ze mną nigdy przedtem przy nikim innym. Jednak wszystko zaczeło się... psuć. Po pół roku zaczelismy sie kłócić. I to ostro. Myślę że powodem mogło byc to ze przez całe wakacje nie odstepowalismy siebie włascwie na krok a ja u niego własciwie zamieszkałam ( on sie na dodatek ze swoimi znajomymi pokłócił wiec z nimi nigdzie nie wychodził), wtedy zaczeły sie kłótnie. O głupoty, debilizmy itd.Teraz jest o wiele gorzej. Dochodzą bójki, rekoczyny, wyzwiska od najgorszych, a to że on jest idiota ktory nic nie potrafi, a to ja ze ejstem dziwka ktora daje dupy kazdemu ( nie mowie że tak jest, podaje przykłady wyzwisk... big_smile ), potrafimy sie lac przez pare godzin, no nie bic, ale tak jakby "Siłowac" po całym łóżku ,szturchac, drzec sie a potem?? Potem tylko płaczemy przepraszamy ,wyjasniamy...
Mój problem polega na tym ze strasznie go kocham, lecz znajduje w nim niestety coraz wiecej wad , znajduje w nim tyle rzeczy za które nie chciałabym z nim byc ale jednoczesnie nie mogłabym tez od niego odejsć!! Kocham go nad życie. Ale cierpie. Nie mamy do siebie za grosz zaufania. Co rusz jak przyjdzie mi albo jemu sms sprawdzamy go, on sprawdza mi historie ja jemu, co sekunde jakis podtekst a z kim byłes, aaa on Ci sie pewnie podoba, ooo z kim pisałas, gdzie byłes co robiles na tej imprezie? NAjsmieszniejsze jest to że wiemy jakie dostaniemy odpowiedzi oboje , wiemy ze sie nie zdradzamy ale mimo to tak bardzo pragniemy usłyszec to zapewnienie od drugiej osoby! Troche ja zwiniłam, troche on, ze przetsalismy sobie tak ufac... moge to opisac później ,teraz nie chce sie znowóż rozpisywac
Moje pytanie jest takie dziewczyny, czy tkwic w zwiazku który daje mi tyle cierpienia ale od ktorego jednoczesnie nie moge i nie chce sie uwolnic? Kocham go io n kocha mnie ale szalenie sie mecze, narzekam na niego , ale opuscic bym nie mogła. Wkurza mnei jego zachowanie, jego przekonania, zachowuje sie dziecinnie, nie mysli o przyszłosci, a co ostatnio sprawia mi duzy bół to to ze nie ma zamiaru juz wyjezdzac na studia razem ze mna jak to mówił przedtem ale postanowił wyjechać na farme gdzies tam do Holandii bo jego matka tam kogos zna i kupe kasiory mozna tam zarobic i dlatego on wyjedzie. JA sie zapytałam co ze mna, ja chce wyjechac na studia, prawdopodobnie uda mi sie wyniesc do Anglii a on co odpowiada? Nooo jak tam bd mi dohrze płacic to zostane juz tam. A do Ciebie bd przyjezdzał przeciez. On sobie wyobraza ze normalnie przez całe zycie bedzie mieszkał sobie w innym kraju ja w innym i starczy jak sobie ot tak przyjedziemy czasem i jemu to pasuje. Wiem że nie mogłby mnie zostawić opuscic, no chyba ze ja bym mu kazała. Tak bardzo go nie rozumiem a tak bardzo bym chciała , a z nim ani porozmawiac bo zaraz sie na mnie wkurza, albo sie zaczynamy kłócic , ze jasie o wszystko czepiam i tyle, jemu nie trzeba nic wyjasniac, nie bedzie jak jest i niech tak trwa.
Prosze pomozcie mi jak do niego dotrze, jak dotrzec czego on własciwie chce i czy mam go zostawic? JAk mowiłam, tak strasznie wkurza mnie on sam ale tak strassznie chce z nim byc. To normalne?
Przepraszam jesli cos chaotycznie napisałam, moge wyjasnic jeszcze wiele rzeczy tylko spytajcie, potrzebuje porady, opinii kogos innego, prosze od odpowiedzi i dziekuje wszystkim którym zechciało się przeczytac mój post, Pozdrawiam!

P.S. PRzepraszam jesli wstawiłam watek w złym dziale, dopiero teraz zauwazyłam że chyba powinnam to była zrobić w dziale "Trudna miłośc, zazdrośc, nałogi"... sad

2

Odp: Kocham go ale myslę o rozstaniu

Po pierwsze obydwoje nie jesteście na tyle dojrzali, aby stworzyć stały, poważny związek.

Dobry związek to miłość, szacunek, zaufanie, wsparcie, przyjaźń. U Was tego nie ma. Przede wszystkim brak zaufania nie pozwolił by Wam przetrwać próby czasu, odnośnie mieszkania w innych krajach.
Kontrolowanie się jak to robicie do tej pory jest chore! Czy Wam to coś daje? Skoro rzekomo wiecie o tym, że żadne z Was nie dopuściło by się zdrady? Gdzie w tym wszystkim jest sens?

Jeśli w związku dochodzi do rękoczynów już na tym etapie to nie chcę myśleć, co byłoby po ślubie. Skoczyli byście do siebie z nożami?!

Ta relacja jest chora, zaborcza i zupełnie bez przyszłości.

3 Ostatnio edytowany przez alex18 (2013-05-04 18:15:19)

Odp: Kocham go ale myslę o rozstaniu

Gdyby od początku byłoby tak jak jest teraz nawet bym tego nie zaczynała. Problem w tym że właśnie na początku było tak jak mówisz że powinno być, przyjaźń, miłośc, porozumienie, zaufanie, wszystko. Do tej pory mówimy sobie o wszystkim, kochamy sie, głównym problemem są kłótnie, które potęgują jeszcze sposób w jaki go widzę... Nie chcemy sie rozstać ponieważ w czasie gdy sie nie kłócimy własnie jest tak jak powinno, ja mysle tak mozliwe dlatego że chce to wszystko jakos wytłumaczyc, nie wiem, tyle razy juz było o to kłótni że sie czepiam, ze wynajduje ze wszystko, że nawet nie chce mi sie juz do niczego wracac i rozmyślać...
OBydwoje wiemy że to nasze sprawdzanie siebie nawzajem jest chore. Obydwoje. A jednak to robimy, tylko dla tego krótkiego poczucia bezpieczeństwa gdy usłyszymy odpowiedź od siebie ( którą i tak z góry znamy!)być może stało sie to dla nas rutyną. Kocham go i jednoczesnie czasem nie lubie Nie mogę sie z nim narazie rozstać, kiedy wspominam to jak było na początku, gdy wszystcy lacznie z nami uważali nas za wymarzoną pare idealną, że gdy tylko nas ktos obcy chociazby zobaczy obok siebie odrazu wie ze jestesmy ze soba, nawet z wygladu jestesmy do siebie podobni. NAśmiejsniejsze to to że ludzie nadal tak myślą gdy sie na nas patrzą, a my sie własciwie tak zachowujemy, tak jak moja koleżanka powiedziała ostatnio że mogłaby tylko rzygać tęczą gdy sie na nas patrzy big_smile
Problem w tym że nie widzą tej drugiej strony gdy sie kłócimy... a oboje tego nie chcemy, nie chcemy sie kontrolowac, nie chcemy sie kłócic, nie chcemy sie rozstawać... ale zadne z nas przestac nie moze, a problem jeszcze wiekszy jest z powodu...no musze to powiedziec, nie chce zwalać winy na nikogo - ale ze wzgledu na charakter mojego chłopaka. Trudno jest cos mu wyjasnic. Do niczego nigdy sie nie przyzna. Do nieczrego, nigdy nie można o nim powiedziec złego słowa, czegoś wytknąc, nie zmieni zdania choćby nie wiem co, taki człowiek który np. zobaczy pomarancze na drzewie, nie wie co to jest i sobie wymysli że to nowa odmiana jabłka. i choćby caaaały świat mu tu informacjami naukowymi strzelał, mówil że to pomarancza, zeby sie zastanaowił chociaz, bo moze mmysli źle, żeby wysłuchał kogos innego - to on NIE. Dla niego to jest zawsze będzie i było JABŁKO.
Głupi przykład wiem ,ale nie potrafiłam inaczej wytłumaczyć jego ignoranckiego zachowania... Nie moge mu takze wytknac niczego bo zaraz bdudawał że tematu nie ma, zabroni mi czegoś a zaraz sam to zrobi, a jak mu powiem czemu tak zrobił skoro sam mizabronił, to bedzie tylko udawał że niewie o co chodzi. Takbardzo chce poprawic nasz zwiazek, wiem że on też, ale nie wiem jak skoro on uważa że nie ponosi ZADNEJ WINY

Chce spróbowac chciaz to poprawić bo mimo tego że wiem że to wszystko jest niezdrowe to kocham go i kochałam, i te wszystkie wspaniałe wspomnienia sprzed roku ciagle staja mi przed oczami i nie pozwalaja tego skonczyć
JEstem z nim do pewnego stopnia szczesliwa, główny problem jak mowiłam to te kłótnie i brak zaufania. Nigdy nie spotkałam nikogo takiego jak on, tylko z nim jestem i byłam kiedykolwiek tak blisko. JEsli chodzi o przyczyny jego zachowania i charakteru część winy mysle że ponosi jego matka... Chora, po prostu chora kobieta, która go leje w czasie kłótni, wypomina mu to że sie urodził i że łaske mu zrobiła że go zywiła i pod dachem trzymała. Trzyma go na smyczy całe dnie z nią spedza, musi z nią jeździc od skelpu do sklepu od znajomych do znajomych, bo miała nerwice ostatnio coś tam cos tam i źle jej jest jak jest sama i zawsze synka musi miec obok siebie. Nie wiem ile w tym prawdy, chociaz podejrzewam że własciwie niewiele...
Nie wiem kompletnie co mam robić. Myślicie żeby przeczekac moze az on wyjedzie za granice i ja i wtedy moze wyjdzie wszystko tak jak powinno byc? Że samo sie rozwiaze i okaze jak jest ,czy próbowac i sie kłócic zeby dojsc do porozumienia jakiegos?

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kocham go ale myslę o rozstaniu

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026