Witam
Byly tutaj podobne problemy , ale chyba po tylu latach malzenstwa jeszcze nie .
Musze sie komus wygagac ...wiec tak , Jestesmy juz 25 lat po slubie jednak problemy ...jak mozna to tak nazwac sa od dluzszego czasu . Jednak teraz zaczynam nerwowo nie wyrabiac , wiem moja wina Ale taka glupia juz jestem . Moj maz ciagle ma jakies zastrzezenia co do mnie , ciagle sie ostatnio klucimy a raczej nie gadamy ze soba . Mam 3 dzieci dwoje juz doroslych maja swoje rodziny , corka 6 lat moje oczko w glowie . Maz pracuje , ja tez . Jak w tych czasach chyba kazdy ma kredyty ...my tez . Nie wiem od czego zaczac bo mam metlik w glowie ...ale meza mam takiego ze rece opadaja ...czuje sie jakby niewolnica... praca dom , praca dom i tak w kolko . Gdybym chciala jechac gdzies na zakupy to nie ma kasy...on woli jezdzic sam bo mniej wyda , jak jestesmy razem na zakupach a cos by mi sie spodobalo to jego haslo ,,po co ci to ,, nie raz oblizywalam sie slina
nie wspomne o ubraniach , bo jak juz chce cos kupic to w lumpeksie bo na lepsze mnie nie stac ...smutne ale tak jest , twierdzi ze nie mamy kasy tylko dlugi ....OK mamy dlugi , ale on dziennie papieroski , piwa 4 to norma ...ja nie pije i nie pale , juz nie raz mu wykrzyczalam ze jak on moze sobie pozwolic to ja tez... w koncu tez chodze do pracy , to odpowiedzial mi ze on sobie chodzi w wolne dni zeby zarobic na swoje uzywki , czyli mnie nic nie trzeba. Ja nie pamietam kiedy mialam jakies pieniadze w portfelu przez jakis dluzszy czas , za to on musi miec w kieszeniach na okraglo . Nie raz bym chciala sobie kupic w pracy choc glupie ciastko to nie mam kasy ech
To jedno , drugie to gotowanie ...ciagle mu cos nie smakuje , a to za slone a to za kwasne , nie pamietam zeby kiedys coos pochwalil albo powiedzial jakie to jest dobre ...stwierdzilam katygorycznnie ze gotowac nie bede ...ale zmieklam mam przeciez 6 letnie dziecko . Trzecie to praca w domu ...tez bee, ja sprzatam , gotuje , piore , do tego jego robote tez robie ja ..prace ogrodowe , w pywnicy . Jak sie klucimy o porzadki meskie to twierdzi ze on sie juz dosyc w zyciu napracowal , no to glupia baba robie to za niego bo szlak mnie trafia jak widze ten porzadek ....drewno porozwalane , popiol z 3 lat lezy , wszedzie zasyfione tu butelki tam puszki po piwie itp . W ten wekend mial przyjechac kol pomuc nam to wszystko uprzatnac to tak sie rozdarl ...ze szok , wiec zaciaglam syna do pomocy i razem dalismy sobie popalic jednak on sobie spokojnie kawke pil bo na noc idzie do pracy , nawet palcem nie kiwnal . Jeszecze pretensje ze mu jesc nie szykuje ..a co ja 6 rak mam i nog ? Nie ma juz sil siada mi psychika ..rece opadaja . Nie raz wysmial sie jaka ja jestem , krytykowac i nasmiewac sie ze mnie to umie do tego powiedzial ze mam sie isc leczyc do psychiatry ...ja ? chyba on ! Nie chce dzieci stresowac naszymi problemami , ja jestem sama nie mam sie komu wyzalic ...mialam ciezkie dziecinstwo myslalam ze w malzenstwie bede miala kogos kto mnie bedzie wspieral , szanowal , kochal ...jednak chyba sie mylilam . Gdy juz siedzimy razem to nie mamy tematow do rozmow ..albo puszcza kanal z meczami albo jakies programy ktore mu sie podobaja bo na pierdoly nie bedzie patrzec ...Moze w tym wieku ludzie juz tak maja ? sama nie wiem co myslec ...
a to co opisalam to tylko czesc mojego zycia ..duzo by bylo do pisania . Wiem ze nie moge narzekac bo ludzie maja mezow alkoholikow i gorsze sytuacje w domach jednak ja juz nie daje z tym rady .
Ja chcialabym tylko wsparcia , przytulenia , rozmowy , zrozumienia a nie tylko bara bara czy za duzo wymagam ? Moze zemna jest cos nie tak ?