antykobieta napisał/a:panjawelgurdi napisał/a:według mnie nie jest to w stanie zastąpić kontaktu z człowiekiem w rzeczywistości, tym bardziej ze juz mialem doswiadczenie z tego typu znajomosciami
Bo poznawanie kogoś przez internet to nie ma być klikanie na komunikatorze godzinami, tylko znalezienie kogoś interesującego, który też chce kogoś poznać. Wymieniasz ze 3 luźne maile i umawiasz spotkanie. Od tego momentu nie włączasz komputera.
Ale jeszcze lepiej mieć zainteresowania, najlepiej takie, gdzie spotykasz też innych ludzi. Poza tym mając hobby poza pracą i domem jest się bardziej atrakcyjnym.
Znaczy się generalnie nie jestem zwolennikiem zbyt szybkich spotkań. Warto, że tak powiem to dobrze przemyśleć choćby ze względów bezpieczeństwa... nigdy nie wiadomo kto siedzi po drugiej stronie. Ja tam akurat jestem ciężkim przypadkiem, bo od poznania w sieci do spotkania w realu upłynęło 1,5 roku. Po 1,5 roku zarówno ja jak i dziewczyna którą poznałem nadal wyrażaliśmy chęć spotkania. Przez te 1,5 roku wymieniliśmy tysiące wiadomości tekstowych, tysiące godzin wygadanych przez telefon i setki godzin videorozmów. Także już przed spotkaniem w realu znaliśmy się można rzec jak łyse konie, dzięki temu spotkanie w realu przebiegło bardzo łagodnie... po 30 minutach od zobaczenia się pierwszy raz na oczy już byliśmy "namiętnie" zajęci sobą na plaży.
Myślę, że przed spotkaniem warto dobrze poznać drugą osobę. W moim osobistym odczuciu pół roku jak to nazwałeś "samego klikania" to minimum. Nie chcę sobie robić nadziei, ani komuś jej przypadkiem narobić. Wolę znajomość utrzymać jakiś czas na dystans, żeby upewnić się po pierwsze z kim mam do czynienia, czy ta osoba, która jest po drugiej stronie jest rzeczywiście tym za kogo się podaje, jak i koniec końców zweryfikować chęci do spotkania. Chcę mieć czas na poklikanie, potem na pogadanie przez telefon, następnie choć raz zobaczenia tej osoby przez videorozmowę. Zwykła weryfikacja, chcę zminimalizować ewentualne rozczarowania, natomiast zmaksymalizować szansę na coś więcej. Chcę wykluczyć chwilową fascynację, jeśli po pół roku takiego klikania obie strony nadal wyrażają chęć bliższego poznania wtedy myślimy o czymś więcej.
Wybacz, nie umówiłbym się z kimś po 3 mailach. Bo miłość to nie casting, że wysyłam CV i idę na rozmowę kwalifikacyjną. Spotykając się z daną osobą, chcę być pewny z kim mam do czynienia po prostu. Ustalić jak najwięcej informacji, które pozwolą mi oszacować, czy to ma jakieś rokowania. Nie będę się spotykał z kimś całkowicie obcym, żeby przyjść na spotkanie i po 10 minutach z niego wyjść, bo się okaże, że to jednak nie to.
Za poszukiwaniami drugiej połówki w sieci przemawia fakt, że ta forma pomaga bardzo osobom nieśmiałym w dotarciu do siebie wzajemnie.
Niweluje również ocenianie po pozorach, w internecie kolejność jest odwrócona... najpierw poznajesz człowieka od środka, dopiero na końcu dochodzisz do pozorów. W realu jest odwrotnie... widzisz człowieka na ulicy, oceniasz po pozorach i niestety Bóg jeden tylko wie ilu wartościowych ludzi mijamy na ulicy właśnie przez pozory. Internet pozwala dotrzeć do siebie ludziom, którzy na ulicy może nigdy nie zwróciliby na siebie uwagi, bo nieśmiałość, bo niesprzyjające warunki, różnie bywa. Szkoda ogólnie, że nadal panuje taki stereotyp, że spotkanie w realu jest lepsze... ja sam narażałem się na drwiny, słyszałem od kolegów nie raz docinki w stylu "poznałeś ją na sympatia.pl? hahahaha"... ja ja się pytam... nawet jeśli, to w czym problem, przecież to też jest człowiek.