Dziewczyny - zastanawiam się czy można nie wiedzieć, że się kocha ?
chodzi mi o faceta,
jestem rozwódka a on kawalerem, byłam przekonana że dla niego to jest problem z uwagi na "poprawność polityczną" przed rodziną, przed przyjaciółmi, może pewnie i przed samym sobą
ale tworzyliśmy zgodny duet - choć w ukryciu przez 3 lata
jednak mi przestawało to odpowiadać i gdy tylko nawet delikatnie dawałam mu do zrozumienia jak byśmy byli razem szczęśliwi on się zamykał i wycofywał ...
potem wracał mówiąc, że to bez sensu ze usypia myśląc o mnie a jego pierwsza myśl po obudzeniu biegnie do mnie
moja siostra stwierdziła, że chciałaby żeby jej mąż patrzył na nią takimi zakochanymi oczami
było w nim tyle czułości - w gestach w słowach ... to on zawsze zabiegał, on każda decyzję podejmował ze mną, dbał o mnie, te same pasje, te same wartości, nigdy sie nie kłóciliśmy
ostatnie jego zdystansowanie przekroczyło juz moją cierpliwość i powiedziałam, że skoro nie potrafi podjąć decyzji to niech już mnie zostawi w spokoju
spytałam jeszcze co było największą przeszkodą w tym żebyśmy mogli być prawdziwie razem
a on mi mówi że to po prostu nie jest to że on mnie nie kocha
potem mi pisał, że boi się że już nigdy w życiu nie poczuje nic głębszego i że może szuka czegoś czego nie ma - facet jest przed 30tką ![]()
ja już przecierpiałam, wypłakałam oczy - aż dziw że maja ten sam kolor
tylko ciągle dręczy mnie pytanie czy on oszukał siebie czy mnie
czy jest możliwość, żeby człowiek nie rozpoznał miłości ?