netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Zazdrość Zosi

25 odpowiedzi3 948 wyświetleńzałożony przez Tata na forum kobiet, 25.04.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: Zazdrość Zosi

Chcę opisać swój problem.

   Od czterech lat jestem z Moją Zosią. Kocham ją niemiłosiernie.
O mnie.
Poznałem ją zaraz po rozwodzie (żona odeszła do innego, wcześniej doprawiając mi obfite poroże).
Rozwód przeprowadziliśmy aksamitnie, bez kłótni o opiekę nad dzieckiem i o majątek. Schowałem swoją dumę w kieszeń, przeprowadziłem wiele rozmów z moją siedmioletnią wtedy Córeczką wciskając jej kit, że rozstajemy się ,bo się już nie kochamy i wiele innych słodkopierdzących kitów, ani razy nie wspominając o winie mamy. Fajnie się udało, bo była wynajęła mieszkanie ok. 200 m od mojego. Dziecko weekendy i środy spędzało ze mną , codziennie woziłem i odbierałem je ze szkoły. Mógłbym napisać książkę ?Jak przeprowadzić dziecko suchą nogą przez tsunami rozwodowe? ;-)

O Zosi.
     Gdy się poznaliśmy Zosia była cztery lata po rozwodzie. Wyszła z toksycznego związku, w którym mąż maltretował ją psychicznie, zdradzając przy tym w najlepsze .Jej życie to praca do kwadratu, zero życia prywatnego o przyjemnościach życia codziennego nie wspominając.  Z tego związku ma córkę. Gdy się poznaliśmy miała 14 lat. Wiem ,że ojciec jej córki nie przejawiał ojcowskich instynktów przez co Mała cierpiała. Po rozwodzie Zosia dzielnie radziła sobie przez lata za co zasługuje sobie na ogromny szacunek.
    Moje wtedy siedmioletnie dziecko polubiło Zosię od samego początku, łasiło się , przytulało wzbudzając tym samym zazdrość dziecka Zosi, które dla odmiany mnie olewało. Zrozumiałe było dla mnie, że przy jej córce Zosia traktowała moją chłodniej aby nie zaogniać sytuacji.

Już w czasie miłości na odległość (bariera 400km )Zosi przeszkadzało:
-że odwiedzam córkę w jej domu (właściwie w pokoju)
-że mimo zdrady mojej byłej , rozmawiam z nią normalnie
-że wożąc dziecko do szkoły idę po nią do domu ,a nie czekam w samochodzie
-że rozmawiam z rodziną byłej , mimo że akurat Oni byli w czasie rozwodu po mojej stronie
Wszystko co dotyczyło mojego dawnego życia było na anty.

  Po ok. 15-tu miesiącach Zosia przeprowadziła się do mnie. Niestety daliśmy wybór, wtedy 15-to
letniej córce Zosi, która postanowiła zostać z ojcem. Żadne argumenty jej nie przekonały, Zosia mówi że ma dużo z ojca, dziadkowie, rodzina, znajomi nic jej nie przekonywało. Do końca myśleliśmy,że zmieni zdanie, nie zmieniła. Z ciężkim sercem, poczuciem porażki i wyrzutami Zosia jednak przeprowadziła się do mnie licząc jeszcze, że po gimnazjum Mała zmieni zdanie i zamieszka z nami . Bardzo doceniam to co zrobiła ale na tamtą chwilę to było najlepsze rozwiązanie, pomijając atrakcyjność trójmiasta (Zosia mieszkała w małej wiosce), miałem tutaj pracę z którą połączony byłem również kapitałowo (inna historia). Nikt, powtarzam nikt jej źle nie oceniał za wyprowadzenie się i pozostawienie córki. Pewnie prócz córki (charakterek to ona ma).

Gdy Zosia zamieszkała ze mną zazdrość się nasiliła
-nie chodź tam
-czemu rozmawiałeś z byłą (moje rozmowy to techniczne ustalenia dotyczące mojej córki)
-źle wychowujesz (córeczka tatusia), pewnie gdybym tak postępował wobec naszego dziecka byłbym dobrym tatusiem
-gdziekolwiek ją brałem na wspólne wyjazdy (sklep, spacer itp.) Zosia muchy w nosie (mała jak dziecko ,kup to lub tamto (nie wszystko dostawała) albo nudzi mi się ( za co ją strofuję)

Stało się jeszcze coś , moja ex nie mogąc znaleźć pracy na miejscu zaczęła jeździć do Niemiec w wyniku czego ja oczywiście szczęśliwy , bo miałem dziecko 2 tygodnie w miesiącu.

Zosia oczywiście w druga stronę, dostało się mnie, córce , mojej ex. Minął ciężki rok.
Moja córka pogodziła się z takim chłodnym traktowaniem. Moje dziewczyny właściwie nie rozmawiały ze sobą . Ogólnie słabo i ja lawirujący w tym wszystkim. Najgorsze ,że zauważyłem po sobie,że dystansuję się od swojego dziecka, że nie chcąc zaogniać sytuacji odpuszczam kosztem córki. Często chce żebym posiedział i pobawił się z nią w pokoju (w nowym miejscu zamieszkania) a ja wymyślam ,że nie teraz , spieszę się nie mogę wszystko po to by nie denerwować Zosi.
W domu staram się nie rozmawiać o córce, nie informuję Zosi o radościach i smutkach mojej córki wiem ,że ma to w nosie, przynajmniej tak czuję.
  Dodam tylko,że jestem pozytywnie nastawiony do córki Zosi (inna historia mojej przyjaznej natury wink )

Do brzegu.
Obecnie córka z mamą wyprowadziły się daleko stąd . Odległość pozwala mi widywać dziecko nieraz co miesiąc ale bywa,że co dwa.

Problem. Mimo odległości :
-Zosia cały czas jest zazdrosna o córkę
-każdy pobyt w miejscu zamieszkania córki to kłótnie
-każdy pobyt u nas , wakacje lub ferie to kłótnie
-ostatnie święta bożonarodzeniowe: córka poprosiła czy może ze mną spać (po dwóch miesiącach rozłąki) co Zosia? FOCH , całe święta zrypane
-ostatnie święta wielkanocne, patrz wyżej.
-żal o to,że wychodzę do pokoju w którym siedzi córka w czasie gdy biesiadujemy wiele godzin, bo przecież gówniara powinna siedzieć przy stole z nami (sory bez wódki sie nie da wysiedzieć smile

Zosia uważa,że jak widzę swoją córkę to zaczynam ją traktować gorzej, z czym się nie zgadzam, bo to Ona izoluje się od nas , a chyba nie jest dziwne, że po tak długiej rozłące chcę nadrobić z dzieckiem stracony czas.
Zosia ma mnie do dyspozycji cały czas, jestem przedmiotem zazdrości jej koleżanek, które widzą we mnie porządnego, dbającego zakochanego w swojej kobiecie  faceta.
   Sory, że o tym wspominam ale może to będzie ilustracja mojego zakochania. Od półtora roku Zosia pracuje na 7.00 ja na 9.00. Od półtora roku wstaję o 5.45 aby zrobić jej śniadanie do pracy, podać kawę do łózka i zjeść wspólne śniadanie. Wiozę ją do pracy do której ma 1 km i autobusy odjeżdżające co 5 min. Dla jasności, Zosia tego ode mnie nie wymaga ale dla mnie każda minuta jej snu i odpoczynku jest ważniejsza. Inne gesty z mojej strony też są niebanalne. KOCHAM JĄ.

Nie myślcie, że życie z nią to dramat, broń Boże. Zosia odwzajemnia moją miłość, jest wzorem kobiety, kochanki . Kocha mnie równie mocno jak ja ją.
  Niestety każda rozmowa po spotkaniach z moją córką kończy się groźbą odejścia , pokazania mi jaka ona jest twarda, wyrzygiwaniem że Ona zostawiła córkę dla mnie a ja jestem takim niewdzięcznikiem. Mówię, że skoro ją tak krzywdzę to niech mnie kopnie w tyłek i zostawi ale jak na razie bije się pewnie z myślami. Ja jej nie zostawię, mam wyobraźnię i wiem jak wyglądało by nasze życie bez siebie. Jeśli Ona podejmie kiedyś ten krok przeżyje to jakoś, przeżyłem przecież zdrady, rozwód i zabranie mi córki daleko.

  Jestem zły na siebie ,że trafiłem trochę pod obcas w kwestii dziecka, bowiem wszystko inne w naszym życiu to sielanka do czasu...... w/w problemu.

  Nie wiem czy oczekuję od Was dziewczyny rady, tak  się ?wypisałem? nie skarżę się nikomu bliskiemu ,żeby nie stawiać Zosi w złym świetle. Jeśli któraś z Pań ma jakąś radę to proszę jeżeli nie to niech chociaż zazdrośni o dzieci partnerzy wiedzą ,że to boli.
 

Pozdrawiam Misiaczek Zosi.

2

Odp: Zazdrość Zosi

Witaj,

wygląda na to, że Zosia ma bardzo niskie poczucie własnej wartości skoro traktuje Twoją córkę jak konkurentkę o Twoje względy. Może to wynikać z tego, jak pisałeś, że Zosia była gnębiona psychicznie przez poprzedniego męża. Nie wiem co mogę Ci doradzić. Chyba tylko rozmowę z Zosią na ten temat. Próbowałeś się dowiedzieć dlaczego jest taka zazdrosna? Czego się boi?

To nie jest normalna sytuacja, tak po prostu nie powinno być. Masz córkę i nikt nie ma prawa zabraniać Ci z nią kontaktu. "Fochy" Zosi to jakaś dziecinada. Powinna nad tym popracować.

3

Odp: Zazdrość Zosi

Cześć smile
myśle że Zosie zżera zazdrość nie o ciebie, a o sam fakt że ona swojej córki nie ma przy sobie. Jest rozżalona że mała wybrała tate i pewnie obwinia o to ciebie.

4

Odp: Zazdrość Zosi

Twoja Zosia zachowuje sie jak rozwydrzona malolata. Ja sie dziwnie, ze dajesz soba tak dyrygowac, szczegolnie, ze przez to traci Twoje dziecko. Musisz z nia powaznie porozmawiac, dajac do zrozumienia, ze nie bedziesz tolerowal przedszkolnej rywalizacji i fochow.

5

Odp: Zazdrość Zosi

mieliśmy tutaj taki zamknięty wątek z paranoiczną obsesyjną zazdrtością partnerki o dziecko partnera
tata - powiedz swojej zosi, że absolutnie nie będziesz tolerował takiego jej zachowania i traktowania twojej córki
masz prawo z nią byc, utrzymywać kontakty, kochać, rozpieszczać, dbać o nią

powiedz jej to jasno i wyraźnie

i tyle

6

Odp: Zazdrość Zosi

Niby dojrzały mężczyzna, który z klasą potrafi rozejść się z żoną i ochronić dziecko przed "tsunami rozwodowe", a z drugiej strony "Misiaczek Zosi" - co to jest??? "Moja Zosia" posiadasz jakiś akt własności, choćby paragon na rzeczoną Zosię, może lepiej wymienić na mniej wadliwy egzemplarz? Infantylność dziecka z przedszkola!

To subiektywne i może nieuzasadnione - ale Zosia teraz właśnie pracuje nad kolejnym toksycznym związkiem. Znalazłam miękkie tworzywo do kształtowania wg własnego widzimisie! A potem pewnie znajdzie sobie kolejnego jelenia, któremu opowie taką samą historyjkę o toksycznym związku.

7

Odp: Zazdrość Zosi

Najgorsze ,że zauważyłem po sobie,że dystansuję się od swojego dziecka, że nie chcąc zaogniać sytuacji odpuszczam kosztem córki. Często chce żebym posiedział i pobawił się z nią w pokoju (w nowym miejscu zamieszkania) a ja wymyślam ,że nie teraz , spieszę się nie mogę wszystko po to by nie denerwować Zosi.

Jestem w szoku, że dorosła kobieta może być taka niedojrzała, najgorsze jest to, że ona nie widzi w swoim zachowaniu niczego niestosownego. Rozumiem, że jest rozżalona, bo jej nastoletnia córka nie chce z wami mieszkać, ale to nie daje jej prawa, żeby psuć twoją relację z córką. Na razie twoja córka jest mała, ale za parę lat, będzie w wieku córki Zosi, i pewnie dojdzie do tego, że wasze stosunki będą tak samo burzliwe. Tego chcesz? Bo na wszystko do tego zmierza. Biedna dziewczynka, nie wyobrażam sobie jak bardzo musi to wszystko przezywać, że jej tatuś woli obcą kobietę od niej. Wyobraź sobie ile razy w przyszłości Ci to wypomni, do ilu konfliktów dojdzie, ile awantur przed wami, jeśli w ogóle zechce z Tobą utrzymywać kontakt.
Zastanawiam się, jak Ty niby na to wszystko reagujesz? Przyjmujesz z pokorą jej awantury i w dodatku robisz wszystko, żeby Zosieńka się czasem nie zdenerwowała, bo korona jej z głowy spadnie? A to, że twoje dziecko czuje się niechciane kiedy przebywa u Ciebie, to już w ogóle się nie liczy, tak? Paranoja.
Najlepszym rozwiązaniem jest wyprowadzka Zosi do siebie i ponowne zamieszkanie ze swoją córką. Inaczej ciągle będzie dochodzic między wami do konfliktów, a to znaczy, że prędzej czy pózniej i tak się rozstaniecie. Za szybko zdecydowaliście się na wspólne mieszkanie, nie biorąc w ogóle pod uwagę szczęścia waszych dzieci. Jak już się przeprowadzi, to spróbuj nawiązac kontakt z jej nastoletnią córką. Jestem pewna, że jej "charakterek" to tylko taka przykrywka, i tak naprawdę jest bardzo wrażliwą dziewczynką, która też chciałaby mieć kochającą się rodzinę. Kobiet możesz mieć wiele, Zosia też może znaleźć sobie kogoś innego w każdym momencie, ale dziecko masz jedno i zawsze będzie w twoim życiu. Zastanów się lepiej nad tym co teraz robisz, żebyś kiedyś mocno swoich wyborów nie żałował.

8

Odp: Zazdrość Zosi
naaoomi21 napisał/a:

Cześć smile
myśle że Zosie zżera zazdrość nie o ciebie, a o sam fakt że ona swojej córki nie ma przy sobie. Jest rozżalona że mała wybrała tate i pewnie obwinia o to ciebie.

Witaj.

Pewnie tak jest, ale o ile na początku gdy miałem córkę pod nosem mógłbym to zrozumieć. Teraz jesteśmy oboje w takiej samej sytuacji i zamiast się się cieszyć na wspólny wyjazd do dzieci ja przygotowuję się na kolejne fochy. Przed nami długi weekend, powiedziałem, że chcę wziąć córkę do niej na wioskę, żeby czas spędzić wspólnie ale jej się to nie uśmiecha, posunęła się nawet do stwierdzenia,że możemy wolne spędzić osobno, ja ze swoją córką Ona ze swoją (przy okazji jej córka ma już prawie 18 lat, ma chłopaka i mamę lekko w nosie co sprawia Zosi ból).

Dobra dzięki, szkoda gadać.

9

Odp: Zazdrość Zosi
Averyl napisał/a:

Niby dojrzały mężczyzna, który z klasą potrafi rozejść się z żoną i ochronić dziecko przed "tsunami rozwodowe", a z drugiej strony "Misiaczek Zosi" - co to jest??? "Moja Zosia" posiadasz jakiś akt własności, choćby paragon na rzeczoną Zosię, może lepiej wymienić na mniej wadliwy egzemplarz? Infantylność dziecka z przedszkola!

To subiektywne i może nieuzasadnione - ale Zosia teraz właśnie pracuje nad kolejnym toksycznym związkiem. Znalazłam miękkie tworzywo do kształtowania wg własnego widzimisie! A potem pewnie znajdzie sobie kolejnego jelenia, któremu opowie taką samą historyjkę o toksycznym związku.

Dzięki za opinię.

"Misiaczek Zosi"  i "Moja Zosia"  , jak się ludzie kochają to mają jakieś takie swoje ciećkanie, sory że robię to w zestawieniu z problemem jaki tu przedstawiłem ale ja ją Kocham i nawet w takich chwilach mnie ponosi.

Historię życia Zosi znam i uwierz że jesteśmy sobie wierni.

Pa

10

Odp: Zazdrość Zosi
Rogue napisał/a:

Najgorsze ,że zauważyłem po sobie,że dystansuję się od swojego dziecka, że nie chcąc zaogniać sytuacji odpuszczam kosztem córki. Często chce żebym posiedział i pobawił się z nią w pokoju (w nowym miejscu zamieszkania) a ja wymyślam ,że nie teraz , spieszę się nie mogę wszystko po to by nie denerwować Zosi.

Jestem w szoku, że dorosła kobieta może być taka niedojrzała, najgorsze jest to, że ona nie widzi w swoim zachowaniu niczego niestosownego. Rozumiem, że jest rozżalona, bo jej nastoletnia córka nie chce z wami mieszkać, ale to nie daje jej prawa, żeby psuć twoją relację z córką. Na razie twoja córka jest mała, ale za parę lat, będzie w wieku córki Zosi, i pewnie dojdzie do tego, że wasze stosunki będą tak samo burzliwe. Tego chcesz? Bo na wszystko do tego zmierza. Biedna dziewczynka, nie wyobrażam sobie jak bardzo musi to wszystko przezywać, że jej tatuś woli obcą kobietę od niej. Wyobraź sobie ile razy w przyszłości Ci to wypomni, do ilu konfliktów dojdzie, ile awantur przed wami, jeśli w ogóle zechce z Tobą utrzymywać kontakt.
Zastanawiam się, jak Ty niby na to wszystko reagujesz? Przyjmujesz z pokorą jej awantury i w dodatku robisz wszystko, żeby Zosieńka się czasem nie zdenerwowała, bo korona jej z głowy spadnie? A to, że twoje dziecko czuje się niechciane kiedy przebywa u Ciebie, to już w ogóle się nie liczy, tak? Paranoja.

Witaj i dzięki za post.

Więc to jest tak.
Tak do końca to ja nie jestem ciepła klucha.
Ja nie ulegam Zosi. Odpuściłem sobie co prawda dłuższe wizyty w domu córki ale tylko dlatego,że albo ją odbieram z jej domu na parę dni albo ją odwożę do domu po paru dniach, także czas spędzamy i tak razem. Kłótnie z Zosią wynikają właśnie z tego powodu,że jej nie ulegam i robię to co powinienem robić w takiej sytuacji.
  Córka widzi pewnie dystans Zosi ale ma to w nosie , bo ja jestem przy niej i w żaden sposób nie daję jej odczuwać że jest coś nie tak.
Pa.

11

Odp: Zazdrość Zosi
Tata na forum kobiet napisał/a:
Averyl napisał/a:

Niby dojrzały mężczyzna, który z klasą potrafi rozejść się z żoną i ochronić dziecko przed "tsunami rozwodowe", a z drugiej strony "Misiaczek Zosi" - co to jest??? "Moja Zosia" posiadasz jakiś akt własności, choćby paragon na rzeczoną Zosię, może lepiej wymienić na mniej wadliwy egzemplarz? Infantylność dziecka z przedszkola!

To subiektywne i może nieuzasadnione - ale Zosia teraz właśnie pracuje nad kolejnym toksycznym związkiem. Znalazłam miękkie tworzywo do kształtowania wg własnego widzimisie! A potem pewnie znajdzie sobie kolejnego jelenia, któremu opowie taką samą historyjkę o toksycznym związku.

Dzięki za opinię.

"Misiaczek Zosi"  i "Moja Zosia"  , jak się ludzie kochają to mają jakieś takie swoje ciećkanie, sory że robię to w zestawieniu z problemem jaki tu przedstawiłem ale ja ją Kocham i nawet w takich chwilach mnie ponosi.

Historię życia Zosi znam i uwierz że jesteśmy sobie wierni.

Pa

aweryl napisał to w kontekście tego, że twoja zosia zyła w związku z psychopatą, który się nad nią znęcał
a z tego, co tu piszesz, twoja zosia jest bardzo niedojrzała i stosuje wobec ciebie metody psychicznej manipulacji i przemocy, których, być może, nauczyła się od męża byłego

z twojego punktu widzenia powinieneś pamiętać, że ludzie ze związków przemocowych - takich jak związek twojej obecnej partnerki - mają tendencje do wchodzenia w podobne relacje, lub odgrywanie podobnych ról w nowych związkach

jesli twoja zosia jest dorosłą kobietą po przejściach, a strzela fochy, jest agresywna, to oznacza to, że robi z was związek patologiczny
i albo w to wejdziesz, albo0 nie wejdziesz

w związku ustalasz zasady i reguły
jedfna z nich brzmi - jesteśmy dorośli i chronimy swoje dzieci
jesteśmy dporośli i szanujemy nasze doświadczenia, przezycia i naszą przeszłość

i po prostu nie daj się zmanipuklować, bo za chwilę te same metody manipulacji zastosuje wobec ciebie zosieńka:
w łożku
w relacjach z rodziną
odrywając cię od znajomych
i tak dalej


więc zdejmij klepki zakochania z oczu i zobacz
czy czasem przy tobie nie siedzi jakis psychotyczny popapraniec??
zdejmij różowe okulary i zastanów się -kim jest kobieta, która w taki sposób traktuje ukochane dziecko swojego ukochanego partnera

jak dla mnie - to mówimy tutaj conajmniej o psychicznej destabilizacji i niedojrzałości

12

Odp: Zazdrość Zosi

Czy Twoja Zosia jest psychopatyczna - nie wiem. Wiem jednak, że "nie wyrabia się" z tym, że jej córka wybrała mieszkanie z ojcem, nie z nią. Skąd wiem? A stąd:

Tata na forum kobiet napisał/a:

(...)  Niestety każda rozmowa po spotkaniach z moją córką kończy się groźbą odejścia , pokazania mi jaka ona jest twarda, wyrzygiwaniem że Ona zostawiła córkę dla mnie a ja jestem takim niewdzięcznikiem. (...)

Rozwiązań jest kilka:
- dalsze awantury/ciche dni/kłótnie, gdy spotykać się będziesz z córką i rozmawiać o niej z jej matką
- Twoje ukrywanie kontaktów z córką i jej matką
- Twoje ignorowanie zazdrosnych reakcji Twej Zosi
- jej terapia
- wasza wspólna terapia

Moim zdaniem, trzy pierwsze rozwiązania są najgorszymi. Ale co człowiek, to opinia.

13

Odp: Zazdrość Zosi
naaoomi21 napisał/a:

Cześć smile
myśle że Zosie zżera zazdrość nie o ciebie, a o sam fakt że ona swojej córki nie ma przy sobie. Jest rozżalona że mała wybrała tate i pewnie obwinia o to ciebie.

Jeszcze raz ja.

Pamiętaj,że wszystko zaczęło się już w czasie związku na odległość gdzie Zosi córka była jeszcze przy niej i nic nie zapowiadało,że się z nią nie przeprowadzi.

Tyle.

14 Ostatnio edytowany przez pennylane (2013-04-25 19:46:17)

Odp: Zazdrość Zosi

Drogi tato - dysfunkcje rodzinne się leczy. Twoja ukochana Zosia jest w jakiś sposób poraniona i rekompensuje sobie swój ból i brak poczucia własnej wartości w taki a nie inny sposób. A skąd taki brak poczucia wartości może się brać? Ano z wielu miejsc, z wielu sytuacji - w tym z takiej, że być może kiedyś jej ukochany tatuś wybrał nową kobietę kosztem niej - ukochanej dotąd córeczki. Brzmi znajomo?
Zastanawiałeś się w ogóle nad tym?
W całej historii dominuje to jak czuje się biedna Zosia. Biedna Zosia - kawał dorosłej baby, która niejedno przeszła i powinna potrafić radzić sobie ze swoimi, nie do końca zresztą racjonalnymi, emocjami. Ani słowa jednak nie ma o tym co czuje dziewięcio czy dziesięcioletnia córka. Dziecko, które lada moment wejdzie w okres dojrzewania, kiedy ojciec staje się niezwykle wprost ważny.
Chyba wypadałoby dbać o ich uczucia co najmniej w równym stopniu? Chociaż ja skłaniałabym się do tego żeby uczuciom dziecka poświęcić jednak nieco więcej czasu.

A biedna Zosia - cóż - może powinna się przejść do psychologa i popracować nad swoją ewidentną traumą? Tzn. oczywiście nie pójść - tylko zostać podwiezioną przez Ciebie smile

PS. Żeby nie było, że gadam nic nie wiedząc - mój narzeczony, a wkrótce mąż, ma dwóch synów. Dwóch synów, z którymi mieszka. Dwóch synow, z którymi ogląda mecze, gra na gitarach, zabiera na rowery i piłkę niemal codziennie. Ja jeszcze z nim nie mieszkam a sama jestem w ciąży z trzecim gagatkiem do kompletu. Nigdy w życiu nie przyszłoby mi nawet do głowy aby mieć mu za złe czas, który poświęca swoim dzieciakom. Czasem - w sposób w miarę cywilizowany - przeprowadzam z nim rozmowę na temat tego, że ja również potrzebuję jego czasu wink

15

Odp: Zazdrość Zosi

ja jako osoba, ktora byla na miejscu Twojej corki, tzn dziecko walczace o wzgledy ojca, szczerze wspolczuje Twojej corce... wiem jakie to uczucie, a zwlaszcza jak przegrasz walke o wlasnego tate... wspolczuje jej naprawde z calego serca... mam nadzieje jednak, ze okazesz sie facetem, ktory nie mysli tylko jedna czescia ciala i cos zdzialasz na to wszystko, oczywiscie z pozytywnym skutkiem dla Twojego dziecka...

16

Odp: Zazdrość Zosi
mery90 napisał/a:

ja jako osoba, ktora byla na miejscu Twojej corki, tzn dziecko walczace o wzgledy ojca, szczerze wspolczuje Twojej corce... wiem jakie to uczucie, a zwlaszcza jak przegrasz walke o wlasnego tate... wspolczuje jej naprawde z calego serca... mam nadzieje jednak, ze okazesz sie facetem, ktory nie mysli tylko jedna czescia ciala i cos zdzialasz na to wszystko, oczywiscie z pozytywnym skutkiem dla Twojego dziecka...

Popieram. Mnie również macocha "ukradła" ojca. Nie jest to miłe uczucie...

17

Odp: Zazdrość Zosi

ciekawi mnie tylko co tak naprawde autor zrobi, zeby utrzymywac dobre stosunki z corka... czy wybierze ja czy "Zosie"... boze, u mnie to byla "Bozenka" ... az mnie mdli jak slysze to imie... najlepsze w tym wszystkim jest to, ze po 4latach to ja wyciagnelam reke do ojca... i co mnie spotkalo?? http://www.netkobiety.pl/t49898.html zapraszam do watku... i uwierzcie, wolalabym, zeby stracic ojca smiercia naturalna niz mijac sie z nim samochodami i widziec jak odwraca glowe na moj widok...

18

Odp: Zazdrość Zosi
pennylane napisał/a:

Drogi tato - dysfunkcje rodzinne się leczy. Twoja ukochana Zosia jest w jakiś sposób poraniona i rekompensuje sobie swój ból i brak poczucia własnej wartości w taki a nie inny sposób. A skąd taki brak poczucia wartości może się brać? Ano z wielu miejsc, z wielu sytuacji - w tym z takiej, że być może kiedyś jej ukochany tatuś wybrał nową kobietę kosztem niej - ukochanej dotąd córeczki. Brzmi znajomo?

ale to nie tlumaczy jej zachowania Kochana... to jej nie tlumaczy... nie daje jej prawa do odciagania swojego partnera od wlasnej corki... to co napisalas o psychologu, byloby chyba najlepszym wyjsciem... dziecko w tym wieku czuje duzo wiecej niz rodzicom sie wydaje..

19

Odp: Zazdrość Zosi

Oj, facet....Zawsze mnie zastanawia dlaczego mężczyżni, nawet po przejściach wybierają sobie takie Zosie.Ślicne, pokszywdzone przez zycie maleństwa, takie dzielne (jak tysiące innych kobiet) i takie wredne.
Każda mądra kobieta, która dostałą od  życia po łapach i ma własne dziecko NIGDY nie będzie zazdrosna o dziecko partnera.NIGDY.Masz ją nawet własne dziecko zostawiło, bo myślę, że i ono ma jakieś powody - oprócz buntu okresu dojrzewania.
Obudz się, bo tak Ci zniszczy relacje z dzieckiem, że nie będziesz miał czego odbudowywać.
Przeprowadz ze swoją Zosieńka poważną rozmowę i powiedz jej rzeczowo i wyraźnie, że jeśli jeszcze raz w stosunku do Twego dziecka zachowa się tak jak dotycz=hczas to spakujesz jej walizki i wyślesz z powrotem.Przecież ona na Tobie żeruje, na Twojej naiwności i odpowiedzialności.Odgrywa skrzywdzoną księżniczkę w opałach, a Ty się dajesz nabrać.

20

Odp: Zazdrość Zosi

Mysle ze Zosia , nie dala sobie rady z starta wlasnego dziecka , powinna skorzystac z psychologa .
Byc moze , jej byly maz to manipulator psychopata, ktory zmanipulowal dziecko , ktore poszlo do niego.
Tego nigdy nie wiesz , sam wiesz jaka jest czujesz i widzisz.
Namow ja na psychologa , innej rady niema
Nikt niema prawa zabraniac Ci kontaktow z dzieckiem , wiedziala ze masz corke z poprzedniego zwiazku.
Porozmaiwaj z nia wprost , szczerze , powiedz ze nie bedziessz tolerowal takiego zachowania , a jesli nie zmieni stosunkow do corki .
To sie pozegnacie .
Pamietaj , partnerek mozna miec wiele , to dzieci sa nasze jedyne i to sa prawdziwe nasze czastki.

21

Odp: Zazdrość Zosi
Tata na forum kobiet napisał/a:
naaoomi21 napisał/a:

Cześć smile
myśle że Zosie zżera zazdrość nie o ciebie, a o sam fakt że ona swojej córki nie ma przy sobie. Jest rozżalona że mała wybrała tate i pewnie obwinia o to ciebie.

Jeszcze raz ja.

Pamiętaj,że wszystko zaczęło się już w czasie związku na odległość gdzie Zosi córka była jeszcze przy niej i nic nie zapowiadało,że się z nią nie przeprowadzi.

Tyle.

Oj to w takim razie , jest zazdrosna .
Ma zanizone poczucie wartosci
Konkuruje z Twoja corka
Terapia , i jeszcze raz terapia , ..........

22

Odp: Zazdrość Zosi

Po przeczytaniu twojego wpisu przypomniały mi się bajki braci Grimm i motyw złej macochy oraz wycofanego, zdominowanego ojca.

Kurczę, to jest Twoje dziecko. Twoje. Ono musi się czuć bezpieczne. Jeśli ona ma problem z dzieckiem, wynikający nie z faktu złego zachowania tegoż, tylko z faktu, że dziecko nie jest jej, to nad czym tu się zastanawiać? Ma głęboko gdzieś zarówno Twoje dziecko jak i Ciebie. Jak na meczu piłkarskim - po każdym faulu Zosi na twojej córce musisz zagwizdać, pokazać, że faul widziałeś i dać ostrzeżenie. Jak ostrzeżenie nie pomaga - dać żółtą kartkę i zagrozić czerwoną. Jak żółta nie pomaga - pokazać czerwień i wyp***lić z boiska.

No i ważne - przestać robić z siebie podnóżek Królewny Zosi. Zacznij od wyspania się...

23

Odp: Zazdrość Zosi
wont napisał/a:

Jak na meczu piłkarskim - po każdym faulu Zosi na twojej córce musisz zagwizdać, pokazać, że faul widziałeś i dać ostrzeżenie. Jak ostrzeżenie nie pomaga - dać żółtą kartkę i zagrozić czerwoną. Jak żółta nie pomaga - pokazać czerwień i wyp***lić z boiska.

Rewelacja!!!
Mogę to cytować?

24

Odp: Zazdrość Zosi
Anik38 napisał/a:
wont napisał/a:

Jak na meczu piłkarskim - po każdym faulu Zosi na twojej córce musisz zagwizdać, pokazać, że faul widziałeś i dać ostrzeżenie. Jak ostrzeżenie nie pomaga - dać żółtą kartkę i zagrozić czerwoną. Jak żółta nie pomaga - pokazać czerwień i wyp***lić z boiska.

Rewelacja!!!
Mogę to cytować?

Ale tylko po wypłacie tantiem. smile Jasne, po co w ogóle pytasz?

25

Odp: Zazdrość Zosi
wont napisał/a:
Anik38 napisał/a:
wont napisał/a:

Jak na meczu piłkarskim - po każdym faulu Zosi na twojej córce musisz zagwizdać, pokazać, że faul widziałeś i dać ostrzeżenie. Jak ostrzeżenie nie pomaga - dać żółtą kartkę i zagrozić czerwoną. Jak żółta nie pomaga - pokazać czerwień i wyp***lić z boiska.

Rewelacja!!!
Mogę to cytować?

Ale tylko po wypłacie tantiem. smile Jasne, po co w ogóle pytasz?

A tak z grzeczności wink .

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026