moja mama pracuje za granica. ja juz mam swoja rodzine mam chlopaka z ktorym mam wspaniala coreczke. traw chcial ze moj chlopak lecial do mojej mamy do pracy. lecz nie chcielismy sie rozstawac wiec sprzedalismy co sie dalo i wyjechalismy. kupil nam bilet by nie rozlaczac rodziny. moja mama byla wsciekla bo nikt nie zostal w domu i pilnowac go. znecala sie nademna psychicznie. nie chciala zebym leciala. teraz jak tu jestem ciagle gada zebym wracala do polski. zatrzymalismy sie u kuzynki ktora ciagle cos kreci aby nas wyrzucic. dzisiaj kazala nam sie wyprowadzic do soboty dala czas. nie mamy zadnego mieszkania. nie wiem co mam z tym zrobic. czuje sie taka przygnieciona przez ta sytuacje. boje sie o moje dziecko. staramy sie cos znalezc do soboty ale chyba sie nie da. czuje taka niemoc i bezurzytecznosc. nie wiem co mam w takiej sprawie robic. jestem taka przybita. mysle ze ulegne mojej rodzinie. chodz szczescie mojego dziecka jest dla mnie najwazniejsze nie moge sobie poradzic z dominacja ich nademna.
Podobne tematy
Nina, ale wytłumacz dlaczego "uwieszasz się " na swojej mamie, czy kuzynce?
Jesteś dorosła, tworzycie rodzinę i chyba najwyższa pora zacząc życie na własny rachunek.
Może to i trudne, ale mogliście przecież wcześniej już pomyślec, aby np coś wynając.
Dokładnie, masz już swoją własną rodzinę. Nie możesz ciągle liczyć, że ktoś z Twojej rodziny będzie pomagał. Kuzynce się nie dziwię. Owszem pomóc można, ale gdy ta pomoc się przeciąga, to już jest coś nie tak.
Po pierwsze z postu trochę brzmi, jakbyście w ogóle nie ustalili z mamą, że Wy też przyjeżdżacie (córeczka i Ty), może ona miała konkretne, praktyczne powody, dla których chciała, żebyście zostali w Polsce i pilnowali domu. Dom stoi całkiem pusty? Jak wygląda sytuacja od praktycznej strony? Mówiąc szczerze moja mama też byłaby wściekła gdyby zostawiła nasz rodzinny dom pod moją opieką, a ja bym go sobie zostawiła samopas, tak, że kazdy na dobrą sprawę może rozkraść co chce i pojechała za mężem.
Co do kuzynki i mieszkania tez sprawa jest niejasna. Obgadaliście z nią tę sprawę? Wyjaśniliście na ile i na jakich warunkach się zatrzymacie, czy przyjechaliście na sporym spontanie zakładając, że skoro tam mieszka, to Was przyjmie? Ona się zgodziła? Podała jakiś powód, dla którego zmieniła zdanie?