Witam,
zaczęło się od kosza od koleżanki z grupy na studiach. Bardzo się tym załamałem, sprawa bardzo skomplikowana. Minęło już sporo czasu, ale nie rozmawiamy ze sobą - sporo osób z grupy wie, co się między nami wydarzyło - myślę, że przez to posypał się kontakt również z innymi ludźmi z grupy niestety.
Nikt mnie nie zaprasza na imprezy, nikt nie pogada ze mną, nikt nie napisze do mnie sms'a z pytaniem typu "Co u Ciebie?"
Zastanawiam się co ze mną nie tak, ciężko o sobie pisać, ale wydaje mi się, że jestem przeciętnym człowiekiem, spokojnym, miłym, pomocnym, może trochę z poczuciem humoru...
Ludzie traktują mnie neutralnie, to chyba najlepsze słowo niestety.
Najgorsze jest to, że moi najlepsi kumple też odstawili mnie na bok (takie mam wrażenie od kilku tygodni), może już przesadzam i za dużo wymagam. Obawiam się, że po prostu utrzymują ze mną tylko zwykłe koleżeńskie stosunki, bo mieszkam z nimi i robimy wspólne projekty na studia. Boje się, że jak skończą się studia z nimi też stracę kontakt, nie jestem im potrzebny... Zostanę sam, co jest ze mną nie tak, że ludzie na początku mnie polubią, a potem się oddalają, wycofują, zamieniają na innych?