Witajcie.
Jeśli ten wątek umieściłem w tym dziale, to proszę o przeniesienie. ![]()
Zdecydowałem się założyć wątek, gdyż od pewnego czasu nurtuje mnie jedna sprawa. Przyznam szczerze, że praktycznie nie chadzam w takie miejsca jak dyskoteki (nie chcę tutaj za bardzo opisywać dlaczego tak jest), jednak jakiś czas temu zdecydowałem się na taką jedną dyskotekę pójść. Lubię tańczyć, często tańczę w domu, i choć nigdy nie chodziłem na kurs tańca, to wychodzi mi on nie najgorzej:) Obserwuję to forum i wiem, że są tutaj ludzie z różnego przedziału wiekowego, dlatego proszę Was o szczerze opinie, bez owijania w bawełnę.
Ja na dyskotece tańczę całym sobą, jakkolwiek dziwnie miałoby to zabrzmieć. Zastanawiam się mocno nad tym, czy istnieje coś takiego jak podział na tańce męski i kobiece, jakie ruchy wypada wykonywać danej płci. No i wydarzyła się trochę przykra sytuacja, po której nie mogę jakoś dojść do siebie.
Nie chcąc stać podparty pod murem, wyszedłem tańczyć. Różnie mi wychodziło. Chyba nie potrafię opisać słowami moich myśli. Niezależnie od tego, w którym miejscu nie pojawiłbym się na sali, wszyscy się na mnie dziwnie gapili, pokazywali palcem, A szczególnie faceci. Czy uważacie, że jeżeli 'pokręciłem na dyskotece tyłkiem'(wybaczcie tutaj moją prostotę:), to jestem byłem uznawany za geja? Oczywiście nie wykonywałem żadnych szejków w tańcu, czy czegoś takiego. Nie jestem nim, a miałem wrażenie, że tak zostałem odbierany, wedle stereotypu, że dziewczyna może na dyskotece kręcić tyłkiem, wyginać śmiało swoje ciało, a chłopak... jedynie kołysać się.
Zabolało mnie to. Nie mam nic do gejów, ale razi mnie, że jeśli w tańcu robię coś więcej, coś inaczej aniżeli 'kołyszę się' od prawej do lewej, to jestem już wyśmiewany. Co o tym mam sądzić? Zacząć się kołysać, czy tańczyć dalej swoje?