Rozstaliśmy się jakiś miesiać temu ja jestem w klasie maturalnej mowilem ze mam duzo nauki i wgl jeszcze uprawiam sport wiec powiedzialem ze przez najblizszy czas bede miec miej czasu. ogolnie cały rok zaczął mi się bardzo słabo. ale nie wazne. zerwała ze mna, ale na początku się tak tym nie przejąłem ponieważ wiedziałem ze wróci do mnie. jednak gdy po 3 dniach się dowiedziałem ze zaczeła sie spotykac z innymi. to było coś nie tak. pogadałem z nia i uświadomiłem sobie że juz mnie chyba nie kocha. ok dałem jej spokoj troche przeżywałem wypisywałem do niej co o tym mysle i wgl. ostatnio zaczeliśmy pisać i pewnego wieczoru dowiedziałem sie że jest z innym . niby nie oficjalnie ale sie z nim spotyka i nie wiedomo co robi. jak pytalem czy się z nim kocha odpowiedziała że nie umie sobie wyobrazic sexsu z kims innym niz ja..... i od tamtej pory zacząłem o nią walczyć starać się . Pewnego dnia pisałem z nią i powiedziała żebym przyszedł no to ja bylem taki szcześliwy że w ciagu 3 minut byłem u niej. bo juz długo jej nie widziałem. siedziałem u niej i nagle pomyliła moje imie z tamtym... bardzo zabolało. wziąłem kurtke i ruszyłem do drzwi. ona poleciała za mna zaczeła płakac przytulac i wgl a ja uległem potem siedzielśmy i było co było . Było bardzo dobrze. po wyjściu od niej zero wiadomosci ani kontaktu jakiego kolwiek. następnego dnia tez poszedłem do niej. i było też bardzo dobrze. rozmawialiśmy co dalej i wgl mówiła ze musi wszystko przemyślec kogo wybrac i wgl. no mowie ok . jak byłem przy niej tamten dzwonil i wgl ona odrzucała albo nie odbierala nie odpisywała mu. Nastepny dzien 0 kontaktu ze mna dzwonilem ze 150 razy nie odebrala. alb odrzucała albo wylaczony tel. wieczorem sie odezwala.. jakby nigdy nic. i nastepny dzien odprowadziłem ją do kosciola bo musiała isc ja poszedłem biegac. i ona potem miała isc do domu posprzatac i mielismy sie spotkac. alee no mowie poczekam na nia po kosciele jak wyjdzie i sie przejde z nią pojde sie wykapie ona posprzata i sie spotkamy. ale poszliśmy odprowadzic jej kolezanke i jak wracalismy smsa dostala od tamtego... ze czeka na nia u niej w domu... a ja no to zajebiscie... i mowie i co potem sie nie spotkamy jak posprzatasz? a ona no przeciez teraz juz sie spotkalismy. i juz prkatycznie cała droge do jej domu z jakies 10 minut sie nie odezwałem byłem taki wkurzony ze idzie do tamtego teraz sie z nim przytulac i całowac ze szok. ale pod klatka jeszcze mowila ze za chwile go wygoni bo musi posprzatac. zadzwonilem wieczorem okazalo sie ze jest z nim u jego wujka ... juz nie wiem co robic. ona leci tak jakby na 2 fronty. i nie wie kogo wybrac.. widze ze bardziej jej zalezy na tamtym... a mnie tak jakby tylko wykorzystuje albo zabezpiecza sie ze jak z tamtym nie wyjdzie to zawsze moze do mnie wrocic ... ![]()
Podobne tematy
Ty - pies ogrodnika (bo się przejąłeś jej odejściem dopiero, jak się dowiedziałeś, ze ma na oku innego), ona - niedojrzała smarkula.
Podpowiedz - dajcie sobie spokój.