Zacznę od tego, że mój facet jest Anglikiem i poznaliśmy sie 2 lata temu podczas mojej wizyty u rodziny w Anglii. Byliśmy ze sobą przez 6 miesięcy w związku na odległość- ja mieszkałam w Danii z rodzicami. Po 6sciu miesiącach zdecydowałam sie na przeprowadzkę i teraz mieszkamy razem już 10 miesięcy.
Ja przeprowadziłam sie tutaj jako studentka- 3 dni w tygodniu.
Mój facet pracuje na zmiany- 4 dni pracuje i 4 wolnego.
Z racji ze on pracuje i zarabia całkiem dobre pieniądze a ja nadal sie uczę placimy za nasz wspólny dom razem ale ja płace 40% a on 60%.
Problem numer 1: podzielilismy nasze obowiązki w domu w następujący sposób: ja gotuje, sprzątam wszystkie pokoje w domu;salon, jadalnia itd, a on sprząta kuchnie, zmywa naczynia i robi pranie. Przez ostatnie dwa tygodnie ja miałam wolne od szkoły więc z racji, ze nie znam tu prawie nikogo (co mnie doluje) siedziałam w domu poprawiając sobie humor ogladaniem telewizji. Wypelnilam sie ze wszystkich moich obowiązków ido tego przejelam obowiązek mojego partnera- robienie prania skoro on nie potrafil segregowac jawnych od ciemnych.
On pracuje dzisiaj trzeci dzień którym jest nocka. Umówiliśmy sie ze ja gotuje a on zmywa czego niezrobil przez ostatnie 4 dni i dzisiaj zawalił winę na mnie.
Mówi, ze powinnam sie wstydzić ze nie sprzatnelam kuchni, ze miałam 2 tygodnie wolnego a on musi pracować itd. Dodam, ze jego praca nie wymaga dużo wysiłku- na nockach śpi przez 4-5 godzin a na dniówkach robi coś tylko gdy jest jakiś problem z satelitami.
Mówi tez ze gdyby to on miał 2 tygodnie wolnego to on by posprzatal wszystko czego nie zrobił ostatni raz gdy miał wolne- przez 2 tygodnie grał na swoim ps3.
Do tego przez ostatnie 4 miesiące stan mojego zdrowia nie jest najlepszy- mam mononukleoza zakazna- tak wykazaly ostatnie testy krwi. On myśli, ze moje samopoczucie to tylko kłamstwo zeby być leniwa.
Nie wiem jak z nim rozmawiać, bądź nie rozmawiać. Jest on dorosłym facetem- skończy 32 lata w tym roku.
Nie wiem czego on ode mnie oczekuje, może jest zły o to ze on płaci wieksza część rachunków i ja powinnam być jak kura domowa? Może jest zły o to ze po zapłaceniu rachunków mi zostają pieniądze dla siebie a jemu nie bo wszystko co zarabia wkłada w swój samochód i w kredyty które pozaciagal pare lat temu? Dodam, ze utrzymuje mnie moja mama. Może on wie, ze ma mnie gdzie chce i ja nie mam gdzie pójść jeśli chciałabym odejść i dlatego sie tak zachowuje?
Nie wiem co zrobić, nie mam żadnego wyjścia z tej sytuacji. Nie lubię mieszkania w Anglii, nikogo tu nie znam, nie mam samochodu ani prawa jazdy, nie pracuje- tylko sie uczę a mój facet mnie nie wspiera. Chciałabym wrócić do Danii .. Tylko nie wiem jak.
Proszę o rady i przepraszam jeśli napisałam trochę niezrozumiale.
Dodam ze on właśnie wyszedł do pracy na noc, mam go dosyć, chciałabym zeby mnie tu nie było gdy on wróci ale niestety nie mam gdzie pójść .