netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.

31 odpowiedzi5 298 wyświetleńzałożony przez Starkiller, 05.04.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

1

Temat: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.

Witam wszystkich. Jestem tutaj nowy, więc prosiłbym o wyrozumiałość i cierpliwość. smile
Przejdę od razu do rzeczy. Jest w mojej klasie dziewczyna, która bardzo spodobała mi się jako osoba. Jej walorem jest również uroda, jednak to jest ledwie dodatkiem do wartości jakie sobą prezentuje. Sprawa wygląda tak, że poczułem do niej coś więcej po upływie ponad 2 lat szkoły. Jestem typem człowieka, któremu tego typu rzeczy przychodzą po dłuższym czasie obcowania z daną osobą w jednym otoczeniu, w momencie najmniej przewidywalnym ( muszę poznać daną osobę, jej zachowania na co dzień oraz w towarzystwie itd.- nie bawię się w przygody na jeden raz i nie jestem typem zarywacza a raczej kimś, kto piętnuje szacunek wobec kobiety, szczególnie gdy chodzi o większe uczucie wobec niej). Dodam, że od początku gdy chodzimy do jednej klasy, czułem wobec niej coś innego niż względem innych koleżanek. Było to coś bliżej nieokreślonego, w podświadomości. Nie było to zauroczenie ani nic z tych rzeczy, po prostu emanowało od niej coś takiego, przez co miałem do niej olbrzymi szacunek, dziwne poczucie troski, podziw odnośnie jej oraz coś na zasadzie empatycznego współczucia gdy widziałem jak jest zamyślona. Z tym że było to wszystko na gruncie neutralnym. Prawie 4 miesiące temu coś we mnie pękło, mimowolnie, i stało się. I teraz o co chodzi. Relacje zawsze mieliśmy dobre choć rozmawialiśmy rzadko. Największy problem a jednocześnie to co sprawiało że czułem do niej jeszcze większy szacunek to fakt, że jest osobą strasznie ciężką w sprawach bliższych relacji z chłopakami, nazwijmy to po imieniu, jest niedostępna. Pomimo predyspozycji i dużego zainteresowania ze strony chłopaków, nigdy nie wdała się w żaden związek, a raczej nie była w nim od 3 lat. ( jest to naprawdę bardzo ładna dziewczyna co tylko bardziej mnie dziwi..). Od początku wiedziałem że pakuję się w bardzo ciężkie zadanie i żę nie będzie łatwo. Zdaję sobie sprawę z tego że popełniłem za pewne masę błędów i z pokorą się do nich przyznaję, jednak chciałbym prosić was o to byście mi te błędy wskazali/wskazały ( prośba szczególnie do pań). Zacząłem więc subtelnie szukać szerszej formy kontaktu, poprzez coraz częstsze sms-y, komunikatory itd. raz na jakiś czas zaznaczając, że może na mnie liczyć i że jestem pomocny w razie czego. Oczywiście szukałem także rozmowy co przychodziło już nieco trudniej, gdyż zdawałem sobie sprawę z tego iż mogę się zdradzić za szybko i ją spłoszę, zważywszy na fakt, że więksi uwodziciele z definicji polegli.. Ale to nie o to chodzi. Przejdę dalej. Tak więc próbowałem usilnie pokazać swoje zainteresowanie jej osobą oraz starałem się nawiązać bliższy kontakt. Niestety nieskutecznie.. Gdy tylko wyczuła z mojej strony zamiary, zaczęły się pierwsze objawy spławiania. Aż doszło do momentu kiedy napisała mi wprost o tym że ma chłopaka i nie ma czasu na długie rozmowy oraz że irytuję ją tym że robię problemy z niczego ( wprost jej mówiłem za każdym razem gdy mnie odpychała, że jeżeli przeszkadzam to nie będę się narzucał itd, może to ją drażniło..). Oczywiście chłopak to była bujda, nie pytajcie skąd wiem, po prostu sprawdziłem to. Dałem jej tego dnia do zrozumienia że to co mi się w niej spodobało to nie uroda a charakter, gdyż wiem że ma nie raz była raniona przez facetów co lecieli na jej wygląd i ma wobec takich uraz. Chciałem ją uświadomić, że nie jestem kolejnym zarywaczem. Prosiłem o rozmowę by to wszystko sobie wyjaśnić jednak ona kompletnie na mnie wściekła ( głównie przez to że wprost jej napisałem iż kłamie z chłopakiem), stwierdziła że nie da się obrażać i mam dać sobie spokój. Na odchodne napisałem tylko że zawsze może na mnie liczyć i że jej chłopak jest szczęściarzem, chociaż wiedziałem że go nie ma. I tak oto pogrążony w depresji dałem sobie spokój, choć w środku czułem istną burzę przez cały czas. Po miesiącu kompletnego olewania jej osoby, sama do mnie podeszła i z uśmiechem na twarzy zapytał co u mnie słychać. Byłem niesamowicie zaskoczony i w trakcie tej rozmowy dałem jej do zrozumienia, że sytuacja sprzed miesiące nie była mi obojętną i że dalej jest dla mnie bardzo wartościową osobą. Wiem że szukała ona poprzez tą rozmowę przyjaźni i rozładowania sytuacji, jednak mnie dalej to uczucie trzymało i wiedziałem że dalej będę szukał czegoś więcej. W trakcie tej rozmowy stwierdziła żę naprawdę nie ma czasu na bliższe znajomości chociaż bardzo by chciała. Podchwytliwie więc wtedy powiedziałem że pomimo braku czasu chłopaka znalazła. W tym momencie zapadła cisza i dopiero po kilku sekundach powiedziała patrząc w dal że to było tak że się długo znali. Nie ważne. Po kilku dniach zdruzgotania postanowiłem wprost jej powiedzieć że ze względu na szacunek jaki ją darzę, i wiedząc że chce być fair wobec chłopaka ( który  jest mitem) powinna wiedzieć o tym że dalej coś do niej czuję. Chciałem w ten sposób jej zainsynuować że nie jest dobrym pomysłem abyśmy rozmawiali, czego jednak wprost nie wyznałem. Dodałem też że pomimo tego co się wydarzyło dalej darzę ją wielkim szacunkiem i że jest bardzo wartościową i mądrą dziewczyną, i że mam nadzieję że ten z którym jest ją traktuje w należyty sposób + dodałem że w razie potrzeby, może na mnie liczyć. Ona podziękowała i stwierdziła że jeśli chodzi o szacunek to nie ma się o co martwić. Tak więc po raz kolejny z bólem serca usunąłem się w cień, nie narzucając się jej. I w tym momencie zaczęło się dziać coś dziwnego. W szkole cały czas łapałem ją na tym jak mnie obserwuje. Przebywała w miejscach w których byłem ja a nawet dzień po tym co jej napisałem, podeszła tak blisko mnie, że dosłownie centymetr ans dzielił od kontaktu fizycznego. Miałem nawet wrażenie że celowo porusza tematy które bazowały na moich zainteresowaniach będąc w towarzystwie w którym byłem także ja. (Dodam że kilka dni po tym napisałem do niej w celu porady odnośnie tych tematów opartych na moich zainteresowaniach, na co mi nie odpisała i co również mnie zastanawiało). Kompletnie nie czuła się speszona wobec mojej osoby a nawet wręcz przeciwnie. Ciągle chodziła uśmiechnięta, była wesoła, najbardziej rozgadana w owym towarzystwie oraz najgłośniejsza, tak jakby chciała zwrócić na siebie moją uwagę. Dodam że oczywiście będąc w tym towarzystwie cały czas ukradkiem widziałem jej spojrzenie na sobie. Czasami przyłapana uciekała, a czasami utrzymywała. Na początku nie do końca byłem świadom tego co się dzieje, jednak dotarło do mnie, że chyba nastąpił cud i ona coś poczuła. I tak to trwało prawie 2 tygodnie, ciągłe jej zerkanie, będąc między koleżankami, szukanie kontaktu wzrokowego ze mną itd. Pojawiła się ciężka dla mnie sytuacja, bo z jednej strony czułem coś na zasadzie zielonego światła i sygnałów, z drugiej nie chciałem robić z siebie hipokryty który najpierw zarzeka się że nie będzie mieszał się w jej związek, który wiem, że jest zmyślony, a potem podchodził i próbował dalej. Uznałem że ona jest tego świadoma więc postanowiłem czekać i zostawić to czasowi, tym bardziej że nic nie mogłem zrobić. Ignorowałem ją jak się dało, unikałem spojrzenia, nie rozmawiałem, starałem się zachowywać normalnie wśród ludzi, tak jakby mi nie zależało, oraz udawałem że jej nie widzę. Wiem że to trochę gówniarskie i niemęskie zachowanie ale to barierę wobec której nie miałem wyboru, było jej własne kłamstwo z chłopakiem. I tak oto nic nie robiłem aż do przerwy świątecznej. W trakcie tej przerwy wiele przemyślałem i uznałem że przestanę być tak karygodnie obojętny wobec niej. I teraz zaczyna się problem. Po powrocie okazuje się, że ona kompletnie mnie ignoruje, tak jakby wszystko wróciło na stary tor. Od paru dni jedyne co ostrzegam to rzadkie spojrzenia w moim kierunku których raczej nie unika, ale nie są to tak nasilone objawy jak wcześniej. Doszedłem do wniosku, że cały trud jak iw to włożyłem poszedł na marne i że coś albo robię źle, albo zrobiłem źle. Osobiście uważam, że ten błąd opiera się na ignorowaniu, jednak hipokryzją także bym nie zabłysnął. Teraz zastanawiam się co powinienem zrobić, bo tak jak wcześniej nie wierzyłem w sukces, tak teraz widzę że to jest możliwe, z tym że muszę to umiejętnie rozegrać, a raczej zostać uświadomiony co jest nie tak w moim postępowaniu. Póki co dalej ją całkowicie ignoruję bo nie chcę robić pochopnych kroków. Proszę szczerze o pomoc, gdyż naprawdę mi na niej zależy a każdy dzień teraz to depresja wynikająca z niepowodzeń i poczucia że coś robię nie tak...

2

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.

Ona widzi w Tobie kolegę - TYLKO.
Powiedziała Ci, ze ma chłopaka po to, żebyś się odczepił.

Pogodz się z tym, im szybciej, tym lepiej dla Ciebie.

3

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.

Do tej pory myślałam, że tylko kobiety mają skłonność do analizowania zachowań..

Wg mnie za dużo myślisz a za mało działasz. Fakt - dziewczyna wydaje się nieśmiała, może nawet ktoś ją skrzywdził i dlatego woli się nie angażować..
Zaproś ją do kina, na kręgle, basen.. niezobowiązująco, zabawcie się razem.. poznajcie lepiej, dopiero potem zobaczysz czy chciałbyś z nią być.

4

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.

Mimo swojego przydługaśnego eseju o tym jaka jest wspaniała wewnątrz, prawda jest taka, że przyciągnęła Cie jej uroda. Sam napisałeś że rzadko rozmawialiście - skąd więc znałeś jej charakter?
Jesteś hipokrytą, jeszcze gorszym od tych którzy lecą na jej wygląd i mówią o tym.
Ty jesteś przeciętny lub brzydki i gdy widziałeś że śliczna laska odrzuca facetów, nagle dostrzegłeś szansę dla siebie.
Te poematy o tym jakim ją darzysz szacunkiem, że chodzi Ci tylko o jej charakter, jest wartościowa... brrrrr..... masakra. Jakież to zakłamane i niemęskie.
Gdyby jakiś w sumie obcy facet w taki ciapowaty sposób mówił mi że jestem wartościowa i on nie leci na mój wygląd przyszłoby mi do głowy jedno słowo: ciota.
Wybacz.

5

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.
madoja napisał/a:

Mimo swojego przydługaśnego eseju o tym jaka jest wspaniała wewnątrz, prawda jest taka, że przyciągnęła Cie jej uroda. Sam napisałeś że rzadko rozmawialiście - skąd więc znałeś jej charakter?
Jesteś hipokrytą, jeszcze gorszym od tych którzy lecą na jej wygląd i mówią o tym.
Ty jesteś przeciętny lub brzydki i gdy widziałeś że śliczna laska odrzuca facetów, nagle dostrzegłeś szansę dla siebie.
Te poematy o tym jakim ją darzysz szacunkiem, że chodzi Ci tylko o jej charakter, jest wartościowa... brrrrr..... masakra. Jakież to zakłamane i niemęskie.
Gdyby jakiś w sumie obcy facet w taki ciapowaty sposób mówił mi że jestem wartościowa i on nie leci na mój wygląd przyszłoby mi do głowy jedno słowo: ciota.
Wybacz.

Nie no w porządku, rozumiem Twoje spojrzenie na sprawę wink Nie będę się kłócił ale wiem co czuję smile Za surowo to oceniłaś. Znam ją długo i pomimo wszystko dostrzegam w niej te wartości. Czy ja wykorzystuję fakt że  odrzuciła innych facetów? Na pewno nie. Spokojnie, zbyt pochopne wnioski wyciągnęłaś. I ostatnie co mi można zarzucić w tym temacie to hipokryzja smile Dlatego ja uważam że jeżeli mamy schodzić w głąb genezy mojego uczucia do niej, to tylko stracimy czas, gdyż nie mam się z czego tłumaczyć. Mimo wszystko dzięki za pomocne słowa. ( nie, to nie jest ironia)

6

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.

po ile macie lat?

7

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.
rockwoman7 napisał/a:

po ile macie lat?

Mamy po 19 lat.

8

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.

nie wiem, ale mam takie wrażenie czytając ten post, że ta Twoja panienka jest po prostu zarozumiałą pannicą. Piszesz o tym jak trudno Ci do niej dotrzeć i tak dalej, bo może ona tylko dla Ciebie jest taka trudno dostępna?
Co najlepsze, wydaje mi się, że dziewczyna jest taka typu co to nie ja, jest pewna siebie, bo skoro jest ładna, to zdaje sobie z tego niesamowicie sprawę. No i podejrzewam, że to jest taki typ psa ogrodnika, jak przestaniesz adorować i pokazywać, że Ci zależy to przyleci z wywieszonym językiem. Uwierz mi, bardzo znam podobna historię... poniekąd wiąże sie ze mną, bo mój eks, wlaśnie biegał za taką pannicą, która w momencie gdy eks znalazł mnie, próbowała sie do niego zbliżyć. M.in też nie jesteśmy teraz ze sobą... także, zastanów się czy gra jest warta świeczki.

9

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.

Mozna by i odebrac to w ten sposob. Jednak cxy gdyby chodzilo jej o adorowanie to chyba by nie powiedziala wprost i jawnie ze mozemy byc tylko kolezanka/ kolega ? Druga sprawa sadze ze gdyby to byl typ psa ogrodnika to nie olewala by mnie teraz w momencie kiedy to ja ja zaczalem karygodnie ignorowac tylko znowu by przyszla. Sam sie zastanawiam co dalej robic, czy ja kompletnie ignorowac ( co jest dla mnie troche nieprzyjemne bo jednak ona potrafila sie wykazac pierwszym krokiem, a moje zachowanie jest conajmiej chamskie. Z tym ze czy nie byloby to lekka hipokryzja rozmawianie z nia po tym jak mowilem ze nie chce sie mieszac w jej niby zwiazek? ) i czekac na jej krok, czy moze normalnie zagadac i zrobic to czego sie kompletnie nie spodziewa?

10

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.
Starkiller napisał/a:

czekac na jej krok, czy moze normalnie zagadac i zrobic to czego sie kompletnie nie spodziewa?

A nie możesz po prostu dać jej spokoju? Przecież Ty ja osaczasz, człowieku.
Daj jej spokój, olewaj, ignoruj, a zobaczysz, czy jest zainteresowana, czy nie.

Bo sorry, ale z tego, co napisałeś, to ewidentnie widać, ze ona nie szuka w Tobie partnera.

11

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.
Cynicznahipo napisał/a:
Starkiller napisał/a:

czekac na jej krok, czy moze normalnie zagadac i zrobic to czego sie kompletnie nie spodziewa?

A nie możesz po prostu dać jej spokoju? Przecież Ty ja osaczasz, człowieku.
Daj jej spokój, olewaj, ignoruj, a zobaczysz, czy jest zainteresowana, czy nie.

Bo sorry, ale z tego, co napisałeś, to ewidentnie widać, ze ona nie szuka w Tobie partnera.

No ok. Ale napisalem tez ze zaczela przejawiac zainteresowanie ktora dalo sie wyczuc. Zmierzam do tego czy po prostu sie nie przekonala tylko nie wiedzac w jaki sposob ma obejsc wlasna bariere zwana znyslonym chlopakiem, ukazywala to poprzez to zachowanie. I oczywiscie gdy zauwazyla ze mam ja w dupie, postanowila rowniez odpuscic, choc i tak czasami szuka spojrzenia. Nie wiem ale sadze ze ona czeka na najnormalniejsze w swiecie zagadanie z mojej strony, bo rzyga juz pewnie tymi wiadomosciami pisemnymi ( nie w sensie ze wysylam je czesto bo robilem to raz na tyg i nie byly to wyznania milosne oraz ciagle robienie z niej aniola- nie osaczam jej w zaden sposob i wole to napisac bo znowu zostanie mi zarzucone ze jestem ciota i hipokryta gorsza od taniich zarywaczy)

12

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.
Starkiller napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
Starkiller napisał/a:

czekac na jej krok, czy moze normalnie zagadac i zrobic to czego sie kompletnie nie spodziewa?

A nie możesz po prostu dać jej spokoju? Przecież Ty ja osaczasz, człowieku.
Daj jej spokój, olewaj, ignoruj, a zobaczysz, czy jest zainteresowana, czy nie.

Bo sorry, ale z tego, co napisałeś, to ewidentnie widać, ze ona nie szuka w Tobie partnera.

No ok. Ale napisalem tez ze zaczela przejawiac zainteresowanie ktora dalo sie wyczuc. Zmierzam do tego czy po prostu sie nie przekonala tylko nie wiedzac w jaki sposob ma obejsc wlasna bariere zwana znyslonym chlopakiem, ukazywala to poprzez to zachowanie. I oczywiscie gdy zauwazyla ze mam ja w dupie, postanowila rowniez odpuscic, choc i tak czasami szuka spojrzenia. Nie wiem ale sadze ze ona czeka na najnormalniejsze w swiecie zagadanie z mojej strony, bo rzyga juz pewnie tymi wiadomosciami pisemnymi ( nie w sensie ze wysylam je czesto bo robilem to raz na tyg i nie byly to wyznania milosne oraz ciagle robienie z niej aniola- nie osaczam jej w zaden sposob i wole to napisac bo znowu zostanie mi zarzucone ze jestem ciota i hipokryta gorsza od taniich zarywaczy)

śmieszą mnie takie akcje, serio. Jak ktoś się komuś podoba i odwrotnie, ma ochotę na dalszy rozwój, to nie robi takich uników, cyrków z zaczepkami na przerwie czy gdzieś tam, bo to dosłownie jak w gimbazie, złapie cie za kucyk, i szał pędzla jest, łaaaał lubie cie i na odwrót.

Rozmowa i rozmowa, to jest chyba najlepsze wyjście.

A tak ogólnie to podpisuję się pod postem cynicznej, bo najlepiej jakbyś ją zlał z góry na dół i wtedy by ujawniła się jej prawdziwa natura względem Ciebie .

13

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.

Tak więc rozmawiać na tle koleżeńskim czy ignorować? Wybaczcie, ale już mam problemy z trzeźwym myśleniem. Oszaleję przez to wszystko. Zazdroszczę tym którzy zakochali się z odwzajemnieniem, musi to być wspaniałe uczucie.

14

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.
Starkiller napisał/a:

Tak więc rozmawiać na tle koleżeńskim czy ignorować? Wybaczcie, ale już mam problemy z trzeźwym myśleniem. Oszaleję przez to wszystko. Zazdroszczę tym którzy zakochali się z odwzajemnieniem, musi to być wspaniałe uczucie.

Napisze raz a dobrze, żebyś zrozumiał - tylko się nie gniewaj!
Odpieprz się od tej laski - gdyby coś od Ciebie chciała, to już dawno by zagadała w celach wiadomo jakich.

Na sile związku nie stworzysz, jesteś jeszcze tak naprawdę dzieciakiem, wiec niejedna taka "odmowę" zaliczysz.
Wiec się nie lam, tylko bierz się za siebie, tamta laska ignoruj, rozglądaj się dookoła, bo może być tak, ze jakaś fajna się Toba interesuje, a Ty zaślepiony tamta kretynka nawet jej nie zauważasz.

Powodzenia.

15

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.

Widze ze nie mam wyjscia. Stracilem 4 miesiace zycia na nia jeszcze przed sama matura. Juz nie wspominam o tym ze kompletnie nie mam na nic ochoty i nic jie sprawia mi przyjemnosci. Dodam ze ona to bardzo specyficzny typ czlowieka. Znam chlopaka ktory zakochal sie w niej rownie mocno i tez latal za nia dobre pare miesiecy. Mowil mi ze zachowania typu ze raz rozmawialo im sie super itd a momentami go calkowicie zlewala, udawala ze go nie zna a nawet kazala dac sobie spokoj, byly norma.. Odpuscil wiec i znalazl sobie inna. Ale teraz najlepsze. Po jakims dluzszym czasie rozmawiali ( z jego strony zupelnie po kolezensku o tym i o tamtym) i ona stwierdzila ze chce z nim byc. Jak on mi to opowiedzial to dla mnie to bylo kompletnie niedorzeczne... Ktos ma jakies pomysly o co tu chodzilo? Kolejnym rownie zabawbym faktem jest to, ze w tym samym momencie jak on probowal z nia nawiazac blizsza przyjazn, bawila sie w jakies niby niewinne przytulanki z innym ze szkoly. Niby taka niedostepna a odrzuca porzadnych goscina rzecz debili co chca ja sobie pomacac.. a wiem ze nie jest latwym materialem gdyz wyznaje zasade seksu po slubie.

16

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.

Widze ze nie mam wyjscia. Stracilem 4 miesiace zycia na nia jeszcze przed sama matura. Juz nie wspominam o tym ze kompletnie nie mam na nic ochoty i nic jie sprawia mi przyjemnosci. Dodam ze ona to bardzo specyficzny typ czlowieka. Znam chlopaka ktory zakochal sie w niej rownie mocno i tez latal za nia dobre pare miesiecy. Mowil mi ze zachowania typu ze raz rozmawialo im sie super itd a momentami go calkowicie zlewala, udawala ze go nie zna a nawet kazala dac sobie spokoj, byly norma.. Odpuscil wiec i znalazl sobie inna. Ale teraz najlepsze. Po jakims dluzszym czasie rozmawiali ( z jego strony zupelnie po kolezensku o tym i o tamtym) i ona stwierdzila ze chce z nim byc ( w przyblizeniu po kilku dobrych tygodniach jak nie nawet miesiacach). Jak on mi to opowiedzial to dla mnie to bylo kompletnie niedorzeczne... Ktos ma jakies pomysly o co tu chodzilo? Kolejnym rownie zabawbym faktem jest to, ze w tym samym momencie jak on probowal z nia nawiazac blizsza przyjazn, bawila sie w jakies niby niewinne przytulanki z innym ze szkoly. Niby taka niedostepna a odrzuca porzadnych goscina rzecz debili co chca ja sobie pomacac.. a wiem ze nie jest latwym materialem gdyz wyznaje zasade seksu po slubie.

17

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.
Starkiller napisał/a:

Widze ze nie mam wyjscia. Stracilem 4 miesiace zycia na nia jeszcze przed sama matura. Juz nie wspominam o tym ze kompletnie nie mam na nic ochoty i nic jie sprawia mi przyjemnosci. Dodam ze ona to bardzo specyficzny typ czlowieka. Znam chlopaka ktory zakochal sie w niej rownie mocno i tez latal za nia dobre pare miesiecy. Mowil mi ze zachowania typu ze raz rozmawialo im sie super itd a momentami go calkowicie zlewala, udawala ze go nie zna a nawet kazala dac sobie spokoj, byly norma.. Odpuscil wiec i znalazl sobie inna. Ale teraz najlepsze. Po jakims dluzszym czasie rozmawiali ( z jego strony zupelnie po kolezensku o tym i o tamtym) i ona stwierdzila ze chce z nim byc ( w przyblizeniu po kilku dobrych tygodniach jak nie nawet miesiacach). Jak on mi to opowiedzial to dla mnie to bylo kompletnie niedorzeczne... Ktos ma jakies pomysly o co tu chodzilo? Kolejnym rownie zabawbym faktem jest to, ze w tym samym momencie jak on probowal z nia nawiazac blizsza przyjazn, bawila sie w jakies niby niewinne przytulanki z innym ze szkoly. Niby taka niedostepna a odrzuca porzadnych goscina rzecz debili co chca ja sobie pomacac.. a wiem ze nie jest latwym materialem gdyz wyznaje zasade seksu po slubie.

mowie, że to jest typ psa ogrodnika albo jakis opóźniony w rozwoju ten pies. Wiesz czemu zaczęła za nim latać? bo przestał ją adorować, gadać, interesować. Odpuścił sobie chłopaczyna i dobrze zrobił, bo z takimi pannami daleko się nie zajedzie. Poczekaj, zdasz maturę i wyjedziesz na studia, zobaczysz że zmienisz zdanie. A Ty w sobie nie potęguj tego zaślepienia i zauroczenia. Z czasem Ci obrzydnie

18

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.

Pół roku temu zakochałem się w dziewczynie która okazała się straszną manipulantką i pogrywała ze mną na zasadzie "przyciągnij-odepchnij" w sposób dosyć wyrachowany bo poprzez okazywanie zainteresowania po którym następowało kompletne ignorowanie mojej osoby gdy tylko próbowałem to wykorzystać itd. Kłamała przy tym że ma chłopaka mimo że nikt o nim nie wiedział spośród jej najlepszych koleżanek. W końcu postanowiłem dać sobie spokój i dzięki Bogu to silne do paranoi zauroczenie mi przeszło. Porozmawiałem wtedy z tą dziewczyną i powiedziałem jej wprost że mam dosyć chorej sytuacji pomiędzy nami i że obiecuję dać jej święty spokój. Zrobiła mi wtedy wyrzut że z nią nie rozmawiam w szkole a tlyko czasami coś piszę. Dziwne, oczekuje tego ode mnie rzekomo zajęta osoba Wink 2 tyg po tej rozmowie okoliczności sprawiły że z przyczyn niezależnych ode mnie miałem okazję z nią porozmawiać bo siedziałem wraz z nią i jej koleżanką. Chciałem to w sumie wykorzystać i już na neutralnym gruncie sprostować relację jednak zachowywała się tak jakby była obrażona, specjalnie mówiła coś przy mnie o innych chłopakach i o tym jak to wybiera się na imprezę. Pierwsza słowem się do mnie nie odzywała chyba że sam coś zagaiłem. W przeciwieństwie do jej koleżanki oczywiście. No i wyszło jak wyszło, że rozeszliśmy się w takich stosunkach. Minął miesiąc od tej sytuacji, przychodzę wczoraj do szkoły w trakcie ustnych matur bo wracałem z korepetycji i postanowiłem zajrzeć do kolegów, a ona tam jest. nie przeszkadzało mi to, była mi już bardzo neutralna nie biorąc pod uwagę małego urazu wobec jej wyrachowanych zabaw moimi uczuciami. Oczywiście słowa z nią tam nie zamieniłem a ni ona słowem nie odezwała się do mnie. Jednak po pewnym czasie rzuciła tekstem, który był ewidentną prowokacją w moim kierunku. Sytuacja była taka że wyszedł facet z sali egzaminacyjnej oznajmić że jest za głośno itd. Kiedy wrócił do sali, ona siedząc na przeciwko mnie,( bo wszyscy siedzieliśmy w dwóch ławkach, czyt. moi i jej znajomi z klasy) powiedziała, że wcale mu się nie dziwi bo przychodzą tu osoby bez sensu, siedzą i robią hałas ,a nie zdają matury. Automatycznie poczułem napływ ciepłą z nerwów i wróciły mi się wspomnienia jednak postanowiłem przemilczeć sytuację i nie wdawać się z nią w dyskusję. Teraz mam pytanie. Czy to mogło świadczyć o jakimś jej urazie wobec mnie?? No bo sorry, ale nikomu nie przeszkadzałem będąc tam, wręcz przeciwnie, a druga sprawa że nie ja jeden tam byłęm jako niezdający. Kolejna rzecz to chyba ja powinienem mieć jej postawę po tym pól rocznym traktowaniu mnie jak zabawki dla swojego ego hmm? Wink Pozdrawiam

19

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.

Witam,
ze smutkiem przeczytałem cały ten wątek. Pozwolę sobie na ocenę tej NORMALNEJ sytuacji. Tak, to jest typowa sytuacja w czasach szkolnych i studenckich. Mianowicie, dziewczyna ta z tego co tutaj opisujesz lubi być adorowana i bardzo lubi mieć adoratorów, jak których odchodzi to pokazuje że można z nią coś ugrać, a później się oddala i zakłada smycz. Najlepiej aby miała dużo smyczy, wtedy czuje się wartościowa.
Szkoda mi natomiast Ciebie, bo źle to rozegrałeś. Rozpoznanie miałeś fajne, ale wykonanie liche. Ale teraz to już musztarda po objedzie. Następnym razem, staraj się bardziej odważnie działać i nie bój się że kobietę spłoszysz. Bo jeżeli kobieta potrzebuje faceta, to będzie szukała zdecydowania itd. Jeżeli będziesz tak macał po omacku, to jedynie masz szansę znaleźć babę heterę, która będzie dyktowała Ci co masz robić w życiu.

20

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.
Wielki_Kot napisał/a:

Witam,
ze smutkiem przeczytałem cały ten wątek. Pozwolę sobie na ocenę tej NORMALNEJ sytuacji. Tak, to jest typowa sytuacja w czasach szkolnych i studenckich. Mianowicie, dziewczyna ta z tego co tutaj opisujesz lubi być adorowana i bardzo lubi mieć adoratorów, jak których odchodzi to pokazuje że można z nią coś ugrać, a później się oddala i zakłada smycz. Najlepiej aby miała dużo smyczy, wtedy czuje się wartościowa.
Szkoda mi natomiast Ciebie, bo źle to rozegrałeś. Rozpoznanie miałeś fajne, ale wykonanie liche. Ale teraz to już musztarda po objedzie. Następnym razem, staraj się bardziej odważnie działać i nie bój się że kobietę spłoszysz. Bo jeżeli kobieta potrzebuje faceta, to będzie szukała zdecydowania itd. Jeżeli będziesz tak macał po omacku, to jedynie masz szansę znaleźć babę heterę, która będzie dyktowała Ci co masz robić w życiu.

Twierdzisz że źle to rozegrałem. W porządku. Ale powiedz mi proszę co dokładnie zrobiłem źle bo ja nawet analizując całą tę przygodę już na chłodno nie potrafiłem dostrzec swoich błędów. Druga sprawa jest taka, że mówisz że marnie to wykonałem. A nie uważasz że jakbym to nawet rozegrał dobrze to bym się męczył z kobietą manipulantką? Ja uważam że ona miała takie nastawienie że nigdy nic by z tego nie było. Jednak co najgorsze to nie fakt porażki, tlyko tego że to się ciągnie jakby to było bieżącą sprawą. No bo co ona chce osiągnąć poprzez takie zachowanie? Teraz nie wiem czy mam się mścić i dać księżniczce do zrozumienia że ma zbyt wybujałe ego a przydałoby się bo nikt tego nie zrobił jeszcze, a miarka ewidentnie się przebrała.

21

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.
Starkiller napisał/a:

Twierdzisz że źle to rozegrałem. W porządku. Ale powiedz mi proszę co dokładnie zrobiłem źle bo ja nawet analizując całą tę przygodę już na chłodno nie potrafiłem dostrzec swoich błędów.

Napisałeś, że był okres gdzie ją olałeś. To jak widać podziałało na nią, bo zrozumiała że straciła adoratora. Wtedy to trzeba było kuć żelazo póki było gorące, a ty utknąłeś i zastanawiałeś się co masz robić.

Starkiller napisał/a:

Druga sprawa jest taka, że mówisz że marnie to wykonałem. A nie uważasz że jakbym to nawet rozegrał dobrze to bym się męczył z kobietą manipulantką?

Jeżeli ją kochałeś to pamiętaj, że jeden tydzień z nią zostawił by Ci w pamięci do końca życia wspaniałe wspomnienia, nawet jakby to się rozleciało. Z biegiem czasu człowiek zapomina o złych rzeczach, a pamięta te dobre.

Starkiller napisał/a:

Ja uważam że ona miała takie nastawienie że nigdy nic by z tego nie było. Jednak co najgorsze to nie fakt porażki, tlyko tego że to się ciągnie jakby to było bieżącą sprawą. No bo co ona chce osiągnąć poprzez takie zachowanie? Teraz nie wiem czy mam się mścić i dać księżniczce do zrozumienia że ma zbyt wybujałe ego a przydałoby się bo nikt tego nie zrobił jeszcze, a miarka ewidentnie się przebrała.

Zależy jaki masz charakter. Jeżeli irytuje Cię to i chciałbyć dać jej do zrozumienia, że nie jest pępkiem świata to zrób to, poczujesz ulgę i satysfakcję (wiem bo ja taki jestem mściwy), natomiast jeżeli nie jesteś mściwy, to olej sytuację, może jej w zyciu będzie kiedyś głupio że tak postąpiła. Decyzję musisz podjąć sam, ja jedynie mogłem co nieco naświetlić.

Pozdrawiam
Wielki Kot

22

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.

Dziwi mnie jej zachowanie, zamiast normalnie się zachowywać mści się nie wiadomo o co tak jakbym to ja ją traktował nie czysto. Nie wiem na co liczy robiąc to, bo chyba nie na to że znowu zacznę za nią latać..

23

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.

Dodam Ci  że podobną historię przechodził chłopak starszy ode mnie niespełna półtora roku temu i było podobnie że do niej latał itp i raz było tak że gadało im się dobrze a raz tak że nagle udawała w szkole przy innych że go nie zna aż w końcu mu powiedziała że ma dać sobie spokój. Najzabawniejsze jest to że po pewnym czasie jak rozmawiali już całkiem neutralnie (ze strony tego gościa) to ta mu stwierdziła że jest gotowa i się zdecydowała. A wiem że wylał mnóstwo łez przez nią.

24

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.

Chłopie po prostu sobie ją odpuść. Wiem, że Ci trudno, bo nadal pragniesz byc dla niej kimś znaczącym w zyciu (stąd chęć, by jej dać po palić), ale po co Ci to? Czemu tak bardzo chcesz by ona Cię zapamiętała?
Weź to wszystko zlej! Jesteś fajnym facetem i bądź z taką kobietą, która to doceni.
A ją po prostu unikaj.

25

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.

Bez urazy ale mam bardzo głęboko bycie kimś ważnym dla niej oraz to czy mnie zapamięta. Jedyne czego chcę tu ukrócić zapędy i ego tej księżniczki bo jak widać nigdy nie została oblana kubłem zimnej wody a powinna. Szczerze współczuję swoim następcom. I dlaczego to robię? Dla satysfakcji którą napędza złość. Nie będzie myślała że jak ma predyspozycje do zabawy chłopakami z powodu urody to może traktować dobrych ludzi jak śmieci, szczególnie że ja należę do ludzi co nie lubią jak się ich poniża z byle powodu.

26

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.

Ale czy ona na siłę o Ciebie zabiegała? Czy ona prosiła byś na nią spojrzał? Nie. Żyła sobie spokojnie bez facetów i nagle pojawiłeś się Ty ze swoimi uczuciami i masz do niej żal wielki, że na Ciebie nie spojrzała jak na swojego przyszłego chłopaka. No porażka. Ona Ci niczego nie obiecywała! To Ty sobie miłość do niej wkręciłeś i czemu masz do niej żal, że tej miłości nie doceniła? Czym Cię zraniła? Że Ci kosza dawała? A co wolał byś by dała Ci szanse, po czym po dwóch tygodniach by Cię rzuciła dla innego. Tego byś chciał?

27

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.

Widzę że wyraziłem się nie jasno to powtórzę jeszcze raz. Manipulowała mną i taka jest prawda. Ty całej tej sprawy też nie znasz od A do Z także nie wiesz o co chodzi. Mam gdzieś to że mnie spławiła, nie jedna to zrobiła i mi to zwisało. Chodzi o to jak się bawiła. A to mi się nie spodobało tym bardziej że nie jestem pierwszym którego potraktowała w ten sposób. A jeszcze bardziej wnerwiła mnie ta prowokacja z ostatnich dni.

28

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.

Witam serdecznie mam 24 lata 2 lata temu wyszłam za mąz z chłopakiem z ktorym  jestem 5 lat.niesteiety od jakiegos roku wogole nie potrafimy ze soba rozmawiac kłuci sie zemna o byle co.kiedys wszystko było dobrze a teraz nic nie jest maz nie zabiera mnie nawet do znajomych swoich mowi ze nie ma ochoty nie liczy sie z moim zdaniem stale ubliża mi gdy chciałam szczeze porozmawiac to zarzucił mi ze ja jestem głupia i marudna a ja tylko sie odezwałam do niego nie miałam zadnych pretesji nie stekałam mu chciałam porozmawiac tylko wyjasnic co sie dzieje on jednak uwaza ze jestem głupia dziewczyna ktora nic nie potrafi nic jej sie nie udaje w skrocie uwaza mnie za beznadziejna. mi wszystkiego zabrania nie moge wyjsc do kolezanki bo mu ta kolezanka sie nie podoba jezeli chodzi o niego to ja nic nie moge powiedziec na temat jego znajomych a napewno nie moge zabronic mu widywania sie z kolezankami bo on wolnym człowiekiem jest mowi mi z mnie kocha ale jak by tak było nie ublizałby mi szanował by mnie a on zero szacunku nie ma wychodzi ze znajomymi do klubu bawi sie wraca o ktorej chce nawet nie mowiac mi gdzie i zkim idzie i o ktorej wroci gdy dzwonie nie odbiera telefonow ja zostaje stale sama z corka w domu pomozcie mi co mam robic ja jestej juz zmeczona psychicznie wykonczona tym.pozdrawiam Sylwia.

29

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.
sylwia B napisał/a:

Witam serdecznie mam 24 lata 2 lata temu wyszłam za mąz z chłopakiem z ktorym  jestem 5 lat.niesteiety od jakiegos roku wogole nie potrafimy ze soba rozmawiac kłuci sie zemna o byle co.kiedys wszystko było dobrze a teraz nic nie jest maz nie zabiera mnie nawet do znajomych swoich mowi ze nie ma ochoty nie liczy sie z moim zdaniem stale ubliża mi gdy chciałam szczeze porozmawiac to zarzucił mi ze ja jestem głupia i marudna a ja tylko sie odezwałam do niego nie miałam zadnych pretesji nie stekałam mu chciałam porozmawiac tylko wyjasnic co sie dzieje on jednak uwaza ze jestem głupia dziewczyna ktora nic nie potrafi nic jej sie nie udaje w skrocie uwaza mnie za beznadziejna. mi wszystkiego zabrania nie moge wyjsc do kolezanki bo mu ta kolezanka sie nie podoba jezeli chodzi o niego to ja nic nie moge powiedziec na temat jego znajomych a napewno nie moge zabronic mu widywania sie z kolezankami bo on wolnym człowiekiem jest mowi mi z mnie kocha ale jak by tak było nie ublizałby mi szanował by mnie a on zero szacunku nie ma wychodzi ze znajomymi do klubu bawi sie wraca o ktorej chce nawet nie mowiac mi gdzie i zkim idzie i o ktorej wroci gdy dzwonie nie odbiera telefonow ja zostaje stale sama z corka w domu pomozcie mi co mam robic ja jestej juz zmeczona psychicznie wykonczona tym.pozdrawiam Sylwia.

30

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.

Ale co Cię teraz ona obchodzi? Matura napisana, każde idzie w swoją stronę!
widywać się nie będziecie.Daj sobie spokój

31

Odp: Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.

Dokładnie. Ty szukasz jakiejś zemsty. Pytanie: po co?

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co jest nie tak w moim postępowaniu? Już nie daję sobie rady.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026