Witam. Pragnę podzielić się z wami moimi postrzeżeniami i chciałabym prosić o radę.
Z moją przyjaciółką znamy się już 3 lata. Do tej pory dogadywałysmy się świetnie, byłbysmy na prawde blisko. Bardzo pomogła mi kiedy rozstałam się z facetem. Przed dłuższy okres czasu obie byłyśmy singielkami - dość ładne, niezależne. Imprezowałyśmy, podrywalyśmy facetów...Jednak to częściej moje przygodny kończyły się jakimiś randkami ,spotkaniami, zawsze na krótką metę bo nie chciałam się wiązać. Ona inaczej - nigdy nie zaczynała nawet 1 etapu z nikim, ale było jej tak dobrze (a przynajmniej ja tak myslałam). Wręcz idealny układ.. do czasu.
Na pewnej imprezie na której nie było mnie z nią poznała faceta.. Spotkali się potem ze 3 razy i zostali parą.
Nie znałam go, tylko z opowieści, z słyszałam same pozytywy od niej więc bardzo cieszyłam się, że wreszcie kogoś znalazła, bo widziałam jak była szczęśliwa! ![]()
Do czasu... do czasu aż go poznałam... od razu zrobił na mnie złe wrażenie.... Na imprezie na której byliśmy razem X upił się ,robił mojej przyjaciólce wyrzuty że rozmawia z innymi znajomymi (czesto mężczyznami) a nie siedzi przy nim. Zrobił awanture i pojechał do domu... Oczywiście się pogodzili bo przyjaciólka przyjela winę na siebie twierdząc , że może faktycznie za bardzo go ignorowała.. W moim mniemaniu nie , no ale...
Gorsze sytuacje dopiero miały się wydarzyć... X pewnego wieczoru zadzwonił do niej i powiedział że idzie spać, nic nie było by w tym dziwnego gdyby faktycznie poszedł spac... upił się jak świnia i jeszcze do niej dzwonił... Ona doradzała mi się czy ma mu wybaczyć... Rozsądnie stwierdziłam że OK! ludzie popełniają błędy, można wybaczyć , ale trzeba mieć go na uwadze. I tak też było.. pogodzili się.
nie minął tydzień .. sytuacja się powtórzyła.. wtedy moja reakcja nie była już taka spokojna.. ale ona po raz kolejny wybaczyła....
Znów tydzień , to samo po raz 3 !!!!! Tego już było za wiele! Powiedziałam jej co o tym mysle, i żeby lepiej kopneła tego kłamcę w dupe... Zgodziła sie ze mną... jednak nie była przekonana, poszła na spotkanie z nim (niby aby zerwać) ale on znów tak ją przekabacił że do siebie wrócili!
Teraz jest jeszcze gorzej.. telefony co godzine - gdzie jestes co robisz!? Jest tak nachalny , że aż żal.
Ona jednak nie widzisz problemu! Dała mu 4 szanse , którą według mnie i tak zmarnuje , o ile już nie zmarnował tylko że teraz jest przebiegły i już nie tak szybko wygaduje mojej przyjaciółce swoje występki.
Ona - zna moje zdanie na temat tego związku- a raczej NIEPOROZUMIENIA... początkowo prosiła mnie żebym zawsze dosadnie mówiła , co mi nie pasuje, aby ona do końca nie "postradała zmysłów" i żebym była czujna.. bo ona ma już różowe okulary. Początkowo mówiłam co i jak , ale teraz to juz nie ma sensu...... ona i tak mnie nie słucha! PoTRAFi przez pare dni nie odbierać ode mnie telefonów bo wie że będe pytać czy widziała się z nim.
To chora sytuacja.. a nasze kontakty Baaaardzo się pogorszyły.. ona już nic mi nie mówi. Straciła niesamowicie w moich oczach! Wiecie jak to jest kiedy wiesz , że twoja przyjaciółka popełnia właśnie największy błąd w zyciu i nic nie możecie z tym zrobić!? Co zrobić? Narazie usunełam sie w cien.. i chyba tu pozostane...