netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Ten związek sprawia, że czuję się jakbym zastygła w miejscu.

9 odpowiedzi4 084 wyświetleniazałożony przez Izazela, 04.04.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ten związek sprawia, że czuję się jakbym zastygła w miejscu.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Ten związek sprawia, że czuję się jakbym zastygła w miejscu.

Mam 18 lat. Mój chłopak ( w dalszej części postu będę oznaczała go literą G. ) jest o 11 lat starszy. Jesteśmy ze sobą lekko ponad rok, a od trzech miesięcy mieszkamy razem. Poznaliśmy się w sieci. On szukał kogoś, komu mógłby uzewnętrznić frustracje będące skutkiem po poprzednim, toksycznym związku. Ja byłam już wyleczona z minionej miłości, i gotowa na nową znajomość. Rozmawialiśmy trochę na czacie, potem przez komunikator, bardzo szybko wymieniliśmy się numerami telefonów. Po kilku dniach miało miejsce pierwsze spotkanie, potem następne... Godzinami rozmawialiśmy też przez telefon. Dogadywaliśmy się, i odnaleźliśmy kilka aspektów, które nas łączyły, ale mimo to z początku nie wiązałam z nim żadnych poważniejszych planów. Widmo jego byłej wracało jak bumerang. Nie znałam jej, a wiedziałam o niej wszystko. Z czasem jednak to niewytłumaczalne "coś", zyskiwało na sile. Odebrało mi zdrowy rozsądek i ciągnęło mnie do niego z ogromnym natężeniem... Kiedy się ocknęłam, topiłam się już w tej znajomości jak śliwka w kompocie. Postanowiłam, że postawię wszystko na jedną kartę, wyleczę go ze złych wspomnień z byłą dziewczyną w tle, i pokażę jak powinien wyglądać uczciwy, partnerski związek, tym samym rezygnując z 50% siebie.

Zanim związałam się z G. byłam bardzo energiczną, obrotną, i już niezależną, bardzo zadbaną, młodą dziewczyną. Zaradną i stanowczą. Miałam masę planów, marzeń do wcielenia w życie, zainteresowań, które bezustannie poszerzałam. Ciągle szukałam nowych wyzwań i polepszałam swój standard życia. Dziś jestem zmęczona, zagubiona, i nieszczęśliwa.

G. pracuje w nocy, jest dostawcą. Ja pracuję jako niania. Gdy on wchodzi do domu, ja wychodzę do pracy, a gdy z niej wracam, on śpi, bo za - przeciętnie - pół godziny będzie jechał do hurtowni. W soboty mamy nawał obowiązków do wypełnienia, a niedziele spędzamy z jego rodzicami. Jeśli my jedziemy do nich, to po skończonej wizycie udajemy się jeszcze w odwiedziny do znajomych G. Jeżeli zaś jego rodzice przyjeżdżają do nas, to mam zagwarantowane, że dzień przestoję w kuchni. Lubię rodziców G. i mam z nimi pozytywny kontakt. To samo tyczy się jego znajomych. Jednak po całym tygodniu naprawdę ciężkiej pracy, chciałabym po prostu odpocząć. Wyspać się, poczytać książkę lub obejrzeć dobry film, spędzić z nim trochę czasu sam na sam. Rozmawiałam z G. na ten temat. Mówiłam, że nie mam nic przeciwko, aby od czasu do czasu się z nimi spotkać, ale cotygodniowe wizyty po prostu mnie męczą. W odpowiedzi usłyszałam, że izoluję się od ludzi i gnuśnieję. Pewnego dnia, raczył spytać mnie o zdanie, czy po obiedzie u jego rodziców, chciałabym zajechać do jego znajomych. Powiedziałam otwarcie, że nie mam ochoty na spotkania towarzyskie. Opornie, ale zdawało się, że zaakceptował odmowę. Wieczorem jednak podpuścił swoją koleżankę, aby mnie przekonała, i koniec końców postawił na swoim... Podobnie było z zapraszaniem kolegów do nas, gdy był na urlopie. Przychodzili na mecz, bądź na KSW, siedzieli popijając wódkę. Opuszczali nas przeciętnie o 4:00 nad ranem. Zostawały mi wówczas niecałe 4 godziny snu, bo towarzystwo do najcichszych nie należało, a przede mną było 12 godzin pracy... Poprosiłam, aby na następny raz ustalał ze mną terminy takich wizyt. Przeprosił, uznał, że mam rację, okej. Pod koniec urlopu najpierw zaprosił kumpli do nas podczas rozmowy telefonicznej, a potem spytał mnie o zdanie. Dobrze, że to był piątek...

Jest jeszcze jeden aspekt związany ze spotkaniami z jego znajomymi, który stanowi dla mnie dość poważny problem.
Mam znajomą, która bardzo podoba się G. Kiedyś ze sobą pisali. Dialog między nimi zaczął wrzeć, i na zachętę wysłała mu nagie fotki. G. niby sobie nic z tego nie zrobił, ale znajomym przy każdej możliwej okazji chwali się, że miała na niego ochotę. W takich momentach, czuję się z tym delikatnie mówiąc głupio i nie wiem jak zareagować. Potem, gdy jesteśmy już sami, mówię mu, że nie podoba mi się to, i nie życzę sobie takich tekstów. W odpowiedzi słyszę, że przesadzam...

Bezustannie mnie kontroluje, sprawdza, ciągle ma o coś pretensje. Potrafi znaleźć jakiś paragon, i pytać się co robiłam w tym miejscu. Podejrzewam też, że grzebie mi w torebce, bo bardzo dobrze zna jej zawartość. Ciągle wytyka mi potknięcia i błędy, nie dostrzegających mych starań... Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek żyła w takim napięciu. Seks u nas też jest sprawą zepchniętą na ostatni plan, bo G. albo jest zmęczony, albo nie ma ochoty. Kiedy słyszę po raz wtóry tą samą wymówkę, zaczynam się zastanawiać, czy on przypadkiem nie ma kochanki... Zupełnie przypadkowo znalazłam w jego szafce opakowanie po prezerwatywach, i od tamtego momentu zaczęły rodzić się we mnie wątpliwości co do jego wierności... Na palcach jednej ręki mogłabym policzyć, ile razy usłyszałam od niego, że ładnie wyglądam. Za to wielokrotnie słyszałam komplementy na temat innych pań.

Mówi mi, że podniosłam go z kolan, że mnie kocha i że nie wyobraża sobie życia beze mnie. Mówi, ze łzami w oczach, że jak odejdę, to złamię mu serce... A ja jedyne rozwiązanie jakie widzę, to rozstanie... Myślałam, aby napisać list, po prostu się spakować i wyjść, bo boję się jego kolejnych manipulacji, ale waham się, czy to byłoby w porządku wobec niego...

2

Odp: Ten związek sprawia, że czuję się jakbym zastygła w miejscu.

Izazela, masz 18 lat, rok czasu to może nie dużo, ale sporo ... wystarczy aby się trochę poznać i stwierdzić czy się do siebie pasuje. Twój chłopak ma 29 lat. Nie można już go nazwać "młodzieżą", dlatego powinien mieć już trochę bardziej poukładane w głowie i w życiu. Tymczasem to Ty, bardzo młoda osoba, starasz się utrzymać związek, być fair wobec niego, oraz być odpowiedzialną.
Przy baraku zrozumienia z jego strony, przy braku zmiany zachowania, czarno to widzę.
Moim zdaniem, jeśli rozmowy nie pomagały, jeśli on nie wyraża chęci zmiany czegokolwiek, to Ty nie masz na co już czekać.
Jesteś młodziutka i masz właśnie teraz czas na to, aby się bawić, a przede wszystkim szukać swojej drugiej połówki. Kogoś z kim będziesz szczęśliwa, kto będzie Cię rozumiał, kochał i z kim będziesz czuła się bezpiecznie. Nikt nie powinien tkwić w związku, tylko z przyzwyczajenia, albo z "litości" wobec tej drugiej osoby. A już z pewnością nie w wieku 18 lat... To nie będzie nie w porządku, nie w porządku jest gdy dwoje ludzi jest ze sobą na siłę, a jedno z nich na tym cierpi...
Jeśli nie chcesz z nim rozmawiać oko w oko, to napisz list.
Mając świadomość, że on Tobą będzie chciał manipulować, możesz też porozmawiać z nim oko w oko. Tylko nie możesz ulec.

3

Odp: Ten związek sprawia, że czuję się jakbym zastygła w miejscu.

W całości zgadzam się z powyższą wypowiedzią. Jesteś jeszcze młoda i powinnaś korzystać z życia, bawić się. Wydaje mi się, że twój chłopak na prawdę Cię kocha ale za wszelką cene chce byś podporządkowała mu się. Robiła to co on chce. Może spróbuj z nim jeszcze raz porozmawiać.. tak szczerze. O tym co Cię denerwuje czy niepokoi. I jeżeli to nic nadal nie da to powinnaś pomyśleć o odejściu ponieważ długo tak nie wytrzymasz z tego co przeczytałam jaka byłaś.. pełna życia dziewczyna, a teraz..? przemyśl to smile Powodzenia ;-))

4

Odp: Ten związek sprawia, że czuję się jakbym zastygła w miejscu.

cwaniak i manipulator widzę. doświadczony.

po co tkwić w takim związku, który totalnie wysysa Cię z energii?

czyżby jego poprzedni toksyczny związek miewał podobne podłoże?

5

Odp: Ten związek sprawia, że czuję się jakbym zastygła w miejscu.

Pamietaj ze mowic ze kocha moze kazdy.. tak samo moze powiedziec ze czarne jest biale a biale jest czarne wink znalazl sobie mloda naiwna ,ktora sie wysluguje gdy do niego przyjezdza. Przejzyj na oczy. Nie przyjezdzaj do niego jakis czas ,zobaczysz czy bedzie o ciebie zabiegal czy nie. Jak tak to moze mu jednak zalerzy.. ale musisz odetchnac od niego SAMA lub ze swoimi znajomymi.

6 Ostatnio edytowany przez ogień (2013-04-07 22:27:54)

Odp: Ten związek sprawia, że czuję się jakbym zastygła w miejscu.
Izazela napisał/a:

Postanowiłam, że postawię wszystko na jedną kartę, wyleczę go ze złych wspomnień z byłą dziewczyną w tle, i pokażę jak powinien wyglądać uczciwy, partnerski związek, tym samym rezygnując z 50% siebie.

to był pierwszy zły pomysł.
błędem jest działanie w kierunku zmiany czy leczenia kogoś tym bardziej z poświęceniem siebie.
co w późniejszym czasie zaczęło na Ciebie rzutować a mianowicie..

Izazela napisał/a:

Zanim związałam się z G. byłam bardzo energiczną, obrotną, i już niezależną, bardzo zadbaną, młodą dziewczyną. Zaradną i stanowczą. Miałam masę planów, marzeń do wcielenia w życie, zainteresowań, które bezustannie poszerzałam. Ciągle szukałam nowych wyzwań i polepszałam swój standard życia. Dziś jestem zmęczona, zagubiona, i nieszczęśliwa.

Izazela napisał/a:

Jeżeli zaś jego rodzice przyjeżdżają do nas, to mam zagwarantowane, że dzień przestoję w kuchni.

a co on w tym czasie robi? pomaga Ci czy jedzenie i picie jest na Twojej głowie?

Izazela napisał/a:

po całym tygodniu naprawdę ciężkiej pracy, chciałabym po prostu odpocząć. Wyspać się, poczytać książkę lub obejrzeć dobry film, spędzić z nim trochę czasu sam na sam. Rozmawiałam z G. na ten temat. Mówiłam, że nie mam nic przeciwko, aby od czasu do czasu się z nimi spotkać, ale cotygodniowe wizyty po prostu mnie męczą. W odpowiedzi usłyszałam, że izoluję się od ludzi i gnuśnieję.

nie wziął Cię wcale pod uwagę. Ciebie i Twoich potrzeb. dodatkowo perfidnie Cię wyśmiewa że się izolujesz i pewnie jego, i stajesz się gnuśną babą.

ponadto.. gada sobie z koleżaneczkami które wysyłają mu nagie zdjęcia i uważa to za normalne? no chyba że robił to przed związkiem z Tobą ... ale nawet, teraz się tym szczyci i to przy Tobie? brak szacunku , empatii. ma Cię gdzieś, ważniejszy jest podziw ze strony kolegów.

Izazela napisał/a:

W odpowiedzi słyszę, że przesadzam...

oczywiście, bo widzi tylko swoje wygody i uciechy a nie Ciebie , nie widzi w Tobie swojej kochanej kobiety.

Izazela napisał/a:

Bezustannie mnie kontroluje, sprawdza, ciągle ma o coś pretensje. Potrafi znaleźć jakiś paragon, i pytać się co robiłam w tym miejscu. Podejrzewam też, że grzebie mi w torebce, bo bardzo dobrze zna jej zawartość. Ciągle wytyka mi potknięcia i błędy, nie dostrzegających mych starań... Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek żyła w takim napięciu. Seks u nas też jest sprawą zepchniętą na ostatni plan, bo G. albo jest zmęczony, albo nie ma ochoty. Kiedy słyszę po raz wtóry tą samą wymówkę, zaczynam się zastanawiać, czy on przypadkiem nie ma kochanki... Zupełnie przypadkowo znalazłam w jego szafce opakowanie po prezerwatywach, i od tamtego momentu zaczęły rodzić się we mnie wątpliwości co do jego wierności... Na palcach jednej ręki mogłabym policzyć, ile razy usłyszałam od niego, że ładnie wyglądam. Za to wielokrotnie słyszałam komplementy na temat innych pań.

nie sprawia że czujesz się przy nim dobrze i bezpiecznie. sprawia że czujesz się niepewnie, czujesz napięcie i niepewność co do niego i związku. jesteś nieszczęśliwa jak to sama napisałaś.

Izazela napisał/a:

Mówi mi, że podniosłam go z kolan, że mnie kocha i że nie wyobraża sobie życia beze mnie. Mówi, ze łzami w oczach, że jak odejdę, to złamię mu serce... A ja jedyne rozwiązanie jakie widzę, to rozstanie... Myślałam, aby napisać list, po prostu się spakować i wyjść, bo boję się jego kolejnych manipulacji, ale waham się, czy to byłoby w porządku wobec niego...

a on Ci to serce łamie już od jakiegoś czasu i wcale się tym nie przejmuje.
pamietaj to Ty jesteś najważniejsza.
jeśli rozmowy do niego nie trafiają nie pozostaje nic innego jak powiedzieć mu papa. a forma... zrób tak na ile się czujesz. wcale nie musisz być wobec takiej osoby uh ah. rozumiem jeszcze jakby on Cię szanował i traktował jak należy. jeśli list uważasz za odpowiedniejszą formę dla Ciebie, to tak zrób.

7 Ostatnio edytowany przez Izazela (2013-04-08 12:03:56)

Odp: Ten związek sprawia, że czuję się jakbym zastygła w miejscu.

Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi. Macie bardzo dużo racji...
W piątek bardzo się pokłóciliśmy, i podczas tej kłótni pierwszy raz tak wyraźnie zauważyłam, jak bardzo G. mną manipuluje...
Powiedziałam mu, że chcę się wyprowadzić, i definitywnie zakończyć ten związek, bo zwyczajnie nie mam już siły ciągnąć tego dalej. G. zaczął płakać, i po krótkiej, choć burzliwej wymianie zdań, w której zarzucał mi, że mydliłam mu oczy, że bawię się jego uczuciami, i że tak naprawdę go nie kocham, bo gdybym go kochała, to coś takiego nie przyszłoby mi do głowy, powiedział że psa odda do schroniska, bo nie będzie mógł go zabrać z sobą do rodziców. Mamy niespełna 5-miesięcznego maluszka, którego wzięliśmy ze schroniska. Umowa adopcyjna jest na G., więc to głównie on podejmuje decyzje związane z sierściuchem, ale myślałam że on zawsze będzie chciał dla niego dobrze, tak jak ja. Bardzo polubiłam tą czarną kuleczkę. smile Traktuję go jak członka rodziny, toteż zaproponowałam, że zaopiekuję się maluchem, ale spotkałam się z odmową. Powiedział że się nie zgadza, że odda go do schroniska, i zrobi wszystko, abym go stamtąd nie zabrała, bo złamałam mu serce. Rozumiecie taki tok myślenia ?! Jakbym rozmawiała z dzieckiem, które uważa, że jak ono cierpi, to wszyscy muszą cierpieć razem z nim... Potem powiedział mi jeszcze, że teraz już może mi się przyznać, że zbierał na pierścionek zaręczynowy, że mało mu już zostało, bo to nie są tanie rzeczy, i że chciał mi tym pokazać, jak bardzo mu na mnie zależy... Ale z drugiej strony, jak on ma zbierać te pieniądze, skoro nawet nie ma funduszy, aby naprawić auto, czy spłacić mandat ? W piątek powiedziałam mu jeszcze, że kończę pisać do niego list. Ucieszył się. Uznał, że on mu pokaże co robi źle, że z całą pewnością wyciągnie wnioski, i będzie dążył do poprawy. Jednakże gdy w niedzielę wspomniałam o tym liście ponownie, że w poniedziałek rano zostawię mu go na stole, powiedział dosłownie "weź mnie nie denerwuj z tym listem". Jestem w totalnej rozsypce... sad Nie wiem czego się chwycić... Nie wiem czy z nim jeszcze rozmawiać, czy płacić w tym miesiącu opłaty, czy oddać swoją część kaucji i wyprowadzić się, gdy on będzie w pracy. Jak rozwiązać sytuację z psem... Drugi raz w życiu jestem totalnie bezsilna... sad
ogień.: Ta historia z tymi nagimi zdjęciami miała miejsce, gdy byliśmy już razem, i on faktycznie nie widzi w tym nic złego. Co więcej, cały czas rozmyśla, czy to jej prawdziwe zdjęcia, czy ściągnięte z internetu... Tak samo jak oglądaliśmy późno telewizję, wskoczył mu kanał erotyczny, i rozmyślał, czy oni tak na prawdę, czy na niby, czy ona udaje, czy jej faktycznie to sprawia przyjemność... On nie wie co to takt, i granice dobrego smaku, tak samo jak nie wie, jak bardzo jestem zażenowana momentami jego zachowaniem... Zanim się związaliśmy, był na urodzinach u swojego dobrego kolegi. Napił się i zasnął,  jedna z dziewczyn zaczęła kręcić mu tyłkiem przed twarzą, a reszta robiła fotki. Też to bezustannie wspomina w swoim towarzystwie, a przede wszystkim gdy ja jestem obok. Nie mam do niego pretensji o samo zajście, bo nie byliśmy wtedy razem, oboje byliśmy wolni, i każdy robił co chciał... Jednakże mam do niego pretensje o to, że nie umie się pohamować ze swoimi durnymi gadkami...
mirandam.: Historię jego poprzedniego związku, znam tylko z jego opowiadań. Twierdzi, że rozpadł się przez brak miłości, szacunku i szczerości z jej strony. On długo się o nią starał, a ona te starania wykorzystywała. Teraz już jednak wiem, że co nie co mógł się wybielić... G. jest osobą bardzo dominującą. Mogła po prostu nie wytrzymywać jego nacisków, jak ja...
Julkaa1993.: Sęk w tym, że my razem mieszkamy...

8

Odp: Ten związek sprawia, że czuję się jakbym zastygła w miejscu.
Izazela napisał/a:

Mamy niespełna 5-miesięcznego maluszka, którego wzięliśmy ze schroniska. Umowa adopcyjna jest na G., więc to głównie on podejmuje decyzje związane z sierściuchem, ale myślałam że on zawsze będzie chciał dla niego dobrze, tak jak ja. Bardzo polubiłam tą czarną kuleczkę. smile Traktuję go jak członka rodziny, toteż zaproponowałam, że zaopiekuję się maluchem, ale spotkałam się z odmową. Powiedział że się nie zgadza, że odda go do schroniska, i zrobi wszystko, abym go stamtąd nie zabrała, bo złamałam mu serce. Rozumiecie taki tok myślenia ?!

szczerze nie rozumiem. on jest złym człowiekiem!
chce Cię skrzywdzić bo chcesz odejść.
chce wprawić Cię w poczucie winy że jak z nim nie będziesz to zobacz maluszek trafi znów do schroniska. co za idiota. on pozbawiony jest uczuć wyższych, empatii i rozumu.. hmm

Izazela napisał/a:

Potem powiedział mi jeszcze, że teraz już może mi się przyznać, że zbierał na pierścionek zaręczynowy, że mało mu już zostało, bo to nie są tanie rzeczy, i że chciał mi tym pokazać, jak bardzo mu na mnie zależy... Ale z drugiej strony, jak on ma zbierać te pieniądze, skoro nawet nie ma funduszy, aby naprawić auto, czy spłacić mandat ?

takie sztuczki też znam. robi to po to, abyś znów czuła się winna, coś w sensie .. zobacz jaka Ty zła jesteś dla mnie, chcesz odejść, a ja tu dla Ciebie to i to robiłem...

Izazela napisał/a:

W piątek powiedziałam mu jeszcze, że kończę pisać do niego list. Ucieszył się. Uznał, że on mu pokaże co robi źle, że z całą pewnością wyciągnie wnioski, i będzie dążył do poprawy. Jednakże gdy w niedzielę wspomniałam o tym liście ponownie, że w poniedziałek rano zostawię mu go na stole, powiedział dosłownie "weź mnie nie denerwuj z tym listem".

sama widzisz gdzie ma Twój list. ja bym go już nawet nie pisała, no chyba że czujesz że tak będzie dla Ciebie lepiej.. ale przemyśl to jeszcze czy warto. ja też kiedyś chciałam napisać taki list zaraz po rozstaniu i jakiś czas po, jednak jeśli ktoś znajomy się o tym dowiedział, odradzał mi to. pomyslałam sobie wtedy hm.. myślałam że będzie mi lepiej jeśli jeszcze raz wszystko opiszę .. sytuacje i swoje uczucia..może coś do niego dotrze..ale to że mi odradzano..sprawiło że przemyslałam to po raz 10ty i dotarło do mnie po jakimś czasie że właściwie po co mam ponownie cierpieć , bo pisząc i przypominając sobie znowu złe momenty na pewno tak się będzie dziać, poza tym wszystko to już kiedyś  w przeszłości mówiłam więc to nie ma sensu.

Izazela napisał/a:

Ta historia z tymi nagimi zdjęciami miała miejsce, gdy byliśmy już razem, i on faktycznie nie widzi w tym nic złego. Co więcej, cały czas rozmyśla, czy to jej prawdziwe zdjęcia, czy ściągnięte z internetu... Tak samo jak oglądaliśmy późno telewizję, wskoczył mu kanał erotyczny, i rozmyślał, czy oni tak na prawdę, czy na niby, czy ona udaje, czy jej faktycznie to sprawia przyjemność... On nie wie co to takt, i granice dobrego smaku, tak samo jak nie wie, jak bardzo jestem zażenowana momentami jego zachowaniem... Zanim się związaliśmy, był na urodzinach u swojego dobrego kolegi. Napił się i zasnął,  jedna z dziewczyn zaczęła kręcić mu tyłkiem przed twarzą, a reszta robiła fotki. Też to bezustannie wspomina w swoim towarzystwie, a przede wszystkim gdy ja jestem obok. Nie mam do niego pretensji o samo zajście, bo nie byliśmy wtedy razem, oboje byliśmy wolni, i każdy robił co chciał... Jednakże mam do niego pretensje o to, że nie umie się pohamować ze swoimi durnymi gadkami...

ma gdzieś Twoje uczucia i całą Ciebie. to przykre. zachowuje się jak szczeniak.
tak na marginesie, ma 29 lat i nie wie czy scenki erotyczne są udawane big_smile

wiem że jest Ci ciężko, ale zaopiekuj się sobą, bo im dłużej trwać będzie taka sytacja tym Twoja psychika będzie w gorszym stanie.

9 Ostatnio edytowany przez Izazela (2013-04-08 13:19:56)

Odp: Ten związek sprawia, że czuję się jakbym zastygła w miejscu.

Jeśli ostatecznie zdecyduję się na rozstanie, a wiem że to już nie potrwa długo, bo na obecną chwilę przypominam ropień, który za chwilę ma pęknąć, to tylko "po cichu". G. pracuje w nocy, więc będę miała czas na spakowanie się i spokojne wyjście. Nigdy nie przypuszczałam, że będę przed kimkolwiek uciekała jak szczur, ale chcę uniknąć krzyku, płaczu, histerii, manipulacji. Nie chcę tego. Moja psychika jest tak krucha, że może tego nie przejść bez solidnego uszczerbku... Swoją drogą stąd ten pomysł na list, aby miał jasność sytuacji czemu odeszłam, i aby mnie nie szukał... A jak zachowałybyście się w aspekcie z psem? Boję się, że G. w ataku furii może się na nim wyżywać, i koniec końców faktycznie oddać do schroniska, ale on tak naprawdę przecież nie jest mój... sad Jeśli go zabiorę, mogą mnie czekać jakieś konsekwencje?

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ten związek sprawia, że czuję się jakbym zastygła w miejscu.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026