netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

38 odpowiedzi24 665 wyświetleńzałożony przez Ninnne, 12.03.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 ]

1

Temat: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Cześć, mój facet każdego dnia mnie upokarza, mówi, że jestem beznadziejna, głupia, jedzie po mojej rodzinie. Wyładowuje się na mnie przy każdej okazji, gdy się zdenerwuje, choćby z błahego powodu.
Wystarczy, że nie może znaleźć jakiejś swojej rzeczy już się denerwuje i wyładowuje.
Mimo, że skończyłam dwa fakultety, czuję się przy nim nikim. Patrzę na świat jak ktoś gorszy, komu należy się takie traktowanie. Czuję się już tak nic nie warta, że zaczynam unikać ludzi.
Staram się być dla niego dobra, dbam o niego, eliminuję sytuacje, w których mógłby się zdenerwować, ale nie mogę wszystkiego skontrolować, on wybucha już przy coraz mniejszych powodach.
Jak mam powstrzymać te jego zachowania?

2

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Może odejdź na jakiś czas przecież nie jesteś taka a on nie ma prawa Cię tak traktować. Chociaż ja bym nie chciała być z facetem który mnie niszczy psychicznie bez przesady ale masz swoja wartość.

3

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Zdecydowanie wymienić na inny model!
To co opisałaś to przemoc domowa w czystej postaci.

4

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Witam, porozmawiaj z nim. Zaproponuj aby poszedł się leczyć do psychologa. Być może ma nerwicę i nie potrafi nad tym zapanować. Jeżeli nie będzie chciał to uciekaj od niego jak najdalej! On cię zniszczy wewnętrznie! Wiem coś o tym. A będzie coraz gorzej! Szkoda Twojego życia.

5

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Po pierwsze dzięki za odpowiedzi.
Odejść... Jesteśmy pół roku po ślubie. Raczej nierealne, nie zdobyłabym się na odwagę.
Psycholog... Temat przewija się od dwóch-trzech lat. Kiedyś obiecywał, że pójdzie (ja obiecałam, że zapłacę za terapię, co też chyba nie jest ok, ale czuje, że muszę być dla niego dobra, to i on będzie) teraz mówi, że to ja jestem nienormalna, wariatka, powinnam się leczyć. Z resztą to jego argument, że może udowodnić innym, że to ja jestem nienormalna. Każde moje "nienormalne" zachowanie, np. przeciwstawienie się jemu, wymaganie szacunku potrafi nazwać przejawem szaleństwa. Ech, już siedzę czasami cicho i się hamuję, żeby w razie czego nie miał na mnie nic.
Nie chcę tak żyć, ale też nie potrafię inaczej.
Czy doświadczałyście kiedyś czegoś podobnego?

6 Ostatnio edytowany przez dayzi (2011-03-12 21:55:24)

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Ale to Tobie jest potrzebny psycholog a nie jemu. Gdybym miała ten rozum co teraz...odeszłabym od razu a nie czekała 16 lat z takim niewyżytym frustratem. Nie zmarnuj tylu lat co ja. On nigdy nie zmieni stosunku do Ciebie.
Za chwilę pojawią się dzieci i jesteś załatwiona.

7

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Dzięki za zdecydowaną opinię. To dla mnie ważne jak ktoś nie owija w bawełnę, tylko mówi wprost jak jest.
Sęk w tym, że on mam też całe mnóstwo pozytywnych cech (a może wyolbrzymiam), obiektywnie jest dobrym człowiekiem, bardzo lubianym, szanowanym, pełni zawód zaufania publicznego, ważna jest dla niego etyka zawodowa. Tylko dlaczego mnie tak traktuje? Czy to we mnie jest coś takiego? Czy będzie traktował tak każdą bliską osobę?
Chciałabym byśmy we dwoje poszli na jakąś terapię. Najpierw zrobię wszystko, co możliwe, żeby było dobrze, a jak nie pomoże... jeszcze nie wiem. Nie mam póki co tyle siły, by napisać, że odejdę. z moim poczuciem własnej wartości, boję się tego.

8

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Może spróbuj postawić mu ultimatum albo pójdzie się leczyć albo odejdziesz. Jeżeli to nie poskutkuje to wyprowadź się od niego! Może wyprowadzka sprawi, że przejrzy na oczy i zrozumie jaką krzywdę Ci wyrządza. W przeciwnym przypadku ja bym odeszła! On będzie Cię coraz bardziej upokarzał a ty będziesz miała coraz mniejsze poczucie własnej wartości. Z czasem z kobiety inteligentnej, mądrej, pięknej staniesz się wrakiem człowieka, będziesz czuć się nic nie wartą, nieporadną osobą unikającą świata. Uciekaj póki jeszcze nie jest za późno. Gdy będziesz starsza będzie Ci trudniej odejść. Jesteś młodą, piękną, inteligentną osobą znajdziesz jeszcze mężczyznę swojego życia i szczęście w życiu.

9

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Czytasz w moich myślach.O niczym tak nie marzę jak o miejscu do którego mogłabym uciec. Póki co wynajmujemy wspólnie mieszkanie. Nie mam dokąd uciec. Nie mam przyjaciółki,u której mogłabym się schować. Jedyną opcją jest wyjazd gdzieś na kilka dni, ale to chyba nie rozwiąże problemu. Po tych kilku dniach przecież będę musiała wrócić do wspólnego mieszkania.
Przepraszam, że o to pytam, ale jak było u Ciebie?

10

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Tłumaczysz go.
Mój też był "idealny" , szanowany, rodzinny, poważany, bez nałogów, spokojny-tyle dla ludzi.
A w zaciszu domowym.....
Sędzia na sprawie rozwodowej  pytał dlaczego tak długo zwlekałam z rozwodem. Dzieci były ofiarami tego terroru i mojej bezczynności.
Zrób więc pierwszy krok i idź pierwsza do kogoś kto Ci pomoże, bo to Ty musisz odbudować w sobie poczucie własnej wartości.

11

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Druga Strono Ksiezyca....Hm...Ja tego nie przeżyłam na własnej skórze, ale moja mama tak...Powiem jedno, od poniżania do rękoczynów jeden krok. Uwierz mi niektórzy faceci uważaja, że kobieta po ślubie to kobieta ze stemplem na czole 'TO MOJE' i o tyle o ile przed ślubem jeszcze coś tam obiecywał, to po ślubie możesz być pewna że nie będzie nawet próbował. I jeśli sama nie jesteś w stanie od niego odejść, to przynajmniej pomyśl o ewentualnych dzieciach w przyszłości. Skoro Ciebie tak traktuje to nie łudź się że dzieci będzie traktował z miłościa i serdecznościa. My z siostra przez 10 lat (do rozwodu rodziców) żyłyśmy w cieniu takiego tyrana, mało tego widzac że on nie szanuje naszej matki, same jej nie szanowałyśmy. Dayzi miała prawdopodobnie podobna sytuację jaka ja miałam (moja perspektywa jest jedynie inna-byłam dzieckiem), u nas też było pięknie ładnie i bajkowo, dla ludzi z zewnatrz jedynie. 
Jesteś z tych kobiet które niestety kochaja za bardzo, usuwanie wszystkich bodźców, które powoduja jego frustracje jest bezcelowe, dojdzie w końcu do tego, że nawet krzywo postawiona ksiażka będzie go doprowadzać do furii. Już tak to jest z tymi ekstremalnie zakompleksionymi...Wyżywaja się na kim moga, cierpia zazwyczaj na tym najbliżsi.

Życzę Ci jak najlepiej na prawdę, zrób w końcu coś dla siebie, jesteś przecież tego warta:)

12

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Współczuję Ci. Mam podobny problem i dwa rozwiązania. Mam synka cztero letniego z dawnego związku. Od trzech lat jestem z mężczyzną, z którym mam wspaniałą córeczkę, ma 11 miesięcy. Od bardzo dawna jestem debilką, kretynką, idiotką, szmatą ojej brak mi słów a łzy cisną mi się do oczu... Dla niego wszystko robię źle. Postawiłam na rodzinę, zrezygnowałam z kariery. Od dwóch lat jestem w domu i zajmuję się dziećmi. Piorę, sprzątam, gotuję, dbam o ogród, o dzieci, o niego ale jestem totalnym zerem. Gdziekolwiek bym nie jechała twierdzi że jadę przyprawiać mu rogi, z dwójką małych dzieci. Każdego dnia wstaję razem z nim, robię mu kawę, śniadanie, śniadanie do pracy. Śpię czasem po kilka godzin bo córeczka ząbkuje, ale on nie ma nade mną litości. Uważa, że to mój obowiązek. Wielokrotnie przy swoich wybuchach złości groził, że mnie uderzy. I w końcu uderzył. A co było powodem? Miałam otwarte jedno okno w domu przez 3 minuty a córeczka bawiła się na podłodze i wyzywał mnie, że jestem kretynką i przeze mnie dziecko będzie chore. Poszłam się kąpać, poszedł za mną do łazienki, zaczął szarpać, potem mnie uderzył. A ja nie wiem co mam myśleć? Nienawidzę go. Ale jedyna moja obawa to co pomyślą ludzie o kobiecie z dwójką dzieci gdzie każde ma innego ojca. I tak tkwie w tym gównie. A moje dzieci patrzą na moje cierpienie i na to jak on mnie upokarza. Nie wiem co zrobić ale Tobie życzę wytrwałości. Nikt nam nie pomoże dopóki same sobie nie pomożemy.
Trzymaj się mocno.

13

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym
Druga strona księżyca napisał/a:

Sęk w tym, że on mam też całe mnóstwo pozytywnych cech (a może wyolbrzymiam), obiektywnie jest dobrym człowiekiem, bardzo lubianym, szanowanym, pełni zawód zaufania publicznego, ważna jest dla niego etyka zawodowa.

Czyli co?, zamyka za sobą drzwi domu, a w nim sfrustrowaną jego zachowaniem żonę i zmienia swoją powłokę  niczym kameleon? zatem, te jego pozytywne cechy są na wynos...
To jeden z takich, co to zawsze zareaguje, gdy na jego drodze ktoś się przewróci,  nawet podbiegnie, pomoże wstać, zapyta czy potrzebna pomoc lekarska - a gdyby, to Tobie się przytrafiło? to pewnie usłyszysz ,że jesteś niedorajda.

Pewnie nikt nie wie, co się dzieje za Waszymi zamkniętymi drzwiami domu, a to dopiero pół roku po ślubie. Pomyślałaś co będzie dalej?
Też myślę, że potrzebna Ci pomoc psychologa, aby otrząsnąć się z tego marazmu, poczuć swoją wartość jako człowieka, coś co utraciłaś przy nim. Ale myślę, że jeżeli tylko zechcesz, to przerwiesz ten koszmar i wrócisz do normalności. Z całego serca Ci tego życzę.
Serdecznie Cię pozdrawiam.

14

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Rozumiem Cię doskonale. Też byłam w takim związku, nie mieliśmy ślubu, ale związek trwał ponad 5 lat i mamy razem dwoje Dzieci. Może nie tyle wyżywał się na mnie psychicznie (na to sobie w życiu nie pozwolę), ale był alkoholikiem. I nie mówię teraz o tym co robił będąc pod wpływem alkoholu, bo przeważnie Go wtedy po parę tygodni nie było w domu, ale między swoimi korkami miał takie stany, że nigdy Mu się nic nie chciało, potrafił leżeć lub siedzieć przy kompie cały dzień, dowiadywałam się wtedy że to kobiety są od gotowania, zajmowania się Dziećmi, sprzątania itd... Od wszystkiego. Bo On nawet do pracy nie chodził... No czasem gdzieś tam pracował, zawsze do pierwszej wypłaty, którą przepijał i wracał po kilku dniach wykąpać się, najeść i wyspać. Dostał bilet do ZK, sam się zgłosił za moją namową, wszystko miało się zmienić. Nie wiem jak by to wyglądało, bo nie dotrwałam do końca kary, czekałam tylko 4 miesiące, poznałam Kogoś, z Kim zaczęłam układać sobie życie i to życie jest prawdziwym życiem, takim, jakie sobie wyobrażałam że powinno być życie rodzinne. Wspaniały Człowiek, ogólnie mój najbardziej udany związek, teraz też jest w ZK, ale teraz mam na Kogo czekać bo taka miłość się już nie powtórzy.

Powiesz może że moja sytuacja nie jest podobna do Twojej, ależ jest i to bardzo. Problem tkwi chyba w psychice: nie odejdę, bo jak nie ten to który (uwierz mi, prawie każdy lepiej by Cię traktował), przecież kiedyś był inny (ale nie jest!), kocham Go (ale czy On kocha Ciebie?), zmieni się (zapomnij)... Uwierz w siebie, marnujesz się przy takim człowieku. Skoro ja znalazłam Kogoś, kto pokochał mnie z DWÓJKĄ DZIECI, to każda kobieta ma prawo do szczęścia!!! Zrozum, że przy Nim szczęśliwa nie będziesz. Pozdrawiam.

15

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym
maniulka napisał/a:

Współczuję Ci. Mam podobny problem i dwa rozwiązania. Mam synka cztero letniego z dawnego związku. Od trzech lat jestem z mężczyzną, z którym mam wspaniałą córeczkę, ma 11 miesięcy. Od bardzo dawna jestem debilką, kretynką, idiotką, szmatą ojej brak mi słów a łzy cisną mi się do oczu... Dla niego wszystko robię źle. Postawiłam na rodzinę, zrezygnowałam z kariery. Od dwóch lat jestem w domu i zajmuję się dziećmi. Piorę, sprzątam, gotuję, dbam o ogród, o dzieci, o niego ale jestem totalnym zerem. Gdziekolwiek bym nie jechała twierdzi że jadę przyprawiać mu rogi, z dwójką małych dzieci. Każdego dnia wstaję razem z nim, robię mu kawę, śniadanie, śniadanie do pracy. Śpię czasem po kilka godzin bo córeczka ząbkuje, ale on nie ma nade mną litości. Uważa, że to mój obowiązek. Wielokrotnie przy swoich wybuchach złości groził, że mnie uderzy. I w końcu uderzył. A co było powodem? Miałam otwarte jedno okno w domu przez 3 minuty a córeczka bawiła się na podłodze i wyzywał mnie, że jestem kretynką i przeze mnie dziecko będzie chore. Poszłam się kąpać, poszedł za mną do łazienki, zaczął szarpać, potem mnie uderzył. A ja nie wiem co mam myśleć? Nienawidzę go. Ale jedyna moja obawa to co pomyślą ludzie o kobiecie z dwójką dzieci gdzie każde ma innego ojca. I tak tkwie w tym gównie. A moje dzieci patrzą na moje cierpienie i na to jak on mnie upokarza. Nie wiem co zrobić ale Tobie życzę wytrwałości. Nikt nam nie pomoże dopóki same sobie nie pomożemy.
Trzymaj się mocno.

Oj bardzo współczuję sytuacji...Ale powiem Ci jedno, moja mama wyszła za maż bardzo młodo, bo dziecko było w drodze, potem urodziło się kolejne, a po 10 latach została sama z 2 dzieci właśnie, to maż ja zostawił z dwójka dzieci, odszedł do innej, a wszyscy ja właśnie wytykali palcami, bo kiedyś rozwód to było coś nie do pomyślenia...Pogadali pogadali i znudziło im się (ileż można w końcu gadać na jeden temat), a mama znalazła kogoś innego i ułożyła sobie życie, jest szczęśliwa a rozstanie z ojcem było najlepszym co ja mogło trafić z jego strony.

Uciekaj, póki jeszcze nie wierzysz w obelgi, póki uderzył Cię raz, potem może wpaść mu pod rękę jakiś twardy przedmiot...

16

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

http://www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=245

17

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Bardzo dziękuję za link do artykułu.
Myślę, że wiele osób w podobnej sytuacji jak ja, stara się tłumaczyć niszczące zachowania swojego partnera, czasem już zastanawia się, czy to ja nie zwariowałam, przecież on dla wszystkich jest taki miły, ludzi go lubią. Trudno jest powiedzieć innym, co dzieje się w domu, bo ludziom, którzy go znają, trudno w to uwierzyć. Pojawia się niedowierzanie, a te z kolei wzbudza znów w nas pytanie: a może jednak przesadzam? w końcu nie pije nie bije, więc o co chodzi?
Wiem jedno: nie wybaczyłabym sobie, że odeszłam, zostawiłam ten związek nie spróbowawszy wszystkiego, by go naprawić, by było dobrze. Pójdziemy najpierw na terapię związku. Tylko potrzebuję znaleźć kogoś naprawdę kompetentnego, kto wie jak prowadzić tego typu terapię.
Co do kochania za bardzo - samo sedno.
Czy któraś z Was była może na terapii ze swoim partnerem?

18

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Jak długo jesteście razem?
Powiem Ci tak ja znosiłam takie traktowanie przez 11lat,byłam poniżana,wyładowywał na mnie całą złośc i agresję jak tylko coś nie poszło mu w pracy,czy po wizycie u jego matki(która ciągle ingerowała w nasze sprawy)nastawiając go przy tym przeciwko mnie.Nie mam 2 fakultetów,ale wiem,że żaden człowiek nie zasługuje na takie traktowanie,po tych wszystkich latach(a kiedyś byłam przebojowa,pewna siebie,szczęśliwa i zawsze uśmiechnięta)czuję sie jak wrak przeciśnięty przez maszynę,zniszczył mi umysł,a moja samoocena spadła tak nisko,że niżej nie można,wmawiał mi przez lata.Kiedy napiłam się troche więcej wina u znajomych twierdził przy wszystkich,że jestem pijaczką i takie tam...wmawia mi,że to ja jestem winna rozpadu naszego małżeństwa,obwinia mnie za to,że nasze dzieci przy rozwodzie będą cierpiały,a sam stał sie kochanym tatusiem.Aktualnie jestem już pod opieka psychologa,więc zastanów się czy warto wbrew sobie(bo u mnie to było dla dobra dzieci)tracic czas na kogoś kto tego nie docenia i nie jest ciebie wart!

19 Ostatnio edytowany przez motoserce (2011-03-13 15:11:01)

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym
Druga strona księżyca napisał/a:

Bardzo dziękuję za link do artykułu.
Myślę, że wiele osób w podobnej sytuacji jak ja, stara się tłumaczyć niszczące zachowania swojego partnera, czasem już zastanawia się, czy to ja nie zwariowałam, przecież on dla wszystkich jest taki miły, ludzi go lubią. Trudno jest powiedzieć innym, co dzieje się w domu, bo ludziom, którzy go znają, trudno w to uwierzyć. Pojawia się niedowierzanie, a te z kolei wzbudza znów w nas pytanie: a może jednak przesadzam? w końcu nie pije nie bije, więc o co chodzi?
Wiem jedno: nie wybaczyłabym sobie, że odeszłam, zostawiłam ten związek nie spróbowawszy wszystkiego, by go naprawić, by było dobrze. Pójdziemy najpierw na terapię związku. Tylko potrzebuję znaleźć kogoś naprawdę kompetentnego, kto wie jak prowadzić tego typu terapię.
Co do kochania za bardzo - samo sedno.
Czy któraś z Was była może na terapii ze swoim partnerem?

Nie wiem jak jest z Twoim partnerem,mój nie chciał słyszeć o żadnej terapii,wykrzykując,że to ja potrzebuję leczenia psychiatrycznego.
Próbowałam wszelkich prób ratowania związku nawet przez modlitwe,pewien ksiądz pomagał mi zrozumieć,ale na nic to sie nie zdało,a tylko dlatego,że to ja chciałam on nie,a był pewny siebie,myślał,że nigdy nie odejdę bo nie mam na kogo liczyć i że sama z dziecmi sobie nie poradzę.11lat walki ...ja mam dośc.Ja tez wiele razy myślałam,że zwariowałam,że przesadzam bo przecież alkohol pojawiał się tylko sporadycznie,a uderzył mnie czy popchnął kilka razy,ale to się zdarza,wybaczałam,ale nawet gdyby tego nie zrobił ...czułabym się tak samo ...mój mąż równiez przy ludziach jest cudowny,miły,kochany tatuś,i tu pojawia się własnie problem bo wszystko rozgrywa sie w 4 ścianach,a może być jeszcze gorzej wierz mi.Spróbuj zawalczyć jeśli masz sobie później wyrzucać,że nie zrobiłas nic...ale nie czekaj za długo...

20

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Odejdz DRUGA STRONA KSIEZYCA ,poprostu odejdź...teraz,tak 6 miesięcy po ślubie...dopuki nie jest za poźno...

21

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym
kasandra1234 napisał/a:

Odejdz DRUGA STRONA KSIEZYCA ,poprostu odejdź...teraz,tak 6 miesięcy po ślubie...dopuki nie jest za poźno...

Zgadzam się z Kasandrą,ja łudziłam się wiele lat,a on w tym czasie zdążył nieźle nabroic w mojej psychice.

22

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

" muszę być dla niego dobra, to i on będzie"  - to jest błędne założenie.
Kiedyś mój facet chciał abym coś tam mu przyniosła.Od razu uruchomił się we mnie lęk że mnie opieprzy bo nie zrozumiałam dokładnie o co mu chodzi.W domu rodzinnym ojciec reagował w taki sposób a ja bałam się w jakiś sposób odreagować.Bałam się,
Więc kiedy podeszłam do faceta nie z tym czego oczekiwał wydarł się na mnie.Ale byłam przygotowana.Tym razem ja poradziłam mu aby następnym razem nie prosił mnie o to tylko sam sobie to przyniósł.
  Oni żerują na naszej dobroci,strachu.Stajemy się ofiarami bo na to pozwalamy .   



"Wiem jedno: nie wybaczyłabym sobie, że odeszłam, zostawiłam ten związek nie spróbowawszy wszystkiego, by go naprawić, by było dobrze. "  - a więc musisz zacząć od najważniejszego - od SWOJEJ WEWNĘTRZNEJ PRZEMIANY


dwa fakultety - WOW!!!

23

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

dwa fakultety - WOW!!!


Własnie ,dwa fakultety ale nie z zycia...
Dziwie sie jednak ze taka osoba pozwala soba pomiatać!Niepojęte!

24

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Oj... uciekaj !!! pamietaj , liczy sie tez szacunek ktorego on do ciebie nie ma, mowiac w ten sposob jaki mowi... jak facet ktory "kocha" moze ublizac swojej kobiecie?? przemysl to.. wspolczuje Tobie, jestes wartosciowa kobieta, nie trac czasu na zwiazek z kims takim jak on. zaslugujesz na szacunek , zrozumienie a przede wszystkim szczescie jak kazda kobieta... wiem, ze by bolalo, ale nie daj sie tak traktowac uciekaj zanim bedzie za pozno. jak teraz tak cie traktuje pomysl co bedzie pozniej... ; / jak sie bardziej wkurzy to co - uderzy ciebie? raz, drugi, trzeci..? nie daj sie. pozdrawiam.

25

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Czasami tak sobie myślę ,że prędzej wybaczyła bym swojemu facetowi zdrade niż poniżanie,bicie,wyzywanie...
Ja tez kiedys czekalam...czekalam 6 lat! i co z tego...urodziły sie dzieci i ...zmienil się...ale na gorsze...

26

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Patrzę na świat jak ktoś gorszy, komu należy się takie traktowanie.(...)" - śmiem przypuszczać że nie miałaś łatwego dzieciństwa...

27

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Druga strona księżyca,
Twoje życie to jedno wielkie kłamstwo. Zarówno "dobroć'' twojego partnera, twoja "beznadziejność'' to kłamstwo.
Jesteś bardzo bierna, mam wrażenie, że żyjesz z dnia na dzień (co cię podkusiło, by żenić się z kimś takim? nie ostrzegła cię intuicja?). Nie bierzesz odpowiedzialności za swoje życie i de facto wybrałaś bycie nieszczęśliwą.


Osoby, które tkwią w związkach z przemocą muszą czuć się po prostu koszmarnie, jak ''szmaty''.
Każda przemoc wyrządza wielkie szkody. Zdrowy człowiek w obliczu przemocy wykazuje jedną reakcję: ''ucieczka''.. Ludzie, którzy MIMO WSZYSTKO w tym tkwią, tracą kontakt z własnymi odczuciami, negują je i spychają na margines. Inaczej nie daliby rady. I żyją w jednym, wielkim zakłamaniu. Jak widać na załączonym obrazku.

28

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Byłam w bardzo podobnym związku. Na szczęście to już przeszłość. Ciężko było odejść , długo zwlekałam ,bo nie wiem dlaczego ,ale czułam się trochę odpowiedzialna za niego, ten związek i czasami przychodziły myśli - że przecież on kiedyś się zmieni ,że to tylko chwilowe .
Dzisiaj jestem zadowolona z tego, że udało mi się. Udało mi się to zakończyć. Myślę ,że i Ty powinnaś to przemyśleć. Jesteście po ślubie i zdaję sobie sprawę ,że to wcale nie będzie takie łatwe. Ale koniecznie musisz coś z tym zrobić. Zacznij myśleć o sobie!Jesteś mądrą osobą , masz dwa fakultety. Skup się na karierze zawodowej. Jeśli nie chcesz rozwodu to może pomyśl o separacji. Pozdrawiam serdecznie! Trzymaj się!!

29

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Hej.
Mam 20lat i syna 2,5 letniego z autyzmem.
Mój konkubin na szczęście nie mąż zaczął od pewnego czasu bardzo mnie poniżać.Wyzywa mnie od kurw i szmat.Pluje na mnie.Mieszka ze mną u mojej babci od jakichś 3lat.Przed wczoraj moja babcia Go wyrzuciła.Na dodatek chciałam dodać,że On jest cyganem.
Nie pracuje,bo nie może pracy znaleźć.Pracował do niedawna,i pod tym względem nie mogę narzekać przynosił mi całą wypłatę.Teraz ja zapierniczam czasami po 12godzin poza domem mnie nie ma w sumie 16h.Moja babcia 69 ma lat.Opiekuję się moim małym gdy ja jestem w pracy.A On woli siedzieć na komputerze albo patrzeć na telewizor i zero zainteresowania synem.Wziął go na spacer to Alanek(bo tak ma na imię mój syn) rzucał kamieniami w samochody.Tak Go tatuś pilnował.
W sumie przedwczoraj przesadził:
Poszliśmy razem na piwko,z znajomymi.Było 2 kolegów,koleżanka i my.
Dziwne towarzystwo,na ogół nie obracałam się z ludźmi na takim poziomie.
Ale nieważne.Mój konkubin nie pił(bo wie że nie może pić,bo jak wypije może zabić).Ja wypiłam w sumie 2 duże piwa i 1 małe.Gdy wyszliśmy stamtąd o nic ,mnie zaczał obrazac i wyzywać.Powiedziałam mu żeby do mnie tak nie mówił a on do mnie  ze to ja nie mam na niego glosu podnosic.I on poszedl w swoja strone a ja w swoja.Po chwili zadzwonilam do niego i sie zapytalam gdzie on jest bo ja sama do domu nie chce wracac.On ze w kasynie.Wiec tam sie pokierowalam.On juz tam zaczal byl agresywny,a ja sie go bardzo boje.I zaczal podnosic na mnie reke ale obok byl klub muzyczny is tali przed wyjsciem ochroniarze wiec sie staralm byc blisko nich.Potem wzielam taxi i pojechalam do domu.Zadzwonilam do tesciow i powiedzialam im o wszystkim....
Po 30 min on przyszedl.A ja mu powiedzialam po co przyszles zeby mnie ponizac znow?.A on mnie wpusc mnie wiec go wpuscilam.Chwycil mnie uderzyl w szyję i w ucho polozyl na ziemie i na ten moment moja babcia weszla do pokoju i Go od razu wurzucila.Ja szukajac pomocy pobiegłam do sąśiada policjanta....Sasiad nie zareagowal.On poszedł.Rano ok 8,00 znow przyszedl ale moja babcia mu nie pozwolila sie zblizyc do mnie niby chcial pogadac ale ja go znam..Wszystkim teraz moim znajomym opowiada ze to moja wina bo ja to jestem głównym prowokatorem.Codziennie się kłócimy i codziennie mi mowi ze jestem dla niego kurwa i szmata i podnosi reke...Mam dosc boje sie szczerze mowiac z domu wyjsc bo on nie jest nieobliczalny!!pomozcie mi

30

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

powinnaś się z nim rozstać, to chyba sama wiesz-niech zabiera rzeczy z Twojego domu i nigdy nie wraca!
pomocy powinnaś szukać na policji, w sądzie-jezeli będzie trzeba.
ten typ to ewidentny zwyrodnialec  kompleksami, nierób i cham, który nie dość, że bije swoją kobietę, kto wie czy za kilka lat by nie tknął dziecka!
to nie jest normalne, że boisz się wyjść  z domu.
ja na Twoim miejscu udałabym się na policję, skoro nie możesz się sama z nim dogadać. on zatruwa Ci życie.

31

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Na początek mam zamiar to zgłosić dzielnicowemu.On powienien mi doradzić w jaki sposob ta sprawa pokierowac.
Mam zmienić nr telefonu??.
Pozwalac sie spotykac z synem??.
Nie wiem co zrobic pod takim wzgledem

32

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Uważasz,że powinnam mu ograniczyć kontakt z dzieckiem??I zmienić nr telefonu??

33

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Dzieciątko jest chore na dodatek.
Uważam, że taki agresywny człowiek jest kiedyś w stanie coś dziecku zrobić.
Rozumiem, że Ty tego człowieka nie kochasz i nie wiesz po prostu jak tego tyrana z życia wyrzucić? a jaki on ma stosunek do dziecka?
Dzielnicowy? powinien coś doradzić. słusznie zaczynasz kombinować.
jeżeli czujesz, że zmiana telefonu da Ci jakiś mały wewnętrzny spokój, zmień.
napisz, jak jest z dzieckiem (jaki ojciec ma stosunek, czy mały się leczy gdzieś, czy były jakieś nieprzyjemne sytuacje)

34

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Jeszcze Go kocham,bo mamy ze sobą syna...
Niby Go bardzo kochał wytatułował sobie Jego imię na przedramieniu.Ale nie potrafił się Nim zająć...nie ćwiczył z Nim.Nie wydawało mi śie żeby był jakoś Nim przejęty....
Tak uczęszczamy z Alankiem na terapię logopedyczną,psychologiczną,behawioralna,Chodzimy też do fizjoterapeuty...
Na szczęście nie zdarzyło mu się jeszcze ręki na dziecko dźwignąć.Czuję wewnętrzny wstyd...sąsiedzi na mnie patrzą z byka masakara

35

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym
ktpanetkka napisał/a:

Hej.
Mam 20lat i syna 2,5 letniego z autyzmem.
Mój konkubin na szczęście nie mąż zaczął od pewnego czasu bardzo mnie poniżać.Wyzywa mnie od kurw i szmat.Pluje na mnie.Mieszka ze mną u mojej babci od jakichś 3lat.Przed wczoraj moja babcia Go wyrzuciła.Na dodatek chciałam dodać,że On jest cyganem.
(...)
Dziwne towarzystwo,na ogół nie obracałam się z ludźmi na takim poziomie.
Ja wypiłam w sumie 2 duże piwa i 1 małe.Gdy wyszliśmy stamtąd o nic ,mnie zaczał obrazac i wyzywać.Powiedziałam mu żeby do mnie tak nie mówił a on do mnie  ze to ja nie mam na niego glosu podnosic.(...)
A on mnie wpusc mnie wiec go wpuscilam.Chwycil mnie uderzyl w szyję i w ucho polozyl na ziemie i na ten moment moja babcia weszla do pokoju i Go od razu wurzucila.Ja szukajac pomocy pobiegłam do sąśiada policjanta....Sasiad nie zareagowal.On poszedł.Rano ok 8,00 znow przyszedl ale moja babcia mu nie pozwolila sie zblizyc do mnie

ktpanetkka - nie chcę nijak Cię dotknąć, ale przeczytaj proszę ze zrozumieniem własne, przytoczone przeze mnie słowa.
Zastanów się jaki obraz się tu wyjawia.
Współczuję twojej babci. ONA wyrzuca łobuza a TY go wpuszczasz. Pijesz i awanturujesz się razem z nim. Czy naprawdę chcesz by twój synek wyrastał w patologicznym otoczeniu? Czy zdajesz sobie sprawę, że przy jego dysfunkcji trzeba mu poświęcać jak najwięcej czasu.
Szanuj zdanie babci jeśli korzystasz z jej gościny, licz sie z jej decyzjami. Jeżeli ona wyrzuca niechcianą osobę nie rób jej na przekór..
Nie wolno dopuszczać do przemocy. Ani awantur. Twojemu partnerowi nie wolno się tak zachowywać. Załóż niebieską kartę i w razie takiego zachowania wzywaj policję. Nie sąsiada a policję. (sąsiad w domu ma prawo być prywatnym człowiekiem).

36

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Bardzo często zastanawiam się dlaczego kobiety tkwią w takich związkach? Dlaczego dają się poniżać? Przecież każdy ma prawo żądać szacunku dla siebie!
ktpanetkka-też mam niepełnosprawną 5letnią córkę-z jej tatą rozstałam się jak ona miała 15miesięcy-on mnie nie bił i nic z tych rzeczy-ale też czułam się stłamszona i traciłam własną wartość.
Uwierz, że dasz sobie rade bez niego-a na pewno będziesz dużo szczęśliwsza i spokojniejsza.
Co do miłości do niego-czas wyleczy rany. Nie myśl o nim myśl o dziecku-skup się na nim bo on Ciebie najbardziej potrzebuje

37

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

nie wiem od czego zaczac bo jest mi ciezko:( zawsze bylam silna kobieta nie znalam slowa nie potrafie, nie dam rady...od paru lat tkwie w dziwnym zwiazku i nie wiem dlaczego. dla innych ludzi moj chlopak jest idealny bez wad super kolega w ogole naj naj... a dla mnie jak jestem w domu to czuje ze to inny czlowiek:( jezeli pojawia sie problem oczywiscie ja jestem winna i tak jest zawsze! dodam ze jest osoba ktora sama na siebie pracuje i utrzymuje polowe domu. czasem dochodzi takze do wyzwisk  najpierw z jego strony zeby mnie sprowokowac a pozniej ja bronie siebie i takze go wyzywam:( nie lubie tego ale nie bede pozwalala byc obojetna na to:( jezeli dochodzi do awantury on wymysla tak dziwne rzeczy ktore w ogole nie mialy miejsca... zabiera mi wszystko klucze od mojego auta, komuter i mowi ze to nie moje! oczywiscie pozniej mnie przeprasza ale ja mam to gleboko w du... bo takich rzeczy to sie nie zapomina. to trwa juz tyle czasu ze stracilam nadzieje na wszystko ze moge miec lepiej... czuje wypluta a przeciez pochodze z dobrej rodziny mam szkole wyzsza i dobra prezencje i nie rozumiem dlaczego jestem tak traktowna kiedy dalam sobie na to pozwolic..nie czuje sie bezpiecznie tak jak kobieta powinna sie czuc z mezczyzna.. dla mojego chlopaka istenieje tylko komputer i nic wiecej jezeli chce sie tylko przytulic to zaraz on chce sex i sex juz nawet tego nie znosze! co ja mam robic?? sama juz nie wiem...

38

Odp: On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym
Druga strona księżyca napisał/a:

Czytasz w moich myślach.O niczym tak nie marzę jak o miejscu do którego mogłabym uciec. Póki co wynajmujemy wspólnie mieszkanie. Nie mam dokąd uciec. Nie mam przyjaciółki,u której mogłabym się schować. Jedyną opcją jest wyjazd gdzieś na kilka dni, ale to chyba nie rozwiąże problemu. Po tych kilku dniach przecież będę musiała wrócić do wspólnego mieszkania.
Przepraszam, że o to pytam, ale jak było u Ciebie?

Trafiłaś naprawdę idealnie, forumowiczki przywracają wiarę i dodają sił.:D
Od siebie mogę Ci napisać że jesteśmy na podobnym etapie, jeżeli będziesz miała chęć to przeczytasz o mojej historii.
Wiem że dużo zainwestowałaś w ten związek , ciężki jest to przerwać "od tak",  nie doczytałam , bądź nie napisałaś co z tą terapią ? mówiłaś mu ? zgodził się ? Mój "X" mnie wyśmiał, nie bierze tego pod uwagę - więc nie bierze już pod uwagę mnie...
A czy masz możliwość wyjazdu do rodziców? Oczywiście kilka dni nic nie rozwiąże ale jeśli znajdziesz się na neutralnym gruncie to pomoże w przemyśleniach, wszystkich za i przeciw.
Słuchaj mądrych rad kobiet które wyszły z tego, wcześniej lub później - najważniejsze że już wolne smile
Facet nie może być naszym Bogiem, nie jesteśmy workami kości bez uczuć i godności.
Mam nadzieję że nie opuścisz nas i będziemy mogły wspierać Cię w tych ciężkich chwilach
Pozdrawiam goraco

Posty [ 39 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » On mnie upokarza, sprawia, że czuję się niczym

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026