Hmm... znowu nie wiem co robic...Rok temu uwolnilam sie z patologicznego zwiazku, ktory trwal szesc lat bardzo duzo przezylam, i to pozostawilo swoj slad na mojej psychice. Po osrodku dla ofiar przemocy w rodzinie i terapii u psychologa odzyskalam spokoj, pewnosc siebie, szczescie. Chcialam zaczac od nowa, chcialam byc kochana, bezpieczna i szczesliwa z kims normalnym...Wyjechalam za granice tu poznalam chlopaka spotykalismy sie, zamieszkalismy razem, bylo cudownie zakochalam sie chociaz trwalo to dlugo, bo bardzo balam sie kogos pokochac. Wtedy dowiedzialam sie ze jestem w ciazy! Bylam przerazona, ale uznalismy wspolnie ze chcemy tego dzidziusia i ze razem go wychowamy. Po jakims czasie doszlismy do wniosku ze wezmiemy slub...lecz po dwoch miesiacach moj narzeczony stwierdzil ze slubu nie bedzie...Bylo mi przykro, ale staralam sie go zrozumiec, jest mlody moze potrzebuje wiecej czasu...Ale zauwazylam ze on kompletnie przestal mnie zauwazac, weekendy w polsce czy za granica spedza z przyjaciolmi ktorzy cpaja a on razem z nimi, pije, zostawia mnie na cale noce nie mowiac gdzie byl i z kim. Zachowuje sie jak by NAS nie bylo dla wszystkich ma czas tylko nie dla mnie. Jeszcze nie dawno mielismy zbierac pieniadze na wspolne nieszkanie ale on potrafi przepuscic razem ze znajomymi 2 tys w kilka dni tak bylo w swieta wielkanocne...a ja bylam sama. Nie odezwal sie nie odbieral telefonu. Chcialam to wszystko jeszcze jakos naprawic, wybaczylam i pojechalam za nim do niemiec. Obiecal ze bedzie sie dla nas staral. Na drugi dzien po przyjezdzie znalazlam amfetamine wiec ja wyrzucilam bo mialam juz dosyc, nie moge na to patrzec. On po powrocie z pracy zapytal gdzie to mam, wiec odpowiedzialam ze wyrzucilam, a on mnie pobil, szarpal, dusil, bil po glowie, powiedzial ze za to urzadzi mnie tak ze strace to dziecko... dzis jestem cala posiniaczona i w szoku ze mogl sie tak zachowac. Dzis powiedzial mi tylko ze sama tego chcialam.. Mysle ze jestem winna ze sama wszystko zepsulam moze nie powinnam tego ruszac, moze moj dzidzius mial by ojca, moze to ja jestem patologiczna i nie umiem normalnie zyc?
Podobne tematy
Wybacz, ale te Twoje ostatnie zdania są po prostu żałosne. Wez się kobieto w garść. Twoja wina? Dostałabyś później, za coś innego, a facet, który bije i to kobietę w ciąży nie zasługuje na miano Ojca. Przestań go usprawiedliwiać i dla dobra swojego i dziecka uciekaj od tego człowieka. Bedzie ciężko, ale niestety innego wyjścia nie ma.
Uciekaj póki czas!
Nie wiem gdzie mieszkasz, ale w każdym z krajów na zachód od Pl przemoc wobec domowników jest przestępstwem! A już szczególnie wobec kobiety w ciązy! Nie obwiniaj siebie, bo to Ty jesteś ofiarą, a on jest człowiekiem, który zawsze miałby powód żeby Cie uderzyć.
Piszesz, że poprzedni związek też być związkiem w którym była przemoc. Może powinnaś zwrócić się o pomoc do dobrego terapeuty, aby odkryć co kieruje Tobą że wybierasz na partnerów ludzi o takich skłonnościach?
Dziewczyno Ty nie jesteś niczemu winna. Uciekaj od niego jak najdalej. On nawet nie żałuje tego że Cię pobił... Dziecku będzie lepiej z sama Tobą niż ocen ćpunem i katem...
Mysle ze jestem winna ze sama wszystko zepsulam moze nie powinnam tego ruszac, moze moj dzidzius mial by ojca, moze to ja jestem patologiczna i nie umiem normalnie zyc?
Cały post (prawie) usunąłem przy cytowaniu aby skomentować tylko i wyłącznie ten fragment, bo tylko tu leży problem. Tak jesteś jedną z wielu kobiet, które próbują wyciągać faceta z dołka, dają się poniżać i znoszą bicie. Cóż - skoro jest zdolny pobić tak, żebyś straciła dziecko - to się zastanów czy chcesz z nim być, jaka przyszłość Was (Ciebie i dziecko) czeka... Bo dla Niego jedyna przyszłość o odwyk. Skoro bije za to, że chcesz dla Niego dobrze - to musi być świetny, wręcz idealny kandydat na męża i ojca. Ale cóż - niektóre kobiety same, świadomie wybierają takie życie licząc, że zawojują świat i faceta zmienią... Pozostaje tylko współczuć. I zapytać się: dlaczego nie wybiorą tego spokojnego, cichego, ułożonego tylko chama? Hm?
I w dodatku to obwinianie się o wszystko... Szczerze współczuję i myślenia i "partnera" (lub facetopodobnego wytworu natury).
Rok temu uwolnilam sie z patologicznego zwiazku, ktory trwal szesc lat bardzo duzo przezylam, i to pozostawilo swoj slad na mojej psychice. Po osrodku dla ofiar przemocy w rodzinie i terapii u psychologa odzyskalam spokoj, pewnosc siebie, szczescie. Chcialam zaczac od nowa, chcialam byc kochana, bezpieczna i szczesliwa z kims normalnym... Dzis powiedzial mi tylko ze sama tego chcialam.. Mysle ze jestem winna ze sama wszystko zepsulam moze nie powinnam tego ruszac, moze moj dzidzius mial by ojca, moze to ja jestem patologiczna i nie umiem normalnie zyc?
I cała terapia w kosz.
Nie jesteś winna.
Idź na policję i do lekarza. Zrób obdukcję.
Jeżeli nie masz pieniędzy, do ambasady, pomogą Ci wrócić.
Nie udało się z nim, trudno.
On się NIE zmieni ani NIE poprawi.
Zostaw go, wracaj do Polski, szukaj pomocy.
On nie ma prawa się do ciebie zbliżyć.
Facet który bije kobietę,która nosi jego dziecko jest śmieciem.
NIE JESTEŚ WINNA
TO NIE JEST TWOJA WINA !!
To z Twoim facetem jest coś nie tak ![]()
Zadbaj o siebie i dziecko - uciekaj czym prędzej, bo później może być jeszcze gorzej ![]()
Pierwsze co powinnaś w tej sytuacji zrobić-to pójść do lekarza,powiedzieć jaka była sytuacja i dowiedzieć się czy ciąża nie jest zagrożona!
Nie myśl o tym skurwiel-u ,tylko zajmij się sobą i swoim dzidziusiem.
Odejdź od niego..
Ja bym to również zglosila na policję..
Pamiętaj,że nie tylko o Ciebie tu chodzi, ale przede wszystkim o tą małą istotkę,którą nosisz pod swoim sercem.
Weź się w garść!
Nie zmienisz go,za to on może zmienić Twoje życie w jeszcze większy koszmar, niż do tej pory.
A z tym poczuciem winy,przestań.
Nic nie tłumaczy takiego zachowania.
Powodzenia !
Z Twoim facetem jest coś nie tak, owszem - ale chyba nie masz wątpliwości, jak należy postąpić?
Idz na policje, zrób obdukcje, dbaj o siebie!
Druga sprawa, moim zdaniem ważniejsza - z Toba jest również coś nie tak, skoro po jednym patologicznym związku pakujesz się w drugi.
Albo nie dokończyłaś terapii, albo nie byłaś gotowa do nowej relacji. Powinnaś kategorycznie wrócić na terapie, bo prawdopodobieństwo, ze za parę lat będziesz w podobnej sytuacji jest spore.
Teraz oprócz Ciebie jest jeszcze dziecko - pomyśl o tym.
Skoro byłaś na terapii powinnaś wiedzieć, że JESTEŚ OFIARĄ oraz że to ON JEST WINNY, nie Ty. Jeśli ktoś podnosi rękę na słabszego, to z tą osobą jest coś nie tak. Odejdź od niego, to będzie najlepsze wyjście. Chyba nie chcesz, żeby maleństwo patrzyło na zaćpanego i zapitego ojczulka? Albo, żeby dziecko oberwało, bo panu tak się zachciało.
Możesz uzyskać pomoc, jednak tylko w przypadku, kiedy będziesz tego chciała. I wbij sobie do głowy, że to nie Ty jesteś winna. Wyrzuciłaś mu amfe, ok, ale nie miał prawa Cię bić.
Tak jak już pisałam - uciekaj od gnoja i to jak najdalej.