Witam was kobietki chciałam wam opowiedzieć moją historię. Zacznę od tego że, w 2011 roku a dokładnie 21 lipca poznałam faceta na początku za powiadało się cudownie, choć miał dziwne poglądy na życie ja zauroczona oczywiście nie zwracałam na to uwagi. Latałam obok niego jak wariatka robiłam co chciał kochałam go tak więc nie zauważałam tego że mnie wykorzystuje i mało czasu poświęcałam swojej 3 letniej córeczce dzienne obiadki sprzątałam mu w domu robiłam zakupy dawałam pieniądze a mu wiecznie było źle po pół roku wyjechał za granice twierdząc że za lepszym życiem dla nas ja się cieszyłam że w końcu mogę stworzyć dom dla mojej kochanej córeczki ale właśnie wtedy kiedy on wyjechał dotarło do mnie co ja robię siadałam i zaczęłam myśleć, przecież tak nie można ale wciąż dawałam mu szansę on mną poniewierał krzyczał, szarpał to było straszne ja zaczęłam się go bać więc postanowiłam odejść kiedy powiedziałam mu przez skype że z nami koniec że nie mogę dać się tak traktować z dnia na dzień wrócił do polski niby ratować nasz związek a on zaczął się znęcać na de mną kazał oddać mi córkę prawdziwemu tatusiowi czego bym w życiu nie zrobiła, chciał powiesić mnie na drzewie bo twierdził że jak z nim nie będę to z nikim innym dręczył mnie telefonami sms-ami, wyzywał, straszył groził niesamowite rzeczy czytałam w moim telefonie. Doprowadził mnie już do takiego stanu że z nerwów wymotywałam trzęsłam się nie potrafiłam z nikim rozmawiać tak się bałam że już nie wiedziałam co mam robić bałam się iść na policję. W końcu stało się załamałam się nerwowo zemdlałam mama znalazła mnie na podłodze wezwała karetkę 2 dni nie umieli mnie wybudzić a on kiedy się dowiedział znikł wyjechał, uciekł bał się konsekwencji moja mama zgłosiła sprawę na policję ale było za późno. Teraz po tym wszystkim się podniosłam zaczęłam żyć normalnie poznałam faceta marzeń dba o mnie kocha niczego nie wymaga pilnuje mnie chroni jest wspaniały. Kocha moją córkę jak swoją nie jest ważne dla niego to co robię co mam i co mu dam ważne jest to że jesteśmy razem. Pomagamy sobie wzajemnie, nie kłócimy się super się dogadujemy. Na razie mamy plany by zamieszkać razem, mój ukochany jak na razie na nic nie naciska wie co przeszłam i cierpliwie czeka...Ciesze się że jest i mam nadzieje że razem będziemy już do końca kocham go i nie przestanę.
Podobne tematy
pieknie
ze swoich przykrych doswiadczen wyciagnij wnioski i zyj szczesliwym zyciem nie rozpamietujac przeszlosci
powodzenia
Tak masz rację...tylko tak mnie odizolował od przyjaciół że nawet nie mam z kim pogadać i musiałam to napisać jest mi trochę lżej choć wspomnienia zostają
...Teraz jestem zakochana i mam nadzieje że się to nie zmieni
POZDRAWIAM ![]()
wiesz, wydaje mi sie ze jest wazne zeby twoj obecny facet nie "obrywal" za to co ty przezylas, choc wydaje mi sie ze to nie uniknione skoro tak gleboko to w tobie siedzi
a przyjaciele...jesli byli prawdziwi to mysle ze jeden twoj telefon bedzie dobrym poczatkiem na odbudowanie znajomosci
Tak rozumiem staram przyzwyczaić się do tego wszystkiego jestem ostrożniejsza nie chciała bym by znów mnie coś takiego spotkało. A przyjaciele nie mam nawet numerów bo nie miałam telefonu wszystko mi zabrał i zniszczył bym nie miała z nikim kontaktu...:( nie wiem co mam zrobić boje się że to teraz ja zostanę odrzucona:(
Zycze Ci abys nie zostala odrzucona, ale tak ,,dmuchajac na zimne" to nigdy wiecej nie zapominaj, ze Twoja corka nie powinna schodzic na drugi plan.