Cześć, pisanie na forum o swoich problemach czy przemyśleniach uważam, że jest dobre, bo nikt nikogo nie zna, dlatego postanowiłam napisać.
Jestem z chłopakiem prawie rok i coś jakby się wypaliło. Ciągle się spotyka z kolegami. Na 7 dni w tygodniu z nimi widzi się 5 a ze mną 2, w porwaniach 3. Dodam, że nie mieszkamy razem. Nawet nie może porozmawiać ze mną chwile przez telefon bo się śpieszy na spotkania z nimi a ze mną jak się umawia na 16, to jest o 17, albo jeszcze później. Ma do mnie pretensje, że to ja nie decyduje, kiedy se zobaczymy a jak pytam czy przyjedzie do mnie i coś razem porobimy, to mówi, że nie bo się umówił to ile razy ja mam coś proponować? Nie mam nic przeciwko, żeby się widywał ze znajomymi, ale czy musi widywać se z nimi tak często i czy nie może mnie raz na jakiś czas zabrać ze sobą? Pytałam czy się mnie wstydzi czy coś, a on że nie, a dodam, że jego znajomi bardzo mnie lubią.
Nie wiem, już jak mam z nim rozmawiać, nie wiem co mówić, bo zawsze jest tak, że to ja wymyślam, że to ja robię problem, że mnie może mieć zawsze. A chciałabym po prostu, żeby pokazał, że jestem dla niego ważna a nie tylko to mówił
Czy robię coś nie tak? Gdzie popełniam błąd?