netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Nie umiem się cieszyć, kiedy partner dostosowuje się do moich próśb

16 odpowiedzi3 584 wyświetleniazałożony przez Eileen, 27.03.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie umiem się cieszyć, kiedy partner dostosowuje się do moich próśb

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: Nie umiem się cieszyć, kiedy partner dostosowuje się do moich próśb

Mam dziwny problem. Może nie jest on jakiś bardzo poważny, ale czasami mi przeszkadza.

W skrócie - nie zawsze wiem, co robić, kiedy dostaję to, czego oczekuję: kiedy ktoś mnie przeprosi albo kiedy dostosuje się do tego, o co proszę.

Dokładniej:
Może wytłumaczę to na przykładzie, bo taki problem pojawiał się zawsze, kiedy tylko w moim życiu pojawiał się jakiś mężczyzna, więc przykładów trochę mam.
Przeprosiny - jeżeli mężczyzna w jakiś sposób mnie zawiedzie, to ja raczej nie jestem typem robiącym z miejsca awanturę, tylko powiem/napiszę krótko, o co mi chodzi i wycofuję się, czekając na jego ruch. Z drugiej strony, kiedy on mnie przeprosi, ja nie bardzo wiem, co zrobić, nawet, jeśli to nie jest zbyt poważna sytuacja i zwykłe przepraszam wystarczy. Zawsze jakoś automatycznie piszę, że w porządku, ale podświadomie mu okazuję, że dalej jestem trochę zła, nie wiem, chłodem w zachowaniu np. Jeśli pyta, czy wybaczę, mówię, że tak i rzeczywiście wybaczam, ale to nie sprawia, że zapominam, że sprawił mi przykrość, a z drugiej strony nie powiem, że "wybaczę Ci jutro o 14:00, bo do tej pory mi przejdzie". Chyba podświadomie chciałabym, żeby mimo uzyskanego wybaczenia starał się jakiś czas trochę bardziej, niż zwykle, żeby mi to hm... zrekompensował jakoś i to chyba dziwne, no bo wybaczyłam, ale dalej czegoś w związku z tym chcę.

Spełnianie moich próśb - nie chodzi mi o zwykłe "zrób, proszę, zakupy", tylko o sytuacje typu: on odzywa się rzadziej, ma jakieś wymówki, mniej czasu dla mnie, rozmawiamy o tym, ja znowu się wyciszam, czekam, co z tym zrobi i kiedy rzeczywiście zaczyna poświęcać mi tyle czasu, co wcześniej, ja nie wiem, jak zareagować. Teoretycznie powinnam się cieszyć, prawda? A ja dalej mam w sobie jakąś skrywaną niechęć do tego - rozżalenie, że on robi to tylko dlatego, że go poprosiłam. Niby wiem, że nikt nie czyta w moich myślach, ale hm... jakby to ująć... mniej mi przeszkadza sam brak kontaktu niż to, że nie kontaktując się, on pokazuje że sam już nie potrzebuje tak częstych kontaktów jak wcześniej. Jeśli więc na moją prośbę to zmieni, to ja mam jakieś wrażenie, że się do tego zmusza, a jemu nie jest to potrzebne. I właściwie zawsze jest tak, jeżeli drogą rozmowy coś osiągnę, to mam jakiś podświadomy żal, że on sam nie chce tyle rozmawiać/tyle wychodzić, no cokolwiek takiego, że w pewnym sensie zmusza się do tego dla mnie i nie umiem się tym cieszyć, co wiąże się tym, że często z tego rezygnuję. Nawet zdarzyło mi się powiedzieć, zanim się ugryzłam w język, że wcześniej przecież tego nie chciał, on twierdzi, że robi to dla mnie, a ja... no właśnie, a mi to przeszkadza, przechodzi dopiero po dłuższym czasie.

Nie wiem, czy jasno to opisałam, ale w takim układzie, jeżeli tylko coś mi przeszkadza czy czegoś mi brakuje, to nie ma sensu, żebym zaczynała rozmowę, bo nawet jeśli osiągnę to, co chcę, to i tak nie będę zadowolona. Wiem, że to nie wina faceta, że raczej to dobrze o nim świadczy, więc się staram powstrzymywać i cieszyć tym, ale no... logika swoje, a emocje swoje. Co mogę z tym zrobić albo co może być przyczyną takiego podejścia do tego?

2

Odp: Nie umiem się cieszyć, kiedy partner dostosowuje się do moich próśb

A może mniej egoizmu ? Mniej "chcę" ?

3

Odp: Nie umiem się cieszyć, kiedy partner dostosowuje się do moich próśb

Nie wydaje mi się, że to chodzi o egoizm, bo takie sytuacje są raczej rzadkie, a chyba w każdym związku zdarza się coś, o czym powinno się porozmawiać i coś zmienić. Ja też często dostosowuję się do jego próśb, przecież nie jest tak, że ja siedzę i żądam, a on biedny spełnia moje zachcianki. No i piszę po to, żeby to w sobie zmienić, ale nie to, że w ogóle coś mi czasem przeszkadza, bo tak jak mówiłam, w każdym chyba związku znajdzie się coś, gdzie trzeba pójść na kompromis czy posłuchać drugiej strony i tak samo ja to robię dla niego, ale to, że jeśli prośba wychodzi ode mnie i on ją spełnia, to ja nie umiem do tego normalnie podejść...

4

Odp: Nie umiem się cieszyć, kiedy partner dostosowuje się do moich próśb

Bardzo dużo sobie wyobrażasz na temat przyczyn takiego, a nie innego zachowania swego partnera. Wyobraźnia nie jest dobrym doradcą, bo zwykle polega na snuciu czarnych scenariuszy. I zamiast żyć rzeczywistością, kręcisz swój własny, autorski film - tyle tylko, że jego bohater nie ma o tym zielonego pojęcia.

Długo też trzymasz urazy, trzymasz je nic o nich nie mówiąc. I masz pretensje, że partner ich się nie domyśla.
A gdybyś tak zaryzykowała swą większą otwartość?

Twierdzisz, że nie umiesz normalnie potraktować spełnienie Twej prośby. Czego konkretnie nie umiesz? Co znaczy to "normalne podejście"?

5 Ostatnio edytowany przez Eileen (2013-03-28 00:15:13)

Odp: Nie umiem się cieszyć, kiedy partner dostosowuje się do moich próśb

Z tą wyobraźnią i większą otwartością, to chyba racja. Ciężko mi się przed kimś otwierać i nie potrafię często przyznać, że coś mnie zabolało, chociaż z tym akurat powoli idzie do przodu - może dlatego, że mój partner nie ma problemu, żeby powiedzieć mi, że go czymś zraniłam, więc ja też powoli dochodzę do etapu, że coś mnie boli czy sprawia przykrość, a nie tylko "denerwuje" czy "złości", bo wcześniej łatwiej mi było tak powiedzieć, niż przyznać się do tego, że potrafi mnie zranić.

Normalne podejście wg mnie - jeśli proszę o zmianę czegoś, czyli w domyśle chcę, żeby coś się zmieniło, to kiedy on spełni moją prośbę, powinnam być zadowolona, bo teoretycznie "osiągnęłam swój cel" - jakkolwiek może to nie brzmieć dobrze jeśli chodzi o związek. 
Tymczasem jeśli np. ja mu powiem (zw. na odległość), że mi go brakuje, że ma dla mnie dużo mniej czasu niż kiedyś, mimo że ma teraz 2 tygodnie wolnego i że jeśli ja zawsze zaczynam rozmowę, a on ostatnio prawie nie odpisuje/praktycznie nie dzwoni/nie zawsze odbiera (np. "bo mecz", co kiedyś nie było problemem, bo oglądał mecze, rozmawiając ze mną na skype i to sam dzwonił, poza tym mecz nie trwa całego dnia), to on dostosowuje się do mojej prośby, a ja mam dalej jakieś wewnętrzne rozżalenie, że on sam nie potrzebuje tych rozmów, że robi to tylko dla mnie, czuję się, jakbym go zmuszała do Bóg wie jakiego poświęcenia. No jakbym hm... chciała, żeby to on chciał sam z siebie rozmawiać, a nie robił tego tylko na moją prośbę. No i właśnie to dla mnie jest dziwne, bo na logikę to powinnam docenić to, że bierze pod uwagę moje potrzeby i robi coś dla mnie.
Zresztą to tylko przykład, wcześniej w normalnych związkach (nie na odległość) w analogicznych sytuacjach czułam się podobnie, tyle że raczej staram się tego nie okazywać, tylko poczekać, aż mi przejdzie.

6

Odp: Nie umiem się cieszyć, kiedy partner dostosowuje się do moich próśb

Aaaaaaaaaaa! Chciałabyś, by Twój partner robił to, co Ty chcesz, tak jak Ty chcesz, kiedy Ty chcesz.
I chciałabyś, by to Twoje "chcenie" było jego "chceniem", by tak samo jak Ty myślał, czuł, przeżywał.

A on, proszę, ma czelność być wolnym człowiekiem, ma śmiałość podejmować własne decyzje! To wprost oburzające!

7

Odp: Nie umiem się cieszyć, kiedy partner dostosowuje się do moich próśb

Hahahaha big_smile. No dobra, może głupio to zabrzmiało, ale nie do końca o to chodziło xD. Aż jak to przeczytałam, to się zaczęłam śmiać, bo rzeczywiście tak to może wyglądać.

Chodzi mi o coś innego. Nie chcę, żeby zgadywał, kiedy mam ochotę iść na zakupy, dostać kwiaty, co chcę zjeść itd. I absolutnie nie przeszkadza mi, jeśli to zaproponuję, a on nie chce, bo rozumiem, że nie musi odgadywać moich myśli, spełniać wszystkich zachcianek i być na każde zawołanie.

To, co napisałam, dotyczy spraw takich, na których obydwóm osobom w związku powinno zależeć. Nie czułabyś się dziwnie, gdyby Twój partner przez miesiąc nie miał czasu z Tobą porozmawiać chociaż przez godzinę, gdzie wcześniej sam inicjował wielogodzinne rozmowy praktycznie codziennie? To jest właśnie takie coś, gdzie przeszkadza mi samo to, że on tego nie chce, nie potrzebuje. I to nie jest tak, że wymyślam coś sobie, a on naprawdę nie ma czasu - kiedy musiał wstawać co rano o 7, a chciał rozmawiać, to czasem ja go wyganiałam po nocy do łóżka, żeby się wyspał. Z kolei teraz, kiedy ma 2 tygodnie wolnego, a nie rozmawiamy właściwie wcale, bo jest mecz, bo w coś gra, bo czyta, bo ogląda film... No na litość boską, gdyby chciał, to znalazłby godzinę, kiedy poza zwykłymi pracami domowymi nie musi nic robić. I pod tym względem rzeczywiście chcę, żeby on chciał rozmawiać, ale to chyba naturalne? Co innego, jak rzeczywiście był zajęty, miał dużo do zrobienia, wracał wieczorem, zamieniliśmy kilka krótkich zdań i się nawet nie odzywałam na ten temat przez miesiąc, ale teraz właśnie od tygodnia ma już to wolne i nic się nie zmieniło. Przecież ja nie określam, kiedy on ma ze mną rozmawiać, chciałabym tylko, żeby w ogóle chciał, zwłaszcza, że teraz ma możliwości. I mimo że się do tego po rozmowach dostosował, to dziwnie mi z tym, że właśnie jemu samemu na tym nie zależało, nie umiem się tak cieszyć tym kontaktem jak kiedyś.

I właśnie takie same sytuacje miałam w poprzednich związkach, w sprawach, które powinny być ważne dla obu stron: spotkania (i naprawdę nie wymagałam codziennych, ale jeśli wiem, że ma czas, a od dłuższego czasu się nie widzieliśmy i się zgodzi spotkać dopiero na sygnał, że już mnie to zaczyna męczyć, no to z jednej strony skoro prosiłam, to powinnam się cieszyć, a z drugiej przez całe spotkanie myśl, że jemu wcale nie chciało się spotkać) itd.

8

Odp: Nie umiem się cieszyć, kiedy partner dostosowuje się do moich próśb

"I właśnie takie same sytuacje miałam w poprzednich związkach"
Hmm. Albo masz pecha i trafiasz na takich, albo oni mają pecha.
Może za bardzo chcesz i w ich oczach stajesz się zbyt natarczywa ? I to powoduje, że zaczynają się dystansować ?
Inna sprawa, że dla mnie to nie do pomyślenia, żeby tworzyć z kimś parę, mieć wolny czas i nie chcieć z tą osobą chociażby porozmawiać przez telefon. Oczywiście bez przesady.

9

Odp: Nie umiem się cieszyć, kiedy partner dostosowuje się do moich próśb

Ja chyba wiem, gdzie tkwi problem smile Autorka nie lubi wychodzić z etapu zauroczenia i kiedy ten etap mija i partner wraca do rzeczywistości to ona nie może. Z drugiej strony frustracja związana z ciągłym "dopominaniem się" też jest męcząca i rzeczywiście spełniona prośba traci swój urok, ale spójrzmy prawdzie w oczy, nikt nie czyta w cudzych myślach.

Myślę, że powinnaś trochę zmienić podejście i wyznaczyć sobie jakiś schemat. Powiedzenie partnerowi raz co Ci się nie podoba i wyjaśnienie swoich oczekiwań nie jest niczym złym. Dlatego należy to zrobić i cieszyć się pozytywnymi efektami. Nie myśl, że go do czegoś zmusiłaś, ponieważ wierz mi na słowo, jak on by czegoś nie chciał to za skarby świata by tego nie zrobił. Chcę Ci sprawić przyjemność i to się liczy. Dopiero , gdy zaczniesz się dopominać permanentnie, a efektów zabraknie, albo w końcu z łaski się pojawią to będziesz wiedziała, że tutaj w tym punkcie nastąpiła "łaska".

Co do wybaczania. Po prostu daj sobie więcej czasu na ochłonięcie. Z tego co piszesz to od razu mówisz co Ci leży na wątrobie i się wycofujesz. Jeśli druga strona się odezwie i przeprosi to nie jesteś zobligowana do tego, żeby od razu lecieć, odpisywać i wybaczać. Otrzymałaś przeprosiny i dobrze, wczuj się w siebie i wsłuchaj czy one uspokoiły Twoje nerwy, czy były wystarczające. Jeśli czujesz, że waga przeprosin była niewspółmierna do krzywdy to nie odzywaj się, czekaj. Nie bierz i nie przyjmuj wszystkiego jak leci, słuchaj siebie. Jeśli czujesz, że potrzebujesz jeszcze kilku dni na ochłonięcie to daj je sobie, przecież nikt Cię nie goni, a skrucha winowajcy nie oznacza, że w mgnieniu oka ma przejść Ci złość. To tak nie działa smile

10

Odp: Nie umiem się cieszyć, kiedy partner dostosowuje się do moich próśb

Klarek, może rzeczywiście za bardzo chcę, jednak nie wydaje mi się, żebym się wcześniej narzucała - akurat w tej sytuacji z rozmowami, którą podałam jako przykład, było tak, że na początku to on więcej dzwonił, pisał itd.

Teo, masz dużo racji. Z tym zauroczeniem - chyba prawda, ale ciężko mi to ocenić obiektywnie. Co do tego schematu - wcześniej po prostu pytałam, to mówił, że nie miał czasu, dopiero później nastąpiła rozmowa, w której dałam do zrozumienia, że mi to przeszkadza i tyle. Znaczy, zostawiłam to, czekając, aż on coś z tym zrobi, więcej nie pisałam. I to co piszesz o spełnianiu próśb - ja wiem, że się powinnam cieszyć, wiem, że jakby nie chciał, to bym go nie zmusiła, ale no... nie wiem, zawsze na początku jestem jakaś zablokowana.
A z przeprosinami to tak, że w sumie robię to dlatego, że wiem, jak sama się czuję, kiedy go przeproszę, a jemu nie przechodzi. Z drugiej strony on przy błahych sprawach potrafi mi wysłać milion sms-ów z przeprosinami itd., więc ciężko się nie zgodzić, gorzej mu idzie z przepraszaniem w jakichś poważniejszych kwestiach.

11

Odp: Nie umiem się cieszyć, kiedy partner dostosowuje się do moich próśb
Eileen napisał/a:

.
Teo, masz dużo racji. Z tym zauroczeniem - chyba prawda, ale ciężko mi to ocenić obiektywnie. Co do tego schematu - wcześniej po prostu pytałam, to mówił, że nie miał czasu, dopiero później nastąpiła rozmowa, w której dałam do zrozumienia, że mi to przeszkadza i tyle. Znaczy, zostawiłam to, czekając, aż on coś z tym zrobi, więcej nie pisałam. I to co piszesz o spełnianiu próśb - ja wiem, że się powinnam cieszyć, wiem, że jakby nie chciał, to bym go nie zmusiła, ale no... nie wiem, zawsze na początku jestem jakaś zablokowana.

Obawiam się, że stosujesz postawę roszczeniową i masz z lekka zakrzywiony światopogląd. Powiedz, skąd ktoś ma wiedzieć co Ty chcesz jeśli sama nie powiesz? Nie wychodzisz z fazy zauroczenia, masz ukryte pretensje, że chłopak nie czyta Ci w myślach i sam się nie domyśla. Ja bym tu stawiała na brak własnych zajęć i na brak własnego hobby. Zajmij się czymś bez reszty i na kilka dni zniknij z życia i zobaczysz co się stanie, co on zrobi jak zareaguje.

Eileen napisał/a:

. A z przeprosinami to tak, że w sumie robię to dlatego, że wiem, jak sama się czuję, kiedy go przeproszę, a jemu nie przechodzi. Z drugiej strony on przy błahych sprawach potrafi mi wysłać milion sms-ów z przeprosinami itd., więc ciężko się nie zgodzić, gorzej mu idzie z przepraszaniem w jakichś poważniejszych kwestiach.

No wiesz jak to jest, ok, ale on nie ma jakoś oporów, żeby pozłościć się kilka dni dłużej? Czemu chcesz mu "oszczędzić męki" skoro on sam Ci jej nie oszczędza? Działasz wbrew sobie i stąd ta frustracja.

12

Odp: Nie umiem się cieszyć, kiedy partner dostosowuje się do moich próśb

Teo, wiem, że on mi nie czyta w myślach, ale zakładam, że rozmawianie czy spotykanie się z osobą, z którą się jest w związku to normalne i nie muszę mu tego anonsować jakoś specjalnie. No chyba że po podjęciu decyzji o byciu razem powinnam mu oświadczyć, że od dzisiejszego dnia spotykamy się i rozmawiamy w miarę możliwości. To są rzeczy, których obie strony powinny chcieć i nie potrzebują do tego czytania w myślach, bo jeśli z kimś się jest, to nie rozmawia się tylko dlatego, że ta druga osoba tego chce, ale powinno się samemu tego potrzebować. Powtórzę, że mi nie chodzi o prośby typu wyjście do kina, na zakupy czy coś, bo tego ktoś może nie lubić. Ale jeżeli dłuższy czas nie rozmawia, to, możesz to nazywać postawą roszczeniową, ale ja wolę powiedzieć o swoich oczekiwaniach, bo inaczej chyba od razu trzeba by zakończyć związek.

13

Odp: Nie umiem się cieszyć, kiedy partner dostosowuje się do moich próśb
Eileen napisał/a:

Teo, wiem, że on mi nie czyta w myślach, ale zakładam, że rozmawianie czy spotykanie się z osobą, z którą się jest w związku to normalne i nie muszę mu tego anonsować jakoś specjalnie. No chyba że po podjęciu decyzji o byciu razem powinnam mu oświadczyć, że od dzisiejszego dnia spotykamy się i rozmawiamy w miarę możliwości. To są rzeczy, których obie strony powinny chcieć i nie potrzebują do tego czytania w myślach, bo jeśli z kimś się jest, to nie rozmawia się tylko dlatego, że ta druga osoba tego chce, ale powinno się samemu tego potrzebować. Powtórzę, że mi nie chodzi o prośby typu wyjście do kina, na zakupy czy coś, bo tego ktoś może nie lubić. Ale jeżeli dłuższy czas nie rozmawia, to, możesz to nazywać postawą roszczeniową, ale ja wolę powiedzieć o swoich oczekiwaniach, bo inaczej chyba od razu trzeba by zakończyć związek.

Czyli on po jakimś czasie w ogóle nie szuka kontaktu z Tobą? Czy jeśli sama napiszesz/zadzwonisz to zostajesz olana?

14

Odp: Nie umiem się cieszyć, kiedy partner dostosowuje się do moich próśb

Może nie całkiem nie szuka, czy olewa, ale ostatnio to ja częściej zaczynałam rozmowę, chociaż on też czasem pisał - z tym, że wcześniej pisał właśnie ot tak, żeby porozmawiać, teraz pisze raczej, jak ma konkretny powód. Nie w tym sensie, że jeśli on czegoś potrzebuje, bo pisał, jak np. znalazł coś, na czym mi zależało itd., ale było mało rozmów "o wszystkim i o niczym", tak dla samego kontaktu. Wcześniej to on je częściej inicjował. Co do rozmów - czasem, kiedy dzwoniłam, to pisał, że nie może rozmawiać, bo... i tylko chwilę później pisaliśmy. Koniec końców napisałam mu, że mi go brakuje i że jeśli nie ma czasu jak ma wolne (święta itd.), to tym bardziej nie będzie miał później, bo zajęcia. I przestałam pisać, uznałam, że teraz już wszystko zależy od niego, chociaż sam pisał, że mu jest ciężko, ma mało czasu (ale wymówki typu mecz? nie trwa całego dnia -.-). Tak się tylko zastanawiam, czy mu wysłać życzenia na święta, żeby nie poczuł się całkiem skreślony, czy lepiej odpuścić.

Z tym że to jest tylko przykład. Chodzi mi o to, że w podobnych sytuacjach w moich poprzednich związkach, jeżeli po tego typu prośbie o coś partner zmieniał podejście, to ja dalej miałam w sobie jakiś żal, że to nie wyszło od niego i zastanawiam się, czy słusznie - bo raczej powinnam być zadowolona...

15

Odp: Nie umiem się cieszyć, kiedy partner dostosowuje się do moich próśb
Eileen napisał/a:

Może nie całkiem nie szuka, czy olewa, ale ostatnio to ja częściej zaczynałam rozmowę, chociaż on też czasem pisał - z tym, że wcześniej pisał właśnie ot tak, żeby porozmawiać, teraz pisze raczej, jak ma konkretny powód. Nie w tym sensie, że jeśli on czegoś potrzebuje, bo pisał, jak np. znalazł coś, na czym mi zależało itd., ale było mało rozmów "o wszystkim i o niczym", tak dla samego kontaktu. Wcześniej to on je częściej inicjował. Co do rozmów - czasem, kiedy dzwoniłam, to pisał, że nie może rozmawiać, bo... i tylko chwilę później pisaliśmy. Koniec końców napisałam mu, że mi go brakuje i że jeśli nie ma czasu jak ma wolne (święta itd.), to tym bardziej nie będzie miał później, bo zajęcia. I przestałam pisać, uznałam, że teraz już wszystko zależy od niego, chociaż sam pisał, że mu jest ciężko, ma mało czasu (ale wymówki typu mecz? nie trwa całego dnia -.-). Tak się tylko zastanawiam, czy mu wysłać życzenia na święta, żeby nie poczuł się całkiem skreślony, czy lepiej odpuścić.

Z tym że to jest tylko przykład. Chodzi mi o to, że w podobnych sytuacjach w moich poprzednich związkach, jeżeli po tego typu prośbie o coś partner zmieniał podejście, to ja dalej miałam w sobie jakiś żal, że to nie wyszło od niego i zastanawiam się, czy słusznie - bo raczej powinnam być zadowolona...

Czy Ty masz co robić?? Masz własne zajęcia, hobby? Masz swoje "mecze"? Czy raczej oczekujesz, że Twój chłopak będzie zapewniał Ci wieczną rozrywkę, wiecznie będzie o Ciebie zabiegał i zabawiał Cię rozmową? Chyba jesteś trochę bluszczowa, tak mi się wydaje.

16

Odp: Nie umiem się cieszyć, kiedy partner dostosowuje się do moich próśb

Kiedy jestem u siebie, często spotykam się z przyjaciółmi, ostatnio znajoma była u mnie na kilka dni, jeżdżę konno i mam kilka innych hobby, ale to już tak - z doskoku. Raczej nie siedzę w domu 24h na dobę i nie męczę faceta smile. Jesienią miałam lekką depresję i rzeczywiście siedziałam w domu, ale wtedy on był dla mnie zwykłym znajomym i w sumie w tym okresie nie kontaktowałam się z nikim za często, więc nawet sobie z tego nie zdaje sprawy.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie umiem się cieszyć, kiedy partner dostosowuje się do moich próśb

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026