netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Problem z koleżanką - nie wiem jak się zachować

12 odpowiedzi5 642 wyświetleniazałożony przez viksi, 26.03.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Problem z koleżanką - nie wiem jak się zachować

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: Problem z koleżanką - nie wiem jak się zachować

Witam. Od jakiś 6 lat "przyjaźniłam" się z D. Może niekoniecznie zawsze można było rozmawiać z nią o wszystkim, bo z racji wielu nieudanych związków wolałam nie pytać się jej o radę miłosną, ale za to było wiele innych tematów o których mogłyśmy rozmawiać. Do naszej paczki należała również S. i spotykałyśmy się najczęściej we trójkę. Ale oczywiście nie było problemu, żeby każda z nas spotykała się sam na sam. Wszystko tak ładnie trwało do lipca 2012 roku. TZN już wcześniej zaczeło się psuć, ale w lipcu był totalny koniec. Może wymienię kilka sytuacji:
1.Zrozpaczona pisała do mnie w dzień Sylwestra, że ona nie ma nagle co robić i czy mogę iść z nią do kogoś tam. Ja powiedziałam, że nie ma problemu, że po nią wpadnę, żebyśmy poszły razem, więc zadowolona wysyłam jej smsa, że jestem w drodze i jestem już na prostej do jej domu, patrzę, a ona odpicowana wsiada do jakiegoś samochodu i odjeźdza...a ja stanełam jak wryta i nie wiedziałam co mam robić. Dzwonię i piszę do niej nie odbiera, nie odpisuje, więc zadzwoniłam do chłopaka, który kierował i przekazałam informację, że tak się nie robi i że zrobiła mi wielką przykrość. Była zdzwiona, że jestem zła, ale po kilku dniach mi przeszło.
2. 18 urodziny S. powiedziała, że się trochę spóźni, bo miała wcześniej umówioną wizytę odbioru pieska, którego kupywała. Ok, zrozumiałyśmy, że się spóźni. Ale to miało być spóźnienie max do godziny, po 2 godzinach piszemy do niej, dzwonimy, rownież nie odbiera i nie odpisuje. Później nawet przepraszam nie powiedziała. Moje 18 urodziny - podobna sytuacja, umówione byłyśy o pewnej godzinie, dzwonimy chyba 20 razy, wreszcie odbiera mówi, że spała, że zaraz się ogarnie i jak chcemy to możemy po nią przyjść. Przychodzimy zadowolone, a ona dalej spi,pocałowałyśy tylko klamkę. Myślała,że jak nam później kupi prezenty to będziemy kwita, a nam chodziło o obecność, a nie o prezenty.
3.Wyjazd nad jezioro, zadeklarowała się, że jedzie. Umówione byłyśmy pod jej domem. Również czekamy, znowu nie odbiera, po godzinie czekania, pojechałyśy same. Później również zadnego przepraszam.
Ja uważam, że tak się nie robi, szczególnie jak się jest wspólną paczką od iluś tam lat. Znalazła sobie faceta i to z nim spędzała cały swój czas. Nawet, gdy zdarzyło się jej z nami gdzieś wyjść to tylko dlatego,że w między czasie mogła załatwić swoje sprawy na mieście. Więc  chodziłyśmy za nią. My chciałyśmy iść na spacer, ona na załatwianie spraw. A dodatkowo cały czas wisiała na telefonie ze swoim facetem i robił jej awantury, że ona w ogóle gdzieś z nami wyszła, więc ani z nią nie pogadałyśmy, ani nie miałyśmy spokojnego spaceru. Gdy my chciałyśy się z nią spotkać, ona nigdy nie miała czasu,zawsze musiałyśmy go mieć kiedy ona go miała, w pewnym momencie wybuchłyśmy. Napisała do nas smsa po bardzo bardzo długim czasie nie widzenia się czy idziemy na piwo, bo ona ma czas. To powiedziałysmy jej właśnie, że nie będziemy na jej zawołanie i zaczęła się kłótnia. Zaczełyśmy jej wszystko wypominać, a ona nie wiedziała co ma powiedzieć, bo zawsze miała w nas wsparcie i na prawdę nie było sytuacji, w której byśmy ją zawiodły. Ja powiedziałam o wiele więcej, ale wszystko co powiedziałam było związane ze mną i S., więc mówiłam to też i w jej osobie. Ona powiedziała, że ona nie ma czasu, bo szkoła, dom, facet, praktyki. Ja to wszystko rozumiem, ale ja miałam to samo, tyle samo zajęć i zawsze znalazłam czas tak , żeby wszycy byli zadowoleni, a ona myśli, że tylko ona tak ma. Po jakimś miesiącu napisała smsa, że ona chce się z nami dalej kolegować i jak chcemy iść na piwo to ona dzisiaj ma czas. Znowu nie wytrzymałam i powiedziałam jej,że to,że ona chce to jest mało ważne, jeżeli ma zamiar dalej się tak zachowywać jak wcześniej i nie mieć dla nas czasu. Również mi nie odpisała, więc chyba chciała zrobić tak samo jak dawniej. Ja się nie odzywam z nią w dalszym momencie. Chociaż sporadycznie pisze jej smsy to na urodziny czy święta albo nie odpisuje, albo napisze tylko dziękuje. A gdy S. pisała do niej to dodatkowo raz zapytała co u niej.
Pewnego razu S. spotkała się z nią na jednej imprezie i D. podeszła do Niej i zaczeła gadać z nią jakdyby nigdy nic. I S. to w sumie odpowiadało, chociaż ile się wcześniej nasłuchałam jaki ona będzie do niej trzymać dystans itp. Niby się spotkały nastęnego dnia, żeby wyjaśnić sobie tą całą sytuację, ale gdy wypytywałam się S. co D. mówiła to nic mi nie chciała powiedzieć i od razu się na mnie rzucała, że ona mi nie bedzie tego mówić, bo ja i tak wiem swoje. Nie wiedziałam o co jej chodzi, ale nie chciało mi się już drążyć tematu.
Wiele razy namawiała mnie, żebym też przyszła do tego klubu i żebyśmy sobie porozmawiały na ten temat. Ale ja uważam, że jeżeli D. by na mnie zależało to nie szukałaby pretektu w postaci spotkania się w klubie tylko zadzwoniłaby do mnie albo przyszła, żeby porozmawiać na neutralnym gruncie, a nie na zasadzie, że przypadkowo wpadłyśmy na siebie w klubie.
Kiedy odmawiam S. pójścia do klubu kiedy D. tam będzie to ona mi się dziwi i ma do mnie pretensje. Nie potrafi zrozumieć, że źle bym się czuła w tym towarzystwie. Kiedy wiem, że D. by z nimi gadała, a ja siedziałabym obok i udawała, że mnie to nie dotyczy.
A nie chce zacząć rozmawiać z D. tak jakgdyby nic się nie stało, bo nie po to była na cała kłótnia, żeby ona nie zrozumiała o co poszło, że w przyjaźni trzeba mieć czas, chociaż 10 minut, ale mieć, a nie koncentrować się tylko na facecie. W tej całej kłótni nie ma mojej winy i ja nie mam za co przepraszać, a nie mam też zamiaru ignorować i żyć tak jak kiedyś, bo jeżeli jej nie pokaże, że mnie to boli to przy następnej okazji znowu kopnie mnie w dupe.

Czy ja rzeczywiście przesadzam? Co powinnam zrobić? Powinnam unikać miejsc, w którym wiem, że D spotyka się z moimi znajomymi?
I jak rozmawiać z S. żeby zrozumiała co mam na myśli?

2 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-03-26 16:58:03)

Odp: Problem z koleżanką - nie wiem jak się zachować

mam 31 lat i powiem że gdy miałam 18-dla faceta zostawiła mnie koleżanka, po 6 latach znowu było to samo, a nawet gdy miałam 28 lat:>czy one są takie same wszystkie, czy to ja nie zmądrzałam w przypadku ostatniej ewy?
tak juz jest,że jak jest facet to koleżanki czasu nie mają, znajdą go gdy związek się rozwali.
co ci radzic? bądź znajomą, nie przyjaciółką, koleżanka nie siostrą, nie angażuj się bo nie ma sensu. chłopak jeżeli jest toksyczny, jezeli chce miec dominikę/darię/dagmarę dla siebie to nie będzie miałą kolezanek i juz, co nie jest dobre, bo chlopak ją zostawi(albo i nie) i ona zostanie sama jak palec.
juz tak mialam ze byla dyskoteka wielkanocna, a ja nie mialam z kim pójsc!!!bo chłopak, chłopak przyjaciółki. razem?we trójkę? to oni się ślimaczą a ja mam angielski humor?tzn żaden humor.
co do ostatniej kolezanki...wybrała faceta 15 lat starszego i od razu wpadla, miala 22 lata i wylądowała na zadupiu. cóż każdy wybiera sobie życie sam:)
o ile związek był powazny i trwał powyżej 2 miesiecy to nie dziwie sie że ktos wybiera faceta, nie koleżanke, ale jak byl to nowo poznany koleś to byłam zla:(
ostatki 2008-sama pod dyskoteką...ale za to przyjaciółka razem z chłopakiem(budowlaniec, 162cm wzrostu, ona 178). było to jednorazowe spotkanie, ja zostałam sama.

3 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-03-26 16:53:52)

Odp: Problem z koleżanką - nie wiem jak się zachować

zostawialy-nagle nie mialy czasu, a wczesiej mialy go pełno.
i powiem ci viksi ze to ja na koniec zostawilam moją paczkę dla faceta-mojego męża. tak juz jest.

4

Odp: Problem z koleżanką - nie wiem jak się zachować

Dla mnie wiązanie się z facetem nie oznacza zrywania kontaktu z najbliższymi koleżankami czy paczką przyjaciół. Gdyby facet mi powiedział, że mam wybrać między nim, a przyjaciółmi kopnęłabym go w dupę. D. jak zaczęło się między nami psuć miała faceta już od roku. Ale to był bardziej związek na zasadzie "on mi wszystko sponsoruje, więc dlatego z nim jestem". Ja w trakcie trwania przyjaźni miałam faceta przez 2,5 roku i miałam czas, mimo, że facet był bardzo zaborczy. Później miałam parę miesięcy przerwy. A teraz znowu mam faceta, jesteśmy ze sobą 9 miesięcy i ani razu nie miałam wyrzutów z jego strony, że chce iść się spotkać z koleżankani. Nawet sam mnie do tego namawiał.

5 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-03-26 19:43:53)

Odp: Problem z koleżanką - nie wiem jak się zachować

widze ze jej chlopak jest tak samo upierdliwy i namolny jak reklama w net kobietach:>
fajnie ze traktujesz serio koleżanki, przyjdzie czas ze i one znikną.zycie.

6

Odp: Problem z koleżanką - nie wiem jak się zachować
nokiaaa napisał/a:

widze ze jej chlopak jest tak samo upierdliwy i namolny jak reklama w net kobietach:>
fajnie ze traktujesz serio koleżanki, przyjdzie czas ze i one znikną.zycie.

a dlaczego miałyby zniknąć? bo ma się męża/dzieci? bezsens

7

Odp: Problem z koleżanką - nie wiem jak się zachować

ktoś wyjedzie, ktoś wyjdzie za mąz, a potem brak czasu!
osobiście znam kilka "znajomości" które wytrzymały, viksi miałam raz przypadek, że moja najlepsza przyjaciółka wyjechała do Anglii zarobić na studia, przedłużyło się te zarabianie i wróciła po 3 latach, przyleciała do mnie, gada coś, a ja widzę obcą dziewczynę:( i się nie udało...

8 Ostatnio edytowany przez Szarlot (2013-03-27 10:32:48)

Odp: Problem z koleżanką - nie wiem jak się zachować

E tam, u mnie jakoś nikt nie znika smile

Mam 30 lat, jestem mężatką, i mam kilka fajnych przyjaźni z bardzo różnymi osobami - z singlami, z mężatymi/żonatymi, z mocno dorosłymi już singlami, z ludzmi po 30-tce, po 40-tce, jedni mają już dzieci, inni nie, jedną Przyjaciółkę mam za oceanem... I nic się nie psuje, nikt nikogo nie zostawia dla faceta, nie znam takich krzywych akcji. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam.

Oczywiście nie ze wszystkimi, z którymi przyjaźniłam się kiedyś, dalej się przyjaźnię, ale to najczęściej dlatego, że ktoś mnie zawiódł (albo ja jego smile), a nie dlatego, że straciłam nagle dla kogoś czas.

Nokia, musiałaś naprawdę mieć pecha z tymi trzema przyjaciółkami, albo rzeczywiście coś z Twoją intuicją jest nie tak. Bo jeśli ktoś jest dla kogoś ważny i odbieracie na tych samych falach, to chęć na spotkania z taką wyjątkową osobą ma się zawsze, a nie kiedy pojawia się facet, to chęć znika. Niby dlaczego ma znikać?
Sama przez wiele lat byłam singlem. Mojego męża poznałam dopiero kilka lat temu i kompletnie nie było czegoś takiego, że od teraz już spotykam się tylko z nim. A moje poprzednie życie? Moje zycie sprzed poznania go, gdzie? Przecież nie zniknęło.

Pisałam to już w innym wątku, ale powtórzę i tu - jeśli coś jest prawdziwą przyjaźnią opartą na pokrewieństwie dusz (wytłuściłam, bo to kluczowe), a nie tylko "znajomością" na pewnym etapie życia (np. że łączy nas tylko szkoła, tylko praca, czy tylko dzieci w podobnym wieku i ich pieluchy), to takie przyjaźnie mogą przetrwać wiele.

A co do zaborczych mężów i żon - dla mnie to śmieszne. Mam przyjaciela faceta. Ja mam męża, on ma żonę. Mój mąż go uwielbia. Sam się pyta, kiedy znów do nas wpadnie. A na imprezy na miasto też sam mnie wypycha, bo ja to raczej domatorka, a mąż do mnie mówi: "no weź, wyjdź, rozerwij się".... a jak ostatnio wróciłam z imprezy o 22-giej, bo nie chciało mi się siedzieć tam już, to mój mąż mówi: "A co tak wcześnie" smile I za to go kocham. Nie zniosłabym faceta, który mi czegoś "zabrania".

9

Odp: Problem z koleżanką - nie wiem jak się zachować
Szarlot napisał/a:

E tam, u mnie jakoś nikt nie znika smile

Mam 30 lat, jestem mężatką, i mam kilka fajnych przyjaźni z bardzo różnymi osobami - z singlami, z mężatymi/żonatymi, z mocno dorosłymi już singlami, z ludzmi po 30-tce, po 40-tce, jedni mają już dzieci, inni nie, jedną Przyjaciółkę mam za oceanem... I nic się nie psuje, nikt nikogo nie zostawia dla faceta, nie znam takich krzywych akcji. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam.

Oczywiście nie ze wszystkimi, z którymi przyjaźniłam się kiedyś, dalej się przyjaźnię, ale to najczęściej dlatego, że ktoś mnie zawiódł (albo ja jego smile), a nie dlatego, że straciłam nagle dla kogoś czas.

Nokia, musiałaś naprawdę mieć pecha z tymi trzema przyjaciółkami, albo rzeczywiście coś z Twoją intuicją jest nie tak. Bo jeśli ktoś jest dla kogoś ważny i odbieracie na tych samych falach, to chęć na spotkania z taką wyjątkową osobą ma się zawsze, a nie kiedy pojawia się facet, to chęć znika. Niby dlaczego ma znikać?
Sama przez wiele lat byłam singlem. Mojego męża poznałam dopiero kilka lat temu i kompletnie nie było czegoś takiego, że od teraz już spotykam się tylko z nim. A moje poprzednie życie? Moje zycie sprzed poznania go, gdzie? Przecież nie zniknęło.

Pisałam to już w innym wątku, ale powtórzę i tu - jeśli coś jest prawdziwą przyjaźnią opartą na pokrewieństwie dusz (wytłuściłam, bo to kluczowe), a nie tylko "znajomością" na pewnym etapie życia (np. że łączy nas tylko szkoła, tylko praca, czy tylko dzieci w podobnym wieku i ich pieluchy), to takie przyjaźnie mogą przetrwać wiele.

A co do zaborczych mężów i żon - dla mnie to śmieszne. Mam przyjaciela faceta. Ja mam męża, on ma żonę. Mój mąż go uwielbia. Sam się pyta, kiedy znów do nas wpadnie. A na imprezy na miasto też sam mnie wypycha, bo ja to raczej domatorka, a mąż do mnie mówi: "no weź, wyjdź, rozerwij się".... a jak ostatnio wróciłam z imprezy o 22-giej, bo nie chciało mi się siedzieć tam już, to mój mąż mówi: "A co tak wcześnie" smile I za to go kocham. Nie zniosłabym faceta, który mi czegoś "zabrania".

Ja mam podobnie smile Nigdy nie zrezygnowałabym dla kogoś z mojego poprzedniego życia i skupiała się tylko na facecie, przecież to oszalećby można. Ostatnimi czasy miałam tak, że w ogóle nie wychodziłam z domu, bo zimno, bo taka pogoda, bo przyjaciółka uczy się do matury, a do drugiej nie mam jak dojechać mimo, że mieszka 5km ode mnie, ale nie mam samochodu, a w taką zimę nie bede jechać rowerem big_smile i mój facet mi mówił cały czas co dziewczyny robią, może Cię zawieść itp gdy mówiłam mu, że są zajęte, bo np były w pracy (dorabiają) albo sie uczą to mówił, że ja mogę z nim o wszytski porozmawiać, ale kiedyś próbowałam gadać z nim na typowo babskie tematy to rozmowa zakończyła się fiaskiem, bo nie rozumiał naszego myślenia big_smile

To w takim razie moje zachowanie jest normalne? To chyba nie dziwne, że nie chce lizać dupy komuś kto ma mnie gdzieś i mnie nie szanuje, prawda?

10 Ostatnio edytowany przez Szarlot (2013-03-27 11:10:40)

Odp: Problem z koleżanką - nie wiem jak się zachować
viksi napisał/a:

To w takim razie moje zachowanie jest normalne? To chyba nie dziwne, że nie chce lizać dupy komuś kto ma mnie gdzieś i mnie nie szanuje, prawda?

viksi, przeczytałam jeszcze raz całość i w sumie nie wiem, co o tym myśleć.
Z jednej strony D. zachowuje się faktycznie jak gówniara, olewa ludzi, jest nieodpowiedzialna. Nie wiem czy w ogóle jest zdolna do przyjaźni.
Ale z drugiej strony może trochę przesadzasz? No bo tak naprawdę zależy Ci, żeby się z nią pogodzić, czy żeby jej pokazać, niech ma? smile Myślę, że mogłaś iść do tego klubu w sumie... ale faktycznie może lepiej zadzwoń i umów się z nią na kawę face to face i wyjaśnijcie sobie wszystko.

Jeśli Ci zależy na tej znajomości to nie unoś się honorem i sama zrób pierwszy krok.
A jeśli nie, jeśli uważasz, że to i tak nic poważnego (czytaj: że nie ma pokrewieństwa dusz smile), to ja bym odpuściła i zobaczyła, co czas przyniesie.
Przyjaźni na siłę nie stworzysz, jeśli jej nie zależy.

A co o tym wszystkim S. myśli? W sumie kumplowałyście się w trójkę.

Jeszcze wracając do zachowania D. - wiesz, Ty ją znasz najlepiej i sama musisz ocenić dlaczego zaczęła się tak zachowywać wobec Was? Jeśli taka jej "natura", to znaczy że ma jeszcze siano w głowie i na wielką przyjaźń bym tu w ogóle nie liczyła, ale jeśli kiedyś była inna, a teraz coś jej na chwilę odbiło, to warto dać jej szansę...
Uważam, że nie ma takiej rzeczy, której nie można by wybaczyć ukochanej osobie i tak samo jest z przyjaciółmi.

Powiem Ci co ja bym zrobiła - jeśli dotyczyłoby to kogoś, o kim wiem na pewno, że to mój Przyjaciel (przez duże P), to spotkałabym się, wzięła ją/go na bok i zwyczajnie zapytała dlaczego zachowuje się jak idiota? Dlaczego to robi? Potrząsnęłabym taką osobą trochę i czekała na efekt.
U Was mam wrażenie za dużo jest tego obrażania, pretensji, kłótni.... załatwcie to po prostu po męsku, kawa na ławę smile
O ile uważasz, że warto.

11

Odp: Problem z koleżanką - nie wiem jak się zachować

Ja już przestałam liczyć na cokolwiek z jej strony i myślę, że nasze kontakty już raczej nie będą na stopie przyjacielkiej. Uważam, że tak jak powiedziałaś ma jeszcze siano w głowie i widocznie jej nie zależało. Gdyby to była prawdziwa przyjaźń to nie trzeba by było o nią walczyć. Ja tłumaczyłam, ścierałam się i pociłam, żeby jej wytłumaczyć co mnie boli, ona nie ogarnęła, więc co mogłabym więcej zrobić. Widocznie nie chciała zrozumieć o co chodzi. Jeżeli już bym miała się z nią przypadkiem zobaczyć w klubie to z mojej strony skończy się to raczej zwykłym cześć-cześć. Jakoś nie potrafie się teraz do Niej przekonać.
Jeśli chodzi o S. to jest ona łatwowierną osobą. Mówi, że będzie brała wszystko na dystans, że nic już nie będzie tak jak kiedyś. A zachowuje się tak jakby nic się nie stało. Może je łączyło coś więcej. Hm, nie wiem. Jak chcą się kolegować to ja nie mam nic do tego i nie jestem zazdrosna o ich kontakty, ale żeby później nie było "a nie mówiłam?" smile Denerwuje mnie w S. to, że nie potrafi mnie zrozumieć, że to ja nie chce wykonać pierwszego kroku i że dziwnie bym się czuła wychodząc na kawę w towarzystwie osoby, która mi nie odpowiada.

12

Odp: Problem z koleżanką - nie wiem jak się zachować

po prostu to nie były przyjaźnie, a zwykłe znajomości...jedna z niewielu osób, które dziś w moim życiu istnieją to bratowa i kuzynka, dla tej drugiej życzyłabym w końcu ułożenia sobie zycia...

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Problem z koleżanką - nie wiem jak się zachować

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026