nie mieszkam z mezem od 18 miesecy,ale on nadal jest obecny w naszum zyciu.naszym poniewaz mamu syna,ale pojawia sie tylko wtedy kiedy on tego potrzebuje bo jest typowym egoista .gdy jest w dole,potrzebuje pomocy albo tak nawywija ze ludzie sie od niego odwracaja wtedy szuka kontaktu z nami,zgrywa dobgego tatusa i chce byc blisko mnie....opowiada wtedy jak to bardzo mnie kocha,ze nigdt nikogo nir kochal tak jak mnie,ze byl glupi,ze zaluje tego co robil zle,zr powinien z nami spedzac wiecej czasu a nie tylko koledzy i zabawa,ze nie ma sensu z nikim innym byc bo i po co to i tak nie ma sensu a dla naszego syna powinnismy przynajmniej to zrobic i nie wiazac sie z nikim,zeby mu calkowicie nie niszcyc swiata.ale gdy kogos pozna a przez te 18 miesecy poznal juz kolejna-trzecia partnerke,spiewka jest juz zupelnie inna.nie dzwoni,nie przyjezdza ,mozwi ze on nie potrafi byc sam a wrecz mi opowiada ze no wiesz jestem z nia bo trzeba z kims byc,ona nie jest taka jak ty i to jego wieczne porownywania i opowiadanie a ja mam byc jak skala nie moge sie odezwac mimo ,ze wszystko we mnie krzyczy i rozwala od srodka,bo gdy cos powiem to mi rzuca w twarz,ze jestem nie wdzieczna bo on jest ze mna szczery i traktuje mnie jak przyjacviolke i dlatego mi o wszysykim mowi....ja juz nie moge,nie potrafie dluzej tak zyc,przez 10 lat mialam nadzieje,ze sie zmieni od zdrady,pijanstwa,wykupowania go z aresztu,nawet to ze mnie uderzyl a pozniej blagal o przebaczenie i obiecywal ze juz nigdy wiecej-slepo w to wszystko wierzylam i mialam nadzieje do czasu,do czasu kiedy moj tata ciezko zachorwal na raka ...zostalam w tym wszystkim sama bo to ze ja bylam w szpitslu dla niego to byla okazja do bawienia sie bo nikt nie sprawowal nad nim kontroli,nie pomogl mi w niczym nawet gdy tata umieral nie bylo gp rzy mnie bo balowal i nie odbieral telefonow,nie mialam z kim zostawic dziecka bo lezal nieprzytomny w kuchni po kolejnej nocnej eskapadzie....dlaczego iz mimo wszystko,ze wiem jak bardzo mnie krzywdzil i nadal krzywdzia jestem tak uzalezniona od niego??dlaczego mam wyrzuty sumienia kiedy wychodze ze znajomymi,albo gdy ktos mnie podrywa??dlaczego nadal pozwalam na ingerowANIA I KONTROLOWANIE mnie??dlaczego dalej zalezy mi na czlowieku,ktory zamienil nasze zycie w pieklo??moj syn kilka dni temu powiedzial mi ze teskni za mna,zdziwilam sie bo nigdzie nie wyjezdzalam on 11 letni chlopiec powiedzial ze teskni za tym jaka bylam i ze nienawidzi ojca za to do jakiego stanu mnie doprowadzil....jak ja mam dalej zyc jak mam sobie poradzic z tym wszystkim???mialam 20 lat jak urodzilam mojego syna,przez tyle lat walczylam zebu maz wydoroslal ,po pierwszej zdradzie mialam cicha nadzieje,ze upadl tak nisko ze teraz bedzie juz tylko lepiej...nie bylo.a ja dalej zyje w cieniu bylego i przez to niszcze zycie mojego dziecka...
Podobne tematy
Uzależniłaś się od toksyny czyli męża. Podobnych wątków jest tutaj bardzo dużo. Można się z tego wyzwolić, pytanie czy chcesz?
To taki sam proces i zniewolenie psychiczne jak w przypadku alkoholika, narkomana czy hazardzisty, seksoholika itp itd.
Zwróć uwagę na to co mówi Twój syn. On Ci daje jasny sygnał. I znajdź siłę w sobie i w jego słowach bo jeśli pozwolisz sobie na dalsze zniewolenie ze strony tego faceta i dziecko z czasem straci do Ciebie szacunek. A przede wszystkim pomyśl jaki wzorzec ma Twój syn patrząc na tą Waszą relacje.
Siła jest w Tobie , zacznij z niej korzystać najlepiej od tej chwili.Pozdrawiam