martyna9895 napisał/a:Szczerze mówiąc mam już dość ciągłego zamartwiania się,że jestem sama. Wynika to pewnie z braku wzorca prawdziwego ojca, jak również braku nawet minimalnych doswiadczen z chlopakami- nigdy nikt sie o mnie nie staral, nie przeslal nawet glupiej walentynki. W tym roku studniowka i tu tez moj problem- z kim isc? Po poszukiwaniach zaprosilam w sumie prawie nieznanego mi chlopaka- chcialabym go poznac, ciagle mysle o tej studniowce i sobie wyobrazam jak to bedzie, czy bedziemy mieli o czym rozmawiac? Pisze mi sie z nim milo jednak to zawsze ja rozpoczynam rozmowe- postanowilam ze nie moze tak ciagle byc- czekam na jego ruch, mial napisac kiedy bedzie mial czas na spacer. Minal tydzien i cisza...
A ja coraz bardziej samotna, smutna i zrozpaczona. Chce sie od tego uwolnic, zajac nauka- w koncu matura w tym roku i nie myslec o tym. Wydaje mi sie ze szukam milosci na sile- bo mam 19 lat i zadnych doswiadczen...
Macie moze jakies rady jak sie uwolnic od tych przytlaczajacych mnie mysli i po prostu zajac sie sobe, nie nadskakiwac facetom- bo to w koncu on powinien sie starac...
Martyna, witaj
Przeczytałam Twój wątek i czuję się, jakbym czytała o sobie sprzed siedmiu lat
. Było we mnie ogromne pragnienie miłości, bycia z kimś, kto mnie zauważy, zachwyci się mną i pokocha. Dlatego doskonale rozumiem Twoje rozżalenie. Ale z perspektywy lat przyznaję, że byłam wtedy bardzo niepewna siebie. Chciałam, żeby wszyscy mnie lubili, żeby mnie postrzegali, jako sympatyczną i miłą dziewczynę, taką "do rany przyłóż". I tak mnie postrzegali. Tylko kompletnie nie miałam swojego zdania, bo wolałam myśleć tak jak inni, żeby tylko się nie wychylić. Miałam bardzo niskie poczucie własnej wartości i próbowałam podbudowywać siebie właśnie poprzez bycie akceptowaną przez jak największą liczbę osób. Miałam mnóstwo znajomych (do dziś mam), ale chłopa nie było. Nawet każdy komplement kierowany w moją stronę traktowałam podejrzliwie i nie potrafiłam go przyjąć. Przez lata dużo się zmieniło. Ale najważniejszą zmianą jest to, że stałam się pewną siebie kobietą, znającą swoją wartość. Potrafię cieszyć się swoją kobiecością i doceniać to, jeżeli ktoś ją zauważy.
Samotność jest wciąż mym problemem, ale nauczyłam się, że związek na siłę nie ma sensu. Dlatego życzę Ci, żebyś dostrzegła siebie - bo jesteś Kobietą przez duże K.
Powodzenia! 