netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Jestem facetem proszę was o radę.

9 odpowiedzi3 077 wyświetleńzałożony przez sweet_sensi, 25.03.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jestem facetem proszę was o radę.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Jestem facetem proszę was o radę.

Witajcie drogie panie, wiem że to forum poświęcone głownie dla kobiet ale chciałem przedstawić wam pewną sytuację i prosisz was o dyplomatyczną opinię mojej sytuacji.
Jakieś 4 lata temu poznałem grono młodszych od siebie dziewczyn, między nimi była jedna która przykuła znaczniej moją uwagę. Pochodziliśmy z całkiem innego grona ale mamy wspólnych znajomych między nami jest 4 lata różnicy(obecnie  mam skończone 21 a ona 18). Już od samego początku zauważyłem w niej coś niezwykłego coś co mnie do niej pociągało. Trzymałem się od niej z daleka ze względu na różnicę wieku, ale jakoś tak wyszło, że zaczeliśmy rozmawiać następnie spotkaliśmy się któregoś razu, może rozmowa nie kleiła się najlepiej ale zdawałem sobie sprawę, że to młoda dziewczyna której jestem w stanie poświęcić uwagę i spróbować przekonać ją do siebie. Czas leciał nieubłaganie minął rok-dwa, widocznie dawaliśmy sobie do zrozumienia, że nam na sobie zależy, starałem się jej przypodobać lecz w pewnym momencie oznajmiła mi, że nie jest gotowa na związek o coś się wtedy pokłuciliśmy i nasz kontakt zamarł na grubo ponad pół roku a ona w tym czasie związała się z kimś innym. Facebook, nasza klasa nie oszukujemy się w dzisiejszych czasach odgrywa dużą rolę w komunikacji międzyludzkiej - usunąłem ją ze znajomych bo czułem się odtrącony pomimo szczerych dobrych zamiarów, bolało mnie jak patrze na jej zdjęcia myślałem o niej każdego dnia, próbowałem w tym czasie dopatrzeć się czegoś podobnego w innych kobietach ale bezskutecznie a po drugie było to nie w porządku wobec nich. Ciągle byłem dobrej nadziei aż pewnego dnia odezwała się do mnie i powiedziała jak tęskni za naszym utraconym kontaktem, wtedy była już sama ja w dalszym ciągu także, pytała czy kogoś mam odetchneła z ulgą jak powiedziałem jej że nie. Strasznie mnie zraniła tym, że się ode mnie odsuneła,  dała mi kolejną nadzieję, po tej przerwie i odnowieniu kontaktu spotkaliśmy się, raz drugi było świetnie - to ona zainicjowała pierwszy pocałunek poczułem, że żyję jednak od pewnego momentu czuję, że dzieje się ze mną coś złego i odbija się na relacjach z moimi bliskimi ciągle się zadręczam a byłem optymistą. Mimo tego, że było coraz lepiej ja starałem się coraz bardziej, doszukiwałem się błahostek robiąc z nich problemy a tak naprawdę akceptowałem ją taką jaka jest, strasznie mnie zraniła tym że odeszła do innego gościa, bardzo się starałem chciałem żeby było idealnie, pragnąłem by obiecała mi że coś z tego będzie jednak powiedziała, że nie może mi niczego obiecać bo nie chce zranić mnie kolejny raz, że zdaje się na czas. Nie mogłem dopuścić tego do myśli, bo ja móglbym jej to obiecać. Ostatnio pokłuciliśmy się o kolejną błahostkę jednak przyjechałem do naszego rodzinnego miasta (bo obecnie studiuje w innym) powiedzieć jej tylko dwa słowa, zbierałem się do tego bardzo długo, byłem przez to przygnębiony jednak zebrałem się na to i powiedziałem jej, że ją kocham że zrobiłbym dla niej wszystko, zasłonił przed każdym najmniejszym złem. Popłakaliśmy się razem w ramionach a ona oznajmiła mi, że "traktuje mnie jak brata". Nie jestem w stanie się z tym pogodzić, bo kocham tą dziewczynę za długo to trwa by tak nie było. Wszystko było dobrze, tylko ja doszukiwałem się błędów ciągle zadręczając i czując się bezwartościowy oczekując od niej czegoś od zaraz. A tak naprawdę cenie ją za to, że nie jest typem ryzykanta i przy niej odnajduję spokój.    Nie wiem co mam robić, zawiesilisy ze sobą kontakt uznając, że tak będzie lepiej... Powtarzam jej to, że ją kocham a ona nie potrafi odwzajemnić mojego uczucia jednak wszystko wwcześniej wskazywało na co innego, namiętne pocałunki nie są dla przyjaciół. Chce być twardy ale nie potrafię, chce do niej zadzwonić i znowu móc ją przytulić wiem, że na wszystko potrzeba czasu a ja za bardzo to pchałem - czy mam w tym trochę racji i to się do tego przyczyniło? Czy coś innego może stać za określeniem "traktuje Cię jak brata"? dziewczyny co wy przez to rozumiecie?
Nie mogę spać nie mogę normalnie funkcjonować to jak dała mi nadzieję a ja się to wszystko zniszczyłem pośpiechem i nadinterpretacją a wiem że nie można mieć czegoś od tak. Co mam teraz zrobić, boli mnie że odizolowaliśmy się od siebie a obeicaliśmy sobie że już więcej tak nie będzie, w dodatku powtarzaliśmy sobie że było lepiej i gorzej ale nie do wyobrażenia jest to że mogłby nas nie być przy sobie. Ona jest ostrożna jeżeli chodzi o uczucia ale czuje, że w środku podziela to to co ja. Próbuje się do mnie przekonać a ja musze być cierpliwy - wychodzę z takiego założenia bo zbyt długo się znamy i "zabeigamy" o siebie. Czy mam zgodzić się na to byśmy byli przyjaciółmi i mieć kolejną nadzieję, że kiedyś będziemy razem? Nie jestem w stanie przejść obok tego tak obojętnie bo ta osoba zbyt wiele dla mnie znaczy.
/Wspomniałem, że dzieje się ze mną coś złego - dobre rzeczy mnie nie cieszą informacje które powinny radować tak ajkby przechodziły obok mnie, nie jestem zainteresowany rozmową z innym człowiekiem, chodzę ciągle ze spuszczoną głową. Martwie się o siebie bo nie znam przyczyny tego sampoczucia, lękam się i zamartwiam trace także innych znajomych i próbuje za wszelką cenę zamknąć się w sobie, chce wybrać się do psychologa nie licze na to że mi pomoże ale może podpowie bym mógł zrobić krok do przodu niż stać w miejscu.

Jestem bezsilny.

2

Odp: Jestem facetem proszę was o radę.

Drogi sweet_sensi

Może moja historia Ci trochę pomoże znaleźć odpowiedź na dręczące Cię pytania, bo jestem tylko trochę starsza od tej dziewczyny, ale w moim związku sytuacja jest zupełnie odwrotna i jeszcze nie znam jej zakończenia. W skrócie -ja kocham (?), a on nie.
Mój facet starszy się ode mnie o prawie 9 lat. Spotykamy się półtorej roku i na początku wszystko wyglądało cudownie z wyjątkiem tego, że nikt o nas nic nie wiedział. Były namiętne pocałunki, przytulanie, czułe słówka (ale fakt, że nigdy nie powiedzieliśmy sobie kocham cię). Nie rozmawialiśmy wtedy o tym czy jesteśmy ze sobą, bo wydawało mi się naturalne, że jak się tak zachowujemy to po prostu jesteśmy razem. Po prawie roku, kiedy zbliżała się "rocznica" zaczęło się coś psuć. Choć ja byłam przez cały ten czas szczęśliwa, nawet mu to powiedziałam nie raz, że tak się przy nim czuję, to on zaczął mieć znowu problem (jak na samym początku), że jestem dla niego za młoda. Powiedział mi prosto w twarz, że nie chce mnie zranić, ale on nie umie nic do mnie poczuć, że mnie nie kocha i że bardziej traktuje mnie jak przyjaciółkę, z którą się spotyka po prostu i może kieeeedyś coś z tego będzie - "Spotykajmy się dalej, ale na razie nie wymagajmy od siebie żadnych uczuć." Coś we mnie umarło jak to usłyszałam.
 
Od tamtego momentu zaczęłam się zastanawiać co przeoczyłam i już wiem - ja się za bardzo poświęciłam dla niego, nie wymagając zbyt wielkiego zaangażowania z jego strony. Również pewnych rzeczy oczekiwałam, że nastąpią zbyt szybko. Teraz już nie pozwalam się tak traktować, choć jest mi ciężko. Spotykamy się dalej (ciągle nie wiedzą o nas moi rodzice, bo nie zaakceptowaliby takiej różnicy wieku), wszystko znowu jest jak dawniej - jak na początku. Boję się jednak, że za jakiś czas usłyszę ponownie, że przecież nic nas nie łączy. Dlatego nie pcham już nic na siłę do przodu, nie chce ze mną być, proszę bardzo. Boli mnie to jak cholera, ale tak trzeba. Wiem jednak, że jeżeli coś się pojawi z jego strony, to mi będzie się ciężko zaangażować. Myślę, że i Ty powinieneś jeszcze raz spróbować, ale nie narzucając swoich uczuć, pozwolić by pojawiła się między wami czysta przyjaźń, a potem poczekać czy będzie w tym coś więcej. Choć może Cię to bardzo zranić. 

Ponadto myślę, że dziewczyna o której piszesz jest trochę jak mój facet. Nie potrafi docenić tego co do niej czujesz. A ponadto wymagając od niej jak sam napisałeś uczuć od zaraz, trochę ją przestraszyłeś i teraz już nie jest pewna czy będzie potrafiła odwzajemnić Twoje uczucie na tyle byś był szczęśliwy. Myślę, że ona żałuje że tak wyszło, ale miłość nie pojawia się na zawołanie.

3

Odp: Jestem facetem proszę was o radę.

Byłam w podobnej sytuacji- poznałam chłopaka, znaliśmy się i spotykaliśmy krótko, potem wyszło tak, że byliśmy razem kilka tygodni i on oznajmił mi, że nie chce się angażować i że możemy się spotykać, ale bez ciśnienia na coś więcej. Ok. Nie spotykaliśmy się już i do tej pory kontakt mam znikomy.
Ale wiesz, sweet_sensi, co jest w tym wszystkim najlepsze? Że nie potrzebuję go, żeby było mi dobrze w życiu. I to nie jest kwestia tego, ze mi przeszło, czy czas leczy rany, czy zaczęłam go nienawidzić- nie jest to prawdą. Jeśli chcesz z tego wyjść- lepiej nie trwać w tym to jest dla Ciebie toksyczne- uwierz, że możesz żyć bez niej, nawet jeśli ją kochasz. Bo kochać to też dać wolność wyboru drugiej osobie, nawet jeśli ten wybór boli. Nie wiń jej za nic, siebie tym bardziej nie. Po co czekać na coś, co może się nie wydarzyć? Zaakceptuj to co jest, nie walcz z tym, żyj- po prostu. I zostaw przeszłośc za sobą, zobaczysz jak wiele dobrego jeszcze Cię w życiu spotka.
Jeśli chcesz pogadać o tym to napisz maila.

4

Odp: Jestem facetem proszę was o radę.

Dziękuję wam
Zgadzam się z pierwszą opinią, gdzie sytuacja jest nieco podobna. Przez te pare dni uświadomiłem sobie właśnie to jak za bardzo się starałem sam obiecując sobie coś w jej imieniu a przecież niczego nie można przyśpieszyć i robić czegoś na siłę, teraz mam pretensje tylko i wyłącznie do siebie bo być może tak jest że ją tym przestraszyłem, mam do siebie o to wielki żal że ją w jakiś sposób skrzywdziłem. A jest ode mnie trochę młodsza i nie śpieszy się do niczego. Być może powinienem zostać twardzielem i zawiesić z nią kontakt, jednak nie potrafię - znamy się dłuższy czas między nami była już dłuższa rozłąka gdzie za sobą widocznie tęskniliśmy, nie rozmawialiśmy ale zawsze jak kładłem się spać myślałem o niej, nie wiedząc co się u niej dzieje to było okropne. Teraz wiem, że nie chce do tego ponownie dopuścić bo nie przebolałbym tego, jutro się z nią spotkam i oznajmię, że pewne rzeczy sobie uświadomiłem, że nie można pchać czegoś na siłę, prędkość z którą jadę pozbawi mnie marzeń i musze zwolnić, nabrać do siebie troche dystansu, przeproszę i nie będę tego więcej rozwijał. Zaakceptuję naszą przyjaźń bo to i tak jest bardzo dużo, mimo że powiedziała mi że kocha mnie jak brata, mam w sobie nadzieję, że tak nie jest i kiedyś może będzie coś z tego i to mimo co napisala panna_m ja uważam że warto czekać, bo ja po prostu w to wierzę...Trochę się pośpieszyłem mówiać jej "kcoham Cię" myślałem, że to coś zmieni a tylko pogorszyło. Jednego jestem pewien nie wytrzymałbym tego by była nieobecna w moim życiu chcę usłyszeć, że u wszystko i niej w porządku bo daje mi to wielką siłę. Zaproponuje jej abyśmy normalnie rozmawiali bezwględu na to co powiedziałem, to co się wydarzyło jak wspominam po raz 3 najbardziej zależy mi na tym aby wiedzieć co u niej "słuchać", nie zawsze jestem w stanie jej pomóc ale zawsze jej wysłucham będąc oparciem.

Jak się zbiorę to napiszę maila tymczasem spadam na zajęcia
Dziękuję wam za pare słow z waszej strony.

5

Odp: Jestem facetem proszę was o radę.

Chyba dzięki Twojemu postowi i ja się jeszcze raz przebudziłam. Od momentu gdy Ci odpisałam, ponownie wszystko rozważyłam i coś mnie dręczyło. Te kilka godzin pozwoliło mi podjąć decyzje, która być może doprowadzi moja historię do końca. Postanowiłam składać papiery na zagraniczne uniwersytety. Jeżeli się dostanę wyjadę. Trudno, myślę że mój związek to związek z terminem ważności tak czy siak.
A poza tym przecież każdy koniec to też początek.

6

Odp: Jestem facetem proszę was o radę.
sweet_sensi napisał/a:

nie wytrzymałbym tego by była nieobecna w moim życiu chcę usłyszeć, że u wszystko i niej w porządku bo daje mi to wielką siłę. Zaproponuje jej abyśmy normalnie rozmawiali bezwględu na to co powiedziałem, to co się wydarzyło jak wspominam po raz 3 najbardziej zależy mi na tym aby wiedzieć co u niej "słuchać", nie zawsze jestem w stanie jej pomóc ale zawsze jej wysłucham będąc oparciem.

Dopóki będzie obecna w Twoim życiu, dotąd będziesz miał nadzieję, że do Ciebie wróci. I bedziesz dalej tkwił w tym po uszy.

joan123, trzymam kciuki! big_smile

7

Odp: Jestem facetem proszę was o radę.
joan123 napisał/a:

Chyba dzięki Twojemu postowi i ja się jeszcze raz przebudziłam. Od momentu gdy Ci odpisałam, ponownie wszystko rozważyłam i coś mnie dręczyło. Te kilka godzin pozwoliło mi podjąć decyzje, która być może doprowadzi moja historię do końca. Postanowiłam składać papiery na zagraniczne uniwersytety. Jeżeli się dostanę wyjadę. Trudno, myślę że mój związek to związek z terminem ważności tak czy siak.
A poza tym przecież każdy koniec to też początek.

Życzę Ci wszystkiego dobrego i będę trzymał mentalnie za Ciebie kciuki żeby Ci się udało, jeżeli płonie w Tobie nadzieja i wiara to musisz dać z siebie wszystko.

Koniec = początek  - bardzo piękne i mądre słowa, dają do myślenia....

"Dopóki będzie obecna w Twoim życiu, dotąd będziesz miał nadzieję, że do Ciebie wróci. I bedziesz dalej tkwił w tym po uszy."

W ogóle nie uwzględniasz tego, że ja na prawdę coś czuje i mam nadzieję że jeszcze kiedyś coś z tego będzie.

/ Doszło do mnie to jak się zachowuje i jak niewłaściwe postepuje. Jeżeli coś jest bardzo blisko mnie i jest dla mnie czymś dobrym, doszukuję się w tym wad nie skupiając się na  zaletach, które są najważniejszę i niosą za sobą wiele pięknych chwil i korzyści. Zamartwiam się co z tym dalej będzie, że pewnego dnia stracę to wszystko- , nie czynię żadnych kroków aby  to zmienić, daję jak najmniej oczekując wzamian jak najwięcej a powinienem docenić to co mam zadbać  i  zbędnie się o to nie martwić. Mam do siebie wielki żal jak zniszczyłem przez to o nasze relacje, tworząc przeszkody, doszukiwać się tych błahostek, próbując popędzić i wymusić od niej to o co wspólnymi siłami powinniśmy razem stworzyć.  Teraz czuję się jak jeden z setek jej adoratorów i nie wybaczę sobie tego jak ją potraktowałem. Takie postępowanie mnie wyniszcza,bo kiedyś taki nie byłem zdaję sobię sprawę że jeżeli tego w sobie nie zmienie to prędkość z jaką igram pozbawi mnie wszystkich marzeń i zabierze ostatnią nadzieję.
Mniej więcej rok temu straciliśmy ze sobą kontakt, każdego dnia kładłem się spać nie wiedząc co u niej jeżeli pomyślę sobię, że ponownie może tak być nie chce istnieć. Wiem, że nie zasłużyłem teraz na jej szacunek ale jedyne czego chcę to słyszeć że wszystko u Ciebie w porządku.
A przede mną wiele pracy.

8

Odp: Jestem facetem proszę was o radę.
sweet_sensi napisał/a:

W ogóle nie uwzględniasz tego, że ja na prawdę coś czuje i mam nadzieję że jeszcze kiedyś coś z tego będzie.

Więc póki masz nadzieję to ją miej i brnij dalej. Szukasz tutaj raczej usprawiedliwień, a nie rady co zrobić. Ale to Twoja sprawa..
Życzę powodzenia- mimo że kompletnie nie popieram Twojej postawy smile

9

Odp: Jestem facetem proszę was o radę.

Dziękuję Wam za ciepłe słowa smile

Sweet_sensi myślę, że rozumiem po części Twoją motywacje. Ale panna_m też ma rację. Trzeba zacząć żyć, dopiero wtedy przekonamy się czy naprawdę potrzebujemy tej drugiej osoby.
Ja z jednej strony podjęłam decyzję, ale cały czas liczę że coś się zmieni. Ta głupia cicha nadzieja, której nie sposób dobić. Za każdym razem gdy sądzę, że ją pokonałam, ona podnosi się z desek ringu, na którym chwilę wcześniej brutalnie sprałam jej mordę. To z jednej strony infantylne, a z drugiej takie...dorosłe, do bólu ludzkie hmm

Sądzę, że damy radę! Bo komu się ma udać, jak nie nam?! Chyba trzeba w to po prostu mocno uwierzyć smile)

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jestem facetem proszę was o radę.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026