Cześc piszę do Was gdyż mam bardzo duży problem... Zacznę więc od początku. Mam 18 lat i od 2 gim miałam chłopaka aż to teraz czyli 2,5 roku w sumie. Było mi z nim dobrze do czasu gdy zaczął mi robić problemy, drzeć się, wyklinać na mnie i przezywać. Na początku roku poznałam świetngo faceta. Super nam się gadało przez pół roku. Po tym czasie czułam że mam przyjaciela. Mogłam mu powiedzieć o wszystkim i zawsze mnie wysłuchał i doradził. Poświęcał swój czas i przestawiał cały swój plan żeby znaleźć chwilę na pomoc mi. W lutym zaprosił mnei do siebie( kiedy jeszcze byłam z ex) i zaczeliśmy się całować. Nie wiem czemu nie potrafiłam przestać i miałam dziwną chęć powtarzania tego. Zaczęły się spotkania albo u niego albo u mnie przy "wolnej chacie" więc mogliśmy bezkarnie się całować godzinami, rozmawiać itd. Chciał dla mnie jak najlepiej. W końcu zerwałam z chłopakiem. On cały czas dawał mi kwiatki, mówił że jestem dla niego najważniejsza i czułam że tak jest na prawde. Mówiłam mu jednak że nie jestem gotowa na związek gdyż nie czuje się na silach by komuś na tyle zaufać bo boje się że będzie jak z byłym. Ostatnio wszystko zaczęło się psuć bo zaczęła się kłótnia nie pamiętam już o co. Nie wiem jak to się stało ale nie miałam ochoty z nim rozmawiać po prostu. On cały czas próbował mnie rozśmieszać, rozmawiać ze mną ale nie wiem czemu po prostu go zlewałam a z innymi dobrze się bawiłam. Jemu się to chyba nie podobało ( nie jestem przekonana ) ale nie okazywał tego i chodził uśmiechnięty. Przeprosił mnie oczywiście ale nie wiem czemu tak się zachowywałam. Jakbym się zablokowała. Pare dni temu wyznał mi miłość... nie było to dla mnie fajne uczucie bo ostatnio zarzekał się że nie kocha mnie. Ja go jeszcze nie kocham i nie wiem czy kiedykolwiek pokocham ale nie jest mi obojętny bo choć sama nie chce nikogo mieć na razie to nie chcę żeby i on kogoś miał bo taki facet zdarza się bardzo rzadko. W końcu przestałam się odzywać do niego a on dalej tłumaczył mi ile dla niego znaczę i prosił o szansę jeszcze może nie teraz ale w przyszłosci niedalekiej żebym mu zaufała. Nie odzywamy się do siebie od 3 dni a dziś dostałam od niego sms, że zabawiłam się jego uczuciami bo widział że mi zależy ale się powstrzymywałam z jednej strony dlatego, że dopiero co zerwałam i nie jestem gotowa a z drugiej że ludzie pomyśleli by że jestem puszczalska że po zerwaniu od razu lece do innego. To co mi napisał zraniło mnie. Co mam zrobić? Prosze o pomoc.
Podobne tematy
Źle postępujesz. Podoba Ci się posiadanie adoratora, który będzie Twoją "męską przyjaciółką", pocieszycielem, przybiegnie, gdy będziesz tego potrzebować, jak poczujesz się samotna, pocałuje, przytuli, albo zmieni cały plan swojego dnia. Jednocześnie otrzymując chłód i wyrachowanie z Twojej strony. Karygodne jest podejście "Ja na razie nie chcę być z nim w związku, ale i nie chcę by on kogoś miał, bo taki facet zdarza się bardzo rzadko"... Świetnie po prostu... Porządny, dobry, kochający facet, ale nie, będę trzymała go w odwodzie, blisko i jednocześnie daleko, by się nie zniechęcił i nie zaniechał adoracji, bo tego potrzebuje moja samoocena. Nie chcesz być w związku z tym młodym mężczyzną? To daj mu do licha ciężkiego wolny wybór, niech znajdzie inną kobietę, która zaoferuje mu to, czego on potrzebuje - miłość, ciepło i lojalność. A nie postępujesz niczym pies ogrodnika "Sama go nie chcę, ale innym kobietom nie dam, bo za dobry jest, jeszcze kiedyś może mi się przyda"... Zniszczysz faceta, zmarnujesz mu kilka lat życia, chyba że sam się odpowiednio wcześnie obudzi i ucieknie gdzie pieprz rośnie.
Nie, nie postępujesz dobrze moim zdaniem.
Daj sobie czas. Nie powinno się wchodzić zbyt szybko z jednego związku w drugi.
Nie zmuszaj się też do niczego - albo się kocha albo nie.. nie ma sensu tkwić w układzie bez miłości.
Pozdrawiam ciepło ![]()
Zabawiłaś się jego uczuciami. To fakt, daj mu spokój , niech sobie znajdzie kogoś, kto go pokocha.