jestem tutaj nowa i nigdy nie przepadalam za uzewnetrznianiem sie na jakichkolwiek forach ... malo tego zawsze uwazalam i miala opinie madrali ale ostatnio po prostu nie pojmuje ...
poznalismy sie dwa lata temu na jakims portaliku, ja i on po zwiazkach lat 28, nie szukalam niczego zabijalam nude, dowartosciowywalam sie wrzucajac zdjecia do sieci i pech chcial ze napisal do mnie ... ciagnelo odleglosc 40 km po dwoch tygodniach wpadlismy po same uszy, tydzien znajomosci w realnym swiecie zaowocowal wypadem weekendowym nad morze gdzie ja nigdy w zyciu bym z obcym nie pojechala hahah ale tak sie stalo i nabieralo tempa, wypady weekendowe, nieplanowane spontaniczne spotkania jego zapewnienia ze przy mnie znalazl spokoj i slowo Kocham z obydwu stron, rodziny zaakceptowaly nas obydwoje byly zapewnienia ze traktuja nas jak swoja corke i syna, po osmiu miesiacach postanowilismy wynajac mieszkanie w moim miescie, cieszylam sie jak glupia nie wierzac ze to sie tak szybko dzieje, on zostawil swoje rodzinne miasto kolegow itp ale zawsze mogl pojechac te 40 km i napic sie przyslowiowego piwa mimo tego ze czasami wolalam zeby to ze mna spedzal czas, mielismy idealne wynajmowane mieszkanie, zarobki stabilne, prace w tym samym miescie i siebie nawzajem oraz pasje, planowalismy kredyt na mieszkanie bo ile mozna wynajmowac, w miedzyczasie moja mama dowiedziala sie ze ma raka ... to bylo jak grom z jasnego nieba on byl ze mna, w momencie diagnozy stanal na wysokosci zadania i wtedy uswiadomilam soie jak bardzo go kocham, czas mijal, w pazdzierniku polecielismy do jego siostry i jej meza tam na obcym ladzie dostalam pierscionek ... mama walczyla dalej ja coraz czesciej plakalam dodatkowo stresujaca praca i wyrabianie planow mnie pograzaly, mama odeszla w grudniu ... cos we mnie peklo, czepialam sie wszystkiego, nawet specjalnie nie chcialam jezdzic do jego mamy na obiady niedzielne o najzwyczajniej w swiecie bylo mi przykro - rozmawial ze mna ze czas leczy rany zebym ukladala soie zycie po swojemu staralam sie, po smierci powrocil temat mieszkania jego rodzice zaproponowali odsprzedanie nam swojego 70m mieszkania w jego rodzinnym m niejszym miescie, on sie ucieszyl ja tez ale im bardziej ten temat sie rozkrecal tym wiecej minusow tego zauwazalam, duze mieszkanie, zmiana miejsca zamieszkania, codzienne dojazdy do pracy moje i jego, mniej czasu na bycie ze soba, dodatkowe koszta - nie przelewalo nam sie specjalnie dobrze wiec po wyliczeniu doszlam do wniosku ze lepiej byloby miec tutaj na miejscu cos mniejszego i wieksze szanse ... probowalam go uswiadomic, ktoregos wieczoru uslyszalam ze nie chce mnie obciazac i kredyt wezmie sam i ze on sie do kwietnia stad wyprowadzi ... i to byl punkyt zapalny i mimo tego ze nie planowalam tego wstalam i oddalam pierscionek ... nie powiedzial nic, wstal i pojechal do mamy ja ryczalam cala noc Kocham Go przeroslo mnie tylko to mieszkanie ... dwa dni pozniej wrocilam do domu rodzinnego spotkalam sie rowniez z nim i powiedzial ze mnie kocha ale nie wyobraza sobie ze mozna zerwac zareczyny !, walczylam jalk glupol pisalam itp bo chcialam to naprawic bo uwazam ze to naprawde jest marny powod zeby to wszystko konczyc, dwa tygodnie pozniej spotkalismy sie bylo jak na pierwszej randce ale czulam dystans i miedzy wierszami powiedzialam ze sie nie wyprowadze z mojego miasta ale podswiadomie liczylam ze bedzie mial jaja i mi powie dosadnie ech ... minal kolejny tydzien i w sumie nic sie nie dzialo kilka rozmow przez tel i tyle tydzien temu jego siostra mi napisala ze on wtedy chcial zebym wrocila ale ze powiedzialam ze sie nie przeniose to odpuscil ... nie wytrzymalam zadzwonilam poprosilam o spotkanie powiedzial ze dzis nie, nastepnego dnia to samo ... i to trwa tydzien, wczoraj napisalam smsa i cisza, dzis nie wytrzymalam ... napisalam ze chce wiedziec co zamierza i czy mam sobie robic nadzieje i tez cisza - uwazam ze mimo wszystko kazdy z nas zasluguje na wyjaznienie syt. i uwierzcie mi ze wolalaym uslyszec ze to juz koniec niz nie uslyszec nic ... Kocham Go zawsze go mialam za madrego ale takie nie zakonczenie rozdzialu uwazam nie na miejscu tym bardziej jak sie ma ponad 30