Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 83 ]

1 Ostatnio edytowany przez mambra (2020-09-13 22:20:17)

Temat: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

Trochę wędrowałam ostatnio po youtubach i natrafiłam na takie poradniki dla panów odnośnie kontaktów z kobietami. Zainteresowało mnie to - jak panowie postrzegają kontakty z kobietami, jak wg nich one funkcjonują, jak postrzegają nas i co wg nich jest właściwym podejściem a co nie. Odsłuchałam dwóch różnych ekspertów wink i miałam takie poczucie, że krążą oni gdzieś wokół prawdy, sedna sprawy, ale czasem od niej odpływają, gadają trochę głupoty smile i tak poczułam, że chciałabym to sprostować. A że tutaj ostatnio ostatnio często zaglądam i zauważyłam, że jest też sporo panów, to dla nich chciałabym sprostować pewne kwestie. Poza tym, ogólnie uznałam, że ciekawa byłaby dyskusja na ten temat. Zastanawia mnie czy inne kobiety postrzegają to podobnie.
Będę komentować dwa filmy z youtube. Nie można tutaj wklejać linków, ale podam tytułu: Pierwszy to "Dlaczego kobiety kochają dupków ?", a drugi powinniście znaleźć pod hasłem "Dlaczego kobiety nie lubią miłych facetów UWAGA - surowa prawda!!!"

Zgadzam się ogólnie z tym, że dobrze, jeśli mężczyzna jest sobą, ma swój świat, zainteresowania i nie rezygnuje z siebie na koszt kobiety( to akurat myślę jest cecha, którą i wy panowie doceniacie u kobiet. Ogólnie wydaje mi się, że wiele jest takich wspólnych cech, które działają dwustronnie). Ale to działa, gdy to jest prawdziwe. Tzn., gdy te jego zainteresowani, "sprawy" są jego rzeczywistą zajawką, o czym on potrafi mówić z pasją, w taki sposób, że kobieta, która wcześniej nie lubiła np. piłki nożnej, nagle dostrzega w tym coś interesującego, czego wcześniej nie dostrzegała. Bo jeśli kobieta będzie uważać, że on ma jakieś dziwne te swoje cele, pasje, nieprzekonujące zupełnie, dla niej bez sensu, czy głupie, to też nie będzie pasjonować się takim kimś. Czy nie macie podobnie w drugą stronę?
Ten facet z pierwszego filmu w ogóle np mi się nie podoba i wątpię, że pomimo swoich mądrości mogłabym się nim bardziej zainteresować, jeśli on jest taki na co dzień jak na tym nagraniu. Jest jakiś drętwy, sztywny. O wiele bardziej podoba mi się chłopak z drugiego nagrania. Ale odnośnie tego pierwszego wideo...  Zgadzam się z tym, że facet nie powinien stać się jak rozgrzana plastelina przy kobiecie, bo straci osobowość, swoją męskość i będzie postrzegany bardziej jak coś pomiędzy dzieckiem a bratem, niż ktoś z kim chciałoby się mieć seks. Nie można sobie pozwolić się urabiać komukolwiek, ale to myślę  ogólno-życiowa zasada. Ważne  jest właśnie to myślę, by sobie wyrobić jakiś własny styl bycia, życia, który jest zgodny z nami, a przynajmniej dążyć do niego, nie poddawać się i nie udawać, że tak naprawdę ja tego czy tamtego nie potrzebuję, jeśli coś jest dla nas ważne w gruncie rzeczy. Nie zgodzę się  z tym, że nie można mówić z dziewczyną o swoich słabościach. To wszystko zależy od tego kto o tym mówi. Bo jeśli mężczyzna jest dla mnie interesujący, ma w sobie coś co mnie pociąga, intryguje, to jeśli on opowie mi o tym, jak to teraz jest mu trudno znaleźć pracę, to u mnie pobudzi to wręcz instynkt opiekuńczy, czy nawet poczucie takiej bliskości emocjonalnej, psychicznej z nim. Dodatkowo "zaplusuje" u mnie za odwagę, że nie bał się otworzyć, opowiedzieć o swoich słabościach. Pomyślę sobie pewnie, że to taki cudowny, wrażliwy w głębi duszy mężczyzna. Ale jeśli stanie przede mną ktoś od kogo bije takim nieudacznictwem, to w takim przypadku rzeczywiście ucieknę gdzie pieprz rośnie, bo to mnie  zwyczajnie w świecie przestraszy, zdołuje, odrzuci na 1000 km. I w wielu tego typu kwestiach dużo zależy od osoby, z którą mam do czynienia. Jeśli to będzie ktoś z tego mojego 1 opisu, to nie będzie mnie razić w nim wiele tych samych cech, które poraziłyby by mnie u pana z opisu drugiego. Kluczem jesteś ty, masz być sobą, a nie chorągiewką  na wietrze, zagubioną, nie wiedzącą czego chce od życia, narzekajacą, że się nie da. Jeśli jest Ci trudno znaleźć pracę, to opowiedz mi o tym, jeśli chcesz, ile to Cię trudu kosztowało, jak było ciężko - wtedy docenię Cię jeszcze bardziej, będę potrafiła też lepiej zrozumieć - ale nie rozwlekaj tego na kilometry, nie powtarzaj się w kółko i zakończ tę całą rozmowę optymistycznie - na przykład, że no ale wierzysz, że się uda, że masz jeszcze takie i takie plany itd. - pokaż, ze masz w sobie siłę, że potrafisz iść przez burzę z podniesioną głową. Nie zgrywaj na siłę twardziela, że nic cię nie rusza, nie masz żadnych problemów. Pokaż, że jesteś tez wrażliwym człowiekiem, który jednak ma w sobie predyspozycję, by sobie radzić w życiu, osiągać swoje cele. Naprawdę nie chcę być z robotem, tylko z wrażliwym, czułym mężczyzną, który mnie traktuje z szacunkiem i delikatnością, ale potrafi sobie radzić ze Światem, wie o co tam chodzi, ma w sobie wojowniczość. Może własnie o to chodzi kobietom, gdy mówią, że chciałyby miłego faceta? Wg mnie właśnie o to - byś dla niej był dobry, szanował ją, ale miał swoje granice, których nie przekraczasz nawet dla niej i w Świecie zewnętrznym potrafił być twardy, gdy sytuacja tego wymaga.
Lecimy dalej z filmikiem smile Tak, to prawda, że facet też powinien o siebie dbać. Chodzi o higienę osobistą, ale tez taki własny styl. Czasem faceci ubierają się tak zupełnie byle jak, bez gustu zupełnie, obwisłe ciuchy, tak "flejowato". Albo znów przeginają w drugą stronę i wciskają się na siłę w eleganckie ciuchy, które np. są obciachowe, albo zupełnie do nich nie pasują. Jeśli masz poczucie siebie, własny styl, to nie będziesz musiał robić z siebie jakiejś przebieranki. Pójdziesz na randkę w koszulce którą lubisz, tak po prostu jak dobrze czujesz się z samym sobą. To chyba wszędzie o to chodzi, żebyś miał te osobowość i pewność siebie w związku z sobą samym i swoimi marzeniami, celami itd. Jeśli to będzie grane, nieprawdziwe, to daleko na tym nie zajedziesz.
"Kobietom się nie pomaga". Hm, a dlaczego? ;p Ten pan taki jest twardy, że ohoho wink. Sorry, ale nie wytrzymałabym za długo w związku, gdzie mój facet nie interesowałby się też moimi sprawami, a gdy jest mi trudniej, to z czymś nie pomógł, nie doradził np. Nazywam to opiekuńczością, którą bardzo sobie cenie u mężczyzny. Ale uwaga! Bez przesady. We wszystkim musi być równowaga. Pomagasz swojej kobiecie, ale w taki sposób, żeby to nie wpłynęło negatywnie na Twoje osobiste ważne sprawy. Jakoś po prostu trzeba to zorganizować, żeby wilk był syty i owca cała. W związku wasze sprawy dla was obojga mają być równie istotne. Twoje i jej są dla Ciebie równie ważne. "Szanuj bliźniego swego jak siebie samego" - w drugą stronę to ma być tak samo prawdziwe. Jeśli nie będziesz szanował siebie i swoich spraw, a jej będziesz wchodził w, hm... to faktycznie ona może stracić do Ciebie szacunek w pewnym momencie. I to też kojarzy się z taką desperacją trochę, chęcią podlizania się - jakby on nie miał w życiu nic ważnego, niczego ciekawego i trzymał się mnie z całych sił, bo boi się zostać sam. Natomiast będąc z pierwszym typem mężczyzny czuję, że on jest ze mną, bo chce tego naprawdę, własnie ze mną, bo on potrafi zdobywać to czego chce, wiec i ja nie jestem w jego życiu z przypadku i braku innych opcji.
OK. Na razie na tym skończę swoje wywody wink Jeśli będzie to kogoś interesowało, to mogę później jeszcze dodać coś od siebie. Ciekawa jestem komentarzy innych smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

Ogolnie to nie lubie takich poradnikow.
Nie interesuje mnie zwiazek z jakims 'facetem' czy 'samcem alfa'. Nie interesuje mnie rozdzielanie sie na plcie w sensie, ze on to facet to musi to i to i tamtego nie moze, a ja to kobieta to musze to i to i tamto.
'Nie pomagac KOBIECIE' 'Nie mowic o slabosciach KOBIECIE'. Nie interesuje mnie partner, ktory widzi mnie w taki sposob, jak gdybysmy byli w okopach po przeciwnych stronach.
Interesuje mnie facet, ktory widzi we mnie siebie i najlepszego przyjaciela, najblizsza ze wszystkich osob. Interesuje mnie zwiazek z brutalna prawda, obnazeniem slabosci i zlych cech i mysli. Takie cos mnie interesuje, nie jakas tam pokazowka czy zasady.
Kazdy aspekt zycia dzielony, a nie sekrety i udawanie.
Jednak jestem w mniejszosci jezeli idzie o takie preferencje i te rady z tych filmikow na niektorych dzialaja. To o czym mowie to tylko moje osobiste zdanie o tym, ale nie potepiam oczywiscie. Kazdy ma inna droge.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

3

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

Nie lubię generalnie jak się faceci mądrzą na temat kobiet. Dlatego nie oglądam takich filmów, poradników. Faceta to się mogę poradzić coś na temat naprawy samochodu, albo komputera. Jeśli facet jakieś się zaczyna mądrzyć na temat tego jak postępować z kobietami, to ja twierdzę, że gówno wie, bo generalnie od setek lat faceci nie ogarniają kobiecej psyche i nie zanosi się, żeby to się w najbliższym czasie zmieniło. Mogę na ten temat rozmawiać ewentualnie z psychologiem, terapeutą, seksuologiem, ale nie z jakimś coachem z internetu. Jak o kobietach lubię rozmawiać z kobietami, bo to jest dla mnie najlepsze źródło wiedzy. A z tego co opisała właśnie autorka to wyłania mi się właśnie takie standardowe "pierdololo" o tym, że trzeba być wrażliwym, ale nie za wrażliwym, mieć pasję itd. itd. Ciągle ta sama śpiewka. Tylko czemu to jednak nie działa ? No nie działa, bo kobiety też są różne i każda preferuje co innego. A poza tym wpychanie się na siłę w jakieś szablon, który ma niby przynieść "sukces" dość szybko będzie zalatywał fałszem.

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

4 Ostatnio edytowany przez Olinka (2020-09-18 16:19:02)

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
Misinx napisał/a:

A z tego co opisała właśnie autorka to wyłania mi się właśnie takie standardowe "pierdololo" o tym, że trzeba być wrażliwym, ale nie za wrażliwym, mieć pasję itd. itd.

Mam podobne wrażenie. Poza tym nic tak nie weryfikuje tych naszych "pierdololo" jak realne życie. Wiem też, że bardzo trudno precyzyjnie ująć w słowa te swoje oczekiwania, bo przecież życie to nie sztywne ramy.
Myślę, że nie ma co mnożyć tych swoich oczekiwań, bo się sami gubimy w sprzecznościach. Lepiej sprawdzić i ustalić, co dla nas najważniejsze, znać swoje priotytety.

Ja jedno wiem: mój facet ma być uczciwym i porządnym człowiekiem. Lubię kontaktowych, o czym już pisałam, bo to moje klimaty, mój żywioł. Potrzebuję sporo bliskości, przytulania, rozmów. Bardzo źle znosiłam, gdy mój mąż wchodząc rano do kuchni omijał mnie tak jak się omija mebel - żadnego "cześć", żadnego "hej, jak się spało?". Żadnego sygnału, że jestem zauważona, buziaka czy przyjaznego kuksańca. On po prostu nie miał takiej potrzeby.
Lubię wolność, przestrzeń, nie uwieszam się na facecie, nie mam problemu z tym, że on wychodzi gdzieś beze mnie (i nie cierpię zamęczania sms-ami), ale niech to nie będzie w stylu mojego męża: stawał w progu ubrany i gotowy i wychodził zupełnie bez słowa. Ja byłam jak mebel...

A tak na marginesie - Misinx, napisałam o introwertyzmie i teraz sama się nad tym zastanawiam. Bo z jednej strony ludzie, którzy nie paplają trzy po trzy, byle paplać, budzą moją sympatię, a z drugiej - zdecydowanie najlepiej fukcjonuję w relacjach z osobami "czytelnymi", ciepłymi i komunikatywnymi.


Jeszcze o miłych facetach:
Często "miły" bywa pojęciem zupełnie wypaczonym! Miły człowiek to nie jest jakaś ciamajda bez godności i poczucia własnej wartości. Miły człowiek nie płaszczy się i nie ulega we wszystkim, byle się przypodobać. Przecież to wcale miłe nie jest!
"Miły" znaczy dla mnie fajny, sympatyczny, taki, w którego towarzystwie ma się ochotę przebywać. Nie cham, nie nudziarz, nie prostak. Po prostu człowiek przyjemy, kulturalny i naturalnie uprzejmy.
Uwielbiam miłych ludzi.

P.S. Ten facet z "surowej prawdy" kluski w gębie ma sad
Nie zdzierżyłam ani klusek, ani tych jego pseudomądrości. Aczkolwiek częściowo z nim się zgodzę. Obejrzałam pierwszych kilka minut, żeby mieć jakieś pojęcie.
Drażnią mnie ci głosiciele truizmów -a czasami i skończonych bzdur - mieniący się ekspertami.



---------------
Post został edytowany z uwagi na naruszenie 10 punktu Regulaminu Forum, który wyraźnie mówi: (...) Umieszczone posty powinny posiadać czarny kolor czcionki.
Z pozdrowieniami, Olinka

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

5

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
Piegowata'76 napisał/a:

A tak na marginesie - Misinx, napisałam o introwertyzmie i teraz sama się nad tym zastanawiam. Bo z jednej strony ludzie, którzy nie paplają trzy po trzy, byle paplać, budzą moją sympatię, a z drugiej - zdecydowanie najlepiej fukcjonuję w relacjach z osobami "czytelnymi", ciepłymi i komunikatywnymi.

Ale przecież to się jedno z drugim nie wyklucza. Myślę, że jestem komunikatywny, ale gadułą nie jestem.

Staram się być miły dla ludzi. Dla ludzi w pracy, dla kasjerek w markecie itd. No chyba, że ktoś mnie od razu atakuje. Ale jeśli bycie miłym jest byciem ciamajdą, no to jestem ciamajdą. Nic nowego.

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

6

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
Misinx napisał/a:

Ale przecież to się jedno z drugim nie wyklucza. Myślę, że jestem komunikatywny, ale gadułą nie jestem.

Dlatego się zreflektowałam.
Mieliśmy na roku kolegę, też takiego introwertyka. Był bardzo lubiany w grupie, mądry i dowcipny.
Ja gaduła bywam, jeśli mam coś do powiedzenia, ale np. wczoraj wracałyśmy z koleżanką z Bieszczad w milczeniu i nikomu to nie przeszkadzało. W ciągu trzech godzin zamieniłyśmy niewiele słów, a i tak wiedziałam, że jest między nami sympatia i zadowolenie. Często więcej słucham niż gadam, lubię słuchać i zdarzało mi się słyszeć, że umiem.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

7

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
Piegowata'76 napisał/a:
Misinx napisał/a:

Ale przecież to się jedno z drugim nie wyklucza. Myślę, że jestem komunikatywny, ale gadułą nie jestem.

Dlatego się zreflektowałam.
Mieliśmy na roku kolegę, też takiego introwertyka. Był bardzo lubiany w grupie, mądry i dowcipny.
Ja gaduła bywam, jeśli mam coś do powiedzenia, ale np. wczoraj wracałyśmy z koleżanką z Bieszczad w milczeniu i nikomu to nie przeszkadzało. W ciągu trzech godzin zamieniłyśmy niewiele słów, a i tak wiedziałam, że jest między nami sympatia i zadowolenie. Często więcej słucham niż gadam, lubię słuchać i zdarzało mi się słyszeć, że umiem.

Ja też więcej słucham, niż gadam. Mam tylko od jakiegoś czasu problem ze skupieniem w rozmowie. Niepokoi mnie to. Zauważyłem, że mam coś takiego, że ktoś mi coś mówi, a ja za chwilę nie pamiętam co. Może to jeden z obajwów "peselozy" i trzeba się z tym pogodzić. Dostrzegam ze smutkiem, że mam już małochłonny mózg.

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

8 Ostatnio edytowany przez Gary (2020-09-14 10:57:12)

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

Książka:                   No More Mr Nice Guy Robert A. Glover
Google:    "nadopaminie recenzja-ksiazki-no-more-nice-guy"



... ... jego zainteresowani, "sprawy" są jego rzeczywistą zajawką, o czym on potrafi mówić z pasją, w taki sposób, że kobieta, która wcześniej nie lubiła np. piłki nożnej, nagle dostrzega w tym coś interesującego, czego wcześniej nie dostrzegała.

Dysputy naukowe, prezentacje własnego hobby, nie powodują, że kobieta czuje emocje. W szczególności groźne jest męczenie rozmowy swoim hobby, bo to dla kobiety może być wręcz nudne.

Mistrz:               "Rozmawiałem z kobietami, mówiłem o sobie, a czasem słyszałem >>Dlaczego mi o tym mówisz?<<".
One były niezainteresowane, emocje opadły. Albo były zainteresowane przez chwilę.

Co innego jeśli już tych dwoje ludzi jest ze sobą, ona jest zainteresowana nim, to wtedy w ramach poznawania się powinni rozmawiać dużo.



Bo jeśli kobieta będzie uważać, że on ma jakieś dziwne te swoje cele, pasje, nieprzekonujące zupełnie, dla niej bez sensu, czy głupie, to też nie będzie pasjonować się takim kimś.

Teoretycznie masz rację, ale w praktyce chyba wszystko się dzieje w emocjach kobiety. Trudno mi sobie wyobrazić sytuację, że dziewczyna jest z chłopakiem BO on ma fajne hobby...



Ten facet z pierwszego filmu w ogóle np mi się nie podoba i wątpię, że pomimo swoich mądrości mogłabym się nim bardziej zainteresować, jeśli on jest taki na co dzień jak na tym nagraniu. Jest jakiś drętwy, sztywny.

Może spojrzysz na "szabelski uwodzenie blog"? Szabelski to mądry gość w przeciwieństwie do wielu ...




Nie zgodzę się  z tym, że nie można mówić z dziewczyną o swoich słabościach.

Teoretycznie masz rację. W praktyce dziewczyna woli mieć silnego chłopaka. Zatem na początku znajomości lepiej nie prezentować swoich słabości. Szczerość nie zostanie doceniona w tym względzie.

Dlaczego? Bo jak dziewczyna się interesuje chłopakiem, to niechże tego zainteresowania ktoś nie psuje gderaniem jakie on ma wady... a gderaczem niech nie będzie ten chłopak.

To samo dotyczy kobiet -- "jak mu się podobasz, to nie wskazuj mu swoich wad, bo w ten sposób krytykujesz dziewczynę którą on wybrał".


To wszystko zależy od tego kto o tym mówi. Bo jeśli mężczyzna jest dla mnie interesujący, ma w sobie coś co mnie pociąga, intryguje, to jeśli on opowie mi o tym, jak to teraz jest mu trudno znaleźć pracę, to u mnie pobudzi to wręcz instynkt opiekuńczy, czy nawet poczucie takiej bliskości emocjonalnej, psychicznej z nim.

Taaaaa... i będziesz marzyć abyście mieli randki, seks, albo związek, bo on jest biedny bo nie może pracy znaleźć.



Dodatkowo "zaplusuje" u mnie za odwagę, że nie bał się otworzyć, opowiedzieć o swoich słabościach.

Odwagę jednak niech inaczej pokaże niż marudząc, że jest biedny pokrzywdzony miś.



Pomyślę sobie pewnie, że to taki cudowny, wrażliwy w głębi duszy mężczyzna. Ale jeśli stanie przede mną ktoś od kogo bije takim nieudacznictwem, to w takim przypadku rzeczywiście ucieknę gdzie pieprz rośnie, bo to mnie  zwyczajnie w świecie przestraszy, zdołuje, odrzuci na 1000 km.

... nigdy nie wiadomo co dziewczyna uzna za nieudacznictwo...




... Jeśli jest Ci trudno znaleźć pracę, to opowiedz mi o tym, jeśli chcesz, ile to Cię trudu kosztowało, jak było ciężko - wtedy docenię Cię jeszcze bardziej, będę potrafiła też lepiej zrozumieć

Ale zaraz, zaraz... mieszasz dwie sytuacje:

-- jestem biedny misiu, nie mam pracy, nikt mnie nie chce
-- pracę w tym zawodzie jest szalenie trudno znaleźć, ale ja zrobiłem to/tamto/siamto i wygrałem super posadę

Jedno to porażka, drugie to sukces.


- ale nie rozwlekaj tego na kilometry, nie powtarzaj się w kółko i zakończ tę całą rozmowę optymistycznie

Wpierwszym akapicie odniosłem wrażenie że jeśli on nawija o tym co lubi to byłoby okej.. .Tutaj piszesz, aby nie zanudzał...



Nie zgrywaj na siłę twardziela, że nic cię nie rusza, nie masz żadnych problemów.

Zgadzam się. Otwarcie komunikacji i prezentowanie emocji jest okej... i całkiem ludzkie i całkiem naturalne... może nawet z przyjaciółką czy kochanką można być bardziej sobą niż z żoną.



... tylko z wrażliwym, czułym mężczyzną, który mnie traktuje z szacunkiem i delikatnością, ale potrafi sobie radzić ze Światem, wie o co tam chodzi, ma w sobie wojowniczość.

Z jednym zastrzeżeniem... jeśli "szacunek" zawiera w sobie wstrzemięśliwość seksualną, to jest prosta droga do friendzone. Być może się z tym nie zgodzisz, bo myślisz, że kolega będzie od razu mówił "ale masz fajny tyłek"... ale nie o to chodzi. Chodzi o emocje, erotykę, zainteresowanie sobą.


Może własnie o to chodzi kobietom, gdy mówią, że chciałyby miłego faceta?

No more nice guy! -- to ważne. Koniec z miłymi facetami. Z miłymi w klasycznym pojęciu.

Jak dzieci bawią się w piaskownicy, to chłopcy nie są mili. Są sobą. Nie atakują seksualnie, nie są dżentelmenami. Są chłopcami, którzy mają łopatkę, foremkę, a dziewczynka obok też coś tam robi. I  mogą się do siebie zbliżyć i razem bawić. Bo dziewczynki chcą się bawić i chłopcy też chcą się bawić.

Gdy jesteśmy dorośli, to też się chcemy bawić. Ale pewnie naginamy nasze zachowanie do "bad guy", czyli "ale masz fajny tyłek", albo w stronę dżentelmena, który bardzo się stara, aby nie dotknąć ani fizycznie ani słowami.

Neil Strauss  "Gra"
Neil Strauss "Prawda -- niewygodna książka o związkach"


Wg mnie właśnie o to - byś dla niej był dobry, szanował ją, ale miał swoje granice, których nie przekraczasz nawet dla niej i w Świecie zewnętrznym potrafił być twardy, gdy sytuacja tego wymaga.

Swoje granice? Jakie? Seksualne w stylu "nie idę do łóżka zanim nie poznamy swojego życia"?


... ale tez taki własny styl. Czasem faceci ubierają się tak zupełnie byle jak, bez gustu zupełnie, obwisłe ciuchy, tak "flejowato".

Ufff... masz rację. Ale często się na ładnym ubieraniu nie znamy, nie mamy gustu, nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Film:    Johnny Sopporno "Real man conferencje"
ON chyba nie ma stylu. Ale jest słynnym na cały świat "palyboyem".



To chyba wszędzie o to chodzi, żebyś miał te osobowość i pewność siebie w związku z sobą samym i swoimi marzeniami, celami itd. Jeśli to będzie grane, nieprawdziwe, to daleko na tym nie zajedziesz.

Myślę, że jeśli mężczyzna ma silnego ducha, to kobiety jakoś radarami to wyczuwają. Nie wiem jak.



Misinx napisał/a:

Nie lubię generalnie jak się faceci mądrzą na temat kobiet. ... facet jakieś się zaczyna mądrzyć na temat tego jak postępować z kobietami, to ja twierdzę, że gówno wie,... nie z jakimś coachem z internetu. Jak o kobietach lubię rozmawiać z kobietami, bo to jest dla mnie najlepsze źródło wiedzy.

Uważam przeciwnie.

Jeśli chciałbym się nauczyć gotować takie dobre potrawy jak w najlepszej restauracji, to poszedłbym do kucharza w tej restauracji pytać jak on to robi, niż do klientów tej restauracji pytać co im się podoba. Oczywiście goście czasem wolą mięso, a czasem sałatkę.

Gdybym chciał się nauczyć robić dobrej minetki, to zapytałbym pana, który robił wiele minetek i ma na tym polu sukcesy, jak się to robi, a nie pytał kobiet, bo one minetek nie robią, tylko są odbiorcami tej przyjemności. Oczywiście jedna woli tak, inna siak. Kiedyś chciałem aby kobieta mi zrobiła super loda, więc umówiliśmy się, że jej będę mówił jak ma to robić, jak ja lubię -- niestety okazało się, że wyszło źle -- bo to tak jakby klient restauracji poszedł do kucharza mówić mu jak ma gotować.

Gdybym chciał podrywać kobiety, to bym zapytał jak się to robi podrywacza, który ma na tym polu sukcesy. Bo on miał porażki i sukcesy i pewnie wiedzę, doświadczenie. Powinien być dobrym nauczycielem przy tym, a jeśli ma pasję i zaangażowanie to jest mistrzem.



A z tego co opisała właśnie autorka to wyłania mi się właśnie takie standardowe "pierdololo" o tym, że trzeba być wrażliwym, ale nie za wrażliwym, mieć pasję itd. itd. Ciągle ta sama śpiewka. Tylko czemu to jednak nie działa ?

Mistrz podrywu wie dlaczego nie działa.



A poza tym wpychanie się na siłę w jakieś szablon, który ma niby przynieść "sukces" dość szybko będzie zalatywał fałszem.

Hmm... to tak jakby uczyć się gotowania i kłaść duży nacisk na swobodę decyzyjną kucharza. Mistrz kuchni jednak wskaże gdzie się robi błędy, co nie jest smaczne. Czasem wystarczy nie psuć, aby było dobrze.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

9

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
Gary napisał/a:

Gdybym chciał się nauczyć robić dobrej minetki, to zapytałbym pana, który robił wiele minetek i ma na tym polu sukcesy, jak się to robi, a nie pytał kobiet, bo one minetek nie robią, tylko są odbiorcami tej przyjemności. Oczywiście jedna woli tak, inna siak. Kiedyś chciałem aby kobieta mi zrobiła super loda, więc umówiliśmy się, że jej będę mówił jak ma to robić, jak ja lubię -- niestety okazało się, że wyszło źle -- bo to tak jakby klient restauracji poszedł do kucharza mówić mu jak ma gotować.

Gdybym chciał podrywać kobiety, to bym zapytał jak się to robi podrywacza, który ma na tym polu sukcesy. Bo on miał porażki i sukcesy i pewnie wiedzę, doświadczenie. Powinien być dobrym nauczycielem przy tym, a jeśli ma pasję i zaangażowanie to jest mistrzem.

No dobra, ale jak się odmierza sukcesy na polu robienia minetki ? big_smile To może tylko kobieta powiedzieć. Może ten facet z "sukcesami" trafiał na kobiety, które świetnie udawały, albo go okłamywały ? Tak naprawdę to nauczyć się dobić dobrej minetki to chyba najlepiej od lesbijki, bo ona może być zarówno "twórcą i tworzywem" big_smile Czyli znów wracamy do kobiety.
Nauka podrywu ? Nie wiem czy podrywacz to też takie fachowe źródło, bo być może on podrywa kobiety, które nie koniecznie mnie by interesowały smile Bardziej intrygujące są kobiety, które potrafią "zgasić" takie mistrza podrywu smile

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

10

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
Misinx napisał/a:

Zauważyłem, że mam coś takiego, że ktoś mi coś mówi, a ja za chwilę nie pamiętam co. Może to jeden z obajwów "peselozy" i trzeba się z tym pogodzić. Dostrzegam ze smutkiem, że mam już małochłonny mózg.

O ile się nie mylę, to masz ostatnio trochę stresów, więc się nie dziw. Myślę, że to przejdzie.
Ja długo miałam tak z książkami. Powoli wracam do porządnego czytania.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

11 Ostatnio edytowany przez Misinx (2020-09-14 11:28:49)

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
Piegowata'76 napisał/a:
Misinx napisał/a:

Zauważyłem, że mam coś takiego, że ktoś mi coś mówi, a ja za chwilę nie pamiętam co. Może to jeden z obajwów "peselozy" i trzeba się z tym pogodzić. Dostrzegam ze smutkiem, że mam już małochłonny mózg.

O ile się nie mylę, to masz ostatnio trochę stresów, więc się nie dziw. Myślę, że to przejdzie.
Ja długo miałam tak z książkami. Powoli wracam do porządnego czytania.

Stresów faktycznie było trochę. Ale z tą chłonnością mózgu to zauważyłem już od paru lat. Z resztą żona też często narzekała, że nie pamiętam co do mnie mówiła.
A z książkami też tak mam, że często muszę się wracać, bo nie pamiętam co przeczytałem.

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

12

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
Misinx napisał/a:

No dobra, ale jak się odmierza sukcesy na polu robienia minetki ? big_smile To może tylko kobieta powiedzieć. Może ten facet z "sukcesami" trafiał na kobiety, które świetnie udawały, albo go okłamywały ?

Były takie stare filmiki Nina Hartley "Way to better cunnilingus" gdzie pani na pluszowej cipce coś tam omawiała. Ale więcej sensu chyba pokazał Gavin McInnes w krótkim "how to eat P*ssy" -- fragment z któregoś filmu fabularnego. Oczywiście najważniejsze jest Ian Kerner książka...


Nauka podrywu ? Nie wiem czy podrywacz to też takie fachowe źródło, bo być może on podrywa kobiety, które nie koniecznie mnie by interesowały smile Bardziej intrygujące są kobiety, które potrafią "zgasić" takie mistrza podrywu smile

A może wskazałby czego nie robić, aby kobiet nie odpychać od siebie.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

13 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-09-14 12:20:48)

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

Gaszenie kogoś to agresja, z kompleksami w tle...  unikałabym..No chyba że ktoś jest po prostu natrętem, czyli Ty grzecznie do niego raz, drugi, na nie, a On coś w stylu że jak kobieta mówi nie, to znaczy tak.. sad

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

14

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
Ela210 napisał/a:

Gaszenie kogoś to agresja, z kompleksami w tle...  unikałabym..No chyba że ktoś jest po prostu natrętem, czyli Ty grzecznie do niego raz, drugi, na nie, a On coś w stylu że jak kobieta mówi nie, to znaczy tak.. sad

No dobra, niech będzie, że "gaszenie" to nie dokładnie to, o co mi chodziło.

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

15

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

Jeśli już, to można takiego mistrza uwieść smile Ale tu przecież nikt poszkodowany się nie czuje smile Bo tak naprawdę nie da się uwieść kogoś, kto tego nie chce .

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

16

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
Misinx napisał/a:

z tą chłonnością mózgu to zauważyłem już od paru lat. Z resztą żona też często narzekała, że nie pamiętam co do mnie mówiła.
A z książkami też tak mam, że często muszę się wracać, bo nie pamiętam co przeczytałem.

Niestety też zauważam tę różnicę między sobą dzisiejszą a dawniejszą. Jeśli rozmowa jest dla mnie ważna to z pewnościązwiele z niej zapamiętam, ale już nazwę zdobytego wczoraj szczytu - Dwernika musiałam powtórzyć sobie wiele razy, żeby nie zapomnieć.
A kiedyś słynęłam z wyśmienitej pamięci.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

17

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
Piegowata'76 napisał/a:
Misinx napisał/a:

z tą chłonnością mózgu to zauważyłem już od paru lat. Z resztą żona też często narzekała, że nie pamiętam co do mnie mówiła.
A z książkami też tak mam, że często muszę się wracać, bo nie pamiętam co przeczytałem.

Niestety też zauważam tę różnicę między sobą dzisiejszą a dawniejszą. Jeśli rozmowa jest dla mnie ważna to z pewnościązwiele z niej zapamiętam, ale już nazwę zdobytego wczoraj szczytu - Dwernika musiałam powtórzyć sobie wiele razy, żeby nie zapomnieć.
A kiedyś słynęłam z wyśmienitej pamięci.

Nooo... Czyli peseloza big_smile Miło, że nie jestem sam.

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

18 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-09-15 11:44:03)

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

Mambra, rzuciłam jeszcze okiem na drugi filmik,, prowadzony przez takiego blondyna. Wybacz, ale dla mnie to koszmarny bełkot i zbiór szowinistycznych sloganów.
Bardzo też protestuję przeciwko graniu i udawaniu kogoś kim się nie jest, a do tego namawia ten blond-ekspert.
Dlaczego facet od czasu do czasu nie może być słaby i nawet załamany? Dlaczego nie wolno mu być człowiekiem?

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

19

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

Chętnie bym posłuchał kobiecej krytyki dotyczącej Szabelskiego Adepta...

Dlaczego Szabelskiego? Bo kiedyś chciałem słuchać innych panów, ale nie dałem rady, bo uznałem, że same bzdury mówią.

Myślę, że można się wyżyć na artykule --  w google szukać:          szabelski godzilla pierścionek
Tytuł:      "Jak Pisać z Dziewczyną, aby Ją Poderwać? 22 przykłady i zasady na 2020 r."
Dno? Nie dno? Flirt? Uwodzenie? Seks rozmówki?

Tak, wiem, że nie jest super-hiper-klasycznym przystojniakiem (jak na przykład blondyn z ww filmów). Ale ma styl, nie jest gruby, nie jest chudy, a jest bardzo inteligentny. Zatem skupmy się na merytorycznej warstwie...

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

20 Ostatnio edytowany przez Ajko (2020-09-15 11:17:25)

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

Ja mam pytanie. Uściślijmy czy rozmawiamy o poradnikach dla "rucha*czy", czy o poradnikach dla faceta, chce poznać kobietę na dłużej? Bo na razie szczątkowo przeglądam, te poradniki i dla mnie są instrukcją jak być sztucznym i jak poznać sztuczną, albo naiwną, zakompleksioną dziewczynę do "wyrucha**a.

21

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

Akurat "poradniki" Szablewskiego w swoim czasie z kolegami oglądaliśmy dla beki big_smile
Zwykle przy jego pokazówkach towarzysząca kobieta robi minę w postaci "Łysy, co Ty odwalasz tutaj?"
Mały żałosny naciągacz. Na żywo miałem okazję go widzieć, jak robił szkolenie w Krakowie i w sumie tylko to potwierdziło wink

We all make choices. But in the end, our choices make us.

22

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

Najlepszą (podobno) metodą na osiągnięcie sukcesu,jest napisanie poradnika jak osiągnąć sukces w podrywaniu też.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

23 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-09-15 11:15:10)

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

Gary, poświęciłam odrobinę swojego cennego czasu na rekomendowaną przez Ciebie stronę. Nie dla mnie panowie podrywający według rad tego pana. Nieobce mi i świntuszenie, i żarty nie całkiem ugłaskane, ale na gruncie mocno już prywatnym.
Gdyby mnie obcy facet zapytał, czy zakryć mi usta penisem, tobym zakończyła pisanie.
Jakieś puste pitu-pitu o dinozaurach też mnie zdecydowanie nie uwiedzie. Nuda i strata czasu.
Ja normalność lubię, naturalność. Zamiast głupich flirtów i "budowania seksualnego napięcia", jakiegoś droczenia się durnego wolałabym pogadać o Bieszczadach na przykład.
Te wszystkie (?) poradniki okropnie przedmiotowo traktują podrywanie i drugiego człowieka.
Może jestem nietypowa, ale owszem, chcę wyjść od koleżeństwa, przyjaźni. Na seks latami nie muszę czekać, ale nie muszę go przemycać już w pierwszych konwersacjach. Dla mnie to obcesowe.

A poza tym - za przeproszeniem - a co, ja seksu i gołej d...y nie widziałam, żeby takie halo z tego robić?

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

24

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
Piegowata'76 napisał/a:

Gary, poświęciłam odrobinę swojego cennego czasu na rekomendowaną przez Ciebie stronę. Nie dla mnie panowie podrywający według rad tego pana.
Gdyby mnie obcy facet zapytał, czy zakryć mi usta penisem, tobym zakończyła pisanie.
Jakieś puste pitu-pitu o dinozaurach też mnie zdecydowanie nie uwiedzie. Nuda i strata czasu.
Ja normalność lubię, naturalność. Zamiast głupich flirtów i "budowania seksualnego napięcia", jakiegoś droczenia się durnego wolałabym pogadać o Bieszczadach na przykład.
Te wszystkie (?) poradniki okropnie przedmiotowo traktują podrywanie i drugiego człowieka.
Może jestem nietypowa, ale owszem, chcę wyjść od koleżeństwa, przyjaźni. Na seks latami nie muszę czekać, ale nie muszę go przemycać już w pierwszych konwersacjach. Dla mnie to obcesowe.

Dlatego napisałem, że Szablewski to mały człowiek, który żeruje na desperacji ludzi, którzy zrobią wszystko, żeby zwiększyć swoją szansę na rynku matrymonialnym. Ot ludzki pasożyt.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

25

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

Ten koleś tak leje wodę, że mógłby być dobrym usypiaczem. Chociaż z drugiej strony tak drażni jego sposób mówienia, oraz to co mówi, że można mieć koszmary. Dziś mi się śniło, że chodzę z Michaelem Jacksonem po podwórkach i pomagam mu zdjąć 3 biustonosze neutral.

26 Ostatnio edytowany przez Gary (2020-09-15 11:59:34)

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
Piegowata'76 napisał/a:

panowie podrywający według rad tego pana. Nieobce mi i świntuszenie, i żarty nie całkiem ugłaskane, ale na gruncie mocno już prywatnym.

No właśnie. Myślę, że takie świntuszenie to wyłącznie z kimś kogo się zna. Mi niekoniecznie tak się chce rozmawiać, ale może tak się podrywa?



Gdyby mnie obcy facet zapytał, czy zakryć mi usta penisem, tobym zakończyła pisanie.

smile smile To chyba ta dziewczyna powiedziała.



Lucyfer napisał/a:

Na żywo miałem okazję go widzieć, jak robił szkolenie w Krakowie i w sumie tylko to potwierdziło wink

A jak takie szkolenie wygląda? Na wielkiej sali sto osób? czy może na małej sali 5 osób... i wykład przez cały dzień? Czy to może jakieś warsztaty są?




Piegowata napisał/a:

Jakieś puste pitu-pitu o dinozaurach też mnie zdecydowanie nie uwiedzie. Nuda i strata czasu.

Hmmm... teoretycznie to jest pitu-pitu o dinozaurze, który zjadł pierścionek. Ale od takiego pitu-pitu, do erotyki, a potem spotkanie, seks.


Inny przykład od Szabelskiego:     "uwodzenie jak-podniecic-kobiete-czat-hipnoza-erotyczna-facebooku"
Wydaje mi się, że ten przykład jest prawdziwy i nie zdziwiłbym się, gdyby potem ona się z nim umówiła na spotkanie.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

27

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
Ajko napisał/a:

Ten koleś tak leje wodę, że mógłby być dobrym usypiaczem. Chociaż z drugiej strony tak drażni jego sposób mówienia, oraz to co mówi, że można mieć koszmary. Dziś mi się śniło, że chodzę z Michaelem Jacksonem po podwórkach i pomagam mu zdjąć 3 biustonosze neutral.

Robicie gościowi taką "reklamę", że aż chyba go sobie posłucham big_smile Może się czegoś nowego dowiem.

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

28

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
Misinx napisał/a:
Ajko napisał/a:

Ten koleś tak leje wodę, że mógłby być dobrym usypiaczem. Chociaż z drugiej strony tak drażni jego sposób mówienia, oraz to co mówi, że można mieć koszmary. Dziś mi się śniło, że chodzę z Michaelem Jacksonem po podwórkach i pomagam mu zdjąć 3 biustonosze neutral.

Robicie gościowi taką "reklamę", że aż chyba go sobie posłucham big_smile Może się czegoś nowego dowiem.

Widać, że użytkownik jest nowy w internecie. Ten typ to już mem smile
Gary - jak wrócę do domu to z chęcią odpiszę co i jak, bo na telefonie pisanie dłuższego tekstu jest średnio wygodne smile

We all make choices. But in the end, our choices make us.

29

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
Lucyfer666 napisał/a:
Misinx napisał/a:
Ajko napisał/a:

Ten koleś tak leje wodę, że mógłby być dobrym usypiaczem. Chociaż z drugiej strony tak drażni jego sposób mówienia, oraz to co mówi, że można mieć koszmary. Dziś mi się śniło, że chodzę z Michaelem Jacksonem po podwórkach i pomagam mu zdjąć 3 biustonosze neutral.

Robicie gościowi taką "reklamę", że aż chyba go sobie posłucham big_smile Może się czegoś nowego dowiem.

Widać, że użytkownik jest nowy w internecie. Ten typ to już mem smile
Gary - jak wrócę do domu to z chęcią odpiszę co i jak, bo na telefonie pisanie dłuższego tekstu jest średnio wygodne smile

Kto jest nowy ? Ja czy on ? big_smile

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

30

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

Tez odpisze z domu, bo podobnie jak @Lucfer666...

31

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
Lucyfer666 napisał/a:

Gary - jak wrócę do domu to z chęcią odpiszę co i jak, bo na telefonie pisanie dłuższego tekstu jest średnio wygodne smile

Ok! Jestem ciekaw... smile
Ile kosztowało i jak takie szkolenia wyglądają...

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

32 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-09-15 15:23:30)

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

big_smile czytam co tu piszecie i myślę że jesteście w lesie mysląc  że nie stosują się do Was prawa takie same jak do innych:), że jesteście ponad panny w klubie, czy prostych chłopaków z fabryki.
Na pewnym poziomie nieraz ukrytym podlegamy tym samym regułom.
Nie wiem jak prowadzi spotkania  wymieniony tu Szabelski, chętnie przeczytam relację Lucyfera.
Szkolenia wszelkie nie są gotowcami, po których pół Krakowa padnie komuś do stóp. smile

Opowiem wam co mi się przydarzyło parę dni temu. Stoję na chodniku, czekam na autobus.
Wzięłam w dłonie pasmo włosów i w pełnym słońcu patrzę na końcówki, czy potrzebują odcięcia , czy nie. Nagle z 5 cm od ucha jak ktoś nie huknie: no nie musi się Pani tak stroić, i tak mi się Pani  podoba ! Odskakuję jak oparzona, na półtora metra, z przerażoną miną i widzę  że gość  też ma przerażoną minę tez, czyli wyglądamy pewnie  jak Tom i Jerry z kreskówki z tymi zjeżonymi futrami. big_smile wszystko działo się tak szybko, że jakbym miała opisać jak gość wygląda, to bym dała radę tylko wzrost określić zresztą zaraz zniknal.  Moze Pana sprowokowałam tym gestem z włosami, ale czy przeczytany poradnik jakikolwiek jest winien temu, że uznał że sposób podrywu na zawał serca i ucieczkę z miejsca zbrodni za skuteczny?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

33

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

Hmmm... teoretycznie to jest pitu-pitu o dinozaurze, który zjadł pierścionek. Ale od takiego pitu-pitu, do erotyki, a potem spotkanie, seks.


Inny przykład od Szabelskiego:     "uwodzenie jak-podniecic-kobiete-czat-hipnoza-erotyczna-facebooku"
Wydaje mi się, że ten przykład jest prawdziwy i nie zdziwiłbym się, gdyby potem ona się z nim umówiła na spotkanie.

Żeby zostać w tematyce internetowych coachów-memów wink

34 Ostatnio edytowany przez Lovelynn (2020-09-15 19:07:48)

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
Ela210 napisał/a:

big_smile czytam co tu piszecie i myślę że jesteście w lesie mysląc  że nie stosują się do Was prawa takie same jak do innych:), że jesteście ponad panny w klubie, czy prostych chłopaków z fabryki.
Na pewnym poziomie nieraz ukrytym podlegamy tym samym regułom.

Tak. Pewne sztuczki będą działały niezależnie od świadomości czy wiedzy wiedzy w temacie, bo biologię niełatwo okiełznąć. Jak Wam przed oczami zacznę jeść cytrynę, to aktywuję ślinianki, a jak ktoś wciśnie guzik p.t. "budowania napięcia", to też nie ma mocnych.
Co można zrobić z pozycji "ofiary"- odizolować się w porę, wyciszyć "gadzi mózg", pozwolić, żeby neocortex na powrót przejął stery. To może potrwać, ale bardzo się kalkuluje (długoterminowo).

You've got to be all mine, all mine
Foxy lady
Here I come

35

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
Ela210 napisał/a:

big_smile czytam co tu piszecie i myślę że jesteście w lesie mysląc  że nie stosują się do Was prawa takie same jak do innych:), że jesteście ponad panny w klubie, czy prostych chłopaków z fabryki.
Na pewnym poziomie nieraz ukrytym podlegamy tym samym regułom.
Nie wiem jak prowadzi spotkania  wymieniony tu Szabelski, chętnie przeczytam relację Lucyfera.
Szkolenia wszelkie nie są gotowcami, po których pół Krakowa padnie komuś do stóp. smile

Opowiem wam co mi się przydarzyło parę dni temu. Stoję na chodniku, czekam na autobus.
Wzięłam w dłonie pasmo włosów i w pełnym słońcu patrzę na końcówki, czy potrzebują odcięcia , czy nie. Nagle z 5 cm od ucha jak ktoś nie huknie: no nie musi się Pani tak stroić, i tak mi się Pani  podoba ! Odskakuję jak oparzona, na półtora metra, z przerażoną miną i widzę  że gość  też ma przerażoną minę tez, czyli wyglądamy pewnie  jak Tom i Jerry z kreskówki z tymi zjeżonymi futrami. big_smile wszystko działo się tak szybko, że jakbym miała opisać jak gość wygląda, to bym dała radę tylko wzrost określić zresztą zaraz zniknal.  Moze Pana sprowokowałam tym gestem z włosami, ale czy przeczytany poradnik jakikolwiek jest winien temu, że uznał że sposób podrywu na zawał serca i ucieczkę z miejsca zbrodni za skuteczny?

Ale uściślijmy. To pasmo włosów było Twoje ? tongue

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

36

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

No fryzjerką nie jestem smile

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

37 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-09-15 20:26:32)

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

Patrz Ela jaki czujny, teraz Misinx będzie się po mieście rozglądał  smile

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

38

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
paslawek napisał/a:

Patrz Ela jaki czujny, teraz Misnix będzie się po mieście rozglądał  smile

A skąd wiesz, że ten wystraszony to nie byłem ja ? big_smile

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

39

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

Jak się cieszę, że nie potrzebowałem tego typu poradników, by zagadać do kobiety, tylko wystarczyło być sobą, uff. Poradniki można potłuc o kant d.. i przyjąć, że traktują o tym, że Ziemia jest okrągła, a ludzie się po kątach tentegoten.
Wydaje mi się, że mogłem być świadkiem ofiary takiego coach od uwodzenia, gdy obserwowałem sytuację na przystanku. Stała młoda, piękna, istne 9/10, było by 10/10, gdyby była moja big_smile i podszedł do niej On, samiec alfa, napakowany, naprężony. Podszedł kocim ruchem, kołysząc się nieznacznie, kiwnął głową, naprężył przed nią mięśnie.
- Cześć maleńka, gdzie jedziesz? Chodź, podwiozę Cię na moim bicu - zagaił.
Cóż ona mogła zrobić? Jak mogła się mu oprzeć, gdy uszami wylewał się testosteron, a jądra grały jak werble podczas egzekucji skazańca?
- Podziękuję - rzekła.

Tak. to tyle jeśli chodzi o poradniki. Większość rzeczy, które napisano można też przekuć na kobiety. Generalnie liczy się wzajemny szacunek i poszanowanie życia i zainteresowań drugiej osoby. Jest akceptacja, jest rewelacja, i jakoś wspólnie jedziemy przez życie.

40 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-09-15 20:32:53)

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
Misinx napisał/a:
paslawek napisał/a:

Patrz Ela jaki czujny, teraz Misnix będzie się po mieście rozglądał  smile

A skąd wiesz, że ten wystraszony to nie byłem ja ? big_smile


To łatwo sprawdzić .
Czy Ela jest obecnie brunetką czy nie jest ?

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

41

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
paslawek napisał/a:
Misinx napisał/a:
paslawek napisał/a:

Patrz Ela jaki czujny, teraz Misnix będzie się po mieście rozglądał  smile

A skąd wiesz, że ten wystraszony to nie byłem ja ? big_smile


To łatwo sprawdzić .
Czy Ela jest obecnie brunetką czy nie jest ?

Nie wiem. Byłem w szoku big_smile

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

42

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
paslawek napisał/a:

Patrz Ela jaki czujny, teraz Misinx będzie się po mieście rozglądał  smile

Teraz Paslawek to mam stresa by włosy w miejscu publicznym dotykać smile

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

43

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
paslawek napisał/a:

Patrz Ela jaki czujny, teraz Misinx będzie się po mieście rozglądał  smile

Teraz Paslawek to mam stresa by włosy w miejscu publicznym dotykać smile
MAJKEL, takie teksty to sprzed czasów  gdy wynaleziono pismo, a co dopiero poradniki..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

44 Ostatnio edytowany przez mambra (2020-09-15 22:37:43)

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
Misinx napisał/a:

Jeśli facet jakieś się zaczyna mądrzyć na temat tego jak postępować z kobietami, to ja twierdzę, że gówno wie, bo generalnie od setek lat faceci nie ogarniają kobiecej psyche i nie zanosi się, żeby to się w najbliższym czasie zmieniło.

A z tego co opisała właśnie autorka to wyłania mi się właśnie takie standardowe "pierdololo" o tym, że trzeba być wrażliwym, ale nie za wrażliwym, mieć pasję itd. itd. Ciągle ta sama śpiewka. Tylko czemu to jednak nie działa ? No nie działa, bo kobiety też są różne i każda preferuje co innego. A poza tym wpychanie się na siłę w jakieś szablon, który ma niby przynieść "sukces" dość szybko będzie zalatywał fałszem.

OK, dobrze, że wspomniałeś, że to co opisałam, to "standardowe pierdolo" - oznacza to, że słyszałeś to już wiele razy, pomimo, że sama nie naradzałam się z nikim na ten temat + twierdzisz, że to nie działa. Zastanowiło mnie to, bo w takim razie albo ja jednak nie uchwyciłam tutaj rzeczywiście sedna sprawy, albo ... widzę kilka opcji.
Ale wpierw chciałabym wyjaśnić jeszcze jedną kwestię. Z jakiegoś powodu, w tym o czym piszę, sama nie widze żadnego szablonu - pełną dowolność wręcz, ja to odbieram jako uwolnienie się, brak spiny, podczas gdy Ty odczytujesz to co tam napisałam, jakby to było wciskanie się w jakiś schemat. W moim odczuciu, to co opisałam, to są bardziej takie przykłady, taka próba uchwycenia aury tego typu osoby, niż konkretne rady. Nie da się tego tak opisać, bo każdy jest inny i każdemu pasuje co innego. To jest tez w dużej mierze kwestia wyczucia. Chodzi o to, żeby ugotować zupę. Ale nie każdy zestaw produktów nadaje się do zupy pomidorowej czy np ogórkowej. Ale jak masz dane produkty(czytaj: dane cechy osobowości), to wtedy zastanawiasz się jaką z tego można ugotować zupę, może coś dokupić, coś pominąć, albo zrobić z tego deser. To nie znaczy, że masz punkt po punkcie wciskać się taki schemat i odhaczać to co już wg siebie wprowadziłeś we własne życie, bo to przypomina trochę chęć ugotowania zupy z wszystkiego naraz i nie wszystko będzie do Ciebie pasować. Ogólnie to myślę, że bardziej chyba warto skupić się na sobie i budowaniu siebie, niż na tych wszystkich wiadomościach z zewnatrz i próby na siłę wciśnięcia się w te rady.
Ale wracając do tematu... Pierwszą opcją może być np to, że rozumiemy to inaczej, inaczej interpretujemy i Tobie już się może wydawać, że taki jesteś, podczas, gdy jakaś dziewczyna uznałaby, że wcale nie. Druga... Może nawet zachowujesz się w jakiś sposób, ale to nie działa, bo masz inne zachowania, które to niwelują, znoszą. Trzecia... no można by mnożyć, ale tak do niczego nie dojdziemy. Ogólnie nie wydaje mi się, żeby samo czytanie tylko takich rad i uczenie się ich nawet na pamięć było gwarancją sukcesu. To są jakieś wytyczne, wskazówki, poznawanie psychologii człowieka, ale dobry teoretyk nie implikuje dobrego praktyka. My tutaj mówimy bardziej o takich pochodnych zachowań osób, które dobrze radzą sobie w kontaktach z płcią przeciwną. I samo "naśladownicto" ma szansę działać podobnie jak rada w psychologii: Osoby, które są szczęśliwe, uśmiechają się. Więc jeśli nie czujesz się szczęśliwy, to uśmiechnij się na siłę, a wtedy powinien poprawić ci sie trochę humor, bo mózg odczyta ten sygnał w ten sposób. Osoby, które naprawdę są szczęśliwe, nie muszą uśmiechać się na siłę, bo po prstu samo im to przychodzi. Ludzie, którzy radzą sobie dobrze z płcią przeciwną nie musza czytać takich rad, bo sami czują co w danej chwili zrobić, jak się zachować...

Piegowata'76 napisał/a:
Misinx napisał/a:

A z tego co opisała właśnie autorka to wyłania mi się właśnie takie standardowe "pierdololo" o tym, że trzeba być wrażliwym, ale nie za wrażliwym, mieć pasję itd. itd.

Mam podobne wrażenie...

-...]Ja jedno wiem: mój facet ma być uczciwym i porządnym człowiekiem. Lubię kontaktowych, o czym już pisałam, bo to moje klimaty, mój żywioł. Potrzebuję sporo bliskości, przytulania, rozmów. Bardzo źle znosiłam, gdy ...

Jeszcze o miłych facetach:
Często "miły" bywa pojęciem zupełnie wypaczonym! Miły człowiek to nie jest jakaś ciamajda bez godności i poczucia własnej wartości. Miły człowiek nie płaszczy się i nie ulega we wszystkim, byle się przypodobać. Przecież to wcale miłe nie jest!
"Miły" znaczy dla mnie fajny, sympatyczny, taki, w którego towarzystwie ma się ochotę przebywać. Nie cham, nie nudziarz, nie prostak. Po prostu człowiek przyjemy, kulturalny i naturalnie uprzejmy.
Uwielbiam miłych ludzi.

To też jest jakaś definicja... Mam wrażenie, że napisałaś o tym samym, tylko inaczej to ujęłaś.

Piegowata'76 napisał/a:

P.S. Ten facet z "surowej prawdy" kluski w gębie ma sad
Nie zdzierżyłam ani klusek, ani tych jego pseudomądrości. Aczkolwiek częściowo z nim się zgodzę. Obejrzałam pierwszych kilka minut, żeby mieć jakieś pojęcie.
Drażnią mnie ci głosiciele truizmów -a czasami i skończonych bzdur - mieniący się ekspertami.

A mnie te 'kluski' nie przeszkadzają specjalnie - nawet jest to dla mnie trochę takie słodkie. Również częściowo z nim się zgodzę. Ale to żadna reguła. Gdyby facet, który mi się naprawdę podoba był dla mnie miły, to bym skakała z radości, a nie postrzegała tego w sposób jaki on opisuje. Ale ja np lubię, gdy facet czasem zachowa się inaczej, bo to wytrąca z monotonii. Gdyby cały czas był taki słodki i miły, to by to stało się nużące po pewnym czasie. A gdy ktoś ma swoje życie, ma swoje sprawy, które są dla niego ważne, to takie wytrącanie z równowagi przychodzi naturalnie, bo on swoich rzeczy nie zaniedbuje, ma swoje potrzeby, marzenia, pomysły... O to mi bardziej chodzi, a nie o wciskanie się w schematy. Gdy on tak chce jej nadskakiwać na każdym kroku rezygnując z siebie, to to jest nudne na dłuższą metę, ten człowiek robi się nijaki, przeźroczysty. Ale to oczywiście nie jest przepis na to, zeby ona padła do stóp i się zakochała. To bardziej taka wskazówka, jak nie spieprzyć, gdy ma szansę być dobrze...

Gary napisał/a:

Dysputy naukowe, prezentacje własnego hobby, nie powodują, że kobieta czuje emocje. W szczególności groźne jest męczenie rozmowy swoim hobby, bo to dla kobiety może być wręcz nudne.

No nie, zwłaszcza jak ktoś tak na siłę się wymądrza. O to chodzi, żeby tak to ująć, żeby ją zaciekawić, żeby to było naturalne, lekkie. Nie trzeba nie wiadomo jakich wywodów, tylko jedną ciekawą rzecz rzucić np. Wiecie co, w dużej mierze nie chodzi tyle o konkretne działanie, tylko jak to robicie, jak się do tego zabieracie.

Gary napisał/a:

Teoretycznie masz rację, ale w praktyce chyba wszystko się dzieje w emocjach kobiety. Trudno mi sobie wyobrazić sytuację, że dziewczyna jest z chłopakiem BO on ma fajne hobby...

Gary napisał/a:

Teoretycznie masz rację. W praktyce dziewczyna woli mieć silnego chłopaka. Zatem na początku znajomości lepiej nie prezentować swoich słabości. Szczerość nie zostanie doceniona w tym względzie.

Nie zgodzę się. Znów zależy w jaki sposób to zrobisz. Jeśli powiesz o swoich słabościach(tak, masz szansę trafić na coś czego ona nie toleruje), ale jednocześnie wydasz się jej fajny, ciekawy, interesujący, to nawet więcej w niej emocji wzbudzisz w taki sposób i sprawisz wrażenie bardziej prawdziwego. Może być tak, że poczuje z Tobą większa bliskość, bo przecież wszyscy mam jakieś problemy, ale tylko z bliskimi się nimi dzielimy. Jeśli jednak nie wydasz się jej też fajny, ciekawy ... to tak, raczej nie zostanie to docenione, możliwe też, że zniechęcisz ją tym do siebie tylko.

Gary napisał/a:

To wszystko zależy od tego kto o tym mówi. Bo jeśli mężczyzna jest dla mnie interesujący, ma w sobie coś co mnie pociąga, intryguje, to jeśli on opowie mi o tym, jak to teraz jest mu trudno znaleźć pracę, to u mnie pobudzi to wręcz instynkt opiekuńczy, czy nawet poczucie takiej bliskości emocjonalnej, psychicznej z nim.

Taaaaa... i będziesz marzyć abyście mieli randki, seks, albo związek, bo on jest biedny bo nie może pracy znaleźć.

To jest możliwe smile Serio, gdyby był fajny, ale taki biedny(nie mówię o leniach, osobach, kte nie ogarniają, chodzi mi o sytuację, gdy faktycznie jest trudno znaleźć pracę w danym momencie)... to tak, jeszcze bardziej by mnie do niego ciągnęło i chciałabym go jakoś pocieszyć itd wink

Gary napisał/a:

... tylko z wrażliwym, czułym mężczyzną, który mnie traktuje z szacunkiem i delikatnością, ale potrafi sobie radzić ze Światem, wie o co tam chodzi, ma w sobie wojowniczość.

Z jednym zastrzeżeniem... jeśli "szacunek" zawiera w sobie wstrzemięśliwość seksualną, to jest prosta droga do friendzone. Być może się z tym nie zgodzisz, bo myślisz, że kolega będzie od razu mówił "ale masz fajny tyłek"... ale nie o to chodzi. Chodzi o emocje, erotykę, zainteresowanie sobą.

Szacunek nie ma nic wspólnego ze wstrzemięźliwością seksualną. Chyba, że on chciałby ją tylko "poużywać" - to wtedy jego wstrzemięźliwość jest szacunkiem do niej.

Gary napisał/a:

Wg mnie właśnie o to - byś dla niej był dobry, szanował ją, ale miał swoje granice, których nie przekraczasz nawet dla niej i w Świecie zewnętrznym potrafił być twardy, gdy sytuacja tego wymaga.

Swoje granice? Jakie? Seksualne w stylu "nie idę do łóżka zanim nie poznamy swojego życia"?

Hahah big_smile Nie o takich granicach mówię, Osiołku ;p Chodzi mi o to kim on jest, o jego prywatne granice, ktre gdy przekroczy, to czuje dyskomfort osobisty. Np jak chodzi na kółko rybackie, a ona sobie wymyśliła, zeby ją zawiózł akurat wtedy do supermarketu, bo 2 godz później sie nie da ;p, to ty nie rezygnujesz z tych ryb, tylko proponujesz, ze zawieziesz ja ewentualnie wcześniej albo później.

Gary napisał/a:

... ale tez taki własny styl. Czasem faceci ubierają się tak zupełnie byle jak, bez gustu zupełnie, obwisłe ciuchy, tak "flejowato".

Ufff... masz rację. Ale często się na ładnym ubieraniu nie znamy, nie mamy gustu, nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Film:    Johnny Sopporno "Real man conferencje"
ON chyba nie ma stylu. Ale jest słynnym na cały świat "palyboyem".

Nie znałam. Ale wpisałam w google imię i nazwisko i na tych losowych zdjęciach wygląda ok, tak normalnie w sumie, to wystarczy. Wg mnie pasuje mu taki ubiór. Ale nie każdemu by pasowała np koszula z palmami, trzeba mieć do tego odpowiednią osobowość. Chodzi o to, żeby bardziej coś dobrać do siebie odpowiednio, to nie musza być markowe ciuchy. Nie do każdej zupy wrzucasz kalafiora, co?

Gary napisał/a:

Chętnie bym posłuchał kobiecej krytyki dotyczącej Szabelskiego Adepta...

Dlaczego Szabelskiego? Bo kiedyś chciałem słuchać innych panów, ale nie dałem rady, bo uznałem, że same bzdury mówią.

Myślę, że można się wyżyć na artykule --  w google szukać:          szabelski godzilla pierścionek
Tytuł:      "Jak Pisać z Dziewczyną, aby Ją Poderwać? 22 przykłady i zasady na 2020 r."
Dno? Nie dno? Flirt? Uwodzenie? Seks rozmówki?

Tak, wiem, że nie jest super-hiper-klasycznym przystojniakiem (jak na przykład blondyn z ww filmów). Ale ma styl, nie jest gruby, nie jest chudy, a jest bardzo inteligentny. Zatem skupmy się na merytorycznej warstwie...

Właśnie kilka razy na niego już natrafiłam w sieci... i miałam trochę taki mindfuck smile Bo generalnie on jest dla mnie mocno na nie... Więc ciekawa jestem czy tymi swoimi sztuczkami potrafiłby wzbudzić we mnie jakieś pozytywne emocje... Ale nie o tym tutaj chciałam. Z ciekawości zerknę na to co podrzuciłeś.

"1. Jeśli nie chcesz być natrętny, nie wysyłaj 2 wiadomości z rzędu bez odpowiedzi dziewczyny."

Zależy jak ona ciebie postrzega smile Bo 2 facetów może zrobić teoretycznie to samo i zostanie to zinterpretowanie zupełnie inaczej smile Przepraszam, że komplikuję, ale tak jest. Jeśli ona cie naprawdę lubi, pociągasz ją, albo postrzega cię jako takiego luźnego gadułę, takiego wyluzowanego gościa, to jak jej wyślesz 10 sms-ów pod rząd, to pomyśli sobie coś w sytu: "no co za wariat wink" w pozytywnym sensie. Ale jak wyczuje jakąś desperację, płaszczenie się przed nią i się jej nie podobasz, to zostanie to źle odebrane, jako takie potwierdzenie tego co już o tobie mysli. Ale rozumiem, ze te rady są bardziej dla panów z tej drugiej kategorii, gdy ona nic w nim jeszcze ciekawego nie widz, a on nie umiem jej zainteresować rozmową w samych sms-ach w dodatku - więc w tym przypadku ogólnie się z nim zgadzam.

2.
"Napisałem wcześniej , że jestem niesamowity co najmniej jak Spiderman, na co ona:

(…) – Jaki to rodzaj niesamowitości?

– Każdego rodzaju

– Na przykład

– Możesz czuć się fantastycznie przy mnie

– Jeśli dasz mi pierścionek z diamentem. Hahaha
– Ja nie żartuję. Powinieneś mi kupić

Godzilla właśnie zjadła twój pierścionek. Pierścionek został utracony.

– Szukaj aż znajdziesz

– Może jej zapytam?

– O.K. Pogadaj z nią teraz. Gdzie ona schowała mój pierścionek?

– Powiedziała, że musi zrobić kupę, aby oddać twój pierścionek (…)

."

What??! lol Masakra. OK. Skomentuję to tak. Poczatek fajny, miła, zabawna pogawędka, fajny pomysł z tym Godzillą. Ale gdybyśmy dotarli do ostatniego zdania, to zrobiłabym tylko takie oczy "What?! Znów jakiś debil" I wyłaczyłabym komunikator. Może to działa na pewien typ kobiet.

"4.  Zawsze traktuj siebie WYSOKO. Pokazuj, że zasługujesz na to co najlepsze
– Więc może Maryann przyjedzie dziś do Brew (Adept: Brew to nazwa klubu). Spotkamy się tam

–A co z twoimi pozostałymi kobietami  (Adept: zazdrość)

– Będą zazdrosne (Adept: nie reaguję, nie tłumaczę się)

– Nie możesz zadowolić się jedną?

– Co masz na myśli? Zasługuję na 3 lub więcej  (Adept: w domyśle „kobiet”, trójkąt)

– O.K "

Trochę żenuła. OK, to może mówimy o takich paniach typowych z klubów... no może na nie taka pogawędka działa. Nie mam czego komentować, bo to nie mój typ rozmowy w ogóle. Po takiej rozmowie też raczej ucięłabym kontakt albo się mocno zdystansowała. Chyba, że znałabym go i wiedziała, że to "pierdoła" i to są żarty, ale i tak, czułabym jakiś dyskomfort.

"5. Jak pisać z dziewczyną, żeby ją poderwać? Pamiętaj, aby od początku rozróżniać dwa typy dziewczyn
Te na jedną noc, na fajną przygodę i te, z którymi chciałbyś się związać. Przy tych drugich nie spiesz się z seksem w wiadomościach, nie wysyłaj fotek swojego penisa itp. I nigdy nie myl tych dwóch typów ze sobą .

Zgoda. Ale to zasada, a zasady są po to, żeby je łamać, no nie? wink Kiedyś w pracy zagadał do mnie pewien facet. Zaciekawił mnie, wydał mi się, fajny, interesujący, mega sympatyczny, mądry... I tak sobie gawędziliśmy kilka godzin na luzie, gdy miałam wolną chwilę. W pewnym momencie, gdy się odwróciłam, rzucił za mną komentarz, że podoba mu się moja pupa. Najpierw pojawił się mały wkurw, a potem podniecenie, a na końcu odebrałam to jako komplement. Bo on mi się podobał i wcześniej mocno zaplusował w trakcie tej rozmowy. Potem znów zachowywał się jak wcześniej. I to było takie na granicy, ale umiejętne. To jakby jeszcze doprawić czymś ostrym zupę, gdy już ją macie prawie gotową. Ale jak do wody wsypiecie po prostu pieprz, to komu to będzie smakować? Dodam jeszcze, że wcale nie musicie tak robić. Ja nawet wolę jeśli nie sumarycznie. Można tak raz na pół roku coś takiego rzucić, ale nie jakoś często

Te 7, 8 takie mało istotne moim zdaniem.

"(…)  – Właśnie byłem na zakupach i coś przypomniało mi o tobie

– Co ci po mnie przypomniało?

– Ten miś

– Lol

– Wyobrażam sobie ciebie jako słodkiego misia polarnego siedzącego na tęczy

– Haha to bardzo słodkie. Jestem w pracy i jestem taka głodna

(…)"

To ogólnie jest ok. On tak widzę stara się prowadzić, miłą, zabawną rozmowę, być kreatywnym w niej, wnosić pozytywną energię. To faktycznie działa dobrze.

10 to trochę takie pitu pitu dla mnie

11 nie będę komentować, bo nie wiem co on tam chce pokazać, chyba tylko wywrzeć wrażenie na czytających to facetach.

12 Ale o co cho? Podobnie jak 11. To jest rozmowa jak się z kimś na seks po prostu ustawia przez neta. A to tego trzeba się też uczyć? Nic szałowego zresztą tutaj nie pokazał, jakieś lanie wody.

13. Gdy dziewczyna Ci ripostuje (lub dogryza) po Twoim droczeniu – nie kłóć się z nią, nie fochuj, obracaj to w żart.
No generalnie tak, hm, ale czy to jest jakaś złota rada, hm... w sensie to taka umiejętność miękka bardziej, umiejętność radzenia sobie wśród ludzi, nie tylko z kobietami. Na pewno lepiej tak niż zaatakowac ja złością albo się obrazic.

W tym 14 chyba chodzi mu o to, żeby się tak nie silić na na pokazywanie siebie zawsze z najlepszej strony, bo to mało wiarygodne, sztuczne.

15... nic nowego w sumie... pozytywnie podkręca rozmowę, z humorem, dobrą energią, to jest ok, ale nie każdy ma styl takiego "śmieszka", wiec jeśli ktoś na silę będzie próbował wcisnąć w taki schemat, a nie będzie to jego, to niech tego nie robi. Niech sobie lepiej poszuka innego mistrza niż Szablewski. Niektórym może to pasować do charakteru.

16... I co, on tak cały czas gada jedno i to samo? No jak dziewczyna jest zabawowo nastawiona, to takie paplanie co komu ślina na język przyniesie i stale o tym seksie nawijanie, to pasuje do tego.
Nudzę się już...

17... te rozmowy są jakieś naciągane, sfałszowane moim zdaniem co nieco jeśli chodzi o kobiece wypowiedzi. Taką ma, widzę, formę promocji wśród mężczyzn. I co on niby tutaj pokazuje? Że ignoruje coś co ona mówi, a czego on chce uniknąć. Nie kłóci się z nia tylko zmienia temat, jakby tamtego nie usłyszał. No znam takie zachowania. No chyba lepiej tak niż się kłócić. Kurde, faktycznie niektórzy faceci tak się zachowują - wg tych punktów powyżej. To oni są wszyscy uczniami Szablewskiego czy jest jeszcze jakaś szkoła powyżej? Albo to jakieś takie typowe dla mężczyzn lub dla tego PUA?

18. A swoją drogą, gdy dziewczyna pisze Ci, że jesteś piękny czy przystojny… ZAWSZE SIĘ Z NIĄ ZGADZAJ…  Zawsze i wszędzie

No on nie ma wyboru xd Przepraszam, musiałam lol No ale on żadnej sztuki tutaj nie wprowadza, tylko wypracował sobie system pod siebie takie w miarę skuteczny i jakoś żyje. Ta zasada głupio by działa dla kogoś przystojnego. No ale on z założenia mówi do facetów, którzy pewnie nie są...

... Tam dalej nie widze już nic ciekawego i nie wiem co to są te metody kwalifikacji i komplementowania itp. wiec się nie wypowiem.

Podsumowując. No on w sumie nie robi nic takiego nadzwyczajnego widzę. Podtrzymuje pozytywne wibracje w rozmowie, delikatnie droczy się erotycznie. Dla niego to może działać faktycznie i na kobiety w jego klimacie. Znalazł przepis na własną zupę.

Dobra, dość tego dobrego. Wykończyliście mnie tym wink Podeślijcie jeszcze jakieś ciekawe teksty do interpretacji, nawet podoba mi się taka zabawa i dużo sama tutaj odkrywam wink Tzn demaskuje mi to pewnych panów, których znałam/znam. Tylko błagam, coś mniej monotematycznego. On by mógł to do kilku punktów skrócić.

45 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2020-09-15 22:19:27)

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

Ojojoj szanowni Państwo, ale ja nie brałem udziału w takim szkoleniu. Niemniej w okresie studiów często prowadziłem różne aktywności plenerowe na głównym rynku Krakowa i tam mieli "zajęcia w plenerze".
Za to kolega owszem parę tysięcy złotych na różnych fuhrerów wyrzucił z marnym skutkiem, więc tutaj mogę połączyć doświadczenia mi znane.
Akurat "specjaliści" od uwodzenia raz/dwa razy w roku organizują w jakimś mieście tygodniowe szkolenie dla niewielkiej grupki. Oczywiście po dosyć zawrotnych kosztach, których nie chcę przytoczyć, ale znajomy raz wydał na jedno koło 2000, czy 3000 złotych, za coś co w sumie nie było mu potrzebne.
Poza klasycznymi wykładami zamkniętymi mają miejsce, oczywiście, zajęcia praktycznie w terenie, czyli takie miejsca, jak rynki, kluby itd.
W ciągu 3 lat parę takich "zajęć" widziałem i powiem szczerze - przykro mi było zobaczyć, jak z grupy 8-12 osób, jeden czy dwóch dostawało solidnego liścia w ramach realizacji teorii w praktyce.
Znajomy mówił, że treść wykładów nie różni się za bardzo od tego co jest prezentowane na filmikach. Poza tym, że np. jest indywidualne zwrócenie na mowę ciała i zachowanie, czyt. odgrywanie szopki.
Dlatego mam negatywny stosunek do takich "kołczy", którzy żerują na ludzkiej bezsilności i desperacji i niczym wspominany fuhrer obiecują złote góry od Lizbony aż po Ural.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

46 Ostatnio edytowany przez mambra (2020-09-15 22:18:11)

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

Ups, sorry, tu ma być nic...

. -  mrówka smile

47 Ostatnio edytowany przez Gary (2020-09-15 23:21:35)

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
mambra napisał/a:

... Podeślijcie jeszcze jakieś ciekawe teksty do interpretacji, nawet podoba mi się taka zabawa i dużo sama tutaj odkrywam wink ...

Oglądnij tego Sopporno.

A Godzilla Szabelskiego? Ciekawe ilu panów by wybrnęło z sytuacji gdy cwaniara mówi, aby jej kupić pierścionek, a oni nie kupią a i tak dalej podrywają.

Kolega był miły, a potem mówi że masz fajny tyłek... Nie wiem czy to dobry podryw, może trochę przedmiotowy. Szabelski pisze gorsze teksty, ale jest w interakcji z kobietą.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

48 Ostatnio edytowany przez mambra (2020-09-15 23:40:12)

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
Gary napisał/a:
mambra napisał/a:

... Podeślijcie jeszcze jakieś ciekawe teksty do interpretacji, nawet podoba mi się taka zabawa i dużo sama tutaj odkrywam wink ...

Oglądnij tego Sopporno.

No okay...

Gary napisał/a:

A Godzilla Szabelskiego? Ciekawe ilu panów by wybrnęło z sytuacji gdy cwaniara mówi, aby jej kupić pierścionek, a oni nie kupią a i tak dalej podrywają.

No nie wiem. Nieraz już się z takim zachowaniem spotkałam. Ten chłopak, o którym tutaj ostatnio pisałam, też tak lubił robić czasem. Tylko, ze ja naciskałam i musiał się potem tłumaczyć, wymyślał jakieś niestworzone rzeczy xd

Gary napisał/a:

Kolega był miły, a potem mówi że masz fajny tyłek... Nie wiem czy to dobry podryw, może trochę przedmiotowy. Szabelski pisze gorsze teksty, ale jest w interakcji z kobietą.

On też był. To było jakiś czas temu już ogólnie. Ale masz rację, że to kiepski podryw. Miałam trochę niesmak po tym tekście, chociaż chciałam wierzyć, że to nic takiego, skoro ogólnie wydał mi się taki fajny... Teraz bym pewnie się już zniechęciła. I tak nic z tego nie wyszło, bo po wymianie kontaktów, przestał sie odzywać, a za jakiś czas napisał, że zaprasza na kolację i na noc. I żebym wysłała mu jakieś sexi photo, bo idzie pod prysznic i chciałby się trochę zabawić xd lol lol lol Także no... tego

49 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-09-16 09:57:00)

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
mambra napisał/a:
Gary napisał/a:
mambra napisał/a:

... Podeślijcie jeszcze jakieś ciekawe teksty do interpretacji, nawet podoba mi się taka zabawa i dużo sama tutaj odkrywam wink ...

Oglądnij tego Sopporno.

No okay...

Gary napisał/a:

A Godzilla Szabelskiego? Ciekawe ilu panów by wybrnęło z sytuacji gdy cwaniara mówi, aby jej kupić pierścionek, a oni nie kupią a i tak dalej podrywają.

No nie wiem. Nieraz już się z takim zachowaniem spotkałam. Ten chłopak, o którym tutaj ostatnio pisałam, też tak lubił robić czasem. Tylko, ze ja naciskałam i musiał się potem tłumaczyć, wymyślał jakieś niestworzone rzeczy xd

Gary napisał/a:

Kolega był miły, a potem mówi że masz fajny tyłek... Nie wiem czy to dobry podryw, może trochę przedmiotowy. Szabelski pisze gorsze teksty, ale jest w interakcji z kobietą.

On też był. To było jakiś czas temu już ogólnie. Ale masz rację, że to kiepski podryw. Miałam trochę niesmak po tym tekście, chociaż chciałam wierzyć, że to nic takiego, skoro ogólnie wydał mi się taki fajny... Teraz bym pewnie się już zniechęciła. I tak nic z tego nie wyszło, bo po wymianie kontaktów, przestał sie odzywać, a za jakiś czas napisał, że zaprasza na kolację i na noc. I żebym wysłała mu jakieś sexi photo, bo idzie pod prysznic i chciałby się trochę zabawić xd lol lol lol Także no... tego

Ja nie rozumiem co tu interpretować. Albo się odzywka podoba albo nie. Dla mnie to ten fajny pan nie popisał się ani dowcipem ani elegancją.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

50

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
mambra napisał/a:

OK, dobrze, że wspomniałeś, że to co opisałam, to "standardowe pierdolo" - oznacza to, że słyszałeś to już wiele razy, pomimo, że sama nie naradzałam się z nikim na ten temat + twierdzisz, że to nie działa. Zastanowiło mnie to, bo w takim razie albo ja jednak nie uchwyciłam tutaj rzeczywiście sedna sprawy, albo ... widzę kilka opcji.
Ale wpierw chciałabym wyjaśnić jeszcze jedną kwestię. Z jakiegoś powodu, w tym o czym piszę, sama nie widze żadnego szablonu - pełną dowolność wręcz, ja to odbieram jako uwolnienie się, brak spiny, podczas gdy Ty odczytujesz to co tam napisałam, jakby to było wciskanie się w jakiś schemat. W moim odczuciu, to co opisałam, to są bardziej takie przykłady, taka próba uchwycenia aury tego typu osoby, niż konkretne rady. Nie da się tego tak opisać, bo każdy jest inny i każdemu pasuje co innego. To jest tez w dużej mierze kwestia wyczucia. Chodzi o to, żeby ugotować zupę. Ale nie każdy zestaw produktów nadaje się do zupy pomidorowej czy np ogórkowej. Ale jak masz dane produkty(czytaj: dane cechy osobowości), to wtedy zastanawiasz się jaką z tego można ugotować zupę, może coś dokupić, coś pominąć, albo zrobić z tego deser. To nie znaczy, że masz punkt po punkcie wciskać się taki schemat i odhaczać to co już wg siebie wprowadziłeś we własne życie, bo to przypomina trochę chęć ugotowania zupy z wszystkiego naraz i nie wszystko będzie do Ciebie pasować. Ogólnie to myślę, że bardziej chyba warto skupić się na sobie i budowaniu siebie, niż na tych wszystkich wiadomościach z zewnatrz i próby na siłę wciśnięcia się w te rady.
Ale wracając do tematu... Pierwszą opcją może być np to, że rozumiemy to inaczej, inaczej interpretujemy i Tobie już się może wydawać, że taki jesteś, podczas, gdy jakaś dziewczyna uznałaby, że wcale nie. Druga... Może nawet zachowujesz się w jakiś sposób, ale to nie działa, bo masz inne zachowania, które to niwelują, znoszą. Trzecia... no można by mnożyć, ale tak do niczego nie dojdziemy. Ogólnie nie wydaje mi się, żeby samo czytanie tylko takich rad i uczenie się ich nawet na pamięć było gwarancją sukcesu. To są jakieś wytyczne, wskazówki, poznawanie psychologii człowieka, ale dobry teoretyk nie implikuje dobrego praktyka. My tutaj mówimy bardziej o takich pochodnych zachowań osób, które dobrze radzą sobie w kontaktach z płcią przeciwną. I samo "naśladownicto" ma szansę działać podobnie jak rada w psychologii: Osoby, które są szczęśliwe, uśmiechają się. Więc jeśli nie czujesz się szczęśliwy, to uśmiechnij się na siłę, a wtedy powinien poprawić ci sie trochę humor, bo mózg odczyta ten sygnał w ten sposób. Osoby, które naprawdę są szczęśliwe, nie muszą uśmiechać się na siłę, bo po prstu samo im to przychodzi. Ludzie, którzy radzą sobie dobrze z płcią przeciwną nie musza czytać takich rad, bo sami czują co w danej chwili zrobić, jak się zachować...

Ludzie, którzy zazwyczaj takich "szkoleń" udzielają nie są żadnymi psychologami. Jeśli ktoś uważa, że ma stały problem z relacjami międzyludzkimi, z kobietami itp., to zamiast wysłuchiwania wymądrzania jakiś coachów i "specjalistów od podrywu", niech po prostu uda się na psychoterapię. Niech pozna siebie, mechanizmy jakimi postępuje itd., a nie uczy się jakiś trików na podryw. Poza tym podryw to tylko początek. Związek to coś znacznie trudniejszego.

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

51 Ostatnio edytowany przez mambra (2020-09-16 09:08:26)

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

A moim zdaniem jeszcze, ten Szablewski jest trochę obciachowy. Może i się tam nauczył różnych rzeczy i to mu pomaga, ale nie wydaje się być jakoś ponadprzeciętnie inteligentny. Wygląda na takiego zwykłego chłopaka z jakieś wioski, który wyrobił sobie przede wszystkim umiejętności miękkie.

52

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
mambra napisał/a:

Wygląda na takiego zwykłego chłopaka z jakieś wioski, który wyrobił sobie przede wszystkim umiejętności miękkie.

Filmików z tym gościem nie widziałam i już mi się nie chce. Nie mam też pojęcia, czy ten pan może się pochwalić umiejętnościami twardymi (z kolei). Miękkich nie ocenię, bo nie znam człowieka.
Dziś, nie obrażając, byle chłystek może napisać książkę czy utworzyć swój kanał na YT.
Są owszem, ludzie świetni w tym, co robią: twórcy blogów kulinarnych, rzemiosła czy robótek ręcznych, ale pouczać w kwestiach tak trudnych jak relacje z drugim człowiekiem? Trzeba mieć sporo pokory w sobie, by się na to porwać. Zgadzam się z Missinxem,że to znacznie bardziej złożona problematyka.
Razi mnie, gdy ktoś ledwo od ziemi odrosły rzuca utartymi sloganami i kreuje się na experta.
Widziałam kiedyś filmiki Ani Szlęzak. Dziewczyna mówi niegłupio, jest sympatyczna, nie sprawia wrażenia nadętego bufona, ale czy powtarza coś specjalnie odkrywczego? Bardzo to wszystko wtórne i powierzchowne. Też się mogę naczytać poradników, nawet dobrych, a potem powtarzać jak papuga, biznes na tym robić i wydawać książki.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

53 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2020-09-16 10:42:46)

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.
Misinx napisał/a:

Ludzie, którzy zazwyczaj takich "szkoleń" udzielają nie są żadnymi psychologami. Jeśli ktoś uważa, że ma stały problem z relacjami międzyludzkimi, z kobietami itp., to zamiast wysłuchiwania wymądrzania jakiś coachów i "specjalistów od podrywu", niech po prostu uda się na psychoterapię. Niech pozna siebie, mechanizmy jakimi postępuje itd., a nie uczy się jakiś trików na podryw. Poza tym podryw to tylko początek. Związek to coś znacznie trudniejszego.

Dlatego nie trawię tych ludzi, choć cenię za żyłkę biznesową. Mimo wszystko nie pierwszy nie ostatni raz się skubie "frajerów".
Niemniej zwykle ci ludzie nie mają żadnego w z zasadzie wykształcenia, dlatego tylko czerpią korzyści (i to niemałe) z desperatów, którzy zrobią wszystko, żeby poprawić swój stan.

Piegowata'76 napisał/a:

Widziałam kiedyś filmiki Ani Szlęzak. Dziewczyna mówi niegłupio, jest sympatyczna, nie sprawia wrażenia nadętego bufona, ale czy powtarza coś specjalnie odkrywczego? Bardzo to wszystko wtórne i powierzchowne. Też się mogę naczytać poradników, nawet dobrych, a potem powtarzać jak papuga, biznes na tym robić i wydawać książki.

Ania to drugi tego typu przykład, której udowodniono, że kopiuj-wklej treść poradników przedstawia smile
Nawet kolejność punktów się nie zmienia.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

54 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-09-16 11:27:59)

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

No, niestety, czasy dla bezczelnych sad
Gdy Szymborskiej zapytali, dlaczego tak mało wydaje, powiedziała: bo mam w domu kosz.
I to mi się podoba: dystans do siebie.


Nawet miła ta Ania, przyjemna, ale to nie zmienia mojego zdania.
Lucek, nie wiedziałam, że jej cokolwiek udowadniano, ale to gołym okiem widać.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

55 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-09-16 11:42:46)

Odp: Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

Bez przesady, wedle tego myślenia  nie idziemy do drogerii z problemem z cerą, np przesuszoną, tylko od razu do dermatologa, nie można ćwiczyć  z filmików z Youtube tylko do trenera osobistego się należy udać, nie farbujemy włosów w domu, tylko fryzjer.
Nie szukamy odpowiedzi na swoje pytania, sprawdzamy i wyciągamy wniosków, tylko od razu na kozetkę się kładziemy?
A jak się ubrać, to najlepiej Sablewska od stylu;)
Ani Sablewska, ani Starmach, ani Szelągowska nie zajmują się wyuczonymi zawodami:)
Szabelski jest znany w swojej dziedzinie, ale chyba nie rosci  sobie pretensji do bycia psychiatrą. big_smile
Poza tym  jest inteligentny.przynajmniej w mojej ocenie.i uczy się od swoich uczniów  a to ważne. Bo kto się uważa za eksperta w czymkolwiek, a nie rozwija się, ekspertem nie jest i dotyczy to wszystkich od stylistki paznokci do lekarza.
Nie jestem mężczyzną, więc Szabelskiego polecać  nie mogę, ale z wieloma obserwacjami się zgadzam, bo zaglądałam na bloga z ciekawości. smile
Zawsze mamy coś do odkrycia jeśli chodzi o swoją własną osobę, tak uważam. A uczyć się można od każdego sami decydujemy co nas rozwija i pomaga w danym momencie.
Osobiście akurat w dziedzinie relacji damsko męskich więcej dowiemy się od męzczyzn na swój temat.  O ile są szczerzy, a anonimowe forum temu sprzyja. dotyczy to Ciebie Mambra jak najbardziej wink

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

Posty [ 1 do 55 z 83 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Kobiecym okiem na poradniki dla mężczyzn.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018