Cześć
Jestem tu nowa... I za bardzo nie wiem jak zacząć...
5miesięcy temu poznałam na portalu randkowym faceta. Z portalu przeszliśmy na gg i mamy siebie na każdym portalu społecznościowym, mamy swoje numery telefonu, wiemy gdzie mieszkamy, rozmawiamy ze sobą w dzień w dzień typu telefon, skype. Także niby się widzieliśmy ale to tylko kamerka.
Oboje jestesmy po przejsciach... Ciezko znieslismy rozstanie z bylymi partnerami. On juz nie mial nikogo 4 lata, a ja pol roku jak jestem sama. I teraz pytanie: Czemu on się nie chce spotkać na żywo? On mówi, że się boi, że czuje strach przed tzw kopem. Niby mówi, że mu bardzo na mnie zależy, ale tak naprawdę nic w tym kierunku nie robi. Co ja mam dalej robić? Jak go przekonać do spotkania?
Podobne tematy
Jak go przekonać do spotkania?
Szantażem ![]()
W nieskończoność nie będziecie przecież tylko pisać i gadać przez telefon. Jeśli on nie wykaże jakiejkolwiek inicjatywy, to odpuściłabym sobie. Jesli nie jest gotowy na spotkanie, to niepotrzebnie zawraca Ci głowę.
Nie wiem, co zrobiła mu poprzednia partnerka, ale jeśli po tylu latach, czuje paraliż przed kolejnym ewentualnym skrzywdzeniem, to powinien zasięgnąć porady u psychologa.
Katarzyno, jestem chyba podobnego zdania co Apoteoza ![]()
Uświadom go, że skoro nie chce "kopa", to musi widzieć, że Ty również nie będziesz cała wieczność czekać na spotkanie. A znajomość jedynie wirtualna nie wchodzi w rachubę
Oczywiście od tej informacji daj mu jeszcze jakiś czas. Miesiąc, półtora... ![]()
też miałam podobny problem ostatnio i kilka(naście) szczerych(!) rozmów o tym, żeby się określił dało jakiś efekt.
nie piszesz ile macie mniej więcej lat i jak daleko do siebie macie, kiedyś kolega powiedział mi, że jeżeli facet tak się zachowuje to może ma problemy z kasą i nie czuje się zbyt pewny siebie. może ma jakieś tajemnice które szybko by się wydały gdybyście przeskoczyli na kolejny etap znajomości. Może też dajesz mu jakieś znaki które go "studzą"....
Postaw wszystko na jedną karte i powiedz mu może, że jeżeli chce pozostać z Tobą na stopie stricte koleżeńskiej to faktycznie nie musicie się spotykać.
Ja mam 28lat a on ma 35lat. A różnica w km to tylko 20km. A jeśli chodzi o finanse to problemów z tym nie ma. Ciężko go czym kolwiek szantaż bo już nie raz próbowałam z niego zrezygnować, ale to nic nie dało. Bo już człowiek się tak przyzwyczaił do jego wirtualnej osoby. Tajemnic raczej nie ma bo znam dość sporo jego szczegółów z życia i raczej nie kłamie. Przez wirtualność poznałam część jego znajomych, rodzinę. Nie wiem o co chodzi, nie potrafię tego zrozumieć. Niby obiecuje, że przyjedzie. I że mam na niego czekać i ze jestem dla niego czyms wiecej jak kolezanka. I boi się tego uczucia co się w nim rodzi. Nie wiem naprawde nie wiem.
Moja rada, potraktuj tą znajomość, jako czystko koleżeńską. Nie chce wejść na wyższy level, to nie. Na nim świat się nie kończy. Nawiąż inne, nowe znajomości. Przy okazji, możesz próbować wzbudzić w nim zazdrość, opisując potencjalnych kandydatów.
no a powiedziec... bede dzis u ciebie w miesteczku w barze "X" o 19, przyjdz.
moze to ty powiannas wyjsc z inicjatywa, ja bym nie wytrzymalam
mam meza z internetu ze tak powiem:) mysmy pisali okolo4miesiace i chcielismy sie spotkac i pewnie ze sie balismy ze nie uda sie, ze to nie to ale wydaje mi sie ze dobrze miec te pierwsze spotkanie za soba...
powodzenia:)
a druga mysl ze moze namow rodzine lub jego znajomych zeby pomogli ci jego gdzies wyciagnac i sie spotkacie w danym miejscu
Moim zdaniem boi się, nie jest pewny siebie lub może ma coś do ukrycia po prostu, obawia się, że to ujrzy światło dzienne w przypadku bezpośredniego spotkania. Z jednej strony to faktycznie strata czasu jest i takie życie w wirtualnym swiecie. No niefajna sprawa, ja bym sobie odpuściła faceta, bo gdyby mu zależało znalazłby sposób, żeby się spotkać, nie dzieli Was duża odległość.
Szantażem już próbowałam i tylko go zdenerwowałam
Bo stwierdził, że skoro myślę o innych to mi na nim nie zależy. A co do przyjazdu mojego do niego to heh
niby nic na to nie mówi, ale głupio bym się czuła jako osoba, która robi ten pierwszy krok. I on również bo jak on to mówi to do mnie należy pierwsze podejście bo jestem facetem. I tak czekam...
to patrz zebys niedoczekala sie zmarszczek siwych wlosow ...
ale czekaj jak uwazasz:)
ja bym tak nie mogla, albo w prawo albo w lewo.
Gdybym ja była na miejscu tego chłopaka i mówiła, że się boję cierpieć... widziałabym tylko jeden powód:
Mówisz, że każde z was bardzo przeżyło rozstanie... On już jest długo sam, i na pewno się już z tym pogodził, a Ty rozstałaś się z kimś pół roku temu...
Uważam, że pół roku to za mało aby o kimś zapomnieć. Ani mi się w tak krótkim czasie nie udało o kimś ważnym dla mnie zapomnieć, ani chłopcy których poznała, a byli po rozstaniu mówili że już zapomnieli, a gdy relacja miała się rozwinąć to się wycofywali bo jednak za wcześnie, bo jednak kochali byłą itp...
Może on też się tego boi... może miał podobne doświadczenia. Ale powody mogą być różne.
Musisz z nim o tym porozmawiać, i powiedzieć, że Ci zależy na realnych rozmowach, a nie tylko wirtualnych ![]()
Szantażem już próbowałam i tylko go zdenerwowałam
Bo stwierdził, że skoro myślę o innych to mi na nim nie zależy. A co do przyjazdu mojego do niego to heh
niby nic na to nie mówi, ale głupio bym się czuła jako osoba, która robi ten pierwszy krok. I on również bo jak on to mówi to do mnie należy pierwsze podejście bo jestem facetem. I tak czekam...
Co Cię przy nim trzyma?
Być może macie różne spojrzenie na Waszą relacje. Ty oczekujesz więcej, a on traktuje Cię jak przyjaciółkę? Skoro on ewidentnie nie chce się z Tobą spotkać i nie czuje nawet takiej potrzeby, to może Ty źle zinterpretowałaś jego intencje? Może za dużo zrobiłaś sobie nadziei.
Nie wydaje mi się, żeby on był zainteresowany Twoją osobą w roli partnerki. Ja bym wyłożyła kawę na ławę. Nie ma co tu się dłużej łudzić i czekać na coś, co może nigdy nie nastąpić.
Apoteoza Pewnie masz rację. Tylko po co mówi takie rzeczy jak np. Zakochałem się w Tobie, zależy mi na Tobie, nie oglądaj się za innymi czekaj na mnie. Nie wierzę żeby coś z tego wyszło bo wiem jacy są faceci. A poza tym on już dwa razy chciał się spotkać, ale w ostatniej chwili zmieniał plany. I w sumie to sama już nie wiem czy mi na nim zależy bo zawiódł mnie. Ale chciałabym poznać prawdę czemu? Lubię wiedzieć o co chodzi ![]()
Apoteoza Pewnie masz rację. Tylko po co mówi takie rzeczy jak np. Zakochałem się w Tobie, zależy mi na Tobie, nie oglądaj się za innymi czekaj na mnie. Nie wierzę żeby coś z tego wyszło bo wiem jacy są faceci. A poza tym on już dwa razy chciał się spotkać, ale w ostatniej chwili zmieniał plany. I w sumie to sama już nie wiem czy mi na nim zależy bo zawiódł mnie. Ale chciałabym poznać prawdę czemu? Lubię wiedzieć o co chodzi
Autorko gdyby ten facet chciał się z Tobą spotkać, to już dawno byście się zobaczyli... to tylko 20 km, przecież to 15 - 20 minut autem. Nawet jak ktoś jest bardzo zapracowany to i tak znajdzie 2 godzinki czasu w ciągu tygodnia na to by wypić kawę... no chyba że gość jest totalnym pracoholikiem i pracuje 24/7 w co trudno uwierzyć.
Bądźmy realistami facet nie chce się spotkać, bo albo nakłamał coś na swój temat, albo ma jakieś straszne kopleksy i nie ma odwagi się z Tobą zobaczyć co w przypadku 35 letniego mężczyzny jest rzeczą dziwną.
Zwróciłbym jeszcze uwagę na jedną rzecz... według mnie, słowa "zakochałem się w Tobie" są bardzo poważnymi słowami i rzucanie ich w stosunku do osoby, której nawet na oczy się nie widziało i praktycznie zna ją się tylko z tego co ona sama o sobie pisała (czyli wyłącznie wirtualnie), jest rzeczą co najmniej dziwną.
A po co mówić takie rzeczy? Bo kobiety chcą je słuchać, bo te slowa działają na nie jak wabik odbierając im zdolność racjonalnego myslenia. ![]()
A po co mówić takie rzeczy? Bo kobiety chcą je słuchać, bo te slowa działają na nie jak wabik odbierając im zdolność racjonalnego myslenia. Tylko, że on dobrze wie o tym, że na mnie to nie działa
A poza tym ja mu to samo mówiłam to co wy mi tu piszecie typu, że ma coś do ukrycia i w ogóle. A widzieć się widzieliśmy przez kamerki ale nie twarza w twarz na zywo. Zakładając ten post jeszcze bardziej go nakłaniałam do spotkania i w ogole wywierałam na niego presje. I dzień 22.03. ładnie na gg sie pożegnaliśmy i wiecie co się stało
Zamilkł na wieki
Dzisiaj już jest 3dzień, a nigdy tak nie robił. Także coś musiało byc nie tak. ![]()
Kochana, to nie jest ostatni samiec na tym świecie. Widocznie ten pan, nie jest wart Twojego czasu i Twojej uwagi. Lekceważy Twoje prośby bez konkretnego wytłumaczenia, dlaczego nie możecie się spotkać. Mówi o uczuciach, o których nie ma bladego pojęcia, licząc, że złapiesz się na tanie deklaracje "o zakochaniu się".
Myślę, że nawet gdyby zechciał się z Tobą spotkać, to i tak nic z tego by nie wyszło. On żyje swoim poprzednim związkiem. Z resztą po 4 latach, to on powinien już dawno się wyleczyć z tego uczucia. A skoro jeszcze tego nie zrobił, to nic Ci po nim. Żeby zacząć nowy związek, trzeba zamknąć rozdział z poprzedniej relacji. A jeżeli nie potrafi "wyleczyć" się sam, to powinien dać sobie pomóc, idąc do specjalisty. I to nie jest żaden wstyd.