Ostatnio zastanawiam sie nad soba.. Mam takie rozne oblicza i zachowania.
Powiem tak : Mam stwierdzona nerwice lekowa i biore antydepresanty od 3 lat ponad. Robilam duzo badan zdrowotnych wszystkie wyszly ok.
Ale po prostu od pewnego czasu wszystko tak jakby olewam, powiedzdcie czy to moze przez srodki, moze takim typem czlowieka jestem, ale to chyba nie jest normalne. Nawet tego mojemu psychiatrze nie mowilam. W pewnym momenie stracilam zapal do wszystkiego, zle sie czulam, mialam swietrdzona nerwice lekowa, objawy takie jakie sa tu opisywane tylko ze od tamtego momentu zaczelam wszystko olewac i np mialam mieszkanie za ktore przestalam placic, bo zamknelam firme, przeprowadzilam sie gdzie indziej i wiecie co ? trzymalam to mieszkanie 2 lata puste, nie wiem po co ? czasami zapominalam ze je mam nawet az wkoncu zrezygnowalam po 2 latach, gdzie mam zadluzenia do splat teraz ponad 20 tys ? Wystarczylo oddac klucze wczesniej. Tak samo zrobilam z telefonem, cyfra i wszystkim ? wszystko olalam, zostawialam i nabijaly sie tlyko rachunki. To pierwsza sprawa. Teraz mam zaleglosci do splaty, firmy tez nie zakmnelam mimo ze nic nie robilam i zus nabija mi sie dalej od 3 lat...Dodatkowo dostalam dwie karty kredytowe na otwarcie firmy tam mam zadluzenie jakies 20tys, mam otwartych jakies 7 rachunkow bankowych, nigdy zadnego nie zamknelam, nie wiem czemu, nawet nie pamietam gdzie zakladalam, auto mam nie przejestrowane od pol roku, deklaracje do urzedu skarbowego nie skladalam, nie wiem czemu > Zyje w jakims innym swiecie. Zyje sobie calkiem sama, nie odwiedzialm zanjomych, przyjaciol. Czasem zajrze do rodzicow i rodznestwa przez telefon. Moim jedynym zyciem sa psy, mam ich 5. Mialam faceta ale bez sensu rozstalam sie. Nie chce mi sie nic przez te zaleglosci, bez snesu nawet gdzies do pracy isc bo komornicy wszystko zabiora. Przez takie glupoty. Zreszta dalej nie czuje sie najlepiej, odczuwam jescze bol glowy, czasem lekkie piszczenie, czasem mi sie kreci i przechodzi strach ale tylko w nieznanych miejscach. Jestem roznymi osobami, czasem zbyt spokojna a czasem jak sie denerwuje to az sie trzese cala. Mam mysli ze moglabym czasem kogos zabic, lub psy ktore tak kocham. Nigdy nikomu nic nie zrobilam. Tylko mysli. Przez to samopoczucie wpakowalam sie w problemy gdzie jak troche lepiej sie poczulam i zdalam sobie sprawe w zaleglosci to zniechecona jestem do dalszego zycia...
1 2013-03-17 19:21:21 Ostatnio edytowany przez kobieta25,5 (2013-03-17 20:30:00)
Podobne tematy
prosze piszcie cos...
Ojej, faktycznie wpakowałaś się w kłopoty
Ale trudno, musisz się jakoś wziąć w garść i coś zrobić, żeby przetrwać. Najlepiej postanów odłożyć teraz wszytkie uczucia i pragneinia i wszystko na bok, bo jesteś teraz w kryzysowej sytuacji i musisz odłożyć wszystko na później, dopóki nie poradzisz sobie z tym. Skup się na przeżyciu. A potem staraj się zapanować nad swoim życiem emocjonalnym na tyle, żeby to się nie powtórzyło. Ludzie są w stanie w jakimś stopniu kontrolować swoje emocje i Tobie dobrze zrobi solidna praca nad sobą.
Nic lepszego nie jestem w stanie doradzić
Życzę powodzenia
Zyje sobie calkiem sama, nie odwiedzialm zanjomych, przyjaciol. Czasem zajrze do rodzicow i rodznestwa przez telefon. Moim jedynym zyciem sa psy, mam ich 5.
Wiesz, ja nie umiem pojąć takich chorób, ale wiem, że są, nic ci nie doradzę w kwestii medycznej. Porozmawiają szczerze z lekarzem, może leki już nie działają albo trzeba je zmienić na inne.
Porozmawiają szczerze również z rodziną, poproś ich o pomoc, by zaangażowali się w uporządkowanie twojego życia. Wytłumacz im, że ta choroba jest silniejsza od ciebie, że zabiera ci siły, chęci, ale potrzebujesz kogoś życzliwego. Te wszystkie niezamknięte umowy zemszczą się na tobie, windykatorzy dopadną cię wcześniej czy później. W ten sposób nie rozwiązujesz problemu, tylko sprawiasz, że on rośnie.
KONIECZNIE powiedz psychiatrze o tych zmianach, jeśli wciąż tego nie zrobiłaś. To BARDZO WAŻNE. To wszystko wygląda na objawy. Poza depresją, jest też coś takiego, jak zaburzenie afektywne-dwubiegunowe, jest osobowość z pogranicza. Nie jestem lekarzem, ale w szpitalu spotkałam się z różnymi dolegliwościami i słyszałam różne opowieści. Nie znam Cię, ale to wcale nie musi być kwestia tego, że jesteś nieodpowiedzialną osobą. Sama mówisz, że masz tak od jakiegoś czasu dopiero. Leki mogły przestać działać. Może nie zostałaś dobrze zdiagnozowana. Im dłużej będziesz zwlekać, tym w gorsze kłopoty możesz wpaść, a Twoje i tak nie są małe. Pomoc rodziny i przyjaciół będzie też zapewne nieodzowna, żeby jakoś sobie poradzić z tymi kłopotami, które już masz. Ale najpierw lekarz. W następnej kolejności bliscy - im też powinnaś powiedzieć, co się dzieje i poprosić, żeby ktoś pomógł Ci ogarnąć rzeczywistość, której sama nie ogarniasz.
nie odpowiedzialna hmm ja bym tu raczej zgoniła na chorobę, wiem że dla ludzi zdrowych będziesz nie odpowiedzialna ale depresja itp to tak dziwna choroba że pozorny brak odpowiedzialności wynika właśnie z choroby. Piszesz że bierzesz antydepresanty to może czas je zmienić b coś słabo działają, albo może zmień lekarza?
jak ten temat jeszcze żyje to ci serdecznie współczuje
jak mogłas dopuscic do takich rzeczy!
masz przerąbane,nie wiem jak z tego wyjdziesz?
A moźe chodzi o zachowania typu
"pójdę jutro,zrobię jutro bo dziś mi się nie chce"?
Myślę i piszę to myśląc równieź o sobie źe jest to:
-nieodpowiedzialność
-lenistwo
Nie moźna usprawiedliwiać siebie wmawiając sobie i innym źe to przez chorobę.
W ostatecznym rozrachunku same sobie robimy na złość.
Ja tak miałam i kilka niepotrzebnych długów musiałam spłacić. Ale na karb choroby bym tego nie zganiała. Po prostu to było moje czyste lenistwo. Tak jak napisała daria1968