Spotkałam go gdy szłam wieczorem do sklepu, przechodziłam przez ulice a on o mało mnie nie potrącił. Jego zna prawie całe miasto, ma na imię Maciek, i żeby jakoś mu uświadomić żeby uważniej jeździł napisałam do niego. Łatwo zdobyłam numer, ponieważ mam koleżanki, które go znają i zaczęliśmy tą rozmowę, dla mnie- nie bardzo przyjemną. Następnego dnia chłopak mi wyznał, że ma dziecko z inną, ja załamana, po jakimś czasie myślenia napisałam do Maćka żeby mnie jednak rozjechał. Nie wiedząc i niewiele myśląc co robię wyżaliłam się mu i tak zaczęła się nasza znajomość, od czasu do czasu pisaliśmy aż schodziliśmy na inne tematy, takie jak np. sex. Ja zaczęłam cały czas o nim myśleć, po naszych rozmowach byłam nim oczarowana, mijały miesiące i zdałam sobie sprawę, że jestem w nim zakochana, po paru miesiącach chowania tego przed nim, nie wytrzymałam psychicznie i powiedziałam mu to w jakieś rozmowie, on na to tylko odpowiedział ''oj he miło no'', nie mogłam tego znieść, jestem w nim zakochana więcej niż rok. Pewnego razu pisaliśmy na gadu gadu i graliśmy w pytania (pytanie i szczera do bólu odpowiedź), mówił mi, że zależy mu na mojej osobie; że jak nie chce tego z nim zrobić to on zrozumie; nie chce zrobić mi krzywdy w żaden sposób; nie chciałby mnie przelecieć, tylko spróbować ale niejednorazowo i nie bezinteresownie; mówił że przedstawiłby mnie swoim rodzicom, kolegom ( że znamy się, spotykamy). Lecz ja uważałam po pewnym czasie, że jednak nie był ze mną szczery, jak umówiliśmy się na sylwestra na 12 w nocy koło mnie, napisałam do niego lecz nie odpisał. Następnego dnia napisał do mnie na gg, że jednak nie wyszło nam spotkanie, tłumaczył się tym, że nie miał z czego odpisać, ale ja mu w to nie uwierzyłam, wiedziałam, że to ściema, też umówiliśmy się na inny dzień i powiedziałam mu, że pewnie jak zwykle z tego nic nie wyjdzie, na to on że musimy się bardziej postarać, lecz też jak do niego dzwoniłam - nie odbierał. W ten sam dzień zadzwonił do mnie jakiś mężczyzna z zastrzeżonego numeru, przeraziłam się tym co od niego usłyszałam (spytał mnie czy ja wulgaryzm). Myślałam, że dostał od Maćka mój numer (bo tylko z nim o takim czymś pisałam), więc napisałam do niego, on na to, że nic nie rozumie, że nikomu nie dawał mojego numeru i tak się pokłóciliśmy, w którymś smsie napisał, że dlatego nie chciał się ze mną spotkać, bo wie, że mam jeszcze siano w głowie. Nie odzywał się, dopiero po jakimś czasie, może po 18 dniach puścił do mnie sygnał z telefonu (wcześniej też puszczaliśmy do siebie sygnały), ja do niego też puściłam i on znowu, dał mi tym cichą, małą nadzieje, ale wytłumaczyłam ją sobie tym, że pewnie się nudził i nikogo innego pod ręką nie miał... Po paru dniach napisałam do niego, ponieważ chciałam zakończyć to, nie myśleć o tym ani o nim, chciałam to po prostu wyjaśnić (tamtą sytuację). Napisałam dlaczego to robił, on odpowiedział że miał ciężki okres w życiu, wszystko nie szło tak jak trzeba, problemy itp, i że przeprasza, ja odpowiedziałam: ''ok, nie przeszkadzam więcej''....Myślałam że inna będzie odpowiedź- jakaś gorsza, ale tylko narobił mi nadziei...A teraz..nie wiem co mam począć...Tęsknie strasznie za nim...
I teraz tak myślę, że już wiem czego chciał i chce, może i jemu zależy na mnie, ale tylko jako na koleżance, ponieważ powiedział że nie chce się wulgaryzm i potem nie odzywać, że jak mam problem to postara się też pomóc, jak chce porozmawiać też służy pomocą, jak chce czegoś to ok. Nie wiem czy mogłoby się zrodzić między nami coś większego, jest mi smutno i z każdym dniem tęsknie do niego. Utrzymuje z nim kontakt, od czasu do czasu napisze, ale nie narzucam się mu w ogóle. Co tydzień, dwa spotkamy się pocałujemy, podotykamy...ostatnio pytał się kiedy następny raz i czy znowu za tydzień...Nie jestem pewna, być może jednak chce czegoś więcej. Na tych spotkaniach nie uprawialiśmy seksu, tylko dotykaliśmy się, całowaliśmy, ja nie pozwalałam mu na nic więcej, ponieważ nie chciałam aby się mną zabawił i odstawił, choć wie że jestem zakochana. Teraz nie wiem co o tym myśleć, znam go i wiem, że bez umyślnie nie zrobiłby mi krzywdy, nie zraniłby mnie..Może mógłby mi ktoś pomóc? Proszę i z góry dziękuję.
1 2013-03-16 20:43:17 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-03-16 22:38:36)
Podobne tematy
Czas jest najlepszą receptą, by zapomnić . Ale taka dziewczyna jak Ty to skarb, mądra jesteś, mimo, że Ci zależało nie pozwoliłaś by Cię wykorzystał. Brawo! oby więcej takich dziewczyn, możesz być dumna z siebie. A skoro On nie wie czego chce to niech spada, mam dość takich typów. Nie martw się, zasługujesz na lepszego i pojawi się ! buzka
Bardzo Ci dziękuje rosalindo.
Ja chyba już tak myślę, że to nie ma sensu choć cały czas myślę o nim.
No i chyba jest już tego definitywny koniec, ponieważ wyjechał do Niemiec i będzie tam aż do października..być może. Kiedyś jak spotkaliśmy się któregoś razu to wspominał, że jedzie za granice do pracy. A ja teraz strasznie tęsknie za nim chociaż to wczoraj wyjechał.
Mam takie pytanie i bardzo proszę o odpowiedź... Czy byliście w takiej sytuacji, że wasz ukochany/a wyjechał/a na długo za granice a wy zostaliście sami? I czy to przetrwało wszystko? Czy spotkał tam inną?
Miał przyjechać dopiero w październiku, ale przyjeżdża wcześniej (w tym tygodniu), ponieważ zmiażdżyło mu rękę. Przez dwa miesiące nie miał internetu ale już ma. Napisał do mnie, flirtowaliśmy jak zwykle, mówiliśmy o takich rzeczach ... , potem powiedziałam mu, że mam chłopaka, ponieważ mam od dwóch miesięcy już, on się wkurzył, mówił że nie zależy mu tylko na jednym choć moim zdaniem nie okazywał czynami tego, mówił że nie wiadomo co by było gdybyśmy brnęli w to dalej, że spróbowalibyśmy być razem i zobaczyli czy by nam wyszło. Ja przez dwa miesiące kiedy nie miał internetu starałam się w ogóle o nim nie myśleć, zapominać o nim pomagał mi mój chłopak z którym teraz jestem. I jak napisał do mnie teraz to wszystko na nowo się obudziło, czuje że nie przestałam go kochać i nadal kocham. I szczerze mówiąc nie mam do tego już siły. A jak powiedziałam że też nie wiadomo by było czy by on nie znalazł sobie tam innej, to on odpowiedział: ''jak bym miał kogoś to nie szukam innego proste? ciężko się domyślić '' i jak powiedziałam mu że jak komuś zależy to szybko się nie poddaje to powiedział tak: ''sory ale kto tu się poddał kto znalazł sobie bolca w zastępstwie '' Nie wiem już na czym mu zależy i na czym zależało, pogubiłam się już, ale wiem że nadal go kocham...i nie mam siły dalej cierpieć przez niego... :-(
walnac kielona...
Wpakowałam się w to jeszcze bardziej... Już przyjechał z zagranicy i chciał się ze mną zobaczyć choć tylko na trochę, ja nie chcąc być chamska zgodziłam się, ponieważ byłam pewna że do niczego niedojdzie między nami i byłam tego pewna. Ale gdy jego zobaczyłam wszystkie moje stwierdzenia i zapewnienia uciekły daleko, wróciły wszystkie uczucia. Pojechaliśmy razem nad jezioro, ja nie miałam stroju kąpielowego, więc nie kąpałam się on też nie wchodził do wody i zresztą było trochę już moim zdaniem za późno na pływanie. Ale potem jak staliśmy i rozmawialiśmy on pocałował mnie ja chciałam odpowiedzieć że nie bo mam chłopaka, ale nic z siebie nie wydobyłam, nie miałam siły, potem zaczęły się gorętsze pocałunki, pieścił mnie a ja jego, i gdy chciał to zrobić to mu się nie dałam, ponieważ ja go kocham a on mnie....nie mam pojęcia.. i też może dlatego że nie chciałam żeby cierpiał mój chłopak i ze względu na niego nie chciałam czegoś więcej z tym... Lecz teraz nie wiem co zrobić, nie wiem czy to ma sens jakikolwiek...choć chciałabym być z tym który mnie pocałował...i boję się tego co może dalej nastąpić..
Po pierwsze, daj wolność swojemu chłopakowi, bo go zdradziłaś, więc albo mu o tym powiesz i on zdecyduje co zrobi, albo zwyczajnie daj mu spokój. Ten chłopak (Maciek) wygląda mi na typka który jest takim miejscowym cwaniaczkiem, może się mylę, ale nie wydaje mi się, że jest osobą która się zaangazuje, skoro po takim okresie stać go tylko na dzwonienie od czasu do czasu., Już parę razy Cię zawiódł. W sylkwestra, po nim.... daj sobie z nim spokój bo wiem, ze do takich facetów ciągnie ale z nimi kobiety i tak nie będą szczęśliwe.
Miałam identyczną sytuację... gdy miałam 19 lat byłam na jego skinienie bylismy ze sobą (to była ta różnica że niby oficjalnie bylismy) ale raz odbierał raz nie. Dzwonił prosząc o spotkanie a ja leciałam jak na skrzydłach. Później ni stąd ni zowąd wyjechał na 3 miesiące, czasem zadzwonił... ja cierpiałam płakałam. ale wylałam sobie kubeł zimnej wody popatrzyłam na to z boku i odkochałam się. Kiedy znów zadzwonił i przyjechał, odmówiłam... to była najlepsza moja decyzja. Teraz spotkałam kogoś kkto daje mi miłośc i stabilizację, ni eboję się ze nie odbierze jutro telefonu.... Więc nie brnij w to
Mi ten chłopak wygląda na strasznie niedojrzałego. Mam wrażenie, że chce się z Tobą tylko zabawić. A chyba nie chciałabyś być jego zabawką, prawda? Nie umawiaj się już więcej na żadne spotkania, bo w końcu mu ulegniesz i będziesz tego tylko żałować. Wiem, że tęsknota bywa wielka, ale czas też będzie miał w tym zbawienny udział.
Też tak myślę, ale zawsze gdy nawiązuję do tego że chce on tylko jednego, to mówi ze ''no i dalej swoje'' i że nie tylko tego chce, że byśmy spróbowali i zobaczyli czy by nam wyszło, ja myślę no bo na czym był by oparty ten związek? i tak myślę że tylko wyłącznie na seksie - choć tego nie mówiłam mu..
A jak powiedziałam mu, że jak komuś zależy to tak szybko się nie poddaje a on: ''sory a kto się poddał co? kto znalazł sobie bolca w zastępstwie?'' Nie wiem co o tym myśleć..
A jak powiedziałam mu, że jeśli nawet bylibyśmy razem to nie potrwałoby to długo, bo nie zależało mu tak bardzo jak mi, on na to:'' to trzeba było tak robić żeby zależało coraz bardziej żeby to rozkwitało'' Nie wiem co o tym wszystkim myśleć, szczerze mówiąc to czuję że strasznie mnie by zranił jeśli by się mną zabawił tylko a słowa byłyby tylko przykrywką do tego..chciałabym być z nim ale nie chciałabym cierpieć jeszcze bardziej i dłużej przez niego, pieściliśmy się i całowaliśmy ostatnio i chociaż mam chłopaka to tego żałuję ze względu na niego... Pogubiłam już się w tym wszystkim...
Czytam to co piszesz i poprostu NIE WIERZE!!! ale z drugiej strony wiem że cos takiego może się dziać i Ci teraz współczuje.
Słuchaj, miałam to samo jak ty, ten sam typ faceta i napiszes ci prosto z mostu: JEMU ZALEŻY TYLKO NA SEKSIE! on go jeszcze nie dostał, wiec dalej będzie w pewnych momentach tak "uroczy" ale sądzę że jak otrzyma to co chce, to po pewnym czasie zniknie i tyle go zobaczysz. Natury faceta nie zmienisz, ma siano w głowie i go z tego nie wyleczysz. A zdanie:'' to trzeba było tak robić żeby zależało coraz bardziej żeby to rozkwitało'' ... O MATKO!!! on Cię specjalnie tak psychicznie manipuluje, zrozum to jest jego MANIPULACJA! odruchem kobiety jest wtedy to, że stara się bardziej. Ja miałam tak samo, ale mój były chciał więcej i więcej, aż w końcu SAM MNIE RZUCIŁ ponieważ zbytnio się nie postarałam.
Szczerze Ci radze, zostaw go, to jest tzw. toksyczny facet, uciekaj od niego bo nie będziesz wstanie normalnie funkcjonować. On Cie oszukiwał i oszukiwać będzie.
Masz chłopaka to zaangażuj się bardziej i bądź szczęśliwa.
Czy to jest aby normalne? To co robię? Chodzę z jednym chłopakiem, a mam na boku Maćka jako kochanka, a ten kochanek wie, że mam chłopaka. Najgorsze jest to w tym, że jak raz straciłam chłopaka to byłam przygnębiona i zła za to na Maćka. A teraz jak straciłam Maćka to nie jestem zła na chłopaka tylko brakuje mi Maćka strasznie tęsknie za nim, moja miłość do niego trwała więcej niż 2 lata i teraz tak myślę, że mogłabym skończyć związek z chłopakiem dla Maćka, mojej wielkiej miłości, bo chłopaka poznałam wtedy jak wyjechał Maciek i cierpiałam po stracie Maćka dlatego do chłopaka napisałam, bo chciałam zapomnieć o Maćku i dlatego z nim byłam, a teraz jak przeszłam tyle z chłopakiem to nie chce zrywać z nim, i chyba tylko dlatego nie chce. A teraz czuję, że Maćka tak naprawdę nigdy nie przestałam kochać. Mówiłam mu, że: czuje coś do niego i że on raczej nic do mnie nie czuję, a on na to że: ciężko jest zaufać kolejnej dziewczynie, jeśli był z jedną 4 lata i miał się żenić, ale nie wyszło. Nie wiem co o tym wszystkim myśleć..