netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Jak o Niej zapomnieć....???

22 odpowiedzi3 306 wyświetleńzałożony przez AdiAdi82, 01.12.2023

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak o Niej zapomnieć....???

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1 Ostatnio edytowany przez AdiAdi82 (2023-12-01 15:47:19)

Temat: Jak o Niej zapomnieć....???

Witajcie Forumowicze,

Mam na imię Adam i mam 41 lat. Postanowiłem po raz pierwszy napisać na ogólnodostępnym forum swoją historię miłosną. Wiem, pełno ich tu i nie tylko tu ale zaważyła potrzeba wygadania się, poznania opinii innych Osób, być może znalezienia odpowiedzi na nurtujące mnie pytania a może choćby nakierowania na właściwą drogę. Nigdy tego nie potrzebowałem ale jak się okazuje życie jest przewrotne i nawet facet w tym wieku może pogubić się do reszty. Dlatego prosiłbym o przeczytanie tekstu do końca i o celne wskazówki, które być może pozwolą rozładować emocje, które we mnie obecnie buzują i nie dają w pewnym sensie żyć
.
Do tej pory miałem 3 długoletnie Związki. Odpowiednio 6 lat, 9 lat oraz 3 lata. Doskonale wiedziałem i nadal wiem czego chcę od życia i od siebie. Zbudować Rodzinę i przebrnąć z Nią przez każdą przeszkodę, jaka by się pojawiła. Krótkie znajomości mnie kompletnie nie interesowały. Wszystkie moje związki poza pierwszym kończyły się w koleżeńskich relacjach. Dla mnie to zawsze było bardzo ważne. Skoro Ludzie kochali się, wytworzyli między sobą silną wieź, spędzili ze sobą kawał czasu, poznali swoje najskrytsze tajemnice, to z dnia na dzień nie można być kimś innym. Dzięki temu oswajanie się z myślami, ze nie można już razem iść przez życie było łatwiejsze. Zrywanie kontaktu, usuwanie z portali społecznościowych, itd. w ogóle nie wchodziło w grę.  Może mam staromodne podejście do tego typu sytuacji ale nie potrafiłbym tak. Podobnie nie zgadzam się z obecnym stanem rzeczy, ze jak coś się wali, to trzeba od razu zmieniać na kolejny model. Jak towar na półce co ostatnio niestety jest bardzo promowane tu i tam. Dodam, że nigdy nie wchodziłem w kolejną relację zaraz po zakończeniu poprzedniej. To nie dla mnie. Z wielu powodów. Jedynym z nich i najważniejszym był etap uczenia się na tym co się wydarzyło a następnie powolnego odrabiania lekcji. A to zajmuje nieco czasu. Innym powodem była chęć wyciszenia się po zakończonej relacji i uspokojenia „złych” myśli i emocji.

Dobra, do rzeczy. Rok 2023 miał być inny. To był rok, gdzie byłem gotowy na kolejny związek. Odpaliłem Tindera i pufff, stało się - w drugiej połowie stycznia 2023 poznałem Ewę. Z Ewą – notabene – dwa lata młodsza ode mnie od razu złapaliśmy kontakt. Bez zbędnych ceregieli wymieniliśmy się telefonami, zaczęliśmy prowadzić niekończące się rozmowy, później szybki chat online i na koniec spotkanie przy herbacie, które miało być tylko formalnością, bo już wiedzieliśmy, że to jest to. Początek idealny. Oboje wiedzieliśmy czego chcemy. Wspólne zainteresowania, spędzanie czasu i wiele, wiele innych. Ewa przedstawiła mnie bardzo szybko swojemu Synowi (nastolatek) oraz swojej Rodzinie. Z psem tez się udało. Polubiliśmy się wszyscy. Ja swojej już Rodziny nie mam. Ok, lecąc dalej. Ewa miała w swoim życiu dwa związki. Pierwszy ponad dwudziestoletni i drugi 6 miesięczny. Z pierwszego szybko przeszła na drugi a z drugiego na trzeci – czyli na mnie. Pierwszy odbił się ostro na Jej psychice. Wiedziałem, że ma depresję, stany lękowe i chodzi na sesję psychologiczne a także bierze leki, aby nieco sobie ulżyć w życiu. I to wiedziałem od początku. Ok, postanowiłem doszkolić się w tej tematyce, aby móc w niektórych momentach zrozumieć Ewę a także w jakiś sposób Jej pomóc. Aby wiedzieć, jak się zachować gdyby coś się wydarzyło nieoczekiwanego. I fakt, takie sytuacje miały miejsce. Nie było ich dużo ale były. Niekontrolowane napady płaczu na wyjściach, histeria przy kłótni o małą błahostkę. Gorzej było tylko, jak zaczęliśmy rozmawiać na poważne tematy. Wtedy histeria przybierała na sile. Do tego dochodziła izolacja (milczenie) przy moich znajomych, chęć zrobienia jakiejś absurdalnej rzeczy w danym momencie. Takie sytuacje od razu starałem się wyjaśnić, zrozumieć. Jak widać, chyba nie do końca mi się udało…stąd ten post. Idąc dalej, Ewa była bardzo opiekuńcza, dawała z siebie ile tylko mogła dać. Odczuwałem to na każdym kroku. Ja starałem się odwzajemnić tym samym. Ewa spowodowała to, że otworzyłem się przed Nią do takiego stopnia, jakiego dawno nie pamiętałem. Była uparta. Była typem Kobiety, jak ma coś być zrobione, to teraz i basta. Nie jutro, pojutrze, tylko dzisiaj. Piękna cecha. Akceptowaliśmy siebie wydawałoby się w 100% procentach. Więź pomiędzy Nami rozrosła się do tego stopnia, że zaczęliśmy rozmawiać o Naszym Dziecku, o kupnie mieszkania i ogólnie o przyszłości. Wszystko fantastyczne ale…właśnie…jestem typem Człowieka, który potrzebuje nieco czasu na pewne decyzje. Nie lubię podejścia „hop-siup”. W 8 miesięcy Ewa chciała mi dać ile nie byłem w stanie przyjąć. Dała mi swoją Rodzinę. Dała mi swoje serce. Dała mi siebie. A ja to skutecznie odrzucałem. Choć głośno o tym mówiłem, że dla mnie to za szybko i żebyśmy nieco zwolnili, aby się jeszcze bardziej poznać. Aby nie było niedomówień. Reasumując – inaczej postrzegaliśmy słowo „czas”. Dodam, bo to ważne. Relacja rozwijała się w ekspresowym tempie. Ilość wspólnych wyjazdów jedno, czy wielodniowych była spora. I lubiliśmy to. Również sporo że sobą mieszkaliśmy. Nic nie zapowiadało zadymy. Nic.

W czasie tych 8 miesięcy zaczęły pojawiać się u mnie pierwsze wątpliwości, czy warto dalej w to brnąć. Choćby przez to, że Ewa pędziła ze wszystkim a ja raczej byłem wolno idący. Okazało się także, że za moimi plecami (lipiec) bierze dodatkowe leki na uspokojenie – niby przeze mnie a także prowadzi rozmowy z psychologiem zamiast ze mną. Były momenty, że miałem zostać u Ewy na cztery dni a zostawałem na dwa. Pojawił się problem z dotrzymywaniem niektórych obietnic z mojej strony (powód - według mnie były ważniejsze sprawy do omówienia w danej chwili). Na początku września rozstaliśmy się (ja byłem inicjatorem) ale na krótko. Trzy dni. Przegadaliśmy sprawę i wróciliśmy do siebie. Sądzę, że przez tą niepewność z mojej strony Ewa straciła do mnie zaufanie. Starała się również dawać mi ten czas, którego potrzebowałem ale z drugiej strony chciała go coraz więcej.

Gruchnęło 30 września 2023. Koszmarny dzień. Rozmawialiśmy o tym wcześniej, że trzeba porządnie przegadać temat i podjąć ostateczną decyzję. I to miał być ten dzień. Niestety poprzedniego dnia wyszedłem spotkać się z Przyjaciółmi, aby jeszcze ich się poradzić w tej kwestii. Pojawił się alkohol i on zawarzył na wszystkim. W sobotę, czyli 30 września zadzwoniłem do Ewy niestety jeszcze nie doprowadzając się do stanu używalności. Przegadaliśmy godzinę i zerwaliśmy. Nie do końca pamiętam całą rozmowę…czy to ze względu na alkohol, który jeszcze był w organizmie, czy emocje, które pojawiły się podczas rozmowy. No nic, mleko się wylało. I bum, zerwała całkowicie kontakt. Odesłała wszystkie rzeczy. Usunęła mnie zewsząd. Całkowita blokada.

Ta sytuacja paradoksalnie zmieniła całkowicie mój tok rozumowania. Wydaje się, że nie powinna ale jednak. Być może była potrzebna, abym zrozumiał co dla Niej było naprawdę ważne a co nie i czy jestem w stanie Jej to dać. Niestety za późno. Przeprosiny, kwiaty, listy nic nie dały. Kontakt zerwany na amen. Dobiła mnie informacja po miesiącu, że już kogoś ma i sms od Niej, że zakochała się w Projekcji Człowieka a nie we mnie.

Do dzisiaj nie mogę się po tym wszystkim pozbierać. Po raz pierwszy w życiu nie potrafię ujarzmić swoich myśli i emocji. A minęły już dwa miesiące. Był psycholog, psychoterapeuta i dupa blada. Były rozmowy z Przyjaciółmi. Też nic. Te całkowite odcięcie się ode mnie Ewy, informacja o nowym facecie i brak możliwości zamknięcia normalnie sprawy rozwaliły mnie doszczętnie. Czuje się, tak jak bym dla Niej nie istniał przez te 8 miesięcy. Jakiś kosmos. Walnęło to mną, jak w Hiroszimie.

Czy uważacie, że przesadzam i sam sobie na to zasłużyłem? W pewnym stopniu tak. Bo to ja miałem wątpliwości i jeszcze ten nieszczęsny alkohol w dniu rozstania. Ale czasami Człowiek popełnia błędy i je zauważa. I chce naprawić coś co zepsuł. Zdjąłem koronę z głowy i chciałem to odkręcić, bo najnaturalniej w Świecie podjąłem pochopną i głupią decyzję. Nikt nie jest nieomylny.

2 Ostatnio edytowany przez bullet (2023-12-01 16:25:52)

Odp: Jak o Niej zapomnieć....???

Napiszę swoje zdanie

AdiAdi82 napisał/a:

Witajcie Forumowicze,
Mam na imię Adam i mam 41 lat. Postanowiłem po raz pierwszy napisać na ogólnodostępnym forum swoją historię miłosną. .

Nie widzę tu historii miłosnej, chyba zapomniałeś ją napisac. Raczej walka miedzy dwiema osobami.
To wszystko jest tak absurdalne dla mnie, ze można podejrzewać o trollowanie.
Wg mnie Pani ewidentnie miała parcie na związek, szybki jego rozwój. Na początku próbowałeś jej dorównać kroku w rozwoju relacji ale tempo Ciebie przerosło i zamieniło się w sabotowanie.

1. 8 miesięcy szarpania się.
2. Kilkukrotne dawanie jej sygnałów, ze Twoje zainteresowanie jest coraz mniejsze.
3. Zerwałeś
4. Boli Cię, że ma innego

Uszanuj decyzję Ewy i przestań się z nią kontaktować, w innym wątku jest sytuacja, gdy Pan nachodzi Panią. Chodzi o to byś uniknął posądzeń o stalking, a nawet przykrej rozmowy z jej obecnym facetem. Przyjmij na klatę co się stało, bądź konsekwentny, w końcu to Ty dawno dawałeś jej znaki swoich wahań co do sensu tego związku, ostatecznie to Ty zerwałeś. Można odnieść wrażenie, ze odezwał się w Tobie "Pies Ogrodnika".
Skasuj jej numer byś po pijaku znowu nie zadzwonił, skazuj zdjęcia, smsy, kontakt, watsapp, msg, ig, fb itp. Nie pokazuj, ze cierpisz, nie umieszczaj publicznych postów i smętnych piosenek. To trudne ale to nic nie da, tylko Ciebie ośmieszy.

Trochę szybko przeskoczyła, nie przepracowała Waszego rozstania co nie wróży wg mnie dobrze jej obecnemu związkowi.

Powtórzę, teraz uszanuj jej decyzję, jeśli masz mieć jakieś szanse to paradoksalnie MUSISZ odpuścić. Szarpiąc się i nachodząc ją tylko pogorszysz swój obraz w jej oczach.

3

Odp: Jak o Niej zapomnieć....???
bullet napisał/a:

Napiszę swoje zdanie

AdiAdi82 napisał/a:

Witajcie Forumowicze,
Mam na imię Adam i mam 41 lat. Postanowiłem po raz pierwszy napisać na ogólnodostępnym forum swoją historię miłosną. .

Nie widzę tu historii miłosnej, chyba zapomniałeś ją napisac. Raczej walka miedzy dwiema osobami.
To wszystko jest tak absurdalne dla mnie, ze można podejrzewać o trollowanie.
Wg mnie Pani ewidentnie miała parcie na związek, szybki jego rozwój. Na początku próbowałeś jej dorównać kroku w rozwoju relacji ale tempo Ciebie przerosło i zamieniło się w sabotowanie.

1. 8 miesięcy szarpania się.
2. Kilkukrotne dawanie jej sygnałów, ze Twoje zainteresowanie jest coraz mniejsze.
3. Zerwałeś
4. Boli Cię, że ma innego

Uszanuj decyzję Ewy i przestań się z nią kontaktować, w innym wątku jest sytuacja, gdy Pan nachodzi Panią. Chodzi o to byś uniknął posądzeń o stalking, a nawet przykrej rozmowy z jej obecnym facetem. Przyjmij na klatę co się stało, bądź konsekwentny, w końcu to Ty dawno dawałeś jej znaki swoich wahań co do sensu tego związku, ostatecznie to Ty zerwałeś. Można odnieść wrażenie, ze odezwał się w Tobie "Pies Ogrodnika".
Skasuj jej numer byś po pijaku znowu nie zadzwonił, skazuj zdjęcia, smsy, kontakt, watsapp, msg, ig, fb itp. Nie pokazuj, ze cierpisz, nie umieszczaj publicznych postów i smętnych piosenek. To trudne ale to nic nie da, tylko Ciebie ośmieszy.

Trochę szybko przeskoczyła, nie przepracowała Waszego rozstania co nie wróży wg mnie dobrze jej obecnemu związkowi.

Powtórzę, teraz uszanuj jej decyzję, jeśli masz mieć jakieś szanse to paradoksalnie MUSISZ odpuścić. Szarpiąc się i nachodząc ją tylko pogorszysz swój obraz w jej oczach.

Ok, dziękuje za odpowiedź.
Ale:
Primo - nie stalkuje i nachodzę i nie mam zamiaru, szkoda, ze takie slowa padaja bez uzasadnienia - napisałem, że starałem się przeprosić a jak się chce przeprosić to coś w tej materii trzeba zrobić, obojętnie, czy od razu, czy po pewnym czasie. nigdzie nie napisałem, ze nadal to robię, tylko, że zrobiłem ale bez efektu
Secundo - rozumiem, ze cokolwiek teraz zostanie przez kogokolwiek napisane to jest podejrzenie o trollling - szkoda, bo każda historia jest inna i jeżeli tego ktoś nie rozumie, to nie powinien w ogóle sie tu udzielać - o ile dobrze wiem, to te forum po to zostalo stworzone, aby można bylo napisać co na sercu lezy, bez wzgledu na to, jak to wygląda - powtarzam - każda historia jest inna
Tertio - tak, to ja poprosiłem o zakończenie związku ale na początku września ale się dogadaliśmy i nawet jeżeli stało sie to po raz drugi ale już z obu stron, to nie oznacza, ze to byla dobra decyzja - Czlowiek nie jest nieomylny
Quatro - nie napisałem, że zadzowniłem po pijaku ale po wieczornym wyjściu, gdzie ten alkohol jeszcze krążył - nie oceniaj proszę, tylko się dopytaj
Quinto - tak, masz racje, to może wygladac, jak zachowanie psa ogronika, ale nie wstydze sie tego bo nie jestem idealny i chcialem to po Ludzku odkrecic

4

Odp: Jak o Niej zapomnieć....???

Nie dało się przeczytać takiego elaboratu...

Dobrze się stało, ona była zaburzona, dlatego był to toksyczny związek i dobrze, że się skończył, a Ty się od niej uzależniłeś, dlatego nie możesz się z tym pogodzić.

5

Odp: Jak o Niej zapomnieć....???

Z wiekiem nie zawsze jesteśmy odporniejsi na trudności życiowe. Nie ma głupszego powiedzenia niż "co nas nie zabije, to nas wzmocni". Wiele wskazuje na to, że rozpad jej dwudziestoletniego związku był dla niej przeżyciem traumatycznym, którego kompletnie nie przepracowała, a zamiast tego wybiera zagluszanie emocji w postaci kolejnych związków. Niestety szambo traumy wybija. Depresja, stany lękowe, zmiennosc nastrojów, zachowania typowe dla osoby zaburzonej. Niestety nikt jej nie uratuje, będzie tylko ratowników ciągnąć za sobą w toń, tonąc.

6

Odp: Jak o Niej zapomnieć....???
wieka napisał/a:

Dobrze się stało, ona była zaburzona, dlatego był to toksyczny związek i dobrze, że się skończył, a Ty się od niej uzależniłeś, dlatego nie możesz się z tym pogodzić.

Dobrze napisane.

Uwaga ode mnie: bierz młodszą i bez bagażu.

7

Odp: Jak o Niej zapomnieć....???

Przeczytałam na spokojnie i kilka opisów jej zachowania sprawiło, że podejrzewam ją o manipulację.
Związki z manipulatorami są niszczące i dlatego czujesz się teraz tak zraniony i rozbity.

8

Odp: Jak o Niej zapomnieć....???

Patrząc na opisaną przez Ciebie historię AdiAdi82 zwróciłam uwagę na ciekawy schemat rozstań z poprzednimi kobietami. Za każdym razem pozostajesz z nimi w koleżeńskich stosunkach po rozstaniach. Nie zastanawiałeś się dlaczego tak się dzieje? Odpierając od razu zarzut, że nie doczytałam, co na ten temat piszesz - doczytałam Twoją teorię na ten temat wink. Chodzi mi bardziej o to, co leży u podstaw tego faktu, że tak robisz. Zazwyczaj ludzie po rozstaniach nie kontaktują się ze sobą i zaczynają nowe życia bez wianuszka EX w telefonie. Czy nowe miłości nie miały nic przeciwko takim kontaktom?

Spróbuję zaryzykować i wysnuć teorię na temat dzisiejszego cierpienia i tego co napisałam wyżej. Wydaje mi się, że najbardziej boli Cię to odcięcie, którego wcześniej w życiu nie zaznałeś. To odcięcie jest dla Ciebie symbolem nie tylko odrzucenia, ale też formą zarzutu, że nie jesteś tak wspaniały jak Ci się wydaje. Skoro inne pozostają w tym kontakcie po rozstaniach, to jawią się jako symbol Twej dobroci, życzliwości, wspaniałości. A ostatni przypadek Ewy totalnie przekreślił ten dotychczasowy wizerunek i trudno Ci się z tym pogodzić. Może tak być?

Zastanawiasz się jak zapomnieć? Niezależnie od swoich przewinień, chyba warto przemyśleć sobie czy to na pewno była dobra partia dla Ciebie? Skoro przechodzi ze związku w związek, to jak beckett zdążył zauważyć, kolejni partnerzy wyglądają na plasterki na jej ex męża. Być może właśnie stąd pochodzi ten pośpiech, aby przywrócić natychmiast ten stan małżeński w tej samej formie jak wyglądał wtedy. Czyli rola w tym serialu jest ta sama, tylko zmieniają się aktorzy w kolejnych sezonach odgrywający tą samą postać. Jeśli tak właśnie jest, to niestety świetlana przyszłość by Was nie czekała. Pogodzenie się z tym faktem i akceptacja takiego stanu rzeczy dadzą Ci przejść tą żałobę do końca.

9

Odp: Jak o Niej zapomnieć....???
Evergreen napisał/a:

Patrząc na opisaną przez Ciebie historię AdiAdi82 zwróciłam uwagę na ciekawy schemat rozstań z poprzednimi kobietami. Za każdym razem pozostajesz z nimi w koleżeńskich stosunkach po rozstaniach. Nie zastanawiałeś się dlaczego tak się dzieje? Odpierając od razu zarzut, że nie doczytałam, co na ten temat piszesz - doczytałam Twoją teorię na ten temat wink. Chodzi mi bardziej o to, co leży u podstaw tego faktu, że tak robisz. Zazwyczaj ludzie po rozstaniach nie kontaktują się ze sobą i zaczynają nowe życia bez wianuszka EX w telefonie. Czy nowe miłości nie miały nic przeciwko takim kontaktom?

Spróbuję zaryzykować i wysnuć teorię na temat dzisiejszego cierpienia i tego co napisałam wyżej. Wydaje mi się, że najbardziej boli Cię to odcięcie, którego wcześniej w życiu nie zaznałeś. To odcięcie jest dla Ciebie symbolem nie tylko odrzucenia, ale też formą zarzutu, że nie jesteś tak wspaniały jak Ci się wydaje. Skoro inne pozostają w tym kontakcie po rozstaniach, to jawią się jako symbol Twej dobroci, życzliwości, wspaniałości. A ostatni przypadek Ewy totalnie przekreślił ten dotychczasowy wizerunek i trudno Ci się z tym pogodzić. Może tak być?

Zastanawiasz się jak zapomnieć? Niezależnie od swoich przewinień, chyba warto przemyśleć sobie czy to na pewno była dobra partia dla Ciebie? Skoro przechodzi ze związku w związek, to jak beckett zdążył zauważyć, kolejni partnerzy wyglądają na plasterki na jej ex męża. Być może właśnie stąd pochodzi ten pośpiech, aby przywrócić natychmiast ten stan małżeński w tej samej formie jak wyglądał wtedy. Czyli rola w tym serialu jest ta sama, tylko zmieniają się aktorzy w kolejnych sezonach odgrywający tą samą postać. Jeśli tak właśnie jest, to niestety świetlana przyszłość by Was nie czekała. Pogodzenie się z tym faktem i akceptacja takiego stanu rzeczy dadzą Ci przejść tą żałobę do końca.

Evergreen, dziękuje serdecznie za tak wnikliwą analizę. Już odpisuję

Jeżeli chodzi utrzymywanie kontaktów z poprzednimi Partnerkami:

Napisłaś "zazwyczaj", czyli jest powielany pewien schemat, gdzie tak nie powinno się robić. A dlaczego? Bo wszyscy musimy postępować, jak większość? Tylko dlaczego? Bo ktoś boi się wyjść poza ramy, które ktoś gdzieś tam ustalił? Ok, rozumiem to, każdego z Nas wola. Każdy z Nas ma do tego inne podejście ale ja mam takie, jakie mam. Jestem sobą i nie zamierzam wpisywac się w te schematy / zachowania. Widzisz, wydaje mi się, że w obecnych czasach zapominamy co to jest Człowieczeństwo i szacunek do Drugiej Osoby. Przez to jest tyle rozwodów, rozstań i tym podobnych. Ludzie zapomiją o tym, że obok nich byl Człowiek a nie Robot. Niestety, obecnie jest tyle negatywnych bodźców, które wpajają Nam wszystkim w głowę, że tak lepiej. Warto przypomnieć sobie czasy Naszych Dziadków, gdzie tego syfu nie było. Radzili sobie. Bez tego portalu, bez tych pierdół. Proszę, pomyśl o tym, jak byś się zachowała, gdyby Twoja Przyjaciółka powiedziała Ci jutro albo pojutrze, że byłaś przez te lata tylko Jej Projekcją Przyjaciółki. Nie uwierzę, że by Cię to nie trafiło:)

Odpowiadając na "symbol odrzucenia":

Tak, poniekąd masz rację ale tylko poniekąd. Po prostu nie spotkałem się z takim zachowaniem wcześniej i dla mnie to jest nowość. Stąd ta frustracja. A nowość taka, której w życiu się nie spodziewałem. I nie dlatego, że połechtało moje męskie ego (choć pewnie tak) ale dlatego, że wcześniej na swojej drodze poznałem Osoby, które mimo tego, że musieliśmy się rozstać, chciały ten kontakt utrzymać. Nie ma to nic wspólnego z moją zajebistością albo czymś podobnym, choć rozumiem, że taki wniosek mogłaś wysnuć, ponieważ znasz tylko mały wycinek mojego życia. I masz racje w jednym, że to rozwaliło mój system, który do nie dawna funkcjonował:)

Odpowiadając na Twoją ostatnią wypowiedź odnośnie "zapomnienia"

Nie jestem desperatem i gdybym tego nie chciał zrobić (odwrócić wszystko co zostało zrobione), to tego bym nie zrobił. Każdy ma swoją historię. Ewa również. Ja także. Wady również. Ale cała filozofia polega na tym, aby zdjąć koronę z głowy i umieć przeprosić a także zdjąć koronę z głowy i umieć te przeprosiny przyjąć. Nie udało się. Trudno. A zapomnieć nie mogę dlatego, że przede wszystkim zostało niedomówienie, które pozostanie niedomówieniem:)

10

Odp: Jak o Niej zapomnieć....???

Dobrze, Adi, jeśli jesteś gotów poszerzyć ten temat to spróbujmy smile

AdiAdi82 napisał/a:

Jeżeli chodzi utrzymywanie kontaktów z poprzednimi Partnerkami:

Napisłaś "zazwyczaj", czyli jest powielany pewien schemat, gdzie tak nie powinno się robić. A dlaczego? Bo wszyscy musimy postępować, jak większość? Tylko dlaczego? Bo ktoś boi się wyjść poza ramy, które ktoś gdzieś tam ustalił? Ok, rozumiem to, każdego z Nas wola. Każdy z Nas ma do tego inne podejście ale ja mam takie, jakie mam. Jestem sobą i nie zamierzam wpisywac się w te schematy / zachowania. Widzisz, wydaje mi się, że w obecnych czasach zapominamy co to jest Człowieczeństwo i szacunek do Drugiej Osoby. Przez to jest tyle rozwodów, rozstań i tym podobnych. Ludzie zapomiją o tym, że obok nich byl Człowiek a nie Robot. Niestety, obecnie jest tyle negatywnych bodźców, które wpajają Nam wszystkim w głowę, że tak lepiej. Warto przypomnieć sobie czasy Naszych Dziadków, gdzie tego syfu nie było. Radzili sobie. Bez tego portalu, bez tych pierdół. Proszę, pomyśl o tym, jak byś się zachowała, gdyby Twoja Przyjaciółka powiedziała Ci jutro albo pojutrze, że byłaś przez te lata tylko Jej Projekcją Przyjaciółki. Nie uwierzę, że by Cię to nie trafiło:))

Wcale nie twierdzę, że musimy postępować jak wszyscy. Ja akurat jestem zwolennikiem kończenia relacji w sposób jak najbardziej pokojowy, jednak to odcięcie się jest też sposobem na poradzenie sobie z uczuciem i zranionym sercem. Taka forma rekonwalescencji dla odczuwanych emocji. Dodatkowo z pragmatycznego punktu widzenia zdrowe, ze względu na zmniejszenie ryzyka powrotu. Powrót do ex to "łatwa" ścieżka, znane schematy, znany człowiek, osoba, która akceptuje nas w pełni lub prawie w pełni, zna nas od podszewki, nie odrzuci z byle powodu. Otwarta furtka w razie kłopotów. Na pewno zrozumie nas lepiej niż nowa partnerka, z którą, przykładowo, zaczynają się problemy.
Nie wiem jak wyglądają te Twoje kontakty z exami, zatem się nie wypowiem, ale jeśli nie czujesz do nich żadnych uraz, gdyż Wasze rozstanie było przegadane wzdłuż i wszerz i w związku z tym przy okazji napotkania ich na ulicy koleżeńsko do nich zagadasz, to wszystko gra i gratuluję. Ale to wszystko po dłuższym czasie, gdy wszelkie emocje już zupełnie opadną, a uczucia wygasną. Jeśli natomiast ten kontakt jest regularny, przyjacielski i zawsze możesz na nich liczyć w kłopotach, to mnie jako Twojej potencjalnej partnerce nie bardzo by się to podobało - stąd moje pytanie jak nowe partnerki na te zażyłości reagują.

Ludzie czasem utrzymują kontakty, bo:
- muszą (np. wspólne dzieci)
- chcą (ponieważ rozstali się w zgodzie i pełnym zrozumieniu), ale tu czasem ryzykują niezadowoleniem kolejnych partnerów oraz swoją słabością wynikającą z sentymentu do dawnej relacji
- chcą (bo liczą na koło zapasowe w razie problemów)
- chcą (gdyż potrzebują atencji otoczenia)
- chcą (by utrzymywać nad nimi kontrolę, nawet po rozstaniu)
A nie utrzymują kontaktów:
- gdy osoba, z którą byli bardzo ich zraniła lub okazała się osobą niegodną naszego czasu i zaangażowania (w tym oczywiście różnego rodzaju przemoc psychiczna i fizyczna)
- nie chcą utrzymywać, ponieważ chcą zacząć zupełnie nowe życie bez obciążeń przeszłością

Jeśli chodzi o przyjaźnie, to nie mieszałabym ich do kwestii związkowych, gdyż mają one zupełnie inny charakter i fundament, na którym są zbudowane. Przyjaźnie mogą się kontynuować, a kiedyś w danym momencie kończyć, ale nie oznacza to, że już nigdy ta relacja przyjacielska nie wróci. Tak to czasem bywa, że w przyjaźni, z takich lub innych powodów, kontakt się urywa i powraca po kilku latach i właściwie z biegu wchodzi się w nią jakby tej przerwy nie było. Ale czysta przyjaźń i związek, to dwie różne sprawy. W tym drugim dochodzą kwestie zobowiązań i oczekiwań, gdyż chcecie dzielić życie i musicie współpracować. W przyjaźni jest czysta akceptacja Twojej osoby, gdyż tych zobowiązań i oczekiwań w stylu związkowym być nie musi.

AdiAdi82 napisał/a:

Odpowiadając na "symbol odrzucenia":

Tak, poniekąd masz rację ale tylko poniekąd. Po prostu nie spotkałem się z takim zachowaniem wcześniej i dla mnie to jest nowość. Stąd ta frustracja. A nowość taka, której w życiu się nie spodziewałem. I nie dlatego, że połechtało moje męskie ego (choć pewnie tak) ale dlatego, że wcześniej na swojej drodze poznałem Osoby, które mimo tego, że musieliśmy się rozstać, chciały ten kontakt utrzymać. Nie ma to nic wspólnego z moją zajebistością albo czymś podobnym, choć rozumiem, że taki wniosek mogłaś wysnuć, ponieważ znasz tylko mały wycinek mojego życia. I masz racje w jednym, że to rozwaliło mój system, który do nie dawna funkcjonował:)

No tak, otrząsasz się z tego szoku. Jakbyś dotychczas żył w kolorowym świecie, a tu nagle brzydki obrazek smile. I co teraz: obwinić ją czy siebie? Mnie ten obrazek akurat nie szokuje, bo wiem z czego może wynikać i nie jest to nic zdrożnego jeśli ten kontakt się ucina po rozstaniu. Może nie tak szybko i natychmiast, gdyż zaczyna mieć to zabarwienie nieco dramatyczne i na pokaz, ale okres dojrzewania do takiej decyzji też może mieć różny czas, którego może nie jesteś świadom.


AdiAdi82 napisał/a:

Odpowiadając na Twoją ostatnią wypowiedź odnośnie "zapomnienia"

Nie jestem desperatem i gdybym tego nie chciał zrobić (odwrócić wszystko co zostało zrobione), to tego bym nie zrobił. Każdy ma swoją historię. Ewa również. Ja także. Wady również. Ale cała filozofia polega na tym, aby zdjąć koronę z głowy i umieć przeprosić a także zdjąć koronę z głowy i umieć te przeprosiny przyjąć. Nie udało się. Trudno. A zapomnieć nie mogę dlatego, że przede wszystkim zostało niedomówienie, które pozostanie niedomówieniem:)

A przypomnij mi: jaki jest Twój tytuł wątku? wink

Z tego co czytałam, już ją przeprosiłeś, ale tutaj chyba chodzi o wyczerpujące przegadanie tego co się wydarzyło, aby każdy z uśmiechem na ustach mógł pójść w swoją stronę. Pewnie przyzwyczaiłeś się do tego z poprzednich relacji i znowu tutaj niespodzianka, bo tej satysfakcji nie dostałeś. Znowu Cię rozczaruję - najczęściej się jej nie dostaje w przypadku rozstań. Wszystko zależy od tej drugiej osoby. A ta osoba najwyraźniej  nie załatwia rozstań w ten sposób - nie masz na to wpływu, niestety. Nie jesteś w stanie tego rozstania w pełni kontrolować. Jedyne co pozostaje, to się z tym pogodzić. Szczególnie, że Ewa ma już nowego wybranka. Stąd ciągle nawiązuję do tego, że może jednak nie jest to osoba, o którą powinieneś zabiegać. Widzę też w tej wypowiedzi, że bardzo swoją ex i tą relację bronisz i chyba nie jesteś jeszcze w odpowiednim stanie emocjonalnym, aby chcieć zapomnieć. W takim przypadku najpierw wyciszenie emocji i odpuszczenie chęci kontroli, a potem zapomnienie. Chyba, że tak naprawde-naprawdę Twoim celem jest dołączenie jej do zestawu ex dziewczyn z dobrym kontaktem. Hm? wink

11 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-12-01 22:35:08)

Odp: Jak o Niej zapomnieć....???
AdiAdi82 napisał/a:
Evergreen napisał/a:

Patrząc na opisaną przez Ciebie historię AdiAdi82 zwróciłam uwagę na ciekawy schemat rozstań z poprzednimi kobietami. Za każdym razem pozostajesz z nimi w koleżeńskich stosunkach po rozstaniach. Nie zastanawiałeś się dlaczego tak się dzieje? Odpierając od razu zarzut, że nie doczytałam, co na ten temat piszesz - doczytałam Twoją teorię na ten temat wink. Chodzi mi bardziej o to, co leży u podstaw tego faktu, że tak robisz. Zazwyczaj ludzie po rozstaniach nie kontaktują się ze sobą i zaczynają nowe życia bez wianuszka EX w telefonie. Czy nowe miłości nie miały nic przeciwko takim kontaktom?

Spróbuję zaryzykować i wysnuć teorię na temat dzisiejszego cierpienia i tego co napisałam wyżej. Wydaje mi się, że najbardziej boli Cię to odcięcie, którego wcześniej w życiu nie zaznałeś. To odcięcie jest dla Ciebie symbolem nie tylko odrzucenia, ale też formą zarzutu, że nie jesteś tak wspaniały jak Ci się wydaje. Skoro inne pozostają w tym kontakcie po rozstaniach, to jawią się jako symbol Twej dobroci, życzliwości, wspaniałości. A ostatni przypadek Ewy totalnie przekreślił ten dotychczasowy wizerunek i trudno Ci się z tym pogodzić. Może tak być?

Zastanawiasz się jak zapomnieć? Niezależnie od swoich przewinień, chyba warto przemyśleć sobie czy to na pewno była dobra partia dla Ciebie? Skoro przechodzi ze związku w związek, to jak beckett zdążył zauważyć, kolejni partnerzy wyglądają na plasterki na jej ex męża. Być może właśnie stąd pochodzi ten pośpiech, aby przywrócić natychmiast ten stan małżeński w tej samej formie jak wyglądał wtedy. Czyli rola w tym serialu jest ta sama, tylko zmieniają się aktorzy w kolejnych sezonach odgrywający tą samą postać. Jeśli tak właśnie jest, to niestety świetlana przyszłość by Was nie czekała. Pogodzenie się z tym faktem i akceptacja takiego stanu rzeczy dadzą Ci przejść tą żałobę do końca.

Evergreen, dziękuje serdecznie za tak wnikliwą analizę. Już odpisuję

Jeżeli chodzi utrzymywanie kontaktów z poprzednimi Partnerkami:

Napisłaś "zazwyczaj", czyli jest powielany pewien schemat, gdzie tak nie powinno się robić. A dlaczego? Bo wszyscy musimy postępować, jak większość? Tylko dlaczego? Bo ktoś boi się wyjść poza ramy, które ktoś gdzieś tam ustalił? Ok, rozumiem to, każdego z Nas wola. Każdy z Nas ma do tego inne podejście ale ja mam takie, jakie mam. Jestem sobą i nie zamierzam wpisywac się w te schematy / zachowania. Widzisz, wydaje mi się, że w obecnych czasach zapominamy co to jest Człowieczeństwo i szacunek do Drugiej Osoby. Przez to jest tyle rozwodów, rozstań i tym podobnych. Ludzie zapomiją o tym, że obok nich byl Człowiek a nie Robot. Niestety, obecnie jest tyle negatywnych bodźców, które wpajają Nam wszystkim w głowę, że tak lepiej. Warto przypomnieć sobie czasy Naszych Dziadków, gdzie tego syfu nie było. Radzili sobie. Bez tego portalu, bez tych pierdół. Proszę, pomyśl o tym, jak byś się zachowała, gdyby Twoja Przyjaciółka powiedziała Ci jutro albo pojutrze, że byłaś przez te lata tylko Jej Projekcją Przyjaciółki. Nie uwierzę, że by Cię to nie trafiło:)

Odpowiadając na "symbol odrzucenia":

Tak, poniekąd masz rację ale tylko poniekąd. Po prostu nie spotkałem się z takim zachowaniem wcześniej i dla mnie to jest nowość. Stąd ta frustracja. A nowość taka, której w życiu się nie spodziewałem. I nie dlatego, że połechtało moje męskie ego (choć pewnie tak) ale dlatego, że wcześniej na swojej drodze poznałem Osoby, które mimo tego, że musieliśmy się rozstać, chciały ten kontakt utrzymać. Nie ma to nic wspólnego z moją zajebistością albo czymś podobnym, choć rozumiem, że taki wniosek mogłaś wysnuć, ponieważ znasz tylko mały wycinek mojego życia. I masz racje w jednym, że to rozwaliło mój system, który do nie dawna funkcjonował:)

Odpowiadając na Twoją ostatnią wypowiedź odnośnie "zapomnienia"

Nie jestem desperatem i gdybym tego nie chciał zrobić (odwrócić wszystko co zostało zrobione), to tego bym nie zrobił. Każdy ma swoją historię. Ewa również. Ja także. Wady również. Ale cała filozofia polega na tym, aby zdjąć koronę z głowy i umieć przeprosić a także zdjąć koronę z głowy i umieć te przeprosiny przyjąć. Nie udało się. Trudno. A zapomnieć nie mogę dlatego, że przede wszystkim zostało niedomówienie, które pozostanie niedomówieniem:)

Niektórzy porzucają bez słowa, zdawało by się idealną relację...
Tu żadne przegadanie nic by nie dało, tak jak ta relacja nie miała racji bytu. Raz była wspaniała, raz wręcz przeciwnie, tak działa osoba zaburzona, przyciąga i odpycha, tym samym bardzo przywiązuje do siebie, dlatego te rozstania i powroty...

Ona wiedziała, że z tej mąki chleba nie będzie, więc wg niej nie  ma sensu rozkminiać przeszłości i najlepiej się odciąć, i nie marnować więcej czasu.
Musisz ją zrozumieć... zgadzam się z tym, że jest Ci trudno, bo poprzednie związki kończyły się inaczej, ale nikt nie powiedział, że za każdym razem musi być jeden scenariusz rozstania. Pozostaje się z tym pogodzić.

Desperacko szukała facetów, jak z obecnym jej nie wyjdzie, będzie następny, widocznie mężczyzna jest jej potrzebny jak tlen...

12

Odp: Jak o Niej zapomnieć....???
TheFrozen Autumn napisał/a:
beckett napisał/a:

Z wiekiem nie zawsze jesteśmy odporniejsi na trudności życiowe. Nie ma głupszego powiedzenia niż "co nas nie zabije, to nas wzmocni". Wiele wskazuje na to, że rozpad jej dwudziestoletniego związku był dla niej przeżyciem traumatycznym, którego kompletnie nie przepracowała, a zamiast tego wybiera zagluszanie emocji w postaci kolejnych związków. Niestety szambo traumy wybija. Depresja, stany lękowe, zmiennosc nastrojów, zachowania typowe dla osoby zaburzonej. Niestety nikt jej nie uratuje, będzie tylko ratowników ciągnąć za sobą w toń, tonąc.

Sorrki ze nie w temacie ale zayebales/las mi obrazek ktory masz w swoim avatarku teraz .... a wiesz skad wiem bo to moj szkic ..... i nigdzie go w internecie nie ma ! Ja to sobie wstawilam w avatar we wrzesniu w 2022 na stronie kafeteria.pl smile ale jak Ci sie podoba zlodziejko to oki trzymaj : D

Nosisz pseudonim Banksy i jesteś światowej sławy brytyjskim artystą z nurtu street art?

Zaszczyconym.

13

Odp: Jak o Niej zapomnieć....???
TheFrozen Autumn napisał/a:

Sorrki ze nie w temacie ale zayebales/las mi obrazek ktory masz w swoim avatarku teraz .... a wiesz skad wiem bo to moj szkic ..... i nigdzie go w internecie nie ma ! Ja to sobie wstawilam w avatar we wrzesniu w 2022 na stronie kafeteria.pl smile ale jak Ci sie podoba zlodziejko to oki trzymaj : D

big_smile No tak nie ma w necie wystarczy wpisać frazę: Banksy - The Flower Thrower.
Ciekawe, że Banksy to jednak kobieta, no i skąd umie pisać po polsku? smile

14 Ostatnio edytowany przez Legat (2023-12-02 09:50:42)

Odp: Jak o Niej zapomnieć....???

Co do wątku. Wg mnie to była relacja ratownika. Ona nie nadawała się do związku. A bardziej do zaopiekowania. Na początku ci to odpowiadało, bo chcesz być kimś kto dobrze traktuje kobiety, w jakim sensie dba o nie. Ale niestety bardziej podświadomie widziałeś co to za kobieta - z wielkimi problemami. Dlatego załatwiłeś to tak, żeby nie za bardzo ucierpiał twój obraz o sobie. Nie do końca w formie, nagadałeś jej. Zapewne prawdę. No i się zakończyło.
Potrzebujesz czasu, żeby dojść do siebie. Rozstanie, to zawsze trudny temat. No i pozwól sobie na bycie sobą.

15 Ostatnio edytowany przez Evergreen (2023-12-02 10:44:59)

Odp: Jak o Niej zapomnieć....???
beckett napisał/a:
TheFrozen Autumn napisał/a:
beckett napisał/a:

Z wiekiem nie zawsze jesteśmy odporniejsi na trudności życiowe. Nie ma głupszego powiedzenia niż "co nas nie zabije, to nas wzmocni". Wiele wskazuje na to, że rozpad jej dwudziestoletniego związku był dla niej przeżyciem traumatycznym, którego kompletnie nie przepracowała, a zamiast tego wybiera zagluszanie emocji w postaci kolejnych związków. Niestety szambo traumy wybija. Depresja, stany lękowe, zmiennosc nastrojów, zachowania typowe dla osoby zaburzonej. Niestety nikt jej nie uratuje, będzie tylko ratowników ciągnąć za sobą w toń, tonąc.

Sorrki ze nie w temacie ale zayebales/las mi obrazek ktory masz w swoim avatarku teraz .... a wiesz skad wiem bo to moj szkic ..... i nigdzie go w internecie nie ma ! Ja to sobie wstawilam w avatar we wrzesniu w 2022 na stronie kafeteria.pl smile ale jak Ci sie podoba zlodziejko to oki trzymaj : D

Nosisz pseudonim Banksy i jesteś światowej sławy brytyjskim artystą z nurtu street art?

Zaszczyconym.

big_smile big_smile Ubawiłam się od rana tym postem, dzięki big_smile

16 Ostatnio edytowany przez AdiAdi82 (2023-12-02 12:43:48)

Odp: Jak o Niej zapomnieć....???
Evergreen napisał/a:

Dobrze, Adi, jeśli jesteś gotów poszerzyć ten temat to spróbujmy smile

AdiAdi82 napisał/a:

Jeżeli chodzi utrzymywanie kontaktów z poprzednimi Partnerkami:

Napisłaś "zazwyczaj", czyli jest powielany pewien schemat, gdzie tak nie powinno się robić. A dlaczego? Bo wszyscy musimy postępować, jak większość? Tylko dlaczego? Bo ktoś boi się wyjść poza ramy, które ktoś gdzieś tam ustalił? Ok, rozumiem to, każdego z Nas wola. Każdy z Nas ma do tego inne podejście ale ja mam takie, jakie mam. Jestem sobą i nie zamierzam wpisywac się w te schematy / zachowania. Widzisz, wydaje mi się, że w obecnych czasach zapominamy co to jest Człowieczeństwo i szacunek do Drugiej Osoby. Przez to jest tyle rozwodów, rozstań i tym podobnych. Ludzie zapomiją o tym, że obok nich byl Człowiek a nie Robot. Niestety, obecnie jest tyle negatywnych bodźców, które wpajają Nam wszystkim w głowę, że tak lepiej. Warto przypomnieć sobie czasy Naszych Dziadków, gdzie tego syfu nie było. Radzili sobie. Bez tego portalu, bez tych pierdół. Proszę, pomyśl o tym, jak byś się zachowała, gdyby Twoja Przyjaciółka powiedziała Ci jutro albo pojutrze, że byłaś przez te lata tylko Jej Projekcją Przyjaciółki. Nie uwierzę, że by Cię to nie trafiło:))

Wcale nie twierdzę, że musimy postępować jak wszyscy. Ja akurat jestem zwolennikiem kończenia relacji w sposób jak najbardziej pokojowy, jednak to odcięcie się jest też sposobem na poradzenie sobie z uczuciem i zranionym sercem. Taka forma rekonwalescencji dla odczuwanych emocji. Dodatkowo z pragmatycznego punktu widzenia zdrowe, ze względu na zmniejszenie ryzyka powrotu. Powrót do ex to "łatwa" ścieżka, znane schematy, znany człowiek, osoba, która akceptuje nas w pełni lub prawie w pełni, zna nas od podszewki, nie odrzuci z byle powodu. Otwarta furtka w razie kłopotów. Na pewno zrozumie nas lepiej niż nowa partnerka, z którą, przykładowo, zaczynają się problemy.
Nie wiem jak wyglądają te Twoje kontakty z exami, zatem się nie wypowiem, ale jeśli nie czujesz do nich żadnych uraz, gdyż Wasze rozstanie było przegadane wzdłuż i wszerz i w związku z tym przy okazji napotkania ich na ulicy koleżeńsko do nich zagadasz, to wszystko gra i gratuluję. Ale to wszystko po dłuższym czasie, gdy wszelkie emocje już zupełnie opadną, a uczucia wygasną. Jeśli natomiast ten kontakt jest regularny, przyjacielski i zawsze możesz na nich liczyć w kłopotach, to mnie jako Twojej potencjalnej partnerce nie bardzo by się to podobało - stąd moje pytanie jak nowe partnerki na te zażyłości reagują.

Ludzie czasem utrzymują kontakty, bo:
- muszą (np. wspólne dzieci)
- chcą (ponieważ rozstali się w zgodzie i pełnym zrozumieniu), ale tu czasem ryzykują niezadowoleniem kolejnych partnerów oraz swoją słabością wynikającą z sentymentu do dawnej relacji
- chcą (bo liczą na koło zapasowe w razie problemów)
- chcą (gdyż potrzebują atencji otoczenia)
- chcą (by utrzymywać nad nimi kontrolę, nawet po rozstaniu)
A nie utrzymują kontaktów:
- gdy osoba, z którą byli bardzo ich zraniła lub okazała się osobą niegodną naszego czasu i zaangażowania (w tym oczywiście różnego rodzaju przemoc psychiczna i fizyczna)
- nie chcą utrzymywać, ponieważ chcą zacząć zupełnie nowe życie bez obciążeń przeszłością

Jeśli chodzi o przyjaźnie, to nie mieszałabym ich do kwestii związkowych, gdyż mają one zupełnie inny charakter i fundament, na którym są zbudowane. Przyjaźnie mogą się kontynuować, a kiedyś w danym momencie kończyć, ale nie oznacza to, że już nigdy ta relacja przyjacielska nie wróci. Tak to czasem bywa, że w przyjaźni, z takich lub innych powodów, kontakt się urywa i powraca po kilku latach i właściwie z biegu wchodzi się w nią jakby tej przerwy nie było. Ale czysta przyjaźń i związek, to dwie różne sprawy. W tym drugim dochodzą kwestie zobowiązań i oczekiwań, gdyż chcecie dzielić życie i musicie współpracować. W przyjaźni jest czysta akceptacja Twojej osoby, gdyż tych zobowiązań i oczekiwań w stylu związkowym być nie musi.

AdiAdi82 napisał/a:

Odpowiadając na "symbol odrzucenia":

Tak, poniekąd masz rację ale tylko poniekąd. Po prostu nie spotkałem się z takim zachowaniem wcześniej i dla mnie to jest nowość. Stąd ta frustracja. A nowość taka, której w życiu się nie spodziewałem. I nie dlatego, że połechtało moje męskie ego (choć pewnie tak) ale dlatego, że wcześniej na swojej drodze poznałem Osoby, które mimo tego, że musieliśmy się rozstać, chciały ten kontakt utrzymać. Nie ma to nic wspólnego z moją zajebistością albo czymś podobnym, choć rozumiem, że taki wniosek mogłaś wysnuć, ponieważ znasz tylko mały wycinek mojego życia. I masz racje w jednym, że to rozwaliło mój system, który do nie dawna funkcjonował:)

No tak, otrząsasz się z tego szoku. Jakbyś dotychczas żył w kolorowym świecie, a tu nagle brzydki obrazek smile. I co teraz: obwinić ją czy siebie? Mnie ten obrazek akurat nie szokuje, bo wiem z czego może wynikać i nie jest to nic zdrożnego jeśli ten kontakt się ucina po rozstaniu. Może nie tak szybko i natychmiast, gdyż zaczyna mieć to zabarwienie nieco dramatyczne i na pokaz, ale okres dojrzewania do takiej decyzji też może mieć różny czas, którego może nie jesteś świadom.


AdiAdi82 napisał/a:

Odpowiadając na Twoją ostatnią wypowiedź odnośnie "zapomnienia"

Nie jestem desperatem i gdybym tego nie chciał zrobić (odwrócić wszystko co zostało zrobione), to tego bym nie zrobił. Każdy ma swoją historię. Ewa również. Ja także. Wady również. Ale cała filozofia polega na tym, aby zdjąć koronę z głowy i umieć przeprosić a także zdjąć koronę z głowy i umieć te przeprosiny przyjąć. Nie udało się. Trudno. A zapomnieć nie mogę dlatego, że przede wszystkim zostało niedomówienie, które pozostanie niedomówieniem:)

A przypomnij mi: jaki jest Twój tytuł wątku? wink

Z tego co czytałam, już ją przeprosiłeś, ale tutaj chyba chodzi o wyczerpujące przegadanie tego co się wydarzyło, aby każdy z uśmiechem na ustach mógł pójść w swoją stronę. Pewnie przyzwyczaiłeś się do tego z poprzednich relacji i znowu tutaj niespodzianka, bo tej satysfakcji nie dostałeś. Znowu Cię rozczaruję - najczęściej się jej nie dostaje w przypadku rozstań. Wszystko zależy od tej drugiej osoby. A ta osoba najwyraźniej  nie załatwia rozstań w ten sposób - nie masz na to wpływu, niestety. Nie jesteś w stanie tego rozstania w pełni kontrolować. Jedyne co pozostaje, to się z tym pogodzić. Szczególnie, że Ewa ma już nowego wybranka. Stąd ciągle nawiązuję do tego, że może jednak nie jest to osoba, o którą powinieneś zabiegać. Widzę też w tej wypowiedzi, że bardzo swoją ex i tą relację bronisz i chyba nie jesteś jeszcze w odpowiednim stanie emocjonalnym, aby chcieć zapomnieć. W takim przypadku najpierw wyciszenie emocji i odpuszczenie chęci kontroli, a potem zapomnienie. Chyba, że tak naprawde-naprawdę Twoim celem jest dołączenie jej do zestawu ex dziewczyn z dobrym kontaktem. Hm? wink

Evergreen, po raz kolejny dziękuje za trafne uwagi i Twój pogląd na te sprawy. Po to zamieściłem ten post.

Dobra, to odpowiadając na Twoją pierwszą wypowiedź:

Moja wina, bo nie napisałem może dokładnie o co mi w tym wszystkim chodzi. No ale nie da się tego zrobić w jednym poście a szczególnie, jak Człowiekiem jeszcze targają emocje. Czasami pisze się bez ładu i składu, choć chciałoby się inaczej. Zawsze miałem problem z przelaniem myśli na papier. Skracałem ile się dało. Na polskim w liceum dobitnie było to widać. Nie potrafiłem lać wody. Dwa, trzy zdania miały załatwić opis całej lektury a tak się nie da. Ale przechodząc do rzeczy. Jak już wiesz, nie spotkałem się wcześniej z tego typu reakcją Kobiety w momencie rozstania. Połechtało to moje ego – fakt i zaburzyło to czego do tej pory doświadczyłem. Ok, z tym pełna zgoda. Lecz, starając się złapać kontakt z Ewą po tym całym zajściu, chciałem najzwyczajniej w Świecie przegadać to w cztery oczy. Tak po Ludzku. Podać sobie rękę i niech każdy idzie w swoją stronę, jeżeli taka wola. Wsio. Zakończyć to, jak należy albo dać sobie szansę. Pamiętaj proszę, że nie mam już 20 lat, gdzie do takich spraw podchodzi się albo można podchodzić w zupełnie inny sposób. Mam swoje nawyki, przyzwyczajenia. Każdy z Nas ma. I nie jestem typem osoby, która łatwo rezygnuje tym bardziej z rzeczy, które są ważne. Można mieć wątpliwości, które miałem. Ewa też miała. Dobrze. Ale coś co na pierwszy rzut oka wydaje się sensownym i rozsądnym rozwiązaniem nie zawsze nim może być. I nie ma nic w tym złego, aby do tego się przyznać i poprosić o wybaczenie drugą Osobę. Ja z tym problemu nie mam. Oczywiście można było to być może załagodzić wcześniej…może by się udało. Ale to jest tylko gdybanie.
Co do kontaktów z byłymi Partnerkami, są to kontakty normalne, zdrowe. Czy Przyjacielskie? Trudno powiedzieć. Na pewno na te Osoby mogę liczyć i One na mnie, mimo tego, że rzadko się widujemy. I nie utrzymuję z Nimi kontaktu dla zasady, tylko dlatego, że ta Osoba dla mnie kiedyś wiele znaczyła, poznała mnie, ja Ją i pomimo tego, że Nasze drogi się rozeszły, serce zostało ulokowane już gdzie indziej, to nadal znaczy dla mnie wiele, jako Człowiek. Jako Osoba. I zawsze będzie częścią mojego życia. I nie ma w tym żadnego podtekstu, który wymieniłaś. Natomiast, jeżeli ktoś nie chce utrzymywać kontaktu, to niech to skonfrontuje w cztery oczy. Ma do tego pełne prawo ale niech to powie, jak należy

Odpowiadając na Twoją drugą wypowiedź:

To jest po prostu uciekanie od odpowiedzialności. Ale to moja ocena. Choć dzięki temu co napisałaś, widzę, że tak teraz się dzieje na Świecie i takie podejście dominuje. Szkoda. Ale muszę to przyjąć na klatę. Zapominamy o wartościach, które kiedyś były podstawą, aksjomatem i wybieramy krótszą oraz łatwiejszą drogę

Odpowiadając na Twoją trzecią wypowiedź:

Moim celem było domknięcie sprawy. Nie udało się. A broniłem, bo jak już się powtórzę, czasami podejmuje się pochopne decyzje, których później się żałuje. Ale masz rację, trzeba się z tym pogodzić. Well, życie doświadcza na każdym kroku. Choć nadal nie zrozumiałem i chyba nigdy nie zrozumiem, jak Człowiek może tak po prostu z dnia na dzień wymazać ze swojego głowy drugiego Człowieka. Ale to już pytanie raczej dla Filozofów

17 Ostatnio edytowany przez AdiAdi82 (2023-12-02 12:44:19)

Odp: Jak o Niej zapomnieć....???

coś się zdublowało - pardon

18 Ostatnio edytowany przez AdiAdi82 (2023-12-02 12:44:36)

Odp: Jak o Niej zapomnieć....???

coś się zdublowało - pardon

19 Ostatnio edytowany przez Evergreen (2023-12-02 15:04:58)

Odp: Jak o Niej zapomnieć....???
AdiAdi82 napisał/a:

Lecz, starając się złapać kontakt z Ewą po tym całym zajściu, chciałem najzwyczajniej w Świecie przegadać to w cztery oczy. Tak po Ludzku. Podać sobie rękę i niech każdy idzie w swoją stronę, jeżeli taka wola. Wsio. Zakończyć to, jak należy albo dać sobie szansę.

Chciałbyś, to widać, ale ona nie chce, gdyż... może ona tak znajomości nie kończy jak Ty (patrz: jej historia związkowa), może ona nie przepracowuje i nie podchodzi do tego rozsądnie i dlatego wpada szybko w kolejne relacje, aby "zapomnieć", a tak naprawdę zagłuszyć te emocje, zamiast dać sobie szanse na ich zrozumienie (patrz: jej historia związkowa), może ma taki mechanizm obronny wypracowany w wyniku innych dramatycznych zdarzeń z jej życia. Niezależnie jaka jest przyczyna - efekt jest taki jak na załączonym obrazku i tego nie jesteś w stanie zmienić, ani naprawić, gdyż naprawić można tylko siebie samego, z własnej woli.

AdiAdi82 napisał/a:

Pamiętaj proszę, że nie mam już 20 lat, gdzie do takich spraw podchodzi się albo można podchodzić w zupełnie inny sposób. Mam swoje nawyki, przyzwyczajenia. Każdy z Nas ma. I nie jestem typem osoby, która łatwo rezygnuje tym bardziej z rzeczy, które są ważne. Można mieć wątpliwości, które miałem. Ewa też miała.

No nie masz 20 lat, z tego co widzę masz 41, i zaskakujące jest to, że jeszcze nie spotkałeś się z takim zachowaniem. Można powiedzieć, że tracisz w tym wieku swoją niewinność w tej materii, albo jesteś zwykłym farciarzem, albo też postrzegałeś tą rzeczywistość w zbyt kolorowych barwach.

AdiAdi82 napisał/a:

Dobrze. Ale coś co na pierwszy rzut oka wydaje się sensownym i rozsądnym rozwiązaniem nie zawsze nim może być. I nie ma nic w tym złego, aby do tego się przyznać i poprosić o wybaczenie drugą Osobę. Ja z tym problemu nie mam. Oczywiście można było to być może załagodzić wcześniej…może by się udało. Ale to jest tylko gdybanie.

A przy tym "gdybaniu", nie wpadłeś na to, że mogłoby być znacznie gorzej między Wami?

AdiAdi82 napisał/a:

to nadal znaczy dla mnie wiele, jako Człowiek. Jako Osoba. I zawsze będzie częścią mojego życia.

No i zgoda, tak będzie, i myślę, że u niej też jakoś się zapisałeś. To jaki ten zapis u niej będzie wpływu niestety nie masz. To jej myśli i jej postrzeganie Twojej osoby. Martwisz się, że ten wizerunek może być negatywny?

AdiAdi82 napisał/a:

Natomiast, jeżeli ktoś nie chce utrzymywać kontaktu, to niech to skonfrontuje w cztery oczy. Ma do tego pełne prawo ale niech to powie, jak należy

I tu znowu: "jak należy" według Ciebie. Według jej systemu i schematu będzie to wyglądać właśnie tak, jak to zaprezentowała.

AdiAdi82 napisał/a:

To jest po prostu uciekanie od odpowiedzialności. Ale to moja ocena. Choć dzięki temu co napisałaś, widzę, że tak teraz się dzieje na Świecie i takie podejście dominuje. Szkoda. Ale muszę to przyjąć na klatę. Zapominamy o wartościach, które kiedyś były podstawą, aksjomatem i wybieramy krótszą oraz łatwiejszą drogę

To już kolejna wypowiedź, która przepełniona jest żalem o niesprawiedliwość i, że ten świat nie jest urządzony tak jak byś sobie życzył, Adi. Jednak żal, mimo iż to również trzeba przejść, jest takim emocjonalnym łącznikiem z obiektem żalu i może trwać i trwać dopóki nie znajdziesz ścieżki zrozumienia, a później akceptacji. Jeśli tego nie przepracujesz będzie wracać, albo też wypracujesz w sobie mechanizm obronny w postaci np. cynizmu, podejrzliwości, złości na wszystkich pozostałych. Wybór należy do Ciebie.

AdiAdi82 napisał/a:

Moim celem było domknięcie sprawy. Nie udało się. A broniłem, bo jak już się powtórzę, czasami podejmuje się pochopne decyzje, których później się żałuje. Ale masz rację, trzeba się z tym pogodzić. Well, życie doświadcza na każdym kroku. Choć nadal nie zrozumiałem i chyba nigdy nie zrozumiem, jak Człowiek może tak po prostu z dnia na dzień wymazać ze swojego głowy drugiego Człowieka. Ale to już pytanie raczej dla Filozofów

Tak, potraktowanie tego jak kolejnej nauki, doświadczenia może dać Ci jakiegoś rodzaju ukojenie. No i popełniasz "błąd" jak większość ludzi - projektujesz swoje wyznawane wartości na innych. "Jak można", "nie mogę tego zrozumieć" - żal, że inni nie myślą jak Ty. Najbardziej widoczne jest to w emocjach, jeśli te się uspokoją, będzie lepiej. Część ma taki system wartości, i załatwia trudne sprawy w podobny sposób jak Ty, i chyba warto się ich trzymać, a osobom, które mają inny system zwyczajnie nie pozwalać na tak bliski z Tobą kontakt.

Niemniej - powodzenia w dojściu do równowagi smile

20

Odp: Jak o Niej zapomnieć....???
Legat napisał/a:
TheFrozen Autumn napisał/a:

Sorrki ze nie w temacie ale zayebales/las mi obrazek ktory masz w swoim avatarku teraz .... a wiesz skad wiem bo to moj szkic ..... i nigdzie go w internecie nie ma ! Ja to sobie wstawilam w avatar we wrzesniu w 2022 na stronie kafeteria.pl smile ale jak Ci sie podoba zlodziejko to oki trzymaj : D

big_smile No tak nie ma w necie wystarczy wpisać frazę: Banksy - The Flower Thrower.
Ciekawe, że Banksy to jednak kobieta, no i skąd umie pisać po polsku? smile

To tylko pokazuje, że na forum każdy może sobie wykreować taka postać jaka po prostu chce big_smile
Swoją droga, Banksy nigdy nie pokazał swojego wizerunku. Może właśnie jakaś polka która mieszka w Bristolu to Banksy xD

21

Odp: Jak o Niej zapomnieć....???
TheFrozen Autumn napisał/a:
Karmaniewraca napisał/a:
Legat napisał/a:

big_smile No tak nie ma w necie wystarczy wpisać frazę: Banksy - The Flower Thrower.
Ciekawe, że Banksy to jednak kobieta, no i skąd umie pisać po polsku? smile

To tylko pokazuje, że na forum każdy może sobie wykreować taka postać jaka po prostu chce big_smile
Swoją droga, Banksy nigdy nie pokazał swojego wizerunku. Może właśnie jakaś polka która mieszka w Bristolu to Banksy xD

A co jesli jest to grupa ludzi ktorzy mieszkaja w roznych krajach ? : D


To forum robi się creepy. Teraz ktoś będzie się tu podszywał pod światowej sławy artystę, dorabiając do tego teorie. To jest chore. Ja pasuje, brzmisz jakbyś była zaburzona potwornie.

22

Odp: Jak o Niej zapomnieć....???

Piszesz w jednym z postów że chciałeś się z nią skontaktować żeby przegadać....hehe a prędzej sam zerwałeś. Jesteś facetem czy.....kim? Bo gdzie tu Twoja stanowczosc

23

Odp: Jak o Niej zapomnieć....???

Autorze dobrze Ci radzę zapomnieć o niej jak najszybciej. Zamknąć rozdział na cztery spusty. Trąci toksycznym zwiazkiem z daleka. Oczywiście z jej strony.

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak o Niej zapomnieć....???

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026