Witam.
Miesiąc temu poznałam na imprezie faceta. Wymieniliśmy się numerami telefonów, on jeszcze tej samej nocy napisał do mnie smsa i od tamtej pory rozmowom nie było końca. Bez przerwy zaczepiał mnie jak nie telefonicznie to na portalu społecznościowym, momentami nawet mnie to irytowało.
Z racji tego, że mieszkamy jakieś 80km od siebie, nie mamy możliwości widywania się codziennie, jednak taka możliwość pojawiła się w ostatnią sobotę. Na spotkaniu było miło, rozmawialiśmy i takie tam.. jak to na spotkaniu. Żadnych pocałunków czy takich tam, poza ''cmoknięciem'' na przywitanie i pożegnanie. Odprowadził mnie na pociąg, jeszcze jak byłam w drodze zadzwonił z pytaniem jak mija podróż i czy nikt mnie ''nie zaczepia'', wieczorem pogadaliśmy trochę na fejsie i spoko luz. No i tu tkwi problem, bo to była nasza ostatnia rozmowa i od tamtej pory amant ''przepadł''.
Nie wiem co o tym myśleć, może panikuję.. Co to może znaczyć, taka cisza? Teraz to ona stała się irytująca.
Podobne tematy
Rudzieńka, to przykre co napisze...ale "amant" mógł po prostu stwierdzić po spotkaniu, że "to nie to".
Czasami rozmowy przez internet, telefon i maile układają się super. mamy wiele ze sobą wspólnego i jest świetnie i miło.
Jednak po spotkaniu emocje opadają, bo okazuje się że tak na prawdę to nie pasujemy do siebie.
Może nie pasować sam zewnętrzny wygląd, który nie spowodował tej nagłej "iskry"... czasami zachowanie...
Tak bywa...
Ale nie martw się... znajdzie się jeszcze ten prawdziwy "amant" ![]()
Odezwał się. x) Pyta kiedy znów się spotkamy. A ja w stworzenie w gorącej wodzie kąpane jak zwykle zasiałam panikę.
No widzisz ![]()
Czasami faktycznie za bardzo się nakręcamy i niepotrzebnie snujemy jakieś teorie ![]()
Życzę więc powodzenia ![]()