Chodzi mi o takie normalne sytuacje w życiu. Robię coś odwrotnie niż powinnam, wybieram najdłuższą z mozliwych dróg, wsiadam w zły autobus bo bylam przekonana np. że na rozkładzie to on mnie na pewno dowiezie w wyznaczone miejsce, jednak później sie okazuje że nie koniecznie, i mam taką właśnie tendencję do utrudniania sobie życia nie co dziennie oczywiście ale raz na jakiś czas, myślę sobie wtedy że w takie dni nie powinnam wogóle z domu wychodzić żeby nie wplątać się we własne nieporozumienia
. Później się zastanawiam o co mi tak naprawdę chodzi, dlaczego coś takiego przychodzi mi do głowy. Może któraś z was ma podobnie??
Podobne tematy
hahaha,jakbym "siebie czytała";p Albo wiem że to głupie czy niewłaściwe ale i tak to zrobię bo będę niespokojna. Albo liczę na cud,że może jednak przez to co zrobię jakimś cudem uda mi sie osiągnąć cel (uogólniając wsiądę do tego autobusu mimo ze wiem,ż emnie nie dowiezie ale..może tym razem pojedzie inaczej?albo wsiąde,bo wydawało mi się że pojedzie inaczej a nie sprawdziłam bo..bo nie) Masa takich przykladów,czasem sama z siebie robię tzn ofiarę losu. Ale na szczęście nie zdarza się to zbyt często i nie utrudnia mi aż tak życia;)
Normalne - nie chcesz CELOWO utrudnić sobie życia, chcesz je ułatwić, tylko czasem wychodzi odwrotnie. ;-) Też tak miewam: ucieknie mi autobus, myślę, że lepiej będzie jak pojadę dookoła innym niż będę czekać na kolejny, a wychodzi w praktyce 2 razy dłużej.
Albo zaplanuję sobie wszystko elegancko na następny dzień, wydaje mi się, że zrobię wszystko punkt po punkcie, okazuje się że od samego rana coś jest nie tak, coś jest inaczej i w końcu wszystko się pochrzani. ^^' To po prostu "takie" dni... Szkoda, że przed nimi nie ostrzegają w kalendarzu. ^^
Dzięki za odpowiedzi. Akurat dzisiaj miałam taki dzień, dobrze że już po wszystkim
. Od niedawna podchodzę do tego z dystansem śmieję się do siebie i z siebie po takich akcjach, niuansach etc.etc.
Taka już nasza kobieca natura pewnie. Nasza intuicja być może w te dni jest słabsza ![]()