Hej,
chciałabym, żebyście doradziły mi co mam robić.
Opiszę tutaj moje dwa problemy i chciałabym, żebyście starały się to zrozumieć.
Po pierwsze kiedyś byłam nieśmiała, wielka, dość grubawa, ludzie w szkole, na zajęciach z tenisa w podstawówce i w gimnazjum śmiali się ze mnie. Moja samoocena była równa zero. Później wyrosłam, wyładniałam trochę i wszystko się zmieniło. Zaczęłam mieć powodzenie, flirtowałam. Miałam pierwszego chłopaka. Później zerwaliśmy i latałam za takim innym chłopakiem ( możliwe, że do niego nadal coś czuję), ale stało się coś złego - on mnie bił. Kilka razy mnie uderzył. To było 3 lata temu. Od tamtej pory coś się zmieniło. Tzn staram się tego nie okazywać i nad tym panować, ale od tego momentu stałam się bardziej imprezowa. Miałam dużo facetów na jedną noc. Starałam się zapomnieć co tamten mi zrobił ( chociaż nadal czasem utrzymujemy kontakt, ale już nie zwracam uwagi na niego tak jak wtedy). W kontaktach damsko męskich nawet jeśli ktoś mi się podoba staram się nie angażować, bo boję się zostać zraniona raz jeszcze (?) Bardzo często zachowuję się jak idiotka 15 latka, albo zupełnie nie doprowadzam do momentu bliższego poznania. Jeśli już takowe nastąpi jak najszybciej chcę zapomnieć, albo się wymiguję od następnych spotkań ( chociaż np chłopak mi się podoba). Dlatego też staję się taką koleżanko- kolegą dla moich znajomych facetów - nie kobieca, ale ziomalka, z którą można konie kraść choć ładna i się ceni. Tutaj dochodzę do drugiego problemu. Po tym incydencie 3 lata temu zaczęłam się emocjonalnie jakoś zbliżać do znajomego z kursu na uczelni. On też zraniony przez 2 połowę - może nawet bardziej niż ja ( chociaż nie fizycznie)nie potrafi się odnaleźć w rzeczywistości. Podoba mi się, mógłby być moim facetem, ale wiem podświadomie, że to nigdy nie wypali, bo on jest zapatrzony w swoją byłą, która kiedyś na uczelni zrobiła awanturę i powiedziała, że go nie chce, a on nadal uważa, że są dla siebie stworzeni. Podświadomie wiem, że nawet jeśli bym się z nim przespała czy coś, i tak emocjonalnie nie przywiąże się do mnie. On uważa mnie za znajomą - przyjaciółkę, ja też uważam go za takiego( chociaż mi się podoba i czasem myślę 'co by było gdyby'), ale gdy przychodzi czasem chwila sam na sam ja jestem strasznie spięta i znowu robię z siebie idiotkę i nie pozwalam mu podejść i mnie poznać bliżej, nawet za rękę złapać czy coś. Bo wolę zostać przyjaciółką z kimś, na kim mi zależy nawet jeśli mi się podoba niż pierwsza zrobić krok, bo na 90% jestem pewna, że zostanę odrzucona i znowu będę się źle czuła itp.
Nie wiem co robić z pierwszym i drugim problemem
Powiem tylko tyle, że czasem jestem zazdrosna gdy on mi pisze o tej byłej. Ale też pisze do mnie codziennie w sprawach zwykłych - mamy darmowe smsy więc codziennie dostaję od niego ok 20 wiadomości? nie wiem czy to normalne z jego strony. po co chce wiedzieć co u mnie słychać codziennie...
Podobne tematy