Witam drogie Panie (i Panów)
Jestem tu nowy, przed chwilą się zarejestrowałem. Próbowałem odszukać na tym forum wątek o podobnym temacie jak mój i tam napisać post, ale niestety nie udało się. Założyłem nowy, jeśli żle zrobiłem to należy mnie skorygować, ale bardzo proszę nie kasować mojej wypowiedzi. Sprawa o której chce napisać, jest dla mnie niezmiernie ważna i liczę na Waszą pomoc. Każda rada będzie mile widziana.
Co począć gdy zdradziła żona naszego kumpla/przyjaciela?
Znam faceta od ponad 20 lat, mamy wspólne zainteresowania, pracowaliśmy razem i wódki rozpiliśmy sporo. Niemal ćwierć wieku znajomości.....gdzieś od 15 roku życia. To uczciwy i solidny gość, człowiek z zasadami. Rzadko takich teraz się widuję. Jestem PEWNY że On nie zdradził jej nigdy, jest bardzo zasadniczy w tych sprawach. I dlatego, boję się jego reakcji, na co dzień spokojny i dosyć zamknięty w sobie, może się stać nieobliczalny po usłyszeniu takiej informacji. Dręczy mnie to od kilkunastu dni, najgorsze jest to że widzę Ją prawie codziennie (żeby było ciekawiej: bardzo ją lubię i to jeszcze komplikuję sprawę) i nie daję rady o tym zapomnieć.
Są parą od ponad 15 lat, mają wspólnie małe dziecko. Rozważałem już różne opcje i zastanawiam się teraz nad podaniem anonimowej informacji, ale nie jestem przekonany czy WARTO zwłaszcza że nie mam 100% pewności, w łóżku przecież ich nie zastałem. Z drugiej strony, wiem i to wiem bardzo dobrze, że wierność i lojalność są dla tego chłopa cholernie ważną sprawą w życiu.... Jestem w kropce, niestety. I jeszcze jedno: bardzo szanuję tego gościa. Jest po prostu dobrym człowiekiem.