Witam. Chodzę do 1kl liceum służb mundurowych, przejdę więc odrazu do wątku. Chce po tej szkole iść do policji ale mam rozszerzona matematykę, z której jestem słaba, chemię i angielski. Z matematki niestety już mam 1na pierwsze półrocze. Mam czas do 16marca . Poprawiam, poprawiam i nic. Ciągle negatywnie. Z bieżącego materiału też mam słabe oceny. Nie daje rady psychicznie i fizycznie, mimo tego nie chce rezygnować ze swoich marzeń czyli z policji. Mój tata też jest przeciwny przeniesieniu się do klasy zawodowej. Mam jeszcze w planach przeniesienie się do liceum o profilu dziennikarskim. Błagam doradzajcię!! ;(
Podobne tematy
Probowalas prywatnego korepetytora?
Tak, moja kuzynka jest na bankowości też mi tłumaczyła. Mam wrażenie że ta baba się poprostu na mnie uwzięła. Już naprawdę nie wiem co robić.
Nie rezygnuj z marzeń - próbuj dalej. Wiem , że ciężko , ale odejść jest najłatwiej - pamiętaj.
Ja pamiętam , że często też miałam takie wrażenie i także dotyczyło ono matematyki
. Ale dałam radę ![]()
Głowa do góry.
Nie daj się ![]()
Dziękuję za radę Suzan. Myślę, że spróbuje, ale co z tego będzie to nie wiem:(
Próbuj,próbuj! Być może nauczyciel/ka zobaczy jak się starasz i walczysz do końca i to zaskutkuje.
Nie wydaje mi się aby rezygnacja była rozsądnym posunięciem. Nie warto. Skup się na swoich mocnych stronach. każdy ma mocne i słabe strony. Przykro mi, że trafiłaś na taką nieludzką nauczycielkę. Wie, ze tylkoz Jej przedmiotem masz problem i nawet nie chce Ci pomóc. Tacy ludzie jak Ona nie powinni wykonywać takiego zawodu. W dzisiejszych czasach szczególnie trzeba dbać o psychikę
i starać się nie zbzikować
zli ludzie są wszędzie ale są i dobrzy, a z marzeń nie powinnaś rezygnować
Powodzenia.
hej
ja Ci radzę walczyć!
dobrze wiem co mówię!
jestem teraz w 2 klasie liceum. w 1 miałam duży problem że zdrowiem. długo nie było mnie w szkole, nie dawałam rady. Ja zylam z myślą że mogłam nie żyć a ta baba (też od matmy) robiła wszystko żeby mnie zagrozić.
udało jej się. ba koniec 1 klasy miałam ----> 1 tak!! egzamin w sierpniu.
zdany spoko,
klasa 2/ 2 półrocze zdecydowałam zmianę szkoły. oczywiscie jestem głupia tak!!! mogłam to zrobić zaraz po komisie.
rób jak uważasz, to.musi być tylko Twoja decyzja, i to taka jaką podejmiesz świadomie!
nikt z forum za Ciebie do szkoły nie będzie, przemyśl czy jest aż tak źle żebyś sobie nie dała rady na koniec.... i działaj.
zdrowie psychiczne najważniejsze!! nie psuj nerwów, życie w stresie nic dobrego Ci Nir da.
Cześć.Spróbuję pomóc.Z matematyką jest tak,że ona dość łatwa jest,ale tego się dowiedziałem dopiero wtedy,kiedy wszystko w niej mi się poukładało.Kłopot,że nauczyciele gonią z programem i mają w nosie,że ktoś czegoś nie zrozumiał,albo nie przyswoił.Propozycja jest taka:znajdź to miejsce,od którego zaczęły się twoje kłopoty z materiałem.Masz zapewne kogoś w swoim otoczeniu,kto matematykę rozumie.Znajdźcie to razem.Za każdym razem,jak czegoś nie wiesz-znajdź to miejsce,w którym zaczynasz się gubić.No tak to jest z matematyką,że ona jest prosta,łatwa i oczywista,jak wszystko wiesz:)Szkoda,że nauczyciel tego nie zrobił,ale-cóż..
Bez niego też dasz radę.Powodzenia
10 2013-03-20 13:59:29 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-03-20 14:00:02)
Uczyłam rok w zawodówkach i powiem ci, że jest dużo łatwiej niż w liceum. Dobrym wyborem jest skonczyć zawodówkę, a potem iść do uzupelniającego liceum. Wszyscy są na jednym poziomie i nauczyciele tez wiedzą, że uczniowie na uzupełniającym mają rodziny,pracę, wiec są trochę lżejsi...
hej, miałam kiedyś podobny problem. Pała na półrocze z matmy, tak jak większość klasy. Usiadłam z koleżanką nad książka, zaczęłyśmy robić zadania, jedno po drugim aż przerobiłyśmy cały materiał do zaliczenia. Wszystkie zadania mi tłumaczyła, aż zrozumiałam... och to były wielomiany itp. Następnego dnia zgłosiłam się do zaliczenia semestru. Zaliczyłam na 2... ale... wszystkie 7 zadań miałam zrobione prawidłowo, wszystkie wykresy również, normalnie dostałabym 5- ale cieszyłam się, że mam już to z głowy. Za to babka nie wiedziała o co chodzi:) hehe posadziła by mnie o gotowca albo ściąganie gdyby nie to, że siedziałam przy niej.
Masz kogoś kto rozumie matematykę. Idź do tej babki powiedz, ze chcesz zaliczać ale nie wiesz konkretnie z czego masz się przygotować... zapewne powie Ci że z wszystkiego, ale mimo to spróbuj bo może akurat coś konkretnego Ci wskaże. A potem idź do tej znajomej, uprzedź ja że potrzebujesz całego dnia i zadanie po zadaniu róbcie. Nawet te trudne, dodatkowe itp. I uda się na pewno:) nie odkładaj tego na później, zrób to jak najszybciej.
A może warto sie przeniesc do zawodówki?Powoli zrobisz wyksztalcenie srednie, na uzupelniającym.