netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

55 odpowiedzi9 031 wyświetleńzałożony przez End_aluzja, 25.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 ]

1

Temat: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

Ostatnio na forum jest duzy wysyp nieszczęśliwych kochanek.... zranionych przez romansujących facetów, którzy przecież niby zon nie kochali, a jednak się z nimi nie chcą rozstać.. z tymi potworami, jędzami, zimnymi, oziębłymi maszynami traktującymi facetów jak bankomaty.....

i tak sobie pomyslałam.. a może kochanki to oszustki są? kochanki, a może wy oszukujecie swoich kochanków nie mówiąc od początku, że nie chodzi wam o bzykanie, tylko o stały związek? że nie jestescie z nimi dlatego, że chcecie być odskoczniami... ale chcecie byc dla nich trampolinami do odbicia się w nowe zycie?? z WAMI???

może wasza nieczuciwość jest tak samo WIELKA, jak kochanków, którzy oszukują swoje żony?

czy ta deklarowana na forum naiwność... nie jest czasem naiwnością udawaną.. a raczej naprawdę żalem za przegraną "bitwą o chłopa"?
o i podsumowaniem, że wybrana strategia była strategią złą??

2

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

Przeczytałam niedawno taka powieść "druga żona". Książka opowiada historie kobiety która odbiła przyjaciółce o 12 lat starszego męża.
Oczywiście zostali kochankami. Ale ona chciała przez wiecej niż seksu. Chciała jej życia jej szczęścia i faceta całego. Skutecznie zawalczyła o tego faceta. Zostawił żonę i ożenił się z nia.
Potem jest długa historia. Mają dwójkę dzieci kilkuletnich i zaczynaja się schody.
Bo facet chciał byc z nia zafascynowany jej mlodoscia spontanicznoscia lekkością relacji. Myślał ze tak bedzie zawsze. Ze zawsze bedzie jego kochanka. Bo przecież kochanka to przede wszystkim cos nowego adrenalinka ciagle podniecenie i fascynacja.
A ona jak kaZda pewnie kobieta. Albo większość. Nie chciala byc tylko kochanka. Chciała byc żona- lepsza od poprzedniczki. Chciała byc matka lepsza niż matka jego starszych dzieci.
Miała co chciała. Ale mąż starszy od niej był zmęczony sfrustrowany i samotny. Bo nie tego chciał. Przecież żonę dzieci i rodzine miał juz wcześniej!  Nie musiał poznawać nowej kobiety zeby to dostać. Chciał tego czym go do siebie przyciagnela...
Na końcu książki zbliża się do byłej zony. Bo łączy go z nia wiecej niż z nowa. To z nia przeżywał młodość fascynacje codziennością radość z pierwszego dziecka.
To co mogła mu zaoferować druga żona to była trochę odgrzewana zupa. Bo przecież on juz raz meblowal dom on juz raz szedł z żona na kompromisy on juz raz wychowywał dzieci.

Czy  bycie kochanka i zaspokajanie potrzeb faceta jako kochanka moze nie byc żadną gwarancją szczęścia w roli drugiej żony?
Znam dwa takie związki wywalczone, odbite przez "nowe, drugie" żony - muszę tak napisać, że wywalczone, bo to one walczyły jak lwice, żeby facet się w końcu rozwiódł, one stawiały warunki, one targały faceta za smycz, dbając o swoje potrzeby w trakcie rozwodu..
dzisiaj.. dalej są lwica,i - pilnują tych swoich mężów na każdym kroku, organizują im czas, robią awantury o rozmowę z każdą kobietą... strzelają fochy..
no fakt utrzymają bardzo burzliwe emocje w związku.... pewnie po to, żeby facet o ustabilizowanym zyciu nie szukał odskoczni na boku....

każda kobieta to potencjalna rywalka

znają wszystkie sztuczki, znają kłamstwa facetów...
wiedzą, jak w telefonach szukać "ukrytych" numerów....

oczywiście nie uogólniam tutaj związków ponownych - opisałam tylko dwa przypadki, w których młodsze kobiety ewidentnie zadbały o to, by z kochanek stać się zonami...

3

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
End_aluzja napisał/a:

Ostatnio na forum jest duzy wysyp nieszczęśliwych kochanek.... zranionych przez romansujących facetów, którzy przecież niby zon nie kochali, a jednak się z nimi nie chcą rozstać.. z tymi potworami, jędzami, zimnymi, oziębłymi maszynami traktującymi facetów jak bankomaty.....

i tak sobie pomyslałam.. a może kochanki to oszustki są? kochanki, a może wy oszukujecie swoich kochanków nie mówiąc od początku, że nie chodzi wam o bzykanie, tylko o stały związek? że nie jestescie z nimi dlatego, że chcecie być odskoczniami... ale chcecie byc dla nich trampolinami do odbicia się w nowe zycie?? z WAMI???

może wasza nieczuciwość jest tak samo WIELKA, jak kochanków, którzy oszukują swoje żony?

czy ta deklarowana na forum naiwność... nie jest czasem naiwnością udawaną.. a raczej naprawdę żalem za przegraną "bitwą o chłopa"?
o i podsumowaniem, że wybrana strategia była strategią złą??

Moje skromne zdanie jst takie facet żonaty,kobiete zamężna ,powinni być nietykalni.Ok związek się rozpadł nie układało się,rozwiedli się to w tedy bierz,a tak to wara !!!

4

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

no jak tak tez uważam doones;)
mimo, że mój mąz mnie zdradził, to dla mnie nie oznacza to zmiany moich zasad i moralności. ta zdrada świadczy o nim, a nie b ędzie świadczyc o mnie...

5 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-02-25 10:53:06)

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

Endi!
Jak przeczytałam Twój post na temat książki "Druga zona" to od razu pomyślałam o moim byłym..
Bo własnie musi kupić mieszkanie na kredyt (a całe życie bał sie kredytów) i słyszałam, ze jego panna bardzo chce miec dziecko..
On nie bardzo.....:-)
Bo odchodował juz jedno...teraz miał ochotę poużywać zycia..a tu zonk....nie rozwinie bardziej skrzydeł, na co strasznie miał ochotę..

Nie dane mu jest mieć czerwone ferrari i beztroskie życie....
Dopadła go szara rzeczywistość....od której tak strasznie chciał uciec!

6

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
doones napisał/a:

Moje skromne zdanie jst takie facet żonaty,kobiete zamężna ,powinni być nietykalni.Ok związek się rozpadł nie układało się,rozwiedli się to w tedy bierz,a tak to wara !!!

No tak, my mamy takie zdanie. Nie zmienia to faktu, że kochanki/kochankowie jak brały, tak brały się będą za cudzych mężów/żony...

7

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
moniaCo napisał/a:

Endi!
Jak przeczytałam Twój post na temat książki "Druga zona" to od razu pomyślałam o moim byłym..
Bo własnie musi kupić mieszkanie na kredyt (a całe życie bał sie kredytów) i słyszałam, ze jego panna bardzo chce miec dziecko..
On nie bardzo.....:-)

tak.. dla niej to NOWE ZYCIE
dla niego odgrzewana zupa...
wiesz, nie da się uniknąc porównań

on juz pprzykładał rekę do brzuszka czując kopiące maleństwo, on juz miał na rekach pierwszy raz małego dzieciaczka, on już wybierał kuchnię i porcelanę, on juz cieszył się z zakończonego remontu.,....

ona zawsze będzie miała pretencje do  niego, że nie jest w to ZAANGAZOWANY tak bardzo jak ona....
a on przecież już raz to przezył - a pierwsze przezycie ma największą wartość...

i sądzę, że jak odchodził od ciebie, to nie spodziewał się, że za chwilę będzie miał cień starego życia i "drugą monię"'.. drugą - bo przecież zawsze gorsza od ciebie

z tobą był młody monia, z tobą wszystkiego się uczył, z tobą poznawał świat i wszystkie jego kolory
z nia odgrzewa stare kotlety na nowej teflonowej patelni- i nie wiemy, jakiej jakości teflon jest.. co nie;;))) może taki z tesco.... (nie mogłam darowac sobie odrobiny złośliwości...)

8

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

i wiesz co monia? pomysli nie raz..
a z tamtą miałbym już etap - zycia z górki - dziecko odchowane, seks udany, wreszcie pora na realizowanie zachcianek i fanaberii...
kup mu w prezencie taki mały plastikowy model ferrari;))

9

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
doones napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

Ostatnio na forum jest duzy wysyp nieszczęśliwych kochanek.... zranionych przez romansujących facetów, którzy przecież niby zon nie kochali, a jednak się z nimi nie chcą rozstać.. z tymi potworami, jędzami, zimnymi, oziębłymi maszynami traktującymi facetów jak bankomaty.....

i tak sobie pomyslałam.. a może kochanki to oszustki są? kochanki, a może wy oszukujecie swoich kochanków nie mówiąc od początku, że nie chodzi wam o bzykanie, tylko o stały związek? że nie jestescie z nimi dlatego, że chcecie być odskoczniami... ale chcecie byc dla nich trampolinami do odbicia się w nowe zycie?? z WAMI???

może wasza nieczuciwość jest tak samo WIELKA, jak kochanków, którzy oszukują swoje żony?

czy ta deklarowana na forum naiwność... nie jest czasem naiwnością udawaną.. a raczej naprawdę żalem za przegraną "bitwą o chłopa"?
o i podsumowaniem, że wybrana strategia była strategią złą??

Moje skromne zdanie jst takie facet żonaty,kobiete zamężna ,powinni być nietykalni.Ok związek się rozpadł nie układało się,rozwiedli się to w tedy bierz,a tak to wara !!!

Endaluzja!

Ja myślę, że u mnie było tak, że ona od razu założyła, że to nie bedzie tylko seks. Dlatego teraz tak sie zachowuje- jak rozhisteryzowana mała biedna dziewczynka. Ona w swoim postępowaniu była wyrachowana, wykorzystała jego słabe punkty- i nie mówię tego by go bronić bo teraz to juz nie ma znaczenia.
A myślę, że on po prostu szukał tak ja k piszesz o tej książce czegos innego w niej, a ona starała się naśladować mnie w codzienności no i chyba przedobrzyła. Bo w ostatniej rozmowie z nim zaczął ją oceniać w stosunku do mnie i nie wypadła najlepiej, mogę nawet powiedzieć, że beznadziejnie. Bo wiecie kota można zagłaskać na śmierc.

Pozdrawiam

10

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
tezkobieta napisał/a:
doones napisał/a:

Moje skromne zdanie jst takie facet żonaty,kobiete zamężna ,powinni być nietykalni.Ok związek się rozpadł nie układało się,rozwiedli się to w tedy bierz,a tak to wara !!!

No tak, my mamy takie zdanie. Nie zmienia to faktu, że kochanki/kochankowie jak brały, tak brały się będą za cudzych mężów/żony...

nie, one się nie biorą za cudzych mężów, żony
oni się biorą za biednych nieszczęśnikó, tkwiązych w nieudanych związkach na łąńcuchach, w związkach, gdzie łamana jest ich godność i prawa obywatelskie...
one oni są wyzwolicielami,
przecież tak naprawdę niszczą cioś.. co już dawno nie istnieje...

oziebłe związki, bez przyszłości, bez relacji, bez szacunku, lojalności i miłości

to są matki i matkowie teresy wspólczesnego świata

11 Ostatnio edytowany przez headstrong (2013-02-25 11:26:00)

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

Wiesz Endi, zakładam,że część z kochanek może mieć szczere intencje naiwnie wierząc, że miś jednak zostanie z nią, że z żoną to koniec.

W przypadku mojego męża i jego kochanki wszystko było kłamstwem, budowane na kłAmstwie.

Zauważyła go na imprezie studenckiej chociaż znała już z opowiadań koleżanek z agencji towarzyskiej. Zakręciła się wokół niego, perfidnie zbudowała swoją osobowość, on również kłamał jak z nut, alkoholik w kilkuletnim ciągu alkoholowym budujący swoją historię o żonie cholerze. Sucz powiedziała mu, że pracuje w agencji towarzyskiej bo musi utrzymać syna, jest matką samotną a tym czasem w domu czekał na nią 10 letni syn, mąż POLICJANT, czekał na utargi, które ona przynosiła jemu. Więc mój mężulo szlachetnie wykupił ją z agencji jak książę i zabrał do jej miasta.  Później były same kłamstwa z jej i mojego męża  strony, tym słodsze z jej strony im więcej pieniędzy dostawała. Do całej tej żałosnej historii dorobili otoczkę romantyzmu, nieszczęśliwej miłości, która teraz u mojego męża przerodziła się w niesmak, wstyd, żal nad własną głupotą. Przebudzenie było brutalne, detektyw, policja, stek prawd, kłamstw, wybielania się, przekłamań, zapewnień o prawdziwej miłości, która trwała dopóki ona miała profity finansowe z tej miłości. Zarzucanie przez tę sucz mi, że jestem z nim dla pieniędzy(ona pracowała w agencji charytatywnie ?), próba manipulacji moją osobą po przez mojego męża, próba ingerencji w moje życie. Wplątała się w moje życie, nie sądziła, że potrafię się odgryźć, bronić swojej rodziny tak zażarcie.
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, są różne przypadki i różne intencje.
Ja wiem, że w historii, którą napisało dla mojego małżeństwa życie nie było ani jednej rzeczy prawdziwej jeżeli chodzi o tę sucz spod Wrocławia. Ale wiem też, że życie jej odpłaci za krzywdy wyrządzone.

12

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
End_aluzja napisał/a:
tezkobieta napisał/a:
doones napisał/a:

Moje skromne zdanie jst takie facet żonaty,kobiete zamężna ,powinni być nietykalni.Ok związek się rozpadł nie układało się,rozwiedli się to w tedy bierz,a tak to wara !!!

No tak, my mamy takie zdanie. Nie zmienia to faktu, że kochanki/kochankowie jak brały, tak brały się będą za cudzych mężów/żony...

nie, one się nie biorą za cudzych mężów, żony
oni się biorą za biednych nieszczęśnikó, tkwiązych w nieudanych związkach na łąńcuchach, w związkach, gdzie łamana jest ich godność i prawa obywatelskie...
one oni są wyzwolicielami,
przecież tak naprawdę niszczą cioś.. co już dawno nie istnieje...

oziebłe związki, bez przyszłości, bez relacji, bez szacunku, lojalności i miłości

to są matki i matkowie teresy wspólczesnego świata

Tak tylko jak jesteś chora,chory to zaczynasz się leczyć,jak złamiesz nogę to kładziesz ją w gips a nie odcinasz i już.Małżeństwo to coś więcej niż kaprys dwojga ludzi,zwłaszcza w dzisiejszych czasach.

13

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
End_aluzja napisał/a:

Ostatnio na forum jest duzy wysyp nieszczęśliwych kochanek.... zranionych przez romansujących facetów, którzy przecież niby zon nie kochali, a jednak się z nimi nie chcą rozstać.. z tymi potworami, jędzami, zimnymi, oziębłymi maszynami traktującymi facetów jak bankomaty.....

Tak, wiem. Nieszczęśliwe, upodlone, bo porzucone kochanki przeniosły się tu z innego forum, gdzie ludzie zrobili sobie z nich nieziemski ubaw.

End_aluzja napisał/a:

i tak sobie pomyslałam.. a może kochanki to oszustki są? kochanki, a może wy oszukujecie swoich kochanków nie mówiąc od początku, że nie chodzi wam o bzykanie, tylko o stały związek? że nie jestescie z nimi dlatego, że chcecie być odskoczniami... ale chcecie byc dla nich trampolinami do odbicia się w nowe zycie?? z WAMI???

Pewnie, że są oszustkami. Każda kochanka doskonale wie, że jej kochaś ma żonę i rodzinę, której nie zostawi, że z nią - kochanką łączy go jedynie szybki, potajemny seks bez zobowiązań, kilka razy w miesiącu. Mimo to cały czas żyje złudnymi marzeniami, licząc na coś więcej. A nuż widelec się uda poróżnić go z żoną i skoro on nie odejdzie od niej, to może żona - ta wstrętna baba co stoi na drodze do szczęścia kochanki nie wytrzyma i pierwsza złoży pozew rozwodowy i w tedy to on będzie już cały tylko jej - kochanki.



End_aluzja napisał/a:

czy ta deklarowana na forum naiwność... nie jest czasem naiwnością udawaną.. a raczej naprawdę żalem za przegraną "bitwą o chłopa"?

Już na samym starcie są na pozycji przegranej o czym doskonale wiedzą, dlatego bardzo często bywa tak, że nie chcą się odczepić, nawet jak kochanek powie KONIEC - JUŻ DŁUZEJ TEGO NIE CHCĘ i wtedy zaczynają jazdę z szantażem, robieniem najróżniejszych świństw na przemian z błaganiem i żebraniem o chociaż jeszcze jedno spotkanie.

14

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

ale dominuje naiwność
wiara w to, że to jednak będzie inne wyjątkowe niepowtarzalne, niestereotypowe...

z drugiej strony -my tez wierzymy, że zyjemy w wyjątkowych związkach, dopóki nie zostaniemy zdradzeni, co nie?/
więc może nasza naiwnośc jest taka sama?

tylko, że ja mam prawo do naiwności - bo ona wynika także z tego - JAKA jestem ja i co robię
jesli ja jestem uczciwa, to mam prawo spodziewac się uczciwości
jesli jestem kochanką, a więc z góry buduje relację na kłamstwie i oszustwie - to nie moge naiwnie sądzić, że ze mną świat postąpi uczciwie

15

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
headstrong napisał/a:

CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

Wiesz Endi, zakładam,że część z kochanek może mieć szczere intencje naiwnie wierząc, że miś jednak zostanie z nią, że z żoną to koniec.

Tak ... część pewnie tak ma ... a potem budzą się z ręką w nocniku , bo przecież skoro zrobił to swojej żonie raz , to dlaczego ma jej nie zrobić za X czasu kiedy w związek wkradnie się rutyna , codzienność...

Część pewnie ma tak, że nie chcą związku na stałe - a chcą być kochane/kochani .... tylko nie zdają sobie sprawy , że w tym momencie kiedy zajmują część serca drugiego człowieka - to o tyle serca ma ten człowiek mniej dla swojej żony/męża ... człowiek to nie maszyna. Posiadanie kochanki, kochanka czasem umyka partnerowi , ale częściej wychodzi na jaw - i wtedy już pozamiatane.

Ja chciałabym tylko wiedzieć, czy kochanki , kochankowie mają wyrzuty sumienia z powodu rozbicia małżeństw. Kryzys w związku można przezwyciężyć - kryzys podszyty zdradą - rzadko.

Według mnie winna jest osoba zdradzająca przede wszystkim - problemy w związku rozwiązuje się inaczej - nie posiadaniem kochanki/kochanka.

16

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
kobieta w rozterkach napisał/a:

Ja chciałabym tylko wiedzieć, czy kochanki , kochankowie mają wyrzuty sumienia z powodu rozbicia małżeństw.

Zapomnij!
Żadnych wyrzutów sumienia nie mają. Liczy się tylko i wyłącznie zdobycie chłopa - za wszelką cenę.
Przecież juz nie raz szanowne kochanki pisały na forach, że zupełnie im nie żal tych głupich żon - garkotłuków, piorących brudne koszule, gacie i skarpety, co nie mają honoru, ambicji i siłą trzymają mężów w domach, przykuwając je łańcuchami do grzejnika, tylko po to aby doić z nich kasę.

17 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-02-25 13:07:55)

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
kobieta w rozterkach napisał/a:

Ja chciałabym tylko wiedzieć, czy kochanki , kochankowie mają wyrzuty sumienia z powodu rozbicia małżeństw. Kryzys w związku można przezwyciężyć - kryzys podszyty zdradą - rzadko.

.

W przypadku kobiet (kochanek) - uważam, że mają świadomość tego, że robią źle, ale w ferworze egoistycznego zabijania się o chłopa głuszą wyrzuty sumienia argumentami, które non stop pojawiają się na tym forum: żona sama sobie winna bo jest brzydka/głupia/chciwa/oziębła itp. (więc siłą rzeczy wina kochanki jest mniejsza - ba, nawet wynosi ją to na piedestał dobrej Samarytanki ratującej biednego misia). Do tego żona ma czelność domagać się, aby miś zajmował się własnymi dziećmi (więc nie dziwota, że szuka kochanki, taki wymęczony jest). Swoje zachowania usprawiedliwiają także tym, że ponoć wszyscy i wszędzie zdradzają (tylko się dobrze ukrywają). To taka moralność Kalego.

Co do mężczyzn (kochanków) to nie wiem, może jakiś pan, który był/jest kochankiem mężatki się wypowie...

18 Ostatnio edytowany przez brazen (2013-02-25 13:27:35)

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

Co to znaczy, czy kochanki są szczere? Są tak samo szczere jak wszyscy. Najpierw jest fajnie, nic Ci nie przeszkadza, o żonie rzadko myślisz, bo nie czujesz takiej potrzeby.Bierzesz to , co Ci facet daje. Gorzej jest , kiedy on ma jakieś zobowiązania. Dociera do Ciebie, że nie jesteś jedyną(chociaż zapewnia Cię  o tym kilka razy dziennie). Kiedy dzwonisz, a on nie odbiera telefonu. Bo jest np. w domu. I tu zaczynają sie schody, bo jak to??? jakim prawem?? Przecież jest Twój.(Sama wiesz, że to irracjonalne, bo nie jest). I tak to po krótce wygląda. Pomimo wszystko, myślę jednak, że mądra żona ma 100% przewagę nad kochanką. Mądra, tylko i wylącznie.


A tak w ogóle Endi, to nigdy nie wiadomo czy chodzi o odskocznię czy o stały związek. Czasami z tej odszkoczni może się zrobić staly związek.

19 Ostatnio edytowany przez headstrong (2013-02-25 13:34:00)

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

Temat o kochankach...

A ja mam inne pytanie.

Czy według Was prostytutkę udającą uczucie(otrzymującą gratyfikację finansową: pieniądze, wycieczki, biżuterię, auto) będącą w związku z facetem przez kilka miesięcy(od początku z zamiarem czerpania korzyści finansowych i zakończenia związku gdy źródełko się wyczerpie) można nazwać kochanką? Czy jest nadal prostytutką?

20

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
brazen napisał/a:

A tak w ogóle Endi, to nigdy nie wiadomo czy chodzi o odskocznię czy o stały związek. Czasami z tej odszkoczni może się zrobić staly związek.

Ale stały związek w sensie, że pan i władca SAM, z własnej woli (a nie dlatego, że żona wywaliła z domu) i powodowany uczuciem składa papiery do sądu, definitywnie kończy pożycie z żoną, po czym poślubia tę drugą czy związek "stały inaczej" czyli lewizna plus żona (często niczego nieświadoma) w domu? big_smile

21

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

Raczej to pierwsze, chociaż nie spotakalam jeszcze gościa, który sam wnióślby pozew o rozwód . Myslę , że faceci sie w ten sposób asekurują. jak mnie kochanka kopinie w d.. to  wrócę do żony.Z czego wynika, że w  wiekszości przypadków to istoty nieskomplikowane, ceniące sobie spokój i wygodę.

22

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
headstrong napisał/a:

Temat o kochankach...

A ja mam inne pytanie.

Czy według Was prostytutkę udającą uczucie(otrzymującą gratyfikację finansową: pieniądze, wycieczki, biżuterię, auto) będącą w związku z facetem przez kilka miesięcy(od początku z zamiarem czerpania korzyści finansowych i zakończenia związku gdy źródełko się wyczerpie) można nazwać kochanką? Czy jest nadal prostytutką?

sponsoring?

23

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
headstrong napisał/a:

Temat o kochankach...

A ja mam inne pytanie.

Czy według Was prostytutkę udającą uczucie(otrzymującą gratyfikację finansową: pieniądze, wycieczki, biżuterię, auto) będącą w związku z facetem przez kilka miesięcy(od początku z zamiarem czerpania korzyści finansowych i zakończenia związku gdy źródełko się wyczerpie) można nazwać kochanką? Czy jest nadal prostytutką?

Prostytutką. Kochanka nie oczekuję żadnej gratyfikacji, ona jest pełna poświęcenia. Kasa nie gra roli.

24 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-02-25 13:43:23)

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
brazen napisał/a:

Raczej to pierwsze, chociaż nie spotakalam jeszcze gościa, który sam wnióślby pozew o rozwód

Ja znam - kochanka to jedna  z tych lwic. Na chwilę obecną jest z nim (ślubu nie mają) ale nadal walczy - strach facetowi dzień dobry z uśmiechem powiedzieć.

"Kochanka nie oczekuję żadnej gratyfikacji, ona jest pełna poświęcenia. Kasa nie gra roli."

Jesteś pewna? Chyba czytałaś wątek bet - Kicia nie byłaby taka pełna poświęceń, gdyby mąż bet jeździł na rowerze, wycierał się ręcznikami z Tesco i ubierał się w lumpeksach...

25

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

Owszem czytałam wątek bet, ale piszę z doświadczenia.

26

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
batszeba napisał/a:
brazen napisał/a:

Raczej to pierwsze, chociaż nie spotakalam jeszcze gościa, który sam wnióślby pozew o rozwód

Ja znam - kochanka to jedna  z tych lwic. Na chwilę obecną jest z nim (ślubu nie mają) ale nadal walczy - strach facetowi dzień dobry z uśmiechem powiedzieć.

"Kochanka nie oczekuję żadnej gratyfikacji, ona jest pełna poświęcenia. Kasa nie gra roli."

Jesteś pewna? Chyba czytałaś wątek bet - Kicia nie byłaby taka pełna poświęceń, gdyby mąż bet jeździł na rowerze, wycierał się ręcznikami z Tesco i ubierał się w lumpeksach...

Pieniądze to bardzo skuteczny afrodyzjak  lol

27

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

'Ja znam - kochanka to jedna  z tych lwic. Na chwilę obecną jest z nim (ślubu nie mają) ale nadal walczy - strach facetowi dzień dobry z uśmiechem powiedzieć.'

Ale o co ona walczy, skoro gośc wniósl pozew??

28

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
brazen napisał/a:

Ale o co ona walczy, skoro gośc wniósl pozew??

boi się, żeby nie spotkało  ją to samo? taka niby powtórka z rozrywki ?  wink

29

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

Na pewno, ale nie na wszystkich działają.Na pewno fajnie jest mieć faceta zaradnego i dzianego. Ale cóż...

headstrong napisał/a:
batszeba napisał/a:
brazen napisał/a:

Raczej to pierwsze, chociaż nie spotakalam jeszcze gościa, który sam wnióślby pozew o rozwód

Ja znam - kochanka to jedna  z tych lwic. Na chwilę obecną jest z nim (ślubu nie mają) ale nadal walczy - strach facetowi dzień dobry z uśmiechem powiedzieć.

"Kochanka nie oczekuję żadnej gratyfikacji, ona jest pełna poświęcenia. Kasa nie gra roli."

Jesteś pewna? Chyba czytałaś wątek bet - Kicia nie byłaby taka pełna poświęceń, gdyby mąż bet jeździł na rowerze, wycierał się ręcznikami z Tesco i ubierał się w lumpeksach...

Pieniądze to bardzo skuteczny afrodyzjak  lol

30

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
brazen napisał/a:

'Ja znam - kochanka to jedna  z tych lwic. Na chwilę obecną jest z nim (ślubu nie mają) ale nadal walczy - strach facetowi dzień dobry z uśmiechem powiedzieć.'

Ale o co ona walczy, skoro gośc wniósl pozew??

Nie o co, a z kim - z każdą kobietą, która śmie pojawić się w jej otoczeniu i nie daj Boże w miarę dobrze wyglądać oraz zwrócić się do zdobytego misia pełnym zdaniem (np. "Wszystkiego najlepszego z okazji imienin")...

31

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

To jakaś zazdrośnica po prostu. Ale coś w tym jest. Bo jak raz fiknąl, to może i znowu fiknie.Chociaż w tym przypadku facet pokazal , że ma jaja i sam się udal do sądu.

32 Ostatnio edytowany przez brazen (2013-02-25 14:07:31)

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

A tak zmieniając trochę temat. Czy łatwiej byloby, gdyby ludzie się nie oszukiwali i po prostu odchodzili od siebie wyjaśniając wsystko w ciągu jednego dnia? W micie kochanki, najgorsze dla mnie jest klamstwo. Tanie oszustwa,które mają zapenić spokój duszy zdradzjącemu i zdradzanej. Czy gdyby mąż pewnego dnia przyszedl do zony i powiedzial, że odchodzi, wyprowdzil sie następnego i wniósl pozew na dzień trzeci, to czy tej żonie byloby łatwiej? Na pewno szybciej doszlaby do siebie i zachowala godność, bo wiele kobiet o niej zapomina w walce o malżeństwo.Ale bół bylby ten sam.

33

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

Pewnie ze byłoby trudno brazen.ale prawda jest taka ze dla mnie fakt ze mój mąż deklaruje ze chce być ze mną ze nie chciał mnie zranic ze mnie kocha a posuwal jakaś durna cizie. Świadczy o tym ze albo jest kretynem. Albo mnie nie kocha. Albo oszukuje.
Albo wszystko na raz.

A ze głupia cizie? A do moze nie? Trzeba było zmobilizować mojego starego do deklaracji miłości i zestawienia mnie. A nie sie wystawiać licząc na co... Na uczciwość i szczerość zamiarów zdrajcy??

34

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
brazen napisał/a:

A tak zmieniając trochę temat. Czy łatwiej byloby, gdyby ludzie się nie oszukiwali i po prostu odchodzili od siebie wyjaśniając wsystko w ciągu jednego dnia? W micie kochanki, najgorsze dla mnie jest klamstwo. Tanie oszustwa,które mają zapenić spokój duszy zdradzjącemu i zdradzanej. Czy gdyby mąż pewnego dnia przyszedl do zony i powiedzial, że odchodzi, wyprowdzil sie następnego i wniósl pozew na dzień trzeci, to czy tej żonie byloby łatwiej? Na pewno szybciej doszlaby do siebie i zachowala godność, bo wiele kobiet o niej zapomina w walce o malżeństwo.Ale bół bylby ten sam.

Myślę, że ból na początku byłby straszny ale przynajmniej nie byłoby szarpaniny, która czasami trwa bardzo długo (wielu panów chce mieć rybki  i akwarium), złudnych nadziei, reanimowania trupa ...


Spokój duszy, piszesz - w kontekście bycia kochanką nie ma czegoś takiego, jak spokój, co potwierdzają wszystkie posty na forum.

35 Ostatnio edytowany przez brazen (2013-02-25 14:19:02)

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

Ignorance is bliss.

BATSZEBA

Spokój duszy nie odnosil sie do kochanki, ale do ew. męża, który zdradza żonę i zdradzanej żony. A co do szarpaniny to się zgadzam. A jak to skraca życie!!!!

36

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
brazen napisał/a:

Ignorance is bliss.

BATSZEBA

Spokój duszy nie odnosil sie do kochanki, ale do ew. męża, który zdradza żonę i zdradzanej żony.

Swoją drogą  - czy ktoś, kto obsesyjnie pilnuje komórki, wymyka się chyłkiem z domu, pisze smsy z toalety lub na klatce schodowej, jednocześnie udając dobrego partnera i ojca może odczuwać spokój? To raczej działanie porównywalne z hajem po narkotykach. Gdy używka przestanie działać lub ciało się do niej przyzwyczai, zaczynają się kłopoty...

37

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
brazen napisał/a:

gdyby mąż pewnego dnia przyszedl do zony i powiedzial, że odchodzi, wyprowdzil sie następnego i wniósl pozew na dzień trzeci

Ale przecież nikt nie broni tak postąpić zdradzajcym mężom. To oni sami skrzętnie ukrywają swoje romanse, żeby tylko nikt się nie dowiedział.
A jak już się wyda, to jest śmieszne tłumaczenie: to tylko takie żarty, ona dla mnie nic nie znaczy, jest tylko moją koleżanką, przyczepiła się do mnie jakaś psychiczna baba a ja kompletnie nie wiem o co jej chodzi itd itd.

38

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

Mój wpis dotyczący szczerości kochanek oznaczał pytanie.
Czy aby na pewno są one takie szczere przecież pateflonom nie mówią ze nie zależy Im tylko na seksie. Nie mówią szczerze ze oczekują związku na sto procent. Ze facet odejdzie od zony.
Bo kiedy wylewaja żale to zawsze dlatego bo ich miłośc została zlekcewazona. Bo ich poświęcenie zostało zmarnowane. Bo facet nie zrozumiał Ze one
Oczekiwaly ze zostawi zone dla niej!!
A przecież kochasiowi tego nie mówią.
Zgadzają sie na ochlapy czasu i zainteresowania ale maja plan.
Natomiast facetów o tym nie informują...

39

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
xDeylax napisał/a:
brazen napisał/a:

gdyby mąż pewnego dnia przyszedl do zony i powiedzial, że odchodzi, wyprowdzil sie następnego i wniósl pozew na dzień trzeci

Ale przecież nikt nie broni tak postąpić zdradzajcym mężom. To oni sami skrzętnie ukrywają swoje romanse, żeby tylko nikt się nie dowiedział.
A jak już się wyda, to jest śmieszne tłumaczenie: to tylko takie żarty, ona dla mnie nic nie znaczy, jest tylko moją koleżanką, przyczepiła się do mnie jakaś psychiczna baba a ja kompletnie nie wiem o co jej chodzi itd itd.

Tak pateflonizm w czystej postaci.

40

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

Czasami chcialabym wejśc do głowy takiego delikwenta, żeby się pzrekonać jak jest naprawdę.

batszeba napisał/a:
brazen napisał/a:

Ignorance is bliss.

BATSZEBA

Spokój duszy nie odnosil sie do kochanki, ale do ew. męża, który zdradza żonę i zdradzanej żony.

Swoją drogą  - czy ktoś, kto obsesyjnie pilnuje komórki, wymyka się chyłkiem z domu, pisze smsy z toalety lub na klatce schodowej, jednocześnie udając dobrego partnera i ojca może odczuwać spokój? To raczej działanie porównywalne z hajem po narkotykach. Gdy używka przestanie działać lub ciało się do niej przyzwyczai, zaczynają się kłopoty...

41 Ostatnio edytowany przez brazen (2013-02-25 14:43:54)

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

Wszystko zależy od sytuacji. Ale nigdy nie oczekiwalam, że gośc zostawi żonę dla mnie. To jest taka ruletka. Raczej nie nastawiaj sie na wygraną.Nie rozumiem kochanek wylewjących żale na forum. Myślę, że nie mają prawa. Zawsze tak myślalam.
Co do planu to chyba tez go nigdy nie mialam.

End_aluzja napisał/a:

Mój wpis dotyczący szczerości kochanek oznaczał pytanie.
Czy aby na pewno są one takie szczere przecież pateflonom nie mówią ze nie zależy Im tylko na seksie. Nie mówią szczerze ze oczekują związku na sto procent. Ze facet odejdzie od zony.
Bo kiedy wylewaja żale to zawsze dlatego bo ich miłośc została zlekcewazona. Bo ich poświęcenie zostało zmarnowane. Bo facet nie zrozumiał Ze one
Oczekiwaly ze zostawi zone dla niej!!
A przecież kochasiowi tego nie mówią.
Zgadzają sie na ochlapy czasu i zainteresowania ale maja plan.
Natomiast facetów o tym nie informują...

42

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

Witajcie forumowiczki i witaj Endi

Jak wyszły na jaw romansidła mojego patefolna, chociaż romansidła to chyba nie najlepsze określenie w tym przypadku, jm miał "dwa związki" z lachonami z czatów, świat dla mnie się zatrzymał. Po wyjściu na jaw jego skoków w bok, a takie sprawki zawsze się odkrywa zupełnie przypadkiem, poniekąd był to dla mnie zupełny przypadek. Jm miał dwie sucze na boku, a charakter jego pracy zawodowej pozwalał na takie wyskoki, nie wzbudzając wcześniej moich podejrzeń, ufałam mu poniekąd.  Nie chcę tutaj opisywać uczuć i emocji jakie mi wówczas towarzyszyły, bowiem, wiecie jaki to jest cios, poharatany kręgosłup, wyłam z bólu. Jaka była reakcja mojego jm? Zupełnie mnie olał, wylał na mnie szambo pomyj, kompletnie się odciął i zostawił mnie zupełnie samą w tym całym bagnie, którego był autorem. Wyrabiał takie rzeczy, że jak sięgam do tego pamięcią, to mi się agresor włącza. Wpadałam w taki mega dołek, a on dotkliwie mnie dziobał, swoją postawą wymuszał na mnie, bym to ja podjęła decyzję. Nie wytrzymałam i by ratować siebie i syna wystawiłam go za drzwi. Po tej decyzji wylazł jeszcze jeden "związek: mojego patefolna, który był przysłowiowym gwoździem do trumny. Zdania nie zmieniłam do dnia dzisiejszego, w ubiegłym tygodniu złożyłam papiery rozwodowe, pozbierałam się i chcę iść na przód.

W przypadku mojego małżeństwa charakter i ciężar dowodowy nie pozwolił mi na jakąkolwiek próbę ratowania tego trupa, jakim było moje małżeństwo. I jak się w miarę ogarnęłam i zaakceptowałam rozpad mojego małżeństwa, jm sie nagle przebudził. Jest w totalnej rozsypce i znowu nie daje mi spokoju. Ale ja jestem już pewna swego i swoich decyzji.

Także, co czują teraz jego lachony, wiecie co, guzik mnie to obchodzi, one zawsze są poniekąd tylko zabawkami, służącymi do ubarwiania ich szarej rzeczywistości. I niech go pocieszają, popaprańca.

43

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

holubka
I tak trzymaj!

44

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
brazen napisał/a:

A tak zmieniając trochę temat. Czy łatwiej byloby, gdyby ludzie się nie oszukiwali i po prostu odchodzili od siebie wyjaśniając wsystko w ciągu jednego dnia? W micie kochanki, najgorsze dla mnie jest klamstwo. Tanie oszustwa,które mają zapenić spokój duszy zdradzjącemu i zdradzanej. Czy gdyby mąż pewnego dnia przyszedl do zony i powiedzial, że odchodzi, wyprowdzil sie następnego i wniósl pozew na dzień trzeci, to czy tej żonie byloby łatwiej? Na pewno szybciej doszlaby do siebie i zachowala godność, bo wiele kobiet o niej zapomina w walce o malżeństwo.Ale bół bylby ten sam.

Brazen!

W moim przypadku na pewno tak, byłoby łatwiej bez tych oszustw, kręcenia i kłamstw. Bo gdyby mój pateflon powiedział mi prawdę od samego początku byłabym już o mile dalej w tym wszystkim.A  tak oszukiwał mnie przez 9 miesięcy. Ale myślę, że ból byłby ten sam tylko to byłoby jedno zdecydowane cięcie, a nie rana szarpana.

45

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

Ok, czyli wychodzi na to, że jednak jasna i przejrzysta sytuacja jest lepsza. A skoro przejrzystośc pomaga, to dlaczego szcerośc , w której facet przyznaje się do zdrady czy klamstwo, w którym facet zdradza mniej lub bardziej świadmomą wszytskiego żonę, bolą tak samo?

46

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
holubka napisał/a:

Witajcie forumowiczki i witaj Endi

Jak wyszły na jaw romansidła mojego patefolna, chociaż romansidła to chyba nie najlepsze określenie w tym przypadku, jm miał "dwa związki" z lachonami z czatów, świat dla mnie się zatrzymał. Po wyjściu na jaw jego skoków w bok, a takie sprawki zawsze się odkrywa zupełnie przypadkiem, poniekąd był to dla mnie zupełny przypadek. Jm miał dwie sucze na boku, a charakter jego pracy zawodowej pozwalał na takie wyskoki, nie wzbudzając wcześniej moich podejrzeń, ufałam mu poniekąd.  Nie chcę tutaj opisywać uczuć i emocji jakie mi wówczas towarzyszyły, bowiem, wiecie jaki to jest cios, poharatany kręgosłup, wyłam z bólu. Jaka była reakcja mojego jm? Zupełnie mnie olał, wylał na mnie szambo pomyj, kompletnie się odciął i zostawił mnie zupełnie samą w tym całym bagnie, którego był autorem. Wyrabiał takie rzeczy, że jak sięgam do tego pamięcią, to mi się agresor włącza. Wpadałam w taki mega dołek, a on dotkliwie mnie dziobał, swoją postawą wymuszał na mnie, bym to ja podjęła decyzję. Nie wytrzymałam i by ratować siebie i syna wystawiłam go za drzwi. Po tej decyzji wylazł jeszcze jeden "związek: mojego patefolna, który był przysłowiowym gwoździem do trumny. Zdania nie zmieniłam do dnia dzisiejszego, w ubiegłym tygodniu złożyłam papiery rozwodowe, pozbierałam się i chcę iść na przód.

W przypadku mojego małżeństwa charakter i ciężar dowodowy nie pozwolił mi na jakąkolwiek próbę ratowania tego trupa, jakim było moje małżeństwo. I jak się w miarę ogarnęłam i zaakceptowałam rozpad mojego małżeństwa, jm sie nagle przebudził. Jest w totalnej rozsypce i znowu nie daje mi spokoju. Ale ja jestem już pewna swego i swoich decyzji.

Także, co czują teraz jego lachony, wiecie co, guzik mnie to obchodzi, one zawsze są poniekąd tylko zabawkami, służącymi do ubarwiania ich szarej rzeczywistości. I niech go pocieszają, popaprańca.

No widzisz u ciebie wszystko wyszło na jaw, to Ty miałaś super.
A co mają zrobić żony, których mężowie skrzętnie ukrywają swoje romanse i nawet wielokrotnie pytani, czy nie mają na boku jakiejś zapchaj dziury nie chcą się przyznać?

47 Ostatnio edytowany przez brazen (2013-02-25 15:06:33)

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

Wyszło, ale po czasie. Wcześniej czy pózniej wszystko wyjdzie. A co mają zrobic żony? Trudno udzielić jednoznaczej odpowiedzi. Ale na pewno nie mogą się zadręczać.

48 Ostatnio edytowany przez poProstuJanek (2013-02-25 15:06:40)

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

Bą żur Endi smile

Miałem kiedyś znajomą (przestaliśmy utrzymywać kontakt, jak się wyprowadziłem do innego miasta), która była kochanką. Rozwiedziona z mężem poznała potem faceta (męża i ojca). Dzieli ich kilkaset kilometrów. Spotykają (przynajmniej wtedy) się raz na dwa-trzy miesiące. I jedno i drugie nie liczy na żaden poważny związek - tylko miły weekend i seks. I ten układ funkcjonował już parę lat be zarzutu (jeśli oczywiście tak można mówić o kochankach). Nie poznali się dlatego, że jedno czy drugie szukało pocieszenia lub było uciemiężone. Decydując się na romans znali swoją sytuację. Ich układ porównać można do tego, jaki był pomiędzy bohaterami filmu "W chmurach".
Ale takich układów raczej nie ma wiele. Kiedy w grę zaczynają wchodzić trudne do opanowania uczucia - kochanki/kochankowie ślepną big_smile. Kochanek jest już w trakcie składania pozwu o rozwód, a kochanka mu ślepo wierzy. Już miał złożyć, już stał na stopniach Sądu, ale akurat ją właśnie poznał i złoży jutro smile. I tak facet może kręcić rok, dwa, trzy. Kochanka jest gnębiona w domu i nieszczęśliwa bo nie wiedziała, że wychodzi za "debila". No i jak tu takiej nie pocieszyć, kiedy na wyciągnięcie ręki widać już perspektywę "zamoczenia" big_smile. No i ćwoki wierzą sobie ślepo, dopóki nie otworzą im się oczy smile. Niestety częściej tchórzem okazuje się facet. A ta głupia żona znów go przyjmuje pod swoje skrzydła.

49

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
xDeylax napisał/a:
holubka napisał/a:

Witajcie forumowiczki i witaj Endi

Jak wyszły na jaw romansidła mojego patefolna, chociaż romansidła to chyba nie najlepsze określenie w tym przypadku, jm miał "dwa związki" z lachonami z czatów, świat dla mnie się zatrzymał. Po wyjściu na jaw jego skoków w bok, a takie sprawki zawsze się odkrywa zupełnie przypadkiem, poniekąd był to dla mnie zupełny przypadek. Jm miał dwie sucze na boku, a charakter jego pracy zawodowej pozwalał na takie wyskoki, nie wzbudzając wcześniej moich podejrzeń, ufałam mu poniekąd.  Nie chcę tutaj opisywać uczuć i emocji jakie mi wówczas towarzyszyły, bowiem, wiecie jaki to jest cios, poharatany kręgosłup, wyłam z bólu. Jaka była reakcja mojego jm? Zupełnie mnie olał, wylał na mnie szambo pomyj, kompletnie się odciął i zostawił mnie zupełnie samą w tym całym bagnie, którego był autorem. Wyrabiał takie rzeczy, że jak sięgam do tego pamięcią, to mi się agresor włącza. Wpadałam w taki mega dołek, a on dotkliwie mnie dziobał, swoją postawą wymuszał na mnie, bym to ja podjęła decyzję. Nie wytrzymałam i by ratować siebie i syna wystawiłam go za drzwi. Po tej decyzji wylazł jeszcze jeden "związek: mojego patefolna, który był przysłowiowym gwoździem do trumny. Zdania nie zmieniłam do dnia dzisiejszego, w ubiegłym tygodniu złożyłam papiery rozwodowe, pozbierałam się i chcę iść na przód.

W przypadku mojego małżeństwa charakter i ciężar dowodowy nie pozwolił mi na jakąkolwiek próbę ratowania tego trupa, jakim było moje małżeństwo. I jak się w miarę ogarnęłam i zaakceptowałam rozpad mojego małżeństwa, jm sie nagle przebudził. Jest w totalnej rozsypce i znowu nie daje mi spokoju. Ale ja jestem już pewna swego i swoich decyzji.

Także, co czują teraz jego lachony, wiecie co, guzik mnie to obchodzi, one zawsze są poniekąd tylko zabawkami, służącymi do ubarwiania ich szarej rzeczywistości. I niech go pocieszają, popaprańca.

No widzisz u ciebie wszystko wyszło na jaw, to Ty miałaś super.
A co mają zrobić żony, których mężowie skrzętnie ukrywają swoje romanse i nawet wielokrotnie pytani, czy nie mają na boku jakiejś zapchaj dziury nie chcą się przyznać?

Ale ja jestem święcie przekonana, że gdyby nie przypadek, jm nigdy by się do niczego nie przyznał, uwierz mi, to ja sama odkryłam prawdę, lecz wcześniej czy później  ona i tak wyszła na światło dzienne. Tak czy inaczej bolało jak cholera, poniekąd boli nadal, ale już nie ropieje, bo nawet ból można oswoić z czasem.

50

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
xDeylax napisał/a:
holubka napisał/a:

Witajcie forumowiczki i witaj Endi
W przypadku mojego małżeństwa charakter i ciężar dowodowy nie pozwolił mi na jakąkolwiek próbę ratowania tego trupa, jakim było moje małżeństwo. I jak się w miarę ogarnęłam i zaakceptowałam rozpad mojego małżeństwa, jm sie nagle przebudził. Jest w totalnej rozsypce i znowu nie daje mi spokoju. Ale ja jestem już pewna swego i swoich decyzji.
Także, co czują teraz jego lachony, wiecie co, guzik mnie to obchodzi, one zawsze są poniekąd tylko zabawkami, służącymi do ubarwiania ich szarej rzeczywistości. I niech go pocieszają, popaprańca.

No widzisz u ciebie wszystko wyszło na jaw, to Ty miałaś super.
A co mają zrobić żony, których mężowie skrzętnie ukrywają swoje romanse i nawet wielokrotnie pytani, czy nie mają na boku jakiejś zapchaj dziury nie chcą się przyznać?

To jest jeszcze jedna kategoria partnerow, kiedy to oni/one robia to poniekad z premedytacja "z winy partnera", reklamujac sie z "nowym nabytkiem" we wspolnym otoczeniu a sam fakt "meza/zony nr 2" skrzetnie ukrywajac przed partnerem.
Jak tu odbierac szczere intencje kochankow, majacych na celu "ratowanie" malzenstwa??? lol

Kochanki sa zaprojektowane by cieszyc niezadowolonych partnerow z malzenskiego "marazmu".

51

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
xDeylax napisał/a:
brazen napisał/a:

gdyby mąż pewnego dnia przyszedl do zony i powiedzial, że odchodzi, wyprowdzil sie następnego i wniósl pozew na dzień trzeci

Ale przecież nikt nie broni tak postąpić zdradzajcym mężom. To oni sami skrzętnie ukrywają swoje romanse, żeby tylko nikt się nie dowiedział.
A jak już się wyda, to jest śmieszne tłumaczenie: to tylko takie żarty, ona dla mnie nic nie znaczy, jest tylko moją koleżanką, przyczepiła się do mnie jakaś psychiczna baba a ja kompletnie nie wiem o co jej chodzi itd itd.

O cholerka no normalnie jakbym widziała mojego pateflona, tzn. jego tłumaczenia.
I żebym nie przejęła inicjatywy, to pewnie jeszcze długo by takie bajki opowiadał.

52

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

Ja jestem zdania, że KOCHANKI to sobie mogą wszystko robić. Jeśli mój mąż idzie na to, wina w stosunku do mnie leży TYLKO I WYŁĄCZNIE po jego stronie. Z nią mnie nic nigdy nie łączyło i lojalna być nie musi. Jak może sobie pozwolić na tak trudną dla psychiki relacje, jej zdrowie.

53

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
agnes39 napisał/a:
xDeylax napisał/a:
brazen napisał/a:

gdyby mąż pewnego dnia przyszedl do zony i powiedzial, że odchodzi, wyprowdzil sie następnego i wniósl pozew na dzień trzeci

Ale przecież nikt nie broni tak postąpić zdradzajcym mężom. To oni sami skrzętnie ukrywają swoje romanse, żeby tylko nikt się nie dowiedział.
A jak już się wyda, to jest śmieszne tłumaczenie: to tylko takie żarty, ona dla mnie nic nie znaczy, jest tylko moją koleżanką, przyczepiła się do mnie jakaś psychiczna baba a ja kompletnie nie wiem o co jej chodzi itd itd.

Pytanie komu wierzyć? i po czym poznać zdradę?
Rozumiem przyłapanie na gorącym uczynku lub sms/mail  o treści dwuznacznej.
Ale jeśli nic takiego nie znaleźliśmy? wiemy jedynie że były jakieś ukryte spotkania "żeby Cię nie denerwować" czy też smsy i telefony częste? oprócz tego nie mam nic i do dziś dnia nie wiem czy coś więcej nie było?
To, że mówi że nic nie było może nic nie znaczyć, z drugiej strony mogę zrobić coś z niczego, bo wyobraźnia działa.
A jeśli o szczerość chodzi: spotkałam się z różnymi dziewczynami, które doskonale wiedziały, że mój facet jest zajęty albo dowiadywały się ode mnie.
Parę wersji: nie mam za grosz honoru dzwoniąc do niej, już dawno ze sobą nie jesteśmy, łączy nas tylko dziecko, niektóre chciały zostać moimi przyjaciółkami, a niektóre urwały kontakt "dla mojego dobra".
Może i jestem nadgorliwa, ale mam jedną zasadę- obca wolna kobieta której nie znam spotykająca się z moim facetem za moimi plecami nic dobrego nie wróży. I układów takich nie toleruję.

Po za tym zauważyłam, że  mój facet stwierdza że to tylko koleżanka, a przecież ja też mam kolegów,np w szkole których on nie zna.
Tyle, że nie zauważa, że oni nie zawracają mi głowy przez 7 dni w tygodniu, a jego koleżanki potrafią pisać non stop o każdej porze, wyżalać się itp. to jest normalne? i one nic od niego nie oczekują?
Chore to wszystko.

54

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
End_aluzja napisał/a:
tezkobieta napisał/a:
doones napisał/a:

Moje skromne zdanie jst takie facet żonaty,kobiete zamężna ,powinni być nietykalni.Ok związek się rozpadł nie układało się,rozwiedli się to w tedy bierz,a tak to wara !!!

No tak, my mamy takie zdanie. Nie zmienia to faktu, że kochanki/kochankowie jak brały, tak brały się będą za cudzych mężów/żony...

nie, one się nie biorą za cudzych mężów, żony
oni się biorą za biednych nieszczęśnikó, tkwiązych w nieudanych związkach na łąńcuchach, w związkach, gdzie łamana jest ich godność i prawa obywatelskie...
one oni są wyzwolicielami,
przecież tak naprawdę niszczą cioś.. co już dawno nie istnieje...

oziebłe związki, bez przyszłości, bez relacji, bez szacunku, lojalności i miłości

to są matki i matkowie teresy wspólczesnego świata

masz rację.... ja nie byłam typowoą kochanką,ale jak się uprzeć był ze mną,a nie rozwiódł się. Właśnie nie można być taką Teresą... bo żona go nie rozumie i wcale ze sobą nie śpią. A faceci się żalą i zabiegają o nas.. tak,jakie to oni mają nieudane życie i pod górkę. a potem wracają na stare śmieci i są przykładnymi mężami. Żonaty- nie ruszać ! Nie mieszka z nią, nie kocha jej, są ale ni są razem - nie !

55

Odp: CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?
szerek napisał/a:
agnes39 napisał/a:
xDeylax napisał/a:

Ale przecież nikt nie broni tak postąpić zdradzajcym mężom. To oni sami skrzętnie ukrywają swoje romanse, żeby tylko nikt się nie dowiedział.
A jak już się wyda, to jest śmieszne tłumaczenie: to tylko takie żarty, ona dla mnie nic nie znaczy, jest tylko moją koleżanką, przyczepiła się do mnie jakaś psychiczna baba a ja kompletnie nie wiem o co jej chodzi itd itd.

Pytanie komu wierzyć? i po czym poznać zdradę?
Rozumiem przyłapanie na gorącym uczynku lub sms/mail  o treści dwuznacznej.
Ale jeśli nic takiego nie znaleźliśmy? wiemy jedynie że były jakieś ukryte spotkania "żeby Cię nie denerwować" czy też smsy i telefony częste? oprócz tego nie mam nic i do dziś dnia nie wiem czy coś więcej nie było?
To, że mówi że nic nie było może nic nie znaczyć, z drugiej strony mogę zrobić coś z niczego, bo wyobraźnia działa.
A jeśli o szczerość chodzi: spotkałam się z różnymi dziewczynami, które doskonale wiedziały, że mój facet jest zajęty albo dowiadywały się ode mnie.
Parę wersji: nie mam za grosz honoru dzwoniąc do niej, już dawno ze sobą nie jesteśmy, łączy nas tylko dziecko, niektóre chciały zostać moimi przyjaciółkami, a niektóre urwały kontakt "dla mojego dobra".
Może i jestem nadgorliwa, ale mam jedną zasadę- obca wolna kobieta której nie znam spotykająca się z moim facetem za moimi plecami nic dobrego nie wróży. I układów takich nie toleruję.

Po za tym zauważyłam, że  mój facet stwierdza że to tylko koleżanka, a przecież ja też mam kolegów,np w szkole których on nie zna.
Tyle, że nie zauważa, że oni nie zawracają mi głowy przez 7 dni w tygodniu, a jego koleżanki potrafią pisać non stop o każdej porze, wyżalać się itp. to jest normalne? i one nic od niego nie oczekują?
Chore to wszystko.

ale pytanie brzmi, czego ty chcesz i potrzebujesz?
jakiej wiedzy?
instynkt podpowiada ci, że facet cię zdradza?
to albo jesteś paranoiczką.. a to da się leczyć... albo zawierz swojemu instynktowi


dla mnie, gdy dowiedziałam się o zdradzie meża, najgorsze były jego durne tłumaczenia-że nie chcuał mnie zranić, że to nie miało ze mną nic wspólnego, że niczego nie obiecywał, że to nie było wazne, że tylko seks i tak dalej

zapytałam - jesli to nie miało znaczenia i byłes przekonany, że mnie nie dotknie, to znaczy, że powinienes powiedziec - wiesz, leci na mnie kolezanka z pracy, zerżnałem ją i tak raz w miesiącu to powtórze..
jesli ukrywałeś, to znaczy, że WIEDZIAŁEŚ, co to dla mnie znaczy

zastanawiałam się, skąd mogło ci przyjśc do głowy, że to mnie nie dotknie, że to będzie dla mnie obojętne?
jes;i tak, to znaczy, że zakłądasz, że ja w każdej chwili moge się z kimś przespać i CIEBIE to nie dotknie?
bo jesli uwazasz, że takie zasady między nami panują, to powinnam to wiedzieć, przecież tez mogłąbym korzystać z okazji???

i wiesz co uznałam, że jest wazne

POWINNAS JASNO CZYTELNIE poinformować partnera o swoich zasadach
jesli podejrzewasz, że nie jest lojalny wobec ciebie, że moiże cię zdradzać, jesli jego zachowanie cię rani....
mówisz

chcę, żebys wiedział, że nie zgadzam się na zdradę w naszym związku
chcę, żebyś wiedział, że zdrada oznacza koniec tego co jest i to bezpowrotnie
chcę, żebyś wiedział, że zdradą dla mnie jest:
wyznawanie uczuć, zwierzanie się ze szczegółów naszego związku, naszej relacji innej kobiecie
nielojalnośc wobec mnie- oczernianie mnie w oczach innej, żeby zwiększyć swoje szanse u jakieś kobiety
ukrywanie spotkań, telefonów, tajemnice, które moga wskazywac, że masz coś do ukrycia
seks i jakiekolwiek relacje intymne z inną kobietą


chcę, żebyś wiedział, że takie twoje zachowanie oznacza zdradę

tylko ty zadecydujesz, czy mnie zdradzisz, ja nie mam na to wpływu
ale to ja zadecyduję, co zrobię z twoją zdradą

Posty [ 56 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » CZY KOCHANKI SĄ SZCZERE?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026