Mam taki problem nie wiem czy duży czy mały otóż... chodzi o to, że gdy jestem sama nie piszę z żadnym chłopakiem itd itp to bardzo chciałabym go mieć i nie daje mi to spokoju, ale gdy już jakiś się znajdzie i czuje, że mogło by coś być to tchórzę ?( nie wiem jak to nazwać)
Po prostu tak jakby wtedy mi się nudzi ta osoba czuję jakby to było wszystko takie przesłodzone nie chce mi się z nim niekiedy gadać i najchętniej zostałabym sama odcięła się od świata...
Jak sądzicie o co w tym chodzi? Bo ja już się pogubiłam...
Czy to znaczy, że jestem po prostu wredna su*ą bez uczuć?
Podobne tematy
Nie jesteś żadną wredną suką;) Po prostu nie spotkałaś odpowiedniego faceta. Jeszcze. Ale nie zapominaj ze faceci tak jak my mają uczucia, i jak msz wrazenie ze masz dosc spotkan z kolesiem to mu to wprost powiedz.
ak myślicie co ze mną nie tak??
Pierwsza myśl: "zadajesz durne pytania". Po przeczytaniu twojego postu "zadajesz durne pytania".
Zasadniczo nie ma to nic wspólnego z "odpowiednim facetem", bo to nie problem faceta, a jej. Świadomość bycia samej dołuje ją i szuka kontaktu. Kiedy znajduje włącza się mechanizm obronny pod tytułem "i tak za chwilę znowu będę sama" i nie angażuje się emocjonalnie w znajomość. I nie mam tutaj od razu na myśli związku.
Ja mialam podobnie ,wrecz tak ,ze jak mi sie bardzo podobal jakis facet to wzdychalam do niego ,a jak juz sie zaczynalam z nim spotykac to wyszukiwalam u niego rzeczy takie ,ktorymi moge go sobie obrzydzic i znajdowalam ich mnostwo ,ze nieladne zeby,ze ma beznadziejne buty itp itd ,ale bylam wtedy mloda i durna i poniekad balam sie z kimkowiek zwiazac........wedlug mnie minie Ci to:) aczkolwiek ja dlugo sie z tym meczylam
yoghurt007 rozumiem, że możesz uważać moje pytania za durne każdy ma prawo wyrazić własne zdanie... Może i to co mówisz to prawda dlatego zamieściłam tu to pytanie i czekałam na odpowiedzi bo po prostu chciałam wiedzieć czy tylko ja tak mam czy mi to kiedyś minie itp
Dziękuję wam za szczere odpowiedzi : )
Nic z Tobą nie jest nie tak
Spokojnie, jesteś akurat na takim etapie, który wielu osobom był czy jest jeszcze nawet bliski. Z pewnością minie ![]()
Sam tak kiedyś miałem, dziś jest inaczej. Tylko dziewczyny brak ![]()
Oj, mam identycznie
Nigdy nie byłam w poważnym związku, a wszystkie rozkwitające znajomości tłumiłam w zarodku jak zaczynało się robić poważnie... to chyba strach przed zaangażowaniem emocjonalnym, przynajmniej ja tak to sobie tłumaczę
I tak jak ty zastanawiałam się wielokrotnie, czy jestem królową lodu, ale z drugiej strony czuję, że gdybym naprawdę pokochała, to byłaby to prawdziwa eksplozja uczuć. A wady potrafię znaleźć przeróżne i często błahe, ale zawsze decydującym argumentem jest to, że przestaje mnie pociągać, a nie będę go przecież oszukiwać.
Ciekawa jestem jak zrywasz takie znajomości ;p ja najczęściej zaczynam przekładać spotkania, odwołuję je, nie przyjmuję zaproszeń na imprezę i stopniowo zrywam kontakt... aczkolwiek bywa z tym różnie.
Najbardziej się wściekam, jak czasem kontakt się zerwie, a mi zaczyna brakować tej osoby i na nowo zaczyna mi się podobać, ale potem znowu widzę te same wady w dodatku wielokrotnie powiększone - ehh, takie błędne koło - nie jest to częste, ale zdarza się raz na jakiś czas.
9 2013-02-21 09:03:18 Ostatnio edytowany przez malyksiaze2 (2013-02-21 11:37:07)
@marchewa91
To co napisalas na samym poczatku to bylo dokladnie to samo ze mna. Jak tylko czulem, ze robi sie powaznie to dosc drastycznie to przerywalem.
A przerywalem to dlatego, ze jakos skrepowanym bylem sytuacja gdzie bedac z kims blisko zmieniloby sie moje zycie jakie znam, lad, przewidywalnosc. Nie bylo tego, ze jakis wady u dziewczyn widzialem .Balem sie zburzenia "mojego swiata". Bylem sam - zle, sytuacja zmierzala do momentu, ze mogl bym byc z kims - zle. Dzis uwazam, ze zburzenie dotychczasowego ladu nie musi byc zle a nawet bardzo moze pomoc.
Chore z mojej strony bylo to, ze strasznie podkrecalem atmosfere gdy bylo przyciaganie miedzy nami. Dziewczyny wyraznie dawaly znac, ze cos jest na rzeczy a ja dalej nakrecalem sie w tej sytuacji. Dawalem sygnaly, ze cos moze z tego byc. Gdy juz pewne kwestie byly przedstawione czarno na bialym to wtedy to ucinalem.
Nieraz myślę (mimo kilku lat od tamtych sytuacji) o tych dwóch dziewczynach bo były to bardzo fajne osoby. Szkoda, że trafiliśmy na siebie w takim czasie.
Pokrecone to jest co napisalem ale ciesze sie,ze wyleczylem sie z tego. Nie martwcie sie, przyjdzie u Was moment w zyciu gdy zaczniecie postrzegac zwiazek za cos z czego mozna wycignac bardzo wiele dobrego.