Zmagam się z tym problemem od niecałego miesiąca i czuję, że jak jeszcze dłużej będę to dusić w sobie w końcu nie wytrzymam i wybuchnę, a tego bym nie chciała.
Około miesiąca temu miał do mnie przyjechać mój chłopak (żyjemy niestety w związku na odległość). Wszystko było już zaplanowane, bardzo cieszyłam się na jego przyjazd jednak parę dni przed poinformował mnie, że jednak nie przyjedzie bo musi jechać z mama i siostrą do oddalonego o 400km miasta aby mama mogła zobaczyć po raz pierwszy swoją wnuczkę (na początku stycznia jego brat został tatą). Mój ukochany mówił mi, że nie puści siostry i mamy samych samochodem bo to za daleko itp. Zrozumialam to... tylko w piątek dzień przed wyjazdem napisał mi, że jednak jego mama odwołała ten wyjazd. Ok też to zrozumiałam. A, że nie mogłam już dlużej czekać na mojego lubego to w następny weekend wybrałam sie do niego. I siedząc w salonie (on był w sklepie) chciałam sprawdzić godzinę na jego telefonie i jak go odblokowałam zobaczyłam skrzynkę odbiorczą. Wiem, że nie powinnam tego robić ale ciakawość była silniejsza. Zobaczyłam smsa od mamy : "Kraków" (jego brat właśnie tam mieszka). Kolejny sms od siostry "Tarnów" i kolejny "w końcu w domu, mała była super" - te smsy były napisane w czasie kiedy on miał tam jechać ale niby jego mama odwołała cały wyjazd...
A ja już nie wiem co mam robić... Nie poruszyłam tego tematu wtedy bo strasznie mi wstyd, że naruszyłam jego prywatność. Po drugie nie chciałam się kłócić bo widujemy się tak rzadko... Nie wiem jak mam do tego podejść. Nie chce wszczynać awantur ale od tego czasu przestałam mu ufać... wszystko co pisze jest dla mnie bzdurą i dlatego sobie z tym nie radze.
I teraz prosze was o pomoc. Jak mam do tego podejść? Jak się zachować i jak sprawić żeby prawda wyszła na jaw?