Siedząc w tą sobotnią noc sama, stwierdzam, ze może podzielę się tym na forum co czuję.
Po co? Nie wiem. Lecz chce się 'wygadać'.
Moja historia zaczeła się w 2010 roku. Wiadomo, bycie nastolatką= dążenie do bycia szczupłą.
Jadłam mniej, mniej. Dużo ćwiczyłam. Tak wpadłam w anokresje. 159 cm, 39 kg wagi. Moi rodzice nie mogli sobie ze mną poradzić, skończyłam w szpitalu psychiatrycznym. Nietrwało długo, moje leczenie trwało tylko miesiąc, dzięki temu, ze jestem tzw 'kochaną córeczką rodziców'.
I tak mijał rok, 2 lata. W tym czasie poznałam cudownego chłopaka. Doszłam do wagi 48 kg. Nic więcej mi nie brakowało. Jednak zerwanie+ znowu kłopoty z sobą, sprawiły, że coś pękło we mnie. ( powiedziałam chlopakowi o tej chorobie, jednakze potwierdzilam ze to było, mineło.. a on stwierdzil ze nie potrafił by się mną zaoopiekować. Moze to spowodowało zerwanie- nie wiem.. )
Zaczełam jeść, nie umiem tego opanowac. Potrafie ubrać się i jechać do sklepu 30 minut by kupić 'coś' słodkiego. Nie potrafie się zatrzymać podczas transu jedzeniowego i powiedziec: PO CO TO ROBISZ DO CHOLERY.
i tak zniszczyłam swoje zycie waże 65 kg. jem jem jem jem... całe zycie wokol jedzenia...
Za pare miesiecy 20 lat. Mowią, że jestem śliczna, mam znajomych. Jednak np dzisiaj wole siedzieć sama w domu ze swoimi problemami niż jechac na umowiona nocke z przyjaciolka a wszystko przez - jedzenie. Przez ogromne wyrzuty sumienia, gdzie znowu sobie pojadłam.. Nie umiałabym się dobrze bawić wiedząc co znowu zrobiłam, dlaczego ?
Nie potrafie o tym rozmawiać, może dla tego pisze o tym na forum. Mam papier, ze szpitala, że niby wyleczona. Jednak fizycznie owszem. Psychicznie nie. Z rodzinka także o tym nie porozmawiam, nie umiem....Jak powiedzieć kochającej matce o tym. Chociaż nasze relacje takze się popsuły, nie mam juz takiego dobrego kontaktu jak kiedys,- to przez kompleks mojej wagi.
Pewnie tu też mnie nikt nie zrozumie, ale jest mi lepiej, ze to pisze.
Nie wiecie jak to jest siedzieć sama patrzec jak zycie przelatuje Ci przez palce, a Ty nie umeisz nic zrobic z tym. Nie umiesz powiedzieć sobie ZYJ, nie pozwol by coś ZYŁO za Ciebie.. Nie wiecie jak to jest widzieć usmiechniete koleżanki mowiace, że jakis chłopak siedo nich usmiechnał. A Ty maszw głowie jedno ( swoj ogromny kompleks, i myśl może lepiej by było umrzeć.)
Pozdrawiam